Gdzie ulokujesz swoje tysiące z OFE: w ZUS czy IKE? Ile w ogóle ich masz? Jak to sprawdzić i co najlepiej zrobić? Poradnik dla opornych

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Rząd ostatecznie likwiduje Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE), w których drugi dorosły Polak ma zgromadzone jakieś oszczędności: średnio prawie 10 tys. złotych, ale niektórzy uciułali w OFE nawet równowartość nowego samochodu! Jeśli wymyślone przez władzę przepisy wejdą w życie, między 1 czerwca a 2 sierpnia każdy będzie musiał zdecydować, co zrobić z tymi pieniędzmi. Rząd zaproponował dwa rozwiązania korzystne… dla rządu. A co jest korzystniejsze dla nas: przekazanie oszczędności na prywatne Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) czy też przelanie ich na niby indywidualne - ale przecież publiczne - konto w ZUS? Obie opcje mają swoje wady i zalety. Co przeważa? Oto nasz poradnik.

Teoretycznie każdy Polak powinien wiedzieć, który fundusz emerytalny gromadził i inwestował po reformie 1999 roku jego oszczędności w OFE. W praktyce okazuje się, że niewielu ubezpieczonych orientuje się, gdzie i co posiada. Jak to sprawdzić? I co można z tym zrobić?

Krok pierwszy: sprawdź, ile masz pieniędzy w OFE

By sprawdzić swój stan posiadania w OFE, najprościej skorzystać z Platformy Usług Elektronicznych ZUS. Wchodzimy na nią przez główną stronę internetową ubezpieczyciela: zus.pl. Na górnej belce (na tym samym poziomie, co logo ZUS) jest tam pomarańczowy odnośnik "Zaloguj do PUE". Klikamy go i logujemy się na swoim koncie w ZUS.

Jeśli ktoś jeszcze nie zarejestrował się w PUE (a większość z nas tego nie zrobiła), to może zalogować się do tego systemu przy pomocy profilu zaufanego, podpisu elektronicznego (jeśli któryś z nich mamy) lub bankowości elektronicznej (wszystkie te opcje widoczne są w okienku logowania - po prawej). Jeśli ktoś wybierze opcję logowania przy pomocy bankowości, to musi wiedzieć, że z systemem ZUS współpracują następujące platformy: PKO BP, Inteligo, Millenium, BOŚ Banku, ING Banku Śląskiego oraz CITI Banku Handlowego.

Najbardziej poszukiwani pracownicy w Krakowie MARZEC 2021. F...

A co, jeśli ktoś nie jest klientem tych banków lub nie korzystał dotąd z bankowości elektronicznej? Musi wybrać dolną opcję, czyli „Nie masz konta w PUE? Zarejestruj się”. Po lewej stronie znajdują się dokładne instrukcje dla:

  • osoby pracującej
  • emeryta / rencisty
  • zasiłkobiorcy
  • lekarza
  • innej osoby ubezpieczonej w ZUS

Osoby mniej obeznane w działaniu serwisów internetowych mogą na tym etapie skorzystać ze wsparcia bardziej zcyfryzowanego krewnego lub zaufanego sąsiada – trzeba jednak pamiętać, by dane do logowania zachować WYŁACZNIE DLA SIEBIE: broń Boże nie zdradzajmy sąsiadowi i nikomu innemu żadnych haseł do konta w ZUS, bo ewentualny wyciek tych danych i posłużenie się nimi przez osoby postronne może nas wiele kosztować.

Kiedy już szczęśliwie przebrniesz przez etap rejestracji i logowania do PUE ZUS, domyślnie wyświetli Ci się się na ekranie panel „Ogólny”. By go zmienić, w prawym górnym rogu musisz wybrać zakładkę "Ubezpieczony". Po lewej stronie zobaczysz wtedy listę zatytułowaną (na zielono) „Panel Ubezpieczonego: Składki, OFE, stan konta”.

Aby sprawdzić, jaki fundusz odkładał i inwestował Twoje składki, musisz na ww. liście znaleźć zakładkę "OFE" (mniej więcej pośrodku listy). Wtedy wyświetli się nazwa funduszu, do którego należysz, data zawarcia umowy, data rejestracji członkostwa i status członkostwa (powinno być: „członkostwo poprawne po rejestracji”).

Aby sprawdzić to, co najważniejsze, czyli ile pieniędzy masz na swoim koncie w OFE, klikasz na liście po lewej stronie w zakładkę „Informacje o stanie konta". Ukaże się tabelka, w której jedna z kolumn nosi nazwę „Składki odprowadzone na OFE”. Poniżej powinna być poszukiwana kwota.

Załóżmy, że masz tam 10 tysięcy złotych. Co możesz zrobić z tymi pieniędzmi?

Po drugie: zastanów się nad opcją IKE

Decydując o ostatecznej likwidacji OFE rząd dał każdemu do wyboru dwie opcje: możesz przekazać całość środków na Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) lub do ZUS. Obie opcje mają swoje wady i zalety. Jako domyślna wskazana została przez ustawodawcę opcja IKE, a więc jeśli chcesz, by Twoje środki trafiły właśnie tam, nie musisz robić nic. Państwo uzna, że wybrałeś IKE i tam przekaże całe Twoje środki z OFE.

Jakie są zalety IKE?

  • Pieniądze jak w banku. To jest konto prywatne. Podobnie, jak w przypadku kont bankowych, nikt nie może nam zabrać - zgromadzonych tam oszczędności i w razie czego są one dziedziczone przez naszych najbliższych.
  • Oszczędności pracują. To jest konto inwestycyjne. Specjalny fundusz inwestuje nasze środki w ten sposób, by one rosły przynajmniej ponad inflację. Inwestowaniem zajmą się otwarte fundusze inwestycyjne i specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte – czyli głównie dotychczasowe OFE, a także banki, domy maklerskie i zakłady ubezpieczeń na życie. Skąd mają pochodzić zyski z inwestycji? Przede wszystkim z inwestycji w spółki notowane na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.
  • Wypłata środków bez podatku. Kiedy po uzyskaniu wieku emerytalnego zaczniemy wypłacać oszczędności z IKE, nie zapłacimy od nich podatku (podobnie jak wtedy, gdy wypłacamy sobie pieniądze z konta bankowego czy lokat); to spora przewaga nad opcją przekazania środków z OFE do ZUS, bo od świadczeń wypłacanych przez ZUS trzeba płacić podatek dochodowy od osób fizycznych – czyli dziś przynajmniej 17 proc. (ale jest tu wiele ważnych „ale” – o czym dalej)

Jakie są wady IKE?

  • Haracz dla rządu. Rząd zapisał w ustawie „opłatę przekształceniową” za przekazanie środków z OFE do IKE. Wynosi ona 15 proc. wartości naszych pieniędzy. Przy Twoich statystycznych 10 tysiącach złotych oszczędności – zabierze Ci aż 1,5 tys. zł (kwota ta zasili Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, co wydatnie zmniejszy deficyt tegoż i budżet państwa nie będzie musiał tyle dopłacać do wypłaty bieżących emerytur). Czyli na Twoje IKE wpłynie zaledwie 8,5 tys. zł.
  • Ryzyko utraty części pieniędzy. To jest konto inwestycyjne, co oznacza, że fundusz inwestujący Twoje środki na giełdzie niekoniecznie musi na tym zarobić; istnieje ryzyko związane z kryzysami (jak ten obecny) i innymi sytuacjami w gospodarce oraz na samych giełdach.
  • Ryzyko wprowadzenia podatku od wypłat z IKE. Fakt, że wypłaty środków z IKE nie są dziś opodatkowane, nie oznacza, że takie pozostaną na zawsze; któryś z kolejnych rządów może to łatwo zmienić – wystarczy trochę populistycznych haseł i jedna ustawa głosowana nocą.
  • Ryzyko wyczerpania oszczędności. Z indywidualnego konta emerytalnego możesz sobie wypłacić dokładnie tyle, ile na nim zgromadzisz (w tym ewentualne odsetki wypracowane przez fundusz IKE). Czyli jeśli w chwili przejścia na emeryturę będziesz miał w IKE 30 tys. zł, to przez kolejne lata czy miesiące możesz sobie wypłacić tylko te 30 tys. zł i ani grosza więcej; możesz to zrobić jednorazowo (i pojechać na wypasione wczasy lub kupić wymarzoną rzecz), albo w ratach, np. 1 tys. zł miesięcznie; w tym ostatnim wypadku będzie to dokładnie 30 rat – starczy zatem na dwa i pół roku. Jeśli pożyjesz na emeryturze dłużej (czego serdecznie wszystkim życzymy) to pieniądze z IKE skończą Ci się szybko i pozostaniesz na podstawowym świadczeniu z ZUS. To ważna różnica, bo w przypadku przeniesienia środków z OFE do ZUS nie ma takich ograniczeń: jeśli ktoś dzięki OFE wypracował sobie ekstra 300 zł miesięcznie, to będzie je dostawał do końca życia – choćby to życie miało trwać 150 lat (czego również życzymy wszystkim – oprócz ZUS).

Krok trzeci: zastanów się nad opcją ZUS

Jeśli wszyscy Twoi dziadkowie i ich bliscy żyli/żyją po sto lat, możesz uznać, że opisana wyżej różnica przemawia ostatecznie na korzyść ZUS. Owszem, nie będziesz mógł jednorazowo wypłacić sobie okrągłej sumki z IKE, ale za to Twoja emerytura nieco wzrośnie i będzie w tej formie wypłacana aż do Twej śmierci. Jeśli ten wybór wydaje Ci się lepszy, wtedy miedzy 1 czerwca a 2 sierpnia musisz złożyć w swoim OFE stosowną dyspozycję – o woli przekazania środków do ZUS. Co się wtedy stanie z tymi pieniędzmi? Ano trafią – teoretycznie – na Twoje konto ubezpieczonego w ZUS, a tak naprawdę – staną się zapisem księgowym w systemie ZUS, czyli… wielkim worku bez dna, z którego wypłacane są wszystkie świadczenia.

Małopolska bogata i biedna. Pierwszy ranking małopolskich mi...

Jakie są zalety opcji ZUS?

  • Nieco wyższa emerytura i gwarancja jej wypłat aż do śmierci. Pierwszą zaletę już opisaliśmy: nasze oszczędności w ZUS nie ulegają wyczerpaniu wraz z kolejnymi wypłatami, jak te w IKE; po prostu w chwili przejścia na emeryturę ZUS wylicza nam wysokość świadczenia i wypłaca nam je do końca życia, niezależnie od tego, czy trwa ono jeszcze rok czy 100 lat. Przekazanie środków z OFE do ZUS powiększy naszą przyszłą emeryturę. O ile dokładnie? Tego nikt nie wie i nikt nie zagwarantuje (co jest wadą), na razie musimy założyć, że to nam świadczenie nieco powiększy.
  • Brak opłaty przekształceniowej. Przekazanie środków z OFE do ZUS zwalnia nas z haraczu, czyli 15-procentowej „opłaty przekształceniowej”; jeśli masz w OFE to swoje 10 tys. zł, to do ZUS trafi 10 tys. zł – i tę kwotę ZUS dopisze Ci do sumy oszczędności zgromadzonych na koncie ubezpieczonego, co wpłynie potem na wysokość emerytury;
  • Bardzo korzystna waloryzacja. Środki gromadzone w ZUS są w ostatnich latach waloryzowane w sposób relatywnie korzystny – zwłaszcza jeśli porównamy to z wynikami OFE czy – nie daj Boże – z oprocentowaniem lokat bankowych czy nawet obligacji skarbowych. ZUS przelicza co roku nasze oszczędności emerytalne o wskaźnik przekraczający solidnie poziom inflacji. Oto tzw. twarde dane. W poszczególnych latach waloryzacja naszych składek i kapitału początkowego wyniosła w ZUS:

Za rok 2016 - 106,37 proc. (co oznacza nominalne zwiększenie środków rok do roku o 6,37 proc.)
Za rok 2017 - 108,68 proc.
Za rok 2018 - 109,20 proc.
Za rok 2019 - 108,94 proc.

Gdyby któryś z banków oferował lokaty o takim oprocentowaniu, to cieszyłyby się one wręcz fenomenalnym powodzeniem; czyli – czysto teoretycznie i matematycznie rzecz ujmując – opłacało się w ostatnich latach trzymać środki w ZUS, gdyż przez większość czasu pracowały one znacznie lepiej niż w większości funduszy. Jak to możliwe? Waloryzacja w ZUS była pochodną sytuacji w całej polskiej gospodarce (nasz PKB przez 30 lat stale rósł), zaś wyniki inwestycji OFE (a teraz IKE) były (są i będą) uzależnione od sytuacji na polskiej giełdzie (z którą bywało i bywa różnie). Trzeba dodać, że wedle danych Komisji Nadzoru Finansowego średnia ważona stopa zwrotu wszystkich OFE za okres od końca września 2017 do końca września 2020 r. dobiła do minus 22,84 proc.

Ważna uwaga. Fakt, iż przez trzydzieści lat coś rosło (lub malało) wcale nie przesądza o tym, że będzie rosło (malało) przez kolejnych 30 lat. Japonia od lat 60. do 90. XX wieku dokonała cudu gospodarczego i została czwartą potęgą ekonomiczną globu, a przez kolejne dekady pogrążyła się w stagnacji.

Jakie są wady opcji ZUS?

  • To nie są środki prywatne i nie podlegają dziedziczeniu. Główny problem z pieniędzmi w ZUS polega na tym, że są to co do zasady środki publiczne, a nie prywatne. Czyli – po pierwsze – nie podlegają dziedziczeniu. Jak, kto ktoś wypracował sobie przez 50 lat kariery zawodowej na trzech etatach 20 tys. emerytury, przejdzie na nią w wieku 70 lat i umrze miesiąc później – to trudno. Jego (i rodziny) pech, że sobie nie pożył. Cały jego kapitał trafi do kieszeni obcych, którzy pracowali trochę mniej, a pociągnęli na garnuszku ZUS trochę dłużej. Tak działa system ubezpieczeń społecznych.
  • Wysokość emerytur z ZUS zależy od decyzji polityków. Drugi (także główny) problem z pieniędzmi w ZUS polega na tym, że wysokość świadczeń jest sprawą mocno polityczną – a przez to realnie zależy od decyzji aktualnie rządzących polityków. To oni decydują np. o wysokości i metodach waloryzacji. Mogą – jak rząd PiS w ostatnich latach – uznać, że z punktu widzenia ich elektoratu (czyli mniej zamożnych) korzystniejsza będzie waloryzacja mieszana, kwotowo-procentowa: w jej wyniku osoby o najmniejszym stażu i najmniejszych oszczędnościach zgromadzonych przez całe życie w ZUS, otrzymują świadczenia znacznie wyższe niż wynikałoby z prostych matematycznych wyliczeń (i tzw. ludzkiej sprawiedliwości), natomiast najpracowitsi i najbardziej oszczędni - tracą; taka polityka prowadzi do spłaszczenia wysokości emerytur; w ogólnym rozrachunku to, że ktoś wrzuci do wielkiego publicznego wora ZUS kolejne 10 tys. „własnych” pieniędzy z OFE, wcale nie oznacza, że to on z nich skorzysta – może być bowiem tak, że sam dostanie z tego tysiąc złotych, a 9 tys. popłynie na konta tych emerytów, którym kolejna ekipa polityczna zechce się podlizać.
  • Opodatkowanie PIT. Środki przelewane do ZUS są wprawdzie zwolnione z „opłaty przekształceniowej”, ale podlegają normalnemu opodatkowaniu (jak cała emerytura) podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) w chwili poboru świadczenia. Czyli nie zapłacisz dziś państwu owych 15 procent, ale jak już zaczniesz z tych pieniędzy korzystać na emeryturze, to oddasz fiskusowi co najmniej 17 proc. Albo 32 proc. – zależnie od progu podatkowego, w który wpadniesz.

Ważna uwaga. Ta ostatnia wada może się stać nieaktualna, jeśli politycy podejmą decyzję o zniesieniu opodatkowania emerytur. Pojawiają się już takie pomysły i (zważywszy rosnącą liczbę emerytów) w kolejnych kampaniach wyborczych może to być obietnica, która zdecyduje o zwycięstwie obiecującego. PiS sugeruje z kolei wydatne zwiększenie kwoty zwolnionej od podatku, np. do 30 tys. zł rocznie. Oznaczałoby to de facto niepłacenie PIT przez większość emerytów (w każdym razie tych, których świadczenie jest niższe od średniej wynoszącej obecnie 2500 zł miesięcznie). Mniej zamożnym, zwłaszcza kobietom (których emerytury są w Polsce zdecydowanie niższe od emerytur mężczyzn) opłacałoby się wtedy przekazać środki z OFE do ZUS: nie podlegałyby one ani opłacie przekształceniowej, ani opodatkowaniu w momencie wypłaty, natomiast byłyby w kolejnych latach waloryzowane na korzystnych zasadach. Cała ta uwaga opiera się jednak na spekulacjach i ekstremalnie niepewnych przewidywaniach tego, co mogą zrobić/zrobią politycy na przestrzeni kolejnych 10 czy 20 lat…

Krok czwarty: co na to eksperci

- Przy tak wielkiej liczbie zmiennych i niewiadomych nie da się stworzyć matematycznego wzoru, którego zastosowanie dałoby odpowiedź na pytanie, która opcja jest lepsza: IKE czy ZUS. Nikt, ale to nikt nie potrafi dziś precyzyjnie wyliczyć, co nam przyniesie wyższe i pewniejsze dochody na emeryturze. Wybór każdej osoby zależy więc od takich czynników, jak zaufanie do instytucji państwa i do prywatnych instytucji inwestycyjnych, a z drugiej strony – przewidywania dotyczące długości własnego życia snute na bazie tego, że np. wszyscy dziadkowie żyli po 100 lat

– komentuje Jarosław Sadowski, ekspert Expandera.

Zastrzega przy tym, że warto wziąć pod uwagę pewne obiektywne okoliczności i uwarunkowania. Jakie?

  • Jeśli ktoś zbliża się do wieku emerytalnego i nie ma żadnych oszczędności, bo nie gromadził środków dodatkowo – a liczy wyłącznie na emeryturę z ZUS, powinien raczej przelać pieniądze z OFE do IKE, choćby po to, by zróżnicować źródło swoich emerytalnych dochodów.
  • Jeśli ktoś jest np. przedsiębiorcą lub menedżerem na kontrakcie i przez całe zawodowe życie wpłacał do ZUS tylko składkę podstawową (zapewniającą raczej mizerne świadczenie), a zarazem zgromadził środki na rachunkach bankowych, maklerskich czy w funduszach inwestycyjnych, powinien raczej przelać środki z OFE do ZUS – by powiększyć swoją emeryturę z tego źródła.

- Generalną zasadą powinno być to, że nie stawiamy nigdy na jedno źródło dochodów oraz dorzucamy te pieniądze tam, gdzie nam ich najbardziej brakuje. Podejmując tę decyzję winniśmy brać pod uwagę wspomniane wcześniej osobiste cechy i oczekiwania – radzi ekspert Expandera.

Po piąte: policz, co się da lub/i posłuchaj… intuicji

Załóżmy, że politycy nie zmienią znacząco systemu emerytalnego, ani podatkowego i obowiązujące dzisiaj zasady naliczania emerytur oraz obciążenia podatkowe będą obowiązywać także wówczas, gdy będziemy przechodzić na emerytury.

Jak ZUS wylicza dzisiaj wysokość świadczeń emerytalnych? W uproszczeniu – dzieli kwotę zgromadzoną przez całe zawodowe życie na koncie ubezpieczonego przez liczbę miesięcy, jakie temu ubezpieczonemu pozostały statystycznie do końca życia. Skąd bierze tę drugą liczbę? Z publikowanej co rok przez prezesa GUS aktualnej „Tablicy średniego dalszego trwania życia kobiet i mężczyzn”, będącej podstawą przyznania emerytur na wnioski zgłoszone od dnia 1 kwietnia danego roku do 31 marca następnego roku.

Np. w tabeli obowiązującej od 1 kwietnia 2020 r. do 31 marca 2021 r. dla osoby, która postanowiła przejść na emeryturę w wieku dokładnie 60 lat, wartość ta wynosi 261,5, zaś u osoby 65-letniej - 217,6. Załóżmy, że ktoś zgromadził przez całe zawodowe życie z ZUS dokładnie 500 tys. zł. Jeśli zechce przejść na emeryturę w wieku 60 lat (do czego prawo mają w Polsce wszystkie kobiety), to jego świadczenie wyniesie 1920 zł (500 tys. zł podzielone przez 261,5 miesięcy), natomiast jeśli postanowi to zrobić w wieku 65 lat, to to świadczenie wzrośnie do prawie 2,3 tys. zł (500 tys. zł podzielone przez 217,6 miesięcy). To, oczywiście, duże uproszczenie, bo pięć lat pracy więcej oznacza także więcej składek i więcej pieniędzy na rachunku z ZUS – a co za tym idzie: znacznie wyższą emeryturę. Ale czegoś musimy się trzymać.

Jak się do tego mają pieniądze z OFE? Załóżmy, że ktoś ma dziś w OFE 10 tys. zł i postanawia je w całości przekazać do ZUS. Jeśli zgromadził w ZUS 500 tys. zł i jest tuż przed emeryturą, to po przekazaniu środków z OFE do ZUS stan jego konta w ZUS-ie wynosił będzie 510 tys. zł. Jego comiesięczna emerytura z tego tytułu wzrośnie o 38 zł (przy osobie 60-letniej) lub 46 zł (przy osobie 65-letniej).

Sytuacja komplikuje się w przypadku osób młodszych, np. 50-letnich mężczyzn. Większość z nich zaczęło kariery zawodowe przed rokiem 1999 (przed reformą emerytalną, wprowadzającą nie tylko OFE, ale i wspomniane wyżej zasady naliczania świadczeń; wcześniej obowiązywały zupełnie inne) i z tego tytułu ZUS naliczył im kiedyś tzw. kapitał początkowy (za przepracowane wcześniej lata). Są to spore kwoty, sięgające 200 tys., a nawet 400 tys. zł. Jeśli ktoś od tego czasu nieprzerwanie pracuje i zarabia w okolicach średniej krajowej, zgromadził w ZUS kolejne 200-300 tys. zł i dodatkowo na koncie w OFE może mieć ok. 40 tys. zł.

Kraków. Płace w centrach usług dla biznesu szybko rosną. Ile...

Dla uproszczenia weźmy na warsztat hipotetycznego średnio zarabiającego 55-letniego mężczyznę posiadającego dzisiaj 500 tys. zł składek (i kapitału początkowego) w ZUS i 40 tys. zł w OFE. Ma on przed sobą jeszcze przynajmniej 10 lat pracy (wiek emerytalny mężczyzn to 65 lat). Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to do chwili osiągnięcia wieku emerytalnego jego stan konta w ZUS powiększy się o około 140 tys. zł z nowych składek. Przy tym – całe oszczędności (stare i nowe składki oraz kapitał początkowy) będą stale waloryzowane, powiedzmy, o 9 procent każdego roku. Czyli w wieku 65 lat on nie będzie miał na koncie w ZUS 640 tys. zł (500 tys. plus 140 tys. zł), tylko prawie… 1,5 mln zł. Łatwo to wyliczyć, stosując tzw. procent składany.

Co by było, gdyby on w wieku owych wyjściowych 55 lat przekazał swoje środki zgromadzone w OFE, czyli wspomniane 40 tys. zł, do ZUS? Otóż wtedy te pieniądze zaczęłyby pracować wraz resztą posiadanych na koncie ZUS oszczędności – osiągając po 10 latach waloryzacji nominalną wartość blisko 95 tys. zł. Taka kwota podwyższa dziś emeryturę statystycznego 65-latka o 436 zł miesięcznie. Niby sporo, ale trzeba pamiętać, że nominalna emerytura w opisanym wyżej przykładzie wyniesie ponad 6,8 tys. zł, więc na tym tle owe 436 zł nie robi wrażenia. Zwłaszcza, że jest to kwota brutto, od której państwo zabiera podatek.

Więc może jednak lepiej wpłacić te pieniądze do IKE? Państwo na dzień dobry zabierze od 40 tys. zł aż 6 tys. zł opłaty przekształceniowej, czyli naszemu 55-latkowi zostanie w IKE 34 tys. zł. Załóżmy, że covid sobie pójdzie i nie wróci, a gospodarka będzie znowu rosnąć – i warszawska giełda wraz z nią. Gdyby fundusz inwestycyjny lokował środki tak, że będą one przyrastać w tempie o 1 proc. wyższym od inflacji, to po 10 latach na koncie mężczyzny będzie już ok. 50 tys. zł. Które może sobie jednorazowo wypłacić lub pobierać z konta w ratach. Albo też zostawić rodzinie, co w przypadku ZUS jest niemożliwe.

Problem z tymi wyliczeniami jest taki, że tak naprawdę niczego nie wiemy: ani jaka będzie inflacja, ani jaka będzie waloryzacja ZUS, ani jaki będzie wzrost gospodarczy, ani co będzie się działo na giełdzie. Tabele dalszej długości życia to też tylko statystyka / hipoteza mająca się nijak do konkretnego człowieka. Tak jak pies i jego pan mają statystycznie po trzy nogi, tak jeden pożyje na emeryturze miesiąc, a drugi 50 lat. Czegoś trzeba się jednak trzymać. Jeśli nie tabel i kalkulatora – to… intuicji.

Jedziesz na wakacje? Potrzebujesz szczepienia i certyfikatu

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ja raczej zdecyduję się na ike, bo tak samo jak ppk ta kasa jest dziedziczona i w razie kiedy nie dożyje emerytury to skorzysta rodzina a jakbym wpłaciła do zus to jak kamień w studnię, przepadną

Dodaj ogłoszenie