Galeria Smaku

AN
Jednym z krakowskich fenomenów jest otwieranie nowych miejsc wystawiania sztuki. Nie tylko - wbrew rynkowi, o którym szkoda mówić - powstają nowe galerie (np. Lokal przy Dietla) zajmujące się wyłącznie wystawiennictwem. W ciągu ostatnich miesięcy otwarto także kilka nowych miejsc wystawowych we wnętrzach kawiarni (z najnowszych - np. Mleczarnia na Kazimierzu), ale to nic nowego, choć tu miewa szczególny klimat i charakter. W Krakowie jednakże, gdzie wszystko jest możliwe, zdarzają się miejsca sztuki nader nietradycyjne i całkowicie zakręcone, np. galeria w zakładzie fryzjerskim prowadzonym przez dziennikarkę.

W Krakowie, gdzie wszystko jest możliwe

   Ale galerii w małym sklepiku, prowadzonej przez właścicieli tego - jeszcze nie było.
   Przynajmniej do tego tygodnia, bo właśnie przy Krupniczej 8 odbył się inauguracyjny wernisaż w Galerii Smaku. Galeria ta to małe (choć dużej urody) pomieszczenie, do którego przechodzi się przez pachnący sklepik z przyprawami z całego świata. Jedno i drugie prowadzi dwójka młodych ludzi z przygotowaniem artystycznym i właśnie zrealizowanymi marzeniami o własnej galerii. Prawdę mówiąc, i sam sklepik jest jednym z miejsc, jakie zdarzają się głównie w Krakowie: usytuowany w oficynie, z cudnym podwórkiem, umeblowany przeróżnymi starociami (niektóre wychodzą na zewnątrz), sam jest nieomal dziełem sztuki.
   Na inaugurację był "Bagdad, jaki pamiętam" - stare budowle miasta w obrazach Stanisława Dygi - jak głosi podtytuł wystawy. Stanisław Dyga, malarz i scenograf (ostatni rocznik uczniów Frycza w krakowskiej Akademii), zajmujący się także projektowaniem wnętrz, przebywał w Bagdadzie przed kilkunastu laty. Projektował tam kilka wnętrz pałacowych, a działo się to w dobie, gdy Polaków w Iraku było sporo, na przeróżnych kontraktach. Pokazywany po raz pierwszy artystyczny plon tamtej dalekiej podróży ma charakter osobistego zapisu miejsc, emocji, fascynacji, dokonywanego prostymi środkami (głównie pastele i tusz lawowany), ale jak! Sam kunszt jest już bardzo wart uwagi.
   Zapisy starego Bagdadu są raz dokładne, z właściwą scenogrofom troską o detal, klimat i dramaturgię, innym razem syntetyczne, zamykające w uproszczonej (no, trochę uproszczonej) formie kawałek prawdy o czasie, o odległej kulturze.
   Dobrze, że Stanisław Dyga pozwolił się namówić na pokazanie tej artystycznej prywatności. A właściciele niecodziennej galerii planują przyszłość miejsca: ma tu gościć rzemiosło artystyczne, może jakaś ciekawa ceramika, pewnie i malarstwo - takie, które będzie się tu dobrze czuło.
(AN)

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie