Gershwin w rytmie disco polo

Redakcja
Rozmowa z MIKOŁAJEM BLAJDĄ z kabaretu Kwartet Okazjonalny, zdobywcą III nagrody na XIX Przeglądzie Kabaretów PaKA

   - Kwartet Okazjonalny czy kabaret profesjonalny?
   - Na początku traktowaliśmy kabaret jako dobrą zabawę, odskocznię od naszych zawodowych zajęć. Z czasem, gdy scena zaczęła nas wciągać, zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli chcemy stworzyć dobry program, musimy sprawę potraktować naprawdę poważnie, bo kabaret to przecież poważna działalność sceniczna, wymagająca długich przygotowań. Teraz nie spotykamy się jak kiedyś - od czasu do czasu, ale regularnie robimy próby. Kwartet nie jest już okazjonalny. Kabaret zaczyna być rozpoznawalny. Chociaż najbardziej rozpoznawalna jest Marta, my jesteśmy dla niej tylko tłem (śmiech).
   - Czy przystoi poważnym filharmonikom zajmować się takim zajęciem jak kabaret?
   - Powstał on zupełnie przypadkowo. Przerobiliśmy jeden utwór Chopina, wykonując go na różnych instrumentach, z wyjątkiem fortepianu. Zaprezentowaliśmy go na EXPO 2000 w Hanowerze, gdzie został bardzo dobrze przyjęty. Potem powstawały kolejne wariacje na temat utworów Mozarta, Ravela, Czajkowskiego czy Gershwina. Dodam, że nasze pomysły są bardzo dobrze odbierane przez kolegów po fachu, którzy potrafią wychwycić różne niuanse i smaczki zawarte w programie. Poza tym wiedzą, że tak naprawdę śmiejemy się z samych siebie.
   - Wasze instrumentarium obejmuje maszynę do pisania, mikser i inne urządzenia... A może to instrumenty?
   - I jedno, i drugie. Krzysztof Okaz-Jonalny ma zamiar napisać dla nas utwór pt. "B-52", w którym zamierzamy wykorzystać nowe instrumenty. Rzecz będzie działa się w bombowcu. Pilot (w tej roli prawdopodobnie Artur)zasiądzie za sterami, ja z moim kontrabasem odegram rolę… silnika. Naszym zadaniem będzie atakowanie różnych celów muzycznych. Marta wystąpi w roli stewardessy, bo tak naprawdę nie wiemy, czy to będzie bombowiec, czy samolot pasażerski… Być może zaadaptujemy do tego utworu kolejne instrumenty, chociaż muszę wyznać, że ostatnio bardziej ciągnie nas w stronę teatru. Oczywiście, muzyka jest punktem wyjścia wszystkich naszych pomysłów i nigdy z niej nie zrezygnujemy. Chcielibyśmy natomiast połączyć i muzykę, i teatr. Będzie to wymagało ciężkiej pracy nad naszą grą aktorską. Może będziemy brali jakieś lekcje.
   - Czyli zamierzacie zarzucić pomysł wydania płyty z przeróbkami utworów klasycznych?
   - Nagraliśmy teledysk do "Bolera", co okazało się bardzo dobrym pomysłem. Niestety, ten sam utwór emitowany w radiu już nie wypada tak dobrze. Potrzebna jest jednak warstwa wizualna. Obecnie chcemy się zająć wypromowaniem "Letniego czasu", czyli naszej autorskiej wersji "Summertime".
   - W czterech wersjach…
   - Program zawsze kończymy "Letnim czasem" w wersji disco polo, przyjmowanym niezwykle entuzjastycznie, wręcz euforycznie. Zastanawia nas, że przez 55 minut gramy muzykę klasyczną i publiczność żywo reaguje, ale dopiero disco polo potrafi doprowadzić do takiej eksplozji śmiechu.
   - Może po prostu publiczność nie zna pozostałych utworów?
   - Sądzę, że rozpoznaje "Bolero", ale mam duże wątpliwości, czy rozpoznawana jest "Aria Królowej Nocy" z opery "Czarodziejski flet" Mozarta, którą zapowiadamy jako "Arię sprzątaczki" z opery "Czarodziejski wachlarz". Znajomość klasyki ma jednak w gruncie rzeczy drugorzędne znaczenie. Dla nas najważniejsze jest to, że ludzie dobrze się bawią. Jeśli przy okazji dowiedzą się czegoś na temat Mozarta czy Chopina, tym lepiej.
   - Często jesteście porównywani z grupą MoCarta…
   - Nie uważamy, żeby nasze kabarety prezentowały podobny program! Jak dotąd nikt z jurorów nam tego nie zarzucił. Wręcz przeciwnie - podkreślają naszą odmienność. Zresztą, planujemy wspólny koncert z grupą MoCarta. Słuchacze sami przekonają się, że prezentujemy dwa odrębne style sceniczne. Chociaż myślę, że wspólne wykonanie "Bolera" może być bardzo interesujące.
   - Czy po sukcesie na przeglądzie kabaretów PaKA zamierzacie ruszyć w trasę z występami?
   - Dostaliśmy propozycje, ale na razie nic konkretnego nie mogę powiedzieć. Zapraszamy natomiast do krakowskiego klubu Moliere, gdzie mamy swoją stałą scenę, na której będziemy występować przynajmniej raz w miesiącu. Najbliższy koncert w maju. Wtedy też wystąpimy w Grotesce w ramach sceny "Off".
Rozmawiał:
EUGENIUSZ TWARÓG
   Kwartet Okazjonalny ma na swoim koncie kilka poważnych nagród, w tym Grand Prix, nagrodę publiczności i dziennikarzy zdobyte kilkanaście dni temu na Ogólnopolskiej Giełdzie Kabaretowej "Przewałka" w Wałbrzychu. Kwartet tworzą: Marta Saciuk, Artur Sędzielarz, Andrzej Zawisza, Mikołaj Blajda.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie