Generał Anders z Czarnym Jastrzębiem

Redakcja
Polski lekki czołg "Anders" przeżywał prawdziwe oblężenie; to pierwszy wóz bojowy stworzony w Polsce od lat. Nadanie polskiemu lekkiemu czołgowi miana "Anders" zapoczątkowało tradycję nadawania imion polskich bohaterów narodowych kolejnym innowacyjnym pojazdom bojowym Fot. Piotr Subik
Polski lekki czołg "Anders" przeżywał prawdziwe oblężenie; to pierwszy wóz bojowy stworzony w Polsce od lat. Nadanie polskiemu lekkiemu czołgowi miana "Anders" zapoczątkowało tradycję nadawania imion polskich bohaterów narodowych kolejnym innowacyjnym pojazdom bojowym Fot. Piotr Subik
Światową premierę miał podczas MSPO w Kielcach polski lekki czołg, wóz wsparcia ogniowego na bazie polskiej platformy bojowej XXI w., który ochrzczony został mianem "Anders" w obecności córki gen. Władysława Andersa, Anny.

Polski lekki czołg "Anders" przeżywał prawdziwe oblężenie; to pierwszy wóz bojowy stworzony w Polsce od lat. Nadanie polskiemu lekkiemu czołgowi miana "Anders" zapoczątkowało tradycję nadawania imion polskich bohaterów narodowych kolejnym innowacyjnym pojazdom bojowym Fot. Piotr Subik

OBRONNOŚĆ. Polski wóz wsparcia ogniowego oraz wyprodukowany w Polsce śmigłowiec S-70i okazały się największymi hitami XVIII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego

Jak zaznaczył Edward Nowak, prezes koncernu Bumar SA, producenta platformy, zapoczątkowano tym samym tradycję nadawania imion polskich bohaterów narodowych kolejnym pojazdom bojowym.

"Anders" to projekt realizowany przez Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych z Gliwic, Wojskową Akademię Techniczną oraz Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich, a finansowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Bumar, który zbudował pierwszy od lat wóz bojowy, ma nadzieję, że projekt, zgodny z najnowszymi trendami NATO, uwzględniający doświadczenia z Iraku i Afganistanu, pozwali holdingowi znów opancerzyć armię.

- To wbrew nazwie nie do końca czołg, lecz wóz bojowy - lżejszy od czołgu o 20 ton, co umożliwia transportowanie go drogą powietrzną, a nie lądową czy morską. Konstrukcja umożliwia zamontowanie wież bezzałogowych i załogowych; może być docelowo i haubicą, i sanitarką, i wozem dowodzenia - w zależności od zamówienia. To technologia w stu procentach wymyślona w Polsce. Kiedy wejdzie do produkcji? Jeśli Ministerstwo Obrony Narodowej wyrazi zainteresowanie, potrzeba na to kilku lat. Czas powstawania technologii zbrojeniowych to zwykle 10, 20 lat - mówi Monika Koniecko, rzeczniczka prasowa Bumar SA.

Inne ciekawostki zaprezentowane przez Bumar to monookular termalno-noktowizyjny MTO, który pozwala widzieć zarówno w nocy, jak i w podczerwieni - wyprodukowany przez Przemysłowe Centrum Optyki SA w Warszawie, a także 40 mm ręczny granatnik powtarzalny RGP-40, umożliwiający nie tylko zwalczanie i obezwładnianie przeciwnika, niszczenie urządzeń, budynków itd., ale również stawianie zasłon dymnych w każdym terenie i w każdych warunkach pogodowych, oraz przeznaczony dla snajperów karabin wyborowy 8,6 mm Alex 338, oba stworzone w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Sprzętu Mechanicznego sp. z o.o. w Tarnowie. Ten ostatni już zdeklasował konkurencję, m.in. brytyjski karabin AWM Accuracy International.

Z kolei zaprezentowany także po raz pierwszy publicznie śmigłowiec S-70i "Black Hawk" został wyprodukowany przez PZL Mielec, zakłady należące do firmy Sikorsky Aircraft z USA. To drugi z powstałych egzemplarzy; pierwszy przechodzi właśnie testy w ośrodku badawczym firmy Sikorsky na Florydzie. Wykonał już 38 godzin lotów, testy mają się zakończyć pod koniec br. Pierwszy egzemplarz przeznaczony na rynek ma zostać dostarczony przez PZL Mielec na początku 2011 r. Rok później roczna produkcja w Mielcu ma wynosić ok. 20 S-70i.

- Śmigłowiec odpowiada globalnemu popytowi na zaawansowaną technologię. Stanowi przykład wybitnego polskiego wykonawstwa i amerykańskiej technologii oraz, co najważniejsze, jest przygotowany na wszystkie misje - tłumaczy prezes PZL Mielec, Janusz Zakręcki.

"Czarny Jastrząb", zależnie od wyposażenia, może być używany m.in. jako śmigłowiec do transportu, ewakuacji medycznej, operacji specjalnych i działań poszukiwawczo-ratunkowych. Został zaprojektowany z zachowaniem najbardziej rygorystycznych norm sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych.
Na stoisku WZM SA z Siemianowic Śląskich, prócz służącego już polskim żołnierzom w Afganistanie, kołowego transportera opancerzonego Rosomak - m.in. z siatką kinetyczną, która umożliwia odbicie lub rozłożenie siły uderzeniowej pocisku - zaprezentowany został powstały w kooperacji z Wielką Brytanią, opancerzony system "Borsuk", czyli pojazd minoodporny MRAP. - Załoga znajduje się w podwieszanej kapsule, co sprawia, że w przypadku najechania na minę fala uderzeniowa dociera do niej na samym końcu - wyjaśnia Michał Rumin z WZM SA. - Na razie pojazd nie służy w naszej armii, zaprezentowany został, by zebrać opinie branży. Liczymy na zamówienia z różnych stron świata.

Sporym zainteresowaniem wizytujących cieszyła się również oryginalnych wymiarów dmuchana atrapa rosomaka, skonstruowana przez firmę Lubawa SA z Grudziądza. Sprzęt tego typu wykorzystuje większość armii świata. - Makieta ma za zadanie zmylić przeciwnika, pozorować prawdziwy pojazd. Wiemy, że podczas II wojny światowej budowano całe armie z makiet, m.in. pod El-Alamein czy podczas lądowania w Normandii. Może też sugerować obecność rosomaków niekoniecznie tam, gdzie są one w rzeczywistości - mówi Maciej Bożyczko z Lubawa SA. To na razie demonstrator technologii; nie wiadomo, kiedy trafi do produkcji. Prowadzone są dalsze prace nad prototypem makiety; na razie jest ona nierozpoznawalna dla nieuzbrojonego oka ludzkiego z odległości kilometra, docelowo ma także być widzialna w podczerwieni - a to wymaga montażu elementów podgrzewających m.in. okolice silnika, wydechu spalin, itd. Prowadzone są również rozmowy z decydentami Sił Zbrojnych, które mają na celu ustalenie, jakich innych pojazdów makiety trzeba wyprodukować. - Stworzenie makiety zajmuje niewiele mniej czasu niż stworzenie prawdziwego pojazdu - podkreśla Andrzej Bożyczko.

Podczas XVIII MSPO, który zakończy się dzisiaj w Kielcach, prezentowało się ok. 270 wystawców, z czego trzecią część stanowiły wielkie światowe koncerny, m.in.: Bae Systems, Boeing, MBDA, Raytheon i Elbit Systems.

Piotr Subik

piotr.subik@dziennik.krakow.pl

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kary

przecież ten andersen złom zwykły

d
dez

"...zapoczątkowano tradycję"????
A "Misia" Barei nie widziałeś?:)

Dodaj ogłoszenie