Fotowoltaika. Ekspert: Zmienia się system prosumencki i trzeba się do tego dostosować

Maciej Badowski
Maciej Badowski
Zmienia się system prosumencki, który dotychczas był system rozliczenia ilościowego.
Zmienia się system prosumencki, który dotychczas był system rozliczenia ilościowego. Wojciech Wojtkielewicz/ Polska Press
Udostępnij:
Zgodnie z przegłosowanymi przez Sejm nowymi przepisami, prosumenci, którzy wejdą na rynek od 1 kwietnia 2022 r. są zobowiązani do sprzedaży prądu operatorom za średnią cenę rynkową miesiąca. Część ekspertów wskazuje, że instalacje fotowoltaiczne przestaną się opłacać. - Z naszej perspektywy, potencjalny prosument nic nie traci lub niewiele, zmieniają mu się zasady rozliczania- wyjaśnia w rozmowie z nami Krzysztof Dziaduszyński, członek zarządu ESOLEO.

W ostatnim czasie mamy do czynienia z boomem na fotowoltaikę wśród Polaków. Jednak od 1 kwietnia przyszłego roku prosumentów czekają duże zmiany regulacyjne. Czego możemy się spodziewać na rynku w najbliższym czasie?

Osobiście obserwuję tę branżę od 1997 roku. Przez cały ten okres uczestniczę w jej rozwoju. Tak naprawdę po uchwaleniu ustawy o OZE w 2015, następnie nowelizacji w 2016 roku i wprowadzenia systemu prosumenckiego, nie oznaczała, że w latach 2016- 2018 mieliśmy do czynienia z boomem, chociaż te zasady prosumenckie już obowiązywały.

Odpowiadając wprost- wprowadzenie „Energii Plus” przez minister Jadwigę Emilewicz jeszcze w Ministerstwie Rozwoju oraz działania Piotra Woźnego w roli pełnomocnika rządu ds. czystego powietrza skutkowały wprowadzeniem m.in. ulgi termomodernizacyjnej, czy programu „Mój Prąd”. Te dwa elementy w konsekwencji spowodowały szeroki rozwój i ten boom branży, który obserwujemy od połowy 2019 roku do dzisiaj.

Można powiedzieć, że z szarego końca w Europie w mocy zainstalowanej fotowoltaiki awansowaliśmy do pierwszej czwórki w tym roku ale to nie wszystko. Może się okazać, że staniemy na podium pod względem zainstalowanej mocy w danym roku.
Jednak nie zapominajmy, że to co się wydarzyło w ostatnich dniach, czyli podpisanie prze prezydenta nowelizacji ustawy o OZE a także zatwierdzenie podwyżek cen gazu i prądu przez Urząd Regulacji Energetyki ma niewątpliwie duży wpływ na rynek.

Jak duży? Prognozy nie są najlepsze.

Mówi się, że ustawa zaburza ten proces rozwoju systemu prosumenckiego w Polsce. W mojej opinii ona go zmienia i trzeba się do tego dostosować. Z drugiej strony podwyżki, których w ostatnich 30 latach nie mieliśmy- mówię o cenie energii elektrycznej i gazu- powodują, że montaż instalacji fotowoltaicznych będzie jeszcze bardziej opłacalny. Każdy kW na naszym dachu powoduje, że my zabezpieczamy się przed tymi podwyżkami. Mamy w pewnym sensie „tarczę antypodwyżkową”, ponieważ im droższą energię elektryczną kupujemy, to tym szybciej będzie nam się spłacała instalacja fotowoltaiczna.

Czy ona się spłaci w 5 lat, czy ona się spłaci w 7 lat, to jeśli kupujemy dobre rozwiązanie, to fotowoltaika jest rozwiązaniem długowiecznym, z którego możemy korzystać nawet 40 lat. W związku z tym jak instalacja sama się spłaci z oszczędności to od tego momentu będzie nam generowała oszczędności w naszym domowym budżecie.

Co tak naprawdę się zmienia od 1 kwietnia 2022 roku?

Zmienia się system prosumencki, który dotychczas był system rozliczenia ilościowego. Czyli produkowałem energię elektryczną z fotowoltaiki i częściowo ją konsumowałem bezpośrednio, najczęściej jest to 20- 40 proc., a resztę oddawałem do sieci. Oddając 1 MWh, mogłem odebrać 0,8 MWh i nic nie płaciłem: ani za energię czynną, ani za dystrybucję. Natomiast nowy system będzie systemem wartościowym.

Co to oznacza?

Produkując energię i korzystając z niej bezpośrednio, mając nadwyżki- będę oddawał ją bezpośrednio do sieci i ona nie będzie już przeliczona ilościowo, tylko wartościowo, według cen, które w danym miesiącu lub danej godzinie będą notowane na Towarowej Giełdzie Energii. Oddając 1 MWh, to spółka obrotu przeliczy jakiej wartości energię oddałem. Następnie na moje konto prosumenckie „wirtualnie” trafią te pieniądze z których będę mógł skorzystać w momencie kupowania energii z sieci.

Pojawiają się głosy, że jest to nie najlepsze rozwiązanie dla prosumentów.

Branża tutaj, nie do końca słusznie, a według nas absolutnie niesłusznie, wszczęła larum, że kończy się system prosumencki, który nie będzie opłacalny. Pojawiły się opracowania, które wprowadzają duże zamieszanie i często niepotrzebnie komplikują tę sytuację potencjalnych prosumentów, mówiąc, że nowy system spowoduje, że zwrot inwestycji, który do tej pory trwał 6- 7 lat wydłuży się nawet do 16 lat. Jest to nieprawdą.

Dlaczego?

Ponieważ różnica przy konserwatywnych założeniach, między starym a nowym systemem, może stanowić kilkaset złotych rocznie. Według naszych wyliczeń będzie to około 600 złotych. Przy cenach energii, które zostały zatwierdzone na 2022 rok i przy tym, co się dzieje na TGE, może się okazać, że różnica między starym a nowym prosumentem w ogóle nie zaistnieje, a może się okazać, że nowy system prosumencki będzie bardziej dochodowy, niż ten stary. Dlatego nie można powiedzieć, że te nowy system jest nieopłacalny.

Każda kWh wyprodukowana z dachu stanowi naszą oszczędność. Dzięki temu nie kupimy tej energii z sieci, a to co oddamy do sieci, to sprzedamy, a następnie wartościowo będziemy mogli sobie zrekompensować zakup pozostałej części energii.

Pamiętajmy, że nowelizacja tej ustawy wprowadza kilka dodatkowych rozwiązań, korzystnych dla prosumentów.

Jakie na przykład?

Chociażby bardziej przyjazny system rozliczania tej energii - czyli bilansowanie godzinne energii z fotowoltaiki i pobieranej energii z sieci. Wprowadzono także prosumenta zbiorowego, co powoduje, że poszerza nam się spektrum prosumentów. Teraz najczęściej musimy posiadać własny dach i elektrownię budujemy na własne potrzeby. W starym systemie nie zauważano np. mieszkańców bloków, czy domów jednorodzinnych. Po nowelizacji, na dachu bloku będzie można wybudować jedną, dużą instalację fotowoltaiczną, która będzie zasilała poszczególne mieszkania w bloku.

Kolejnym elementem jest wprowadzeni prosumenta wirtualnego. O co chodzi? Załóżmy, że mamy dom lub blok na którym z rożnych powodów nie możemy zbudować fotowoltaiki. Natomiast agregator może wybudować farmę fotowoltaiczną gdzieś w Polsce i prosument z takiego bloku mógłby zakupić udziały w takiej farmie, np. 10 czy 20 paneli fotowoltaicznych i energia z tych paneli wirtualnie będzie zasilała jego mieszkania. To z kolei pokazuje nam, że w tej chwili poszerzamy ten krąg prosumentów dla wszystkich właścicieli mieszkań czy domów w Polsce.

W związku z tym uważam, że te zapisy są wybiegające do przodu i spowodują, że ten system prosumencki będzie dostępny dla wszystkich zainteresowanych takim rozwiązaniem w kraju.

Brzmi to bardzo optymistycznie, tylko z drugiej strony pojawiają się głosy, że polskie sieci energetyczne mogą tego nie wytrzymać.

To prawda. Niestety posiadamy sieć energetyczną, szczególnie tę dystrybucyjną, która czasami ma kilkadziesiąt lat i była budowana z myślą o przepływie energii w jedną stronę, czyli od elektrowni do odbiorcy końcowego.

Obecnie, np. w gminach, w których ogłaszano konkursy dotacyjne, gdzie dana gmina posiadając 2,5 tysiąca mieszkańców, czyli 1 tysiąc domów robiła projekt z którego wynikało, że 500 domów zostało wyposażonych w fotowoltaikę. Coraz częściej zdarzają się sytuacje, szczególnie w porze letniej, kiedy mieszkańcy nie wykorzystują energii wytwarzanej na bieżąco i ta nadwyżka trafia do sieci. Stacje trafo bardzo często nie są w stanie przetransformować z niskiego na średnie napięcie i wtedy mamy do czynienia z wyłączeniami. Zaznaczmy, że takie wyłączenia mogą potrwać 1 godzinę lub 2 godziny, co w skali roku może nam dać maksymalnie
kilkadziesiąt godzin.

Tutaj też pojawia się rola dystrybutorów aby modernizować te sieci, żeby mogły przyjmować coraz więcej energii. Pamiętajmy, że w tym roku rząd polski sprzedał darmowe certyfikaty CO2 na poziomie 25- 30 mld zł. W związku z tym, te pieniądze, które de facto produkują prosumenci w postaci braku emisji CO2, a są to ogromne ilości, ponieważ obecnie mamy 800 tysięcy prosumentów i jeśli przyjmiemy, że średnio jedna instalacja stanowi 5 kW, czyli w ciągu roku produkuje 5 MWh czystej energii, więc jak pomnożymy to przez ilość prosumentów, to otrzymamy miliony MWh, a t oz kolei powoduje, że o tyle mniej wyemitujemy CO2 i tyle polski rząd zaoszczędzi na darmowych przydziałach certyfikatów CO2. Te pieniądze są przeznaczane np. na wsparcie takich programów jak „Mój Prąd” czy ulga termomodernizacyjna ale, żeby ten system prosumencki mógł się dalej rozwijać, część pieniędzy powinna trafić na modernizację sieci przesyłowych niskich i średnich napięć, co umożliwi nam kolejne inwestycje prosumenckie.

Coraz częściej mówi się o domowych magazynach energii, czy to rozwiązanie w jakiś sposób wpłynie na rynek?

Rozwój technologii magazynowania energii jest dość dynamiczny ale niestety cena jednostkowa za taki magazyn energii nie jest w stanie nam zrekompensować tych oszczędności. Jeśli założymy magazyn energii w domu o mocy 5 czy 10 kWh, to zapłacimy od 20 do nawet ponad 30 tysięcy złotych.

Sam jestem prosumentem, mam instalację o mocy 10 KWh i w okresie zimowym są dni, kiedy moja instalacja produkuje 2 lub 4 kWh, więc nawet w pełni nie naładuję takiego magazynu. Ponadto zdarzają się dni, że nie wyprodukuję ani 1 kWh.

Z drugiej strony, to co się dzieje szczególnie latem, czyli w momencie kiedy jest generowana dużą nadwyżka, to taki magazyn może zgromadzić 5 do 10 KWh, a mój system 10 kW fotowoltaiki jest w stanie wyprodukować 70 kWh, więc jest to do 15 proc. produkcji dobowej. Żeby to rozwiązanie było bardziej efektywne powinienem posiadać większy magazyn energii, a to już są ekstremalnie wysokie koszty.

Przy wsparciu dotacyjnym może powstać jakiś wolumen magazynów energii ale na dzień dzisiejszy nie będzie ona miał istotnego wpływu na ten bilans energetyczny.

Wracając do początku naszej rozmowy, czy po 1 kwietnia przyszłego roku możemy się spodziewać spadku zainteresowania fotowoltaiką?

Z naszej perspektywy, potencjalny prosument nic nie traci, zmieniają mu się zasady rozliczania. Natomiast branża poszła w kierunku straszenia tych klientów, żeby jak najwięcej sprzedać tych instalacji teraz.

Tutaj duża rola spoczywa na Ministerstwie Klimatu i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej- w pierwszym kwartale obie instytucje powinny wystartować z dużą kampanią wyjaśniającą co tak naprawdę się zmienia. Chce podkreślić, że nowy system nie likwiduje prosumenta, to nie jest system, który powoduje, że zwrot z inwestycji wydłuży się dwukrotnie.

Reasumując, nie spodziewałbym się gwałtownego spadku zainteresowania fotowoltaiką ale klimat, który został wytworzony spowoduje, że po 1 kwietnia przez kilka miesięcy może pojawić się lekkie załamanie na rynku. Tutaj rola wspomnianych instytucji, które powinny tłumaczyć potencjalnym prosumentom, że to „nadal się opłaca”. Oczywiście ważne jest też to, kiedy taka kampania informacyjna mogłaby wystartować, jeśli rozpocznie się w pierwszym kwartale, kiedy wejdą w życie ekstremalne podwyżki energii elektrycznej, to tego załamania nie powinno być.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Materiał oryginalny: Fotowoltaika. Ekspert: Zmienia się system prosumencki i trzeba się do tego dostosować - Strefa Biznesu

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

W
Walerka
Gdy mnie zakładała Edison Energia panele fotowoltaiczne, to jeszcze miałam możliwość dotacji ,zarówno na instalacje jak i pompę ciepła. W sumie mogli by jakoś pomyśleć nad korzystnym rozwiązaniem dla klientów.
g
gość
Niestety zmiany prawne nie przysłużą się fotowoltaice, oby to się nie odbiło na ofercie czołowych firm jak Maxcom eco energy czy Columbus.
G
Gość
21 grudnia, 17:46, Gość:

Sam jestem prosumentem, mam instalację o mocy 10 KWh....

Komuś się jednostki pomieszały

Kilo piszemy z małej litery a kWh jest jednostką energii a nie mocy.

Pan na siłę stara się udowodnić ze niewiele się zmieni ale zmieni się wszytko

Obecnie w starym systemie opustów czyli od 2016 r wszyscy czekali aż spadną ceny sprzętu a monterze nie będą zarabiać 12.000 za 2 dniówki dla 2-3 osób

Handlowcy wciskali każdemu kity że instancja zwróci się w 5lat ale po pierwsze to czy to teoretyczne a realniejsze jest okres 7-9.Dopiero 5.000 zł dotacji i odpis podatkowy to poprawiły ale gdy zaczął się boom z 5000zł zrobiło się 3000 a i tak większość czeka na te dotacje ponad pol roku

Czy PV się zwróci w ok 7lat to zależy do ilości awarii a duża liczba pożarów i namnożeniu się firm montujących bez doświadczenia spowodowało że wielu jeszcze się wstrzymywało z montażem choć już prawdopodobieństwo że się do tego nie dołoży przekroczyło 50%.

Polacy nie potrafią liczyć ale dotacje zrobiły swoje i przybyło odważnych.

Natomiast sprzedaż prądu po24 gr a kupowanie po 68 z pewnością wydłuży okres zwrotu praktycznie dwukrotnie.

Jednak co gorsza nie można już zmagazynować nadwyżek w sieci latem aby zimą włączyć pompę ciepła

Zmiany systemu opustów były konieczne bo był on zbyt korzystny dla prosumentów.jednak to co zrobiono z pewnością spowoduje że tempo montażu PV spadnie wielokrotnie

Teraz przegięto w drugą stronę czyli interesy firm przesyłowych wgrały.

Problem w tym, że te firmy przez lata brały 20-30% energii za darmo i z tego zysku nie zmodernizowały sieci niskiego napięcia

Zatem teraz nie dość ze mieszkańcy kredytują budowę elektrowni PV na 15 lat do przodu to jeszcze operatorzy sieci kupujać i sprzedając prąd lokalnie nie będą mieli strat na przesyle jaki występuje przy kupie od elektrowni.

Zatem zyski operatorów OSD radykalnie wzrosną a okres zwrotu dla prosumenta wydłuży się z 7 (12 przy pechu) do 14 lat (20 przy pechu)

Należy pamiętać że gdy PV na świecie tanieje to wzrasta popyt i tempo spadku cen wyhamowuje a nawet okresowe trudności w produkcji powoduje wzrost cent

rzad nie będzie wspierał drobnej PV bo może kupić taniej prąd z dużych farm

rzad potrzebuje głupich co kupią banki

Do tego do 2028 roku maja być wymienione wszystkie liczniki czuło ponad 10% rocznie a dzięki tym licznikom nie tylko zdalnie będzie można wyłączać instalacje fotowoltaiczne ale i odbiory p elektrownia nie wyłączy wszystkim prądu ale wyłączy konkretne urządzenia np pralki czy piekarniki

Jeśli dziś pomierzyć spadki napiec to można udowodnić że operator nie przerabia ich pod nowe potrzeby mimo ze Polska ma zobowiązania osiągnięcia progów OZE które choć dziś wysokie będą co roku podnoszone

UE uchwaliła planowany poziom OZE a Polska nie może osiągnąć nawet 20 na które się zgodzili.

Zatem jak już sieć się sypie to będzie się sypać tylko częściej .

I nie jest prawdą,że instalacja wyłączać się będzie tylko na godzinę.

I ona już dziś się tyle może wyłączać a gdy sąsiedzi załączą to wystarczy popatrzyć na wykres produkcji i widać że falownik może się wyłączać na 4 godziny a nawet na dłużej

Są duże podgórskie wioski gdzie za fundusze europejskie nawet 700 mieszkańców założyło PV.

co atm się będzie działo.j

Z pewnością tym sposobem energetyka namówi wielu na montaż banków bo będą grali na emocjach że ludzie pomontowali instalacje a one się wyłączają i stoją bezproduktywnie

w krótkim czasie trochę ponad roku ilość instalacji wzrosła z 30.000 na 700.00

Generalnie technologia ma wiele wad a kalkulacje w przedziale 15-25 lat nie maja sensu bo w tym czasie a nawet za niecałe 10 lat wszystko się zmieni.

Będą małe i duże elektronie atomowe.

Będą tanie akumulatory oraz auta elektryczne do których można wysłać nadwyżki

Czyli gdy Polska musi gonić innych i trzeba wspierać PV bo zamrożono lądowe wiatraków lądowych to ledwo drgnęło to zabrano dotacje

Bogaci założyli PV więc tempo spadnie

G
Gość
Sam jestem prosumentem, mam instalację o mocy 10 KWh....

Komuś się jednostki pomieszały

Kilo piszemy z małej litery a kWh jest jednostką energii a nie mocy.

Pan na siłę stara się udowodnić ze niewiele się zmieni ale zmieni się wszytko

Obecnie w starym systemie opustów czyli od 2016 r wszyscy czekali aż spadną ceny sprzętu a monterze nie będą zarabiać 12.000 za 2 dniówki dla 2-3 osób

Handlowcy wciskali każdemu kity że instancja zwróci się w 5lat ale po pierwsze to czy to teoretyczne a realniejsze jest okres 7-9.Dopiero 5.000 zł dotacji i odpis podatkowy to poprawiły ale gdy zaczął się boom z 5000zł zrobiło się 3000 a i tak większość czeka na te dotacje ponad pol roku

Czy PV się zwróci w ok 7lat to zależy do ilości awarii a duża liczba pożarów i namnożeniu się firm montujących bez doświadczenia spowodowało że wielu jeszcze się wstrzymywało z montażem choć już prawdopodobieństwo że się do tego nie dołoży przekroczyło 50%.

Polacy nie potrafią liczyć ale dotacje zrobiły swoje i przybyło odważnych.

Natomiast sprzedaż prądu po24 gr a kupowanie po 68 z pewnością wydłuży okres zwrotu praktycznie dwukrotnie.

Jednak co gorsza nie można już zmagazynować nadwyżek w sieci latem aby zimą włączyć pompę ciepła

Zmiany systemu opustów były konieczne bo był on zbyt korzystny dla prosumentów.jednak to co zrobiono z pewnością spowoduje że tempo montażu PV spadnie wielokrotnie

Teraz przegięto w drugą stronę czyli interesy firm przesyłowych wgrały.

Problem w tym, że te firmy przez lata brały 20-30% energii za darmo i z tego zysku nie zmodernizowały sieci niskiego napięcia

Zatem teraz nie dość ze mieszkańcy kredytują budowę elektrowni PV na 15 lat do przodu to jeszcze operatorzy sieci kupujać i sprzedając prąd lokalnie nie będą mieli strat na przesyle jaki występuje przy kupie od elektrowni.

Zatem zyski operatorów OSD radykalnie wzrosną a okres zwrotu dla prosumenta wydłuży się z 7 (12 przy pechu) do 14 lat (20 przy pechu)

Należy pamiętać że gdy PV na świecie tanieje to wzrasta popyt i tempo spadku cen wyhamowuje a nawet okresowe trudności w produkcji powoduje wzrost cent

rzad nie będzie wspierał drobnej PV bo może kupić taniej prąd z dużych farm

rzad potrzebuje głupich co kupią banki

Do tego do 2028 roku maja być wymienione wszystkie liczniki czuło ponad 10% rocznie a dzięki tym licznikom nie tylko zdalnie będzie można wyłączać instalacje fotowoltaiczne ale i odbiory p elektrownia nie wyłączy wszystkim prądu ale wyłączy konkretne urządzenia np pralki czy piekarniki
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie