18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Gasili całą noc

SYP
Dziewiętnaście jednostek straży pożarnej walczyło przez całą noc z groźnym pożarem, jaki wybuchł w poniedziałek wieczorem w Olkuszu. Palił się niedawno otworzony skład budowlany położony przy skrzyżowaniu drogi 94 i Alei 1000 lecia. Z ogniem walczyło 70 strażaków.

Fot.arch.

OLKUSZ

O pożarze zawiadomił telefonicznie strażaków jeden z mieszkańców, który przejeżdżał w pobliżu samochodem. Była godzina 19.17. Ostatni wóz strażacki opuścił miejsce po dogaszaniu resztek budynku o godzinie 7.26 następnego dnia. Walka z ogniem była o tyle trudna, że paliły się farby, lakiery, papa, rozpuszczalniki oraz inne łatwopalne materiały zgromadzone w sporej hali, która spłonęła doszczętnie. Hurtownia materiałów budowlanych powstała w zaadaptowanym na ten cel budynku dawnej stołówki PKS. – Nasze działania były utrudnione, gdyż mieliśmy problemy z zaopatrzeniem wodnym. Co prawda hydrant, jaki znajduje się na terenie dawnej bazy PKS był sprawny, ale ciśnienie wody było tam niskie. Stąd konieczność zadysponowania dużej ilości jednostek strażackich dowożących wodę. Poza tym palące się substancje zgromadzone w hurtowni wydzielały trujący, gęsty, czarny dym, który utrudniał akcję. Strażacy poza specjalnymi ubraniami używali także aparatów powietrznych. – mówi mł. bryg. Dariusz Wilk, zastępca komendanta Powiatowej Straży Pożarnej w Olkuszu.

Budynek hurtowni spłonął doszczętnie. Strażacy wstępnie oszacowali straty na 130 tys. zł, a wartość uratowanego mienia na 800 tys. zł. _– W pobliżu płonącego budynku stały maszyny budowlane. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się budynek dawnego biurowca PKS. Było ryzyko, że ogień przeniesie się na te obiekty. _– wyjaśnia komendant Wilk.

Z racji na znaczne zadymienie oraz konieczność zabezpieczenia miejsca akcji, przez godzinę była zamknięta droga krajowa 94, a przez kilka godzin aleje 1000 lecia.

Akcją gaśniczą dowodzili kolejno; st. Kpt. Jan Sarwa, kpt. Piotr Pandel oraz dowódca olkuskiej Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej, asp. sztab. Jan Mól. W akcji poza strażakami olkuskiej i wolbromskiej JRG brali także udział strażacy – ochotnicy z OSP Osiek, Olkusz, Gorenice, Laski, Krzykawa, Podlipie, Bydlin i Bolesław.
Za prawdopodobną przyczynę pożaru uznaje się zwarcie instalacji elektrycznej, ale sprawę zbada policja i straż pożarna, które prowadzą w tej sprawie dochodzenie.

Był to największy pożar w ciągu ostatnich lat w Olkuszu. Poprzedni, tak wielki pożar obiektów przemysłowych na terenie powiatu miał miejsce przed siedmioma laty, kiedy palił się magazyn w kluczewskiej papierni Kimberly–Clark. W trwającej kilkanaście godzin akcji gaśniczej uczestniczyło ponad 120 strażaków z całej Małopolski.

Według analizy sporządzonej przez olkuską PSP zagrożenia pożarowe na terenie powiatu wynikają w głównej mierze z I kategorii zagrożenia pożarowego lasów, ze zwartej zabudowy na terenach miejskich, jak również ze strony zakładów przemysłowych. Takie firmy, jak kluczewska Kimberly Clark, wolbromskie spółki powstałe po Stomilu, ZGH „Bolesław” w Bukownie oraz firma „Recycling” zostały zaklasyfikowane, jako „zakłady dużego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej”, a firma „Arkop”, jako „zakład podwyższonego ryzyka powstania poważnej awarii przemysłowej”.

Składów budowlanych, takich jak spłonął w Olkuszu jest na terenie powiatu ponad dwadzieścia. Przez cały 2009 rok w ramach działań kontrolno rozpoznawczych przeprowadzono 113 kontroli przestrzegania przepisów przeciwpożarowych, w tym 32 kontrole w obiektach produkcyjnych i magazynowych. W 2009 roku na terenie powiatu olkuskiego miało miejsce 481 pożarów. Rok wcześniej strażacy interweniowali przy 537 pożarach.

Problemy z zaopatrzeniem w wodę podczas akcji gaśniczych nie są nowością. Strażacy, od wielu lat alarmują, że znaczna część hydrantów przeciwpożarowych w powiecie olkuskim jest niesprawna. Z tzw. słupków, jakie najczęściej ustawiane są na terenach wiejskich „złomiarze” kradną metalowe zatyczki. Jeśli przy hydrancie nie ma dwóch takich zatyczek, to, gdy do jednego wyjścia podłączy się wąż, woda wylewa się drugim. Niekiedy strażacy mają problem z odnalezieniem hydrantów podziemnych, usytuowanych najczęściej pod chodnikami. Zdarza się, że podczas remontu chodnika studzienki hydrantów są zakrywane kostką. Zresztą znalezienie zimą hydrantu w chodniku zasypanym śniegiem i pokrytym lodem jest bardzo trudne. Za stan hydrantów odpowiedzialne są lokalne „wodociągi”, które powinny kontrolować ich sprawność raz do roku. Kiedy przed dwoma laty takie kontrole przeprowadziło olkuskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, które obejmuje swym zasięgiem gminy Olkusz, Klucze, Bukowno i Bolesław okazało się, że ze względu na zły stan techniczny konieczna była wymiana 25 proc. z 1500 hydrantów i takiej samej ilości podziemnych zasuw hydrantowych.

(SYP)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski