Gdy samolot niszczy dach... Mieszkańcy Morawicy proszą o pomoc. Bez skutku

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
Nie udało się załatać wszystkich dziur w dachu budynku gospodarczego Heleny Kitlińskiej. Gdy pada deszcz, leje się do środka
Nie udało się załatać wszystkich dziur w dachu budynku gospodarczego Heleny Kitlińskiej. Gdy pada deszcz, leje się do środka Fot. Barbara Ciryt
Udostępnij:
Helena Kitlińska usłyszała ogromny huk. Stała na podwórku między domem i budynkiem gospodarczym, nad którym przeleciał samolot, podchodził do lądowania. Wywołał pęd powietrza i sprawił, że pod nogi 84-letniej gospodyni zaczęły spadać wirujące dachówki.

Helena Kitlińska z Morawicy nie miała szansy uciekać przed spadającymi z dachu dachówkami. - Nikt nie zdołałby uciec, a już na pewno nie taka osoba jak ja 84-letnia. To cud, że żadna z tych dachówek nie trafia we mnie. Gdy samoloty podchodzą do lądowania od strony Morawicy, to boję się wyjść na podwórko - mówi z żalem pani Helena.

Była sołtyską Morawicy i nie jeden raz widziała jak zbyt nisko lecące samoloty strącają dachówki z domów. Pomagała ludziom i była świadkiem w wielu sprawach. Z jej budynku wiele razy spadały, bo stoi na linii startów i lądowań. Interweniowała do Portu Lotniczego Kraków-Balice. Szukała pomocy u wielu osób i instytucji. Na nic.

- Samolotów jest coraz więcej i coraz większe. Od 2000 roku problemów z niszczeniem dachów lub tuneli foliowych były dziesiątki. Problem jest znany wielu instytucjom, urzędom gminy, powiatu, województwa, a mimo to sytuacja zawsze kończy się tak samo. Władze portu ignorują nas. Udają, że sprawa szkód, jakie nam wyrządzają ich nie dotyczy. To jest draństwo, cygaństwo i krętactwo - mówi Helena Kitlińska.

Gospodyni wskazuje dach na budynku gospodarczym, połatany różnymi rodzajami dachówek. Gdy szkody były mniejsze starała się we własnym zakresie je naprawiać, łatać dziury na dachu. - W ten sposób ze swojej emerytury dopłacam od do działalności lotniska. A oni reklamują się hasłami „wspieramy sąsiadów”. Wspierają na plakatach i banerach - oburza się kobieta.

Teraz szkody ma wyrządzone tak duże, że nie ma możliwości naprawy samodzielnie. Nie ma już starych dachówek i nie ma możliwości kupienia.

- Lotnisko wysłało strażaków ochotników, żeby naprawili szkody wyrządzone przez samolot, ale czym mieli to naprawić. Przecież z dachówkami do mnie nie przyjechali. Resztkami, które miałam załatali po jednej stronie dachu, a po drugiej zostały dziury. Teraz podczas deszczu patrzę, jak woda leje się do środka budynku - mówi pani Helena.

Strażacy przyznają, że byli u Heleny Kitlińskiej i pomagali w naprawie dachu. Ale pytani o to, kto ich wysłał nabierają wody w usta. - Nie mam nic więcej do powiedzenia - ucinają rozmowę.

Reakcja typowa przy sprawach dotyczących uszkodzeń mienia związanych z bezpieczeństwem operacji lotniczych. Taką sytuację wywołują przedstawiciele lotniska - pytani o te uszkodzenia mienia ludzi umywają ręce.

- Spółka zarządzająca lotniskiem nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenia z udziałem samolotów znajdujących się w powietrzu, ale mimo to podjęte zostały natychmiastowe działania zmierzające do złagodzenia szkody w ramach swoich kompetencji i możliwości prawnych - informuje niejasno Monika Pabisek, rzecznik Portu Lotniczego Kraków-Balice. Na pytanie jakie konkretnie działania spółka podjęła, nie potrafi wymienić ani jednego. Wymijająco tłumaczy, że to działania „w ramach obowiązujących przepisów prawa”.

Mieszkańców ponoszących straty przedstawiciele portu odsyłają do innych instytucji. - Korytarze powietrzne, procedury podejścia do lądowania i odejścia po starcie samolotów z każdego lotniska, w tym wysokość na jakiej powinny się znajdować statki powietrzne, wyznacza Polska Agencja Żeglugi Powietrznej i tylko ona może zweryfikować, czy piloci samolotów stosują się do nich - informuje Monika Pabisek. - Podmiotem odpowiedzialnym za zdarzenie wywołane przez znajdujący się w powietrzu samolot jest linia lotnicza, do której on należy - dodaje.

Czyżby pokrzywdzeni ludzie, w tym starsi i schorowani powinni szukać PAŻP-u w Warszawie i linii lotniczych po całej Europie. Tak port wspiera sąsiadów. Pomocą poszkodowanym osobom od lat służy Ryszard Wojewodzic, przedstawiciel kancelarii radcowskiej.

- Miałem do czynienia z dziesiątkami przypadków, w których właściciele nieruchomości ponieśli szkody związane z działalnością i sąsiedztwem lotniska. Poszkodowani nie mają nigdzie oparcia. Zdarza się, że strażacy przyjeżdżają naprawić szkody, ale nie mają materiałów do tego, mogą zabezpieczyć tymczasowo. Policja przyjmuje zgłoszenia, a potem umarza sprawę, bo nie znajduje sprawcy, chociaż poszkodowany dokładnie wskazuje kiedy leciał samolot, o której godzinie lądował, wszystko jest jasne. A pokrzywdzonym ludziom wmawia się, że nie ma sprawcy - mówi Wojewodzic.

- To przecież port powinien wypracować formę postępowania w problemowych sytuacjach. Od lat problemy się powtarzają i nie ma jasnego sposobu ich rozwiązania - zaznacza.

W Morawicy niektóre osoby zakładały sprawy sądowe z powodu strat wyrządzonych przez lotnisko, a potem wycofywały się z różnych powodów m.in. znalazł się ktoś w rodzinie, kto pracuje w porcie lub firmach zależnych od niego.

A Helena Kitlińska zwraca uwagę, że to zagrożenie życia i zdrowia. Wyjmuje pisma od wojewody z 2006 r. z informacją o tym, że zarządzający lotniskiem ponosi odpowiedzialność za szkody związane z oddziaływaniem lotniska na tereny sąsiadujące. Kobieta przypomina, że gdy w okolicy lotniska wprowadzano obszar ograniczonego użytkowania, to na zebraniu pojawił się m.in. wicemarszałek Wojciech Kozak.

- Zapewniał, że będzie nam pomagał. To niech teraz pomaga, napisałam do niego pismo w tej sprawie. Napisałam też do ministra Andrzeja Adamczyka z prośbą o pomoc - mówi Kitlińska.

ZOBACZ KONIECZNIE:

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 14. "Biber"

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
mieszkam w morawicy ale akrat nie w miejscu w ktorym latają samolty ... wiekszosc ludzi pobrała mega wysokie odszkodowania wiec ten artykul nie ma nic wspolnego z prawdą
#
Polskiego zapomniałeś ??
S
SAMOLOCIK,,,,,,,
NIECH POMOGA LOKATORZY KTURZY U NIEJ MIESZKAJA.....MSCILA SIE NA DZIECIACH W SZKOLE TERAZ WZIELA SIE ZA SAMOLOTY......
.
Albo bazooka...
o
olo
Założyć kamery i nagrywać kiedy, jaki samolot i co spowodował. Po roku domagać się od lotniska odszkodowania za straty, w tym moralne. Albo żądać wykupu działki za konkretną kasę, albo zamiany na adekwatną w innym miejscu
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie