Flaga czyli polityczna mina

Leszek Mazan
O fladze można nieskończenie. O tej z wiersza Gałczyńskiego, w którym jest ona na spotkaniu z innymi koleżankami - „czerwona jak puchar wina, biała jak śnieżna lawina” i nigdy nie będzie „ani biała, ani czerwona”.

O tej, którą pod Grunwaldem trzymał Marcin z Wrocimowic i nie puścił, mimo iż jeden leżący Krzyżak przeciął nożem brzuch konia, na którym polski rycerz siedział. O tej miejskiej, którą w roku 1657 wymachiwał na wierzchołku Hejnalicy cieśla Szymon witając w mieście oswobodzonym od Szwedów i Siedmiogrodzian króla Jana Kazimierza. O tej dumnej, z roku 1901, ze szkoły w wielkopolskiej Wrześni: pruski nauczyciel - polakożerca pyta dwunastoletniego Bronka Klimasa, jaka jest jego barwa narodowa. - Moja barwa narodowa jest biała i czerwona, a pruska biała i czarna - odpowiada uczeń i natychmiast poddany zostaje karze chłosty. O tej czarno-żółtej, wywieszanej w Galicji w dniu cesarskich urodzin, gdy na galówkach trzeba było deklamować: Austrio, ty Domie Pokoju/ Wywieź chorągiew swoją/ Każ jej na wietrze wiać/ Austria musi wiecznie stać.

Przez długie podrugowojenne lata biało-czerwone barwy wystawiane były na widok publiczny najczęściej z okazji pochodów pierwszomajowych i pogrzebów dostojniczych (opakowania trumny). Elementem dominującym był z oczywistych powodów kolor czerwony, ale flagi narodowe traktowane były prawie na równych prawach. I nie tylko flagi… Pamiętam, że raz gdy Basztową „płynął pochód, płynął całą szerokością ulicy”, wśród czerwonych sztandarów, wśród Marksów, Gomułek i Leninów, pojawiło się coś, co wzbudziło czujność służb pracujących „na uchu”: stary, przygarbiony pan niósł na patyku tekturę z napisem: „BÓG JEST MOIM PASTERZEM”.

Nadepnąć na polityczną minę było łatwo. W moim starym, dobrym Nowym Sączu była galówka z okazji powrotu Ziem Odzyskanych do Macierzy. Dekorację stanowiła stosowna mapa opakowana biało-czerwonymi flagami z napisem: „BYLIŚMY - JESTEŚMY - BĘDZIEMY”. Tyle że napis wymalowano niemiecką szwabachą… W latach 90. ub. wieku zaczęliśmy coraz liczniej wieszać flagi. Chyba z wewnętrznej potrzeby. Ostatnimi czasy biało-czerwone kolory kwitną na stadionach. Towarzyszy im śpiewany przez kiboli hymn. Cały, od „Jeszcze Polska” aż po „Mówił ojciec do swej Basi”... Byłem ostatnio na meczu, na którym zwrotki przeplatały się z informacją, że przeciwnik z murawy reprezentuje najstarszy zawód świata.

Ogólnie jednak darzymy flagę szacunkiem i sympatią. Jest jednym z niewielu symboli życia społeczno-politycznego, który nie uległ degradacji. Najlepszy dowód, że nie pojawia się w obiegowych dowcipach, ja w każdym razie takich nie znam. Bardzo mnie to cieszy, ale równocześnie wywołuje kompleksy wobec Rosjan - narodu, który miał zawsze najlepsze dowcipy antypaństwowe. Z okazji Dnia Flagi przypomnę jeden z nich, który przywiozłem z Gruzji.

Wołodia wrócił z Hiszpanii i opowiada przyjaciołom jak było na corridzie. - Corrida, wiecie, jakby to powiedzieć… no, jak to w Hiszpanii: stadion, kupa luda. Każdy jak to w Hiszpanii: wysoki, dobrze zbudowany, przystojny. A potem na arenę wchodzą pikadorzy. Jak to w Hiszpanii: każdy wysoki, dobrze zbudowany, przystojny. Nic się nie dzieje, nuda. A potem wchodzą torreadorzy. Torreadorzy… jak to w Hiszpanii: wysocy, dobrze zbudowani, przystojni. Nuda jak cholera. A potem puszczają byka. Byk… no, wiecie, jak to w Hiszpanii: wysoki, dobrze zbudowany, przystojny… I dalej gówno się dzieje aż do chwili, gdy nagle jakaś swołocz prowokator nie zacznie machać naszą flagą!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie