Festiwal Biegowy w Krynicy był w tym roku rekordowy! [RELACJA Z ZAWODÓW, NOWE ZDJĘCIA]

Red., mat.prasowe
Ponad 8600 odebranych numerów startowych, o 450 więcej niż w rekordowym 2016 roku. Warsztaty i seminaria dla biegaczy, spotkania z gwiazdami sportu, strefy aktywności i koncerty. Przy pięknym słońcu i mżawce. Przez trzy dni w uzdrowisku biegano i maszerowano z kijami nordic walking na różne sposoby, ale z taką samą pasją - tak wyglądał 9. TAURON Festiwal Biegowy w Krynicy-Zdroju.

Festiwal biegowy w Krynicy
„Jesteście wyjątkowi. Jesteście najtwardsi, najwytrwalsi. Jesteście szczególni!” Słowa skierowane przez dyrektora sportowego krynickiej imprezy Marka Tokarczyka do uczestników Brubeck Iron Run, doskonale oddają charakter tej konkurencji. Biega się tu na ulicy i w górach przez wszystkie 3 dni Festiwalu, mierząc się tyle z dystansem ponad 141 km, co ułomnościami i ograniczeniami swojego organizmu.

W kategorii poniżej 40 lat po raz drugi z rzędu triumfował Artur Jendrych. Mieszkający na nizinnych terenach zawodnik, sukcesów nie odnosił jedynie wtedy, gdy 15 lat temu próbował sił na krótkich dystansach na bieżni. Gdy 3 lata temu stanął na starcie swojego pierwszego terenowego ultra, okazało się, że jest nie do zatrzymania. W Krynicy, był jednym z tych zawodników, którzy nigdy nie byli zmęczeni. Z uśmiechem przekraczał linię mety i od razu był gotowy na następne wyzwanie. Tajemnicą jego sukcesu jest dobrze rozplanowana logistyka i trening, który zakłada starty mimo braku świeżości.

W kategorii powyżej 40 lat po raz trzeci wygrał Radosław Ślaski. Obaj zwycięzcy bawili się konkurencją. – Rozmawialiśmy z Radkiem, że jakby się dobrze przygotować, to moglibyśmy każdy bieg kończyć ramię w ramię a nawet trzymając się za ręce i nadal wygrać! – mówił Artur Jendrych.

Rywalizację kobiet wygrała Aneta Ściuba z Lublina. Jej droga na najwyższy stopień podium wiodła przez pechowy upadek w biegu ultramaratońskim na 64 km. Ale po każdym dystansie mówiła, że jest w porządku i może gdzieś tam było trudno, ale... właściwie to nic takiego. Obecni w Krynicy dziennikarze zaniemówili.

Bohaterowie sądeckich dolin

W Biegu 7 Dolin 100 km, rozgrywanym w ramach Ultramaratonu Wyszehradzkiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie było mocnych na duet Ewa Majer - Bartosz Gorczyca. Para ultramaratończyków z Krynicy-Zdroju (przeprowadzili się do miasta, by... jeszcze efektywniej trenować) zdominowała zmagania na 100-kilometrowej pętli wytyczonej w Beskidzie Sądeckim.

– Na tej trasie biegam i trenuję. Mógłbym ją przebiec nawet bez oznaczeń. To daje mi przewagę, wiem, jak ułożyć bieg – mówił na mecie Bartosz, który przeżywał ciężkie chwile, gdy wybiegał z Piwnicznej i w drodze do Wierchomli. – Musiałem się tam mocno skupić, żeby przebierać nogami. Potem trochę się odbudowałem. Wiedziałem, że mam około pięciominutową przewagę nad drugim zawodnikiem (doświadczonym Czechem Markiem Causidisem - red.), więc do końca starałem się już pokonywać trasę biegiem. Ostatnie 20 km biegłem już bez przerwy, i podbiegi i zbiegi – relacjonował zawodnik, który udanie bronił tytułu sprzed roku.
Na mecie Gorczyca uzyskał czas 9:03:45 - o ponad 20 minut lepszy od ubiegłorocznego. Niestety nie udało się pobić rekordu trasy Węgra Nemetha Csaby i sięgnąć po dodatkową premię finansową ufundowaną przez organizatora, Fundację „Festiwal Biegów”. Wynik 8 godzin i 51 minut ma coraz dłuższą brodę, co, jak wyjaśnił Bartosz, może mieć swoje źródło w dwóch odcinkach, gdzie narzucił sobie za szybkie tempo.

Ewa Majer - partnerka życiowa Bartosza, nie chciała być gorsza. Celem była wygrana, ale i rekord trasy, należący od 2015 r. do… niej samej (9 godzin i 41 minut - red.). Zabrakło sporo, bo 40 minut, ale zawodniczka nie była tym szczególnie zmartwiona. – Na początku biegłam z myślą o rekordzie. Miałam nadzieję, że to może się udać. Od 50. kilometra kolano bolało mnie tak bardzo, że myślałam już tylko o tym, czy wytrwam, czy nie wytrwam. Na szczęście się udało. Było grubo, dlatego to wyjątkowa radość dla mnie, że wygrałam – mówiła Ewa Majer. Podkreśliła, że uwielbia biegać w okolicach Krynicy i chętnie zawsze tutaj wraca.
Niespodziewanie trzecie miejsce w biegu mężczyzn wywalczył maratończyk Wojciech Kopeć. Dla biegacza z Olsztynka był to... debiut na dystansie 100 km! Gdyby nie kłopoty mięśniowe zawodnika, które przyplątały się na 40. kilometrze wymagającej trasy, mogło dojść do jednej z największych sensacji w historii biegów górskich w naszym kraju.

Towarzyszące zmaganiom górskich ultramaratończyków biegi 64, 34 i 22 km wygrywali (w czepku urodzony) Artur Jabłoński - spóźnił się na start, ale skrzętnie skorzystał z zalet nietypowej, bo indywidualnej formuły biegu - i Katarzyna Solińska, Kacper Kościelniak i Marta Kaźmierczak oraz Ukrainiec Paweł Olijnik i Dominika Wiśniewska-Ulfik. Ta ostatnia zawodniczka zaliczyła ponadto solidny start w Biegu na Jaworzynę Krynicką, zajmując drugie miejsce za inną kryniczanką, Natalią Tomasiak. Być w Krynicy i wystartować tylko raz? Niedosyt.

W sumie, na górskich trasach Biegu 7 Dolin, Runek Run i biegu na Jaworzynę pojawiło się blisko 2 000 osób z całej Polski i zagranicy! – Polscy biegacze lgną do gór – oceniają kryniccy organizatorzy i rozważają wprowadzenie do programu Festiwalu kolejnych biegów terenowych.


Specjalizacja rodzinna

Ale w Krynicy ważne są też biegi uliczne. Rafał Czarnecki udowodnił, że na trasie Koral Maratonu czuje się jak ryba w wodzie. Biegacz z Bliżyna powtórzył swój sukces z 2016 r. i w pięknym stylu wygrał królewski dystans 9. TAURON Festiwalu Biegowego. – Biegło się przyjemnie, a pogoda była znakomita. Zawsze dobrze startuje mi się w Krynicy. Jestem tu chyba po raz szósty i organizację imprezy oceniam na szóstkę – mówił tuż za metą Rafał Czarnecki. Radość była podwójna, bo rywalizację kobiet wygrała… żona, Lidia Czarnecka. – Biegło mi się lekko i na pewno pomagała w tym pogoda. Rok temu było dużo cieplej – opisywała na mecie maratonka.

Uczucia déjà vu doświadczyli z kolei widzowie oczekujący na zwycięzców ulicznego Konspol Półmaratonu. Pierwsza trójka wbiegła na metę w dokładnie takiej samej kolejności jak dzień wcześniej w Muszynie podczas Życiowej Dziesiątki im. Tadeusza Mazowieckiego - najszybszego biegu na 10 km w Polsce, a przy tym największego biegu Festiwalu (blisko 1500-osobowa frekwencja). Wygrał Kenijczyk Silas Mwetich, przed rodakiem Nelsonem Kipkogei i Ukraińcem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3