Gilles Kepel: Trzecia fala terroryzmu islamskiego zaczęła się od Arabskiej Wiosny [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Gilles Kepel

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Trzecia fala dżihadyzmu zaczęła się od Arabskiej Wiosny w 2010 r. Najbardziej radykalnie widać ją we Francji - pisze Gilles Kepel, świetny znawca świata arabskiego.

Trzecia faza dżihadu opiera się na organizacji w formie siatek, czemu sprzyja istnienie w niektórych ludowych dzielnicach grup krewnych, tworzenie się grup w więzieniach, a także niesłychana popularność stron internetowych z filmami wideo - YouTube powstał miesiąc po ukazaniu się w sieci „Wezwania”, później doszło do rozkwitu portali społecznościowych, coraz bardziej twórczych aplikacji wykorzystywanych do indoktrynacji i rekrutacji, a wszystko to unikając uwagi służb bezpieczeństwa. Od końca 2010 roku: wybuch Arabskiej Wiosny w krajach bliskich Europie, a następnie rozkład pewnych państw, w któ- rych wybuchła wojna domowa - w Libii, Syrii i przede wszystkim w Jemenie, lecz także tam, gdzie strefy niebezpieczne mnożą się w Sahelu, na południu Tunezji, na Synaju - wszystkie te czynniki tworzą pole bitewne do treningu wojskowego i indoktrynacji dżihadystycznej. Stanowią także ucieleśnienie walczącej utopii, w której humanitarne doktryny przyjścia z pomocą współwyznawcom prześladowanym przez reżim w Damaszku, łączą się z millenarystycznymi oczekiwaniami na przyjście Mesjasza na ziemię Asz-Szam (czyli Lewantu), karmionymi przez proroctwa obficie czerpiące z korpusu salafickiego. Kulminacją są aspiracje do męczeństwa.

Gilles Kepel, Antoine Jardin, „Terror we Francji. Geneza francuskiego dżihadu”, tłumaczenie: Katarzyna Pachniak, wyd. Dialog, Warszawa 2017
Gilles Kepel, Antoine Jardin, „Terror we Francji. Geneza francuskiego dżihadu”, tłumaczenie: Katarzyna Pachniak, wyd. Dialog, Warszawa 2017

Chociaż to zjawisko dotyka całą Europę, we Francji jego przejawy są jednak najgłębsze i najbardziej radykalne, od „założycielskiego aktu terrorystycznego”, którym była masakra dzieci ze szkoły żydowskiej w Tuluzie i ich nauczycieli, dokonana przez francuskiego Algierczyka Mohameda Meraha 19 marca 2012 roku - pięćdziesiąt lat po podpisaniu rozejmu w algierskiej wojnie o niepodległość. Od tego czasu doszło do innych aktów terroru: zabójstwa w styczniu 2015 roku dokonanego w siedzibie tygodnika „Charlie Hebdo” i supermarkecie Kasher, aktu terroryzmu w listopadzie 2015 roku na Stadion Francji i w Bataclan, zabicie białą bronią policjanta i jego towarzyszki w ich domu w czerwcu 2016 roku. Świadczą one o tym, że szczególnym celem dżihadystów jest Francja. Badanie czynników politycznych i społecznych, kulturowych, psychologicznych i religijnych nie tylko dlatego jest ważne, żeby sprostać wyzwaniu, wobec którego w sposób niezwykle ostry stanęła współczesna Francja w wojnie z dżihadyzmem. To także propozycja wzorca interpretacji mają- cego wartość ogólną, a służącego przemyśleniu kryzysu cywilizacji, który w naszym wieku wybuchł głośno i brutalnie. (...)

„Błogosławiona razzia”, jak Państwo Islamskie nazywa masakry z 13 listopada 2015 r. uderzyły w paryżan demokratycznie, niezależnie od ich pochodzenia. Świadczą o tym: przypadkowa strzelanina w ogródkach kawiarni i restauracji paryskich dzielnic o dużym odsetku imigrantów lub potomków imigracji oraz rzeź w Bataclan, a także systematyczne korzystanie z kamizelek wybuchowych, na wzór zamachów samobójczych popełnianych na Bliskim Wschodzie. Z kolei zabójstwa ze stycznia oraz te popełnione w marcu 2012 roku przez Mohameda Meraha w Tuluzie i Montauban były wycelowane szczególnie w Żydów, wojskowych oraz policjantów muzułmańskiego pochodzenia uznawanych za „apostatów” oraz w dziennikarzy, napiętnowanych przez dżihadystów etykietką „islamofobów”.

Dżihadyzm w Europie obnaża pustkę polityków, którzy nie potrafią odejść od krótkowzrocznej strategii działania

Jeśli te ataki wpisują się w tę samą strategię, której celem jest rozpętanie w Europie, uznawanej przez ideologów z Państwa Islamskiego za miękkie podbrzusze Zachodu, wojny wszystkich przeciwko wszystkim, która ma zniszczyć Stary Kontynent i wprowadzić tam „kalifat”, to zabójstwa z listopada 2015 roku świadczą o zmianie, poprzez zróżnicowanie ofiar. Ta ewolucja stanowi kluczowy element do zrozumienia ofensywy tej mgławicy dżihadystów „trzeciego pokolenia” przeciwko światu, Europie i szczególnie Francji, jak i do zrozumienia motywacji jej członków.

Zaproponowane na kolejnych stronach perspektywiczne ujęcie tych zbrodni prowadzi do postawienia sobie pytania, czy ci młodzi mężczyźni (i kobiety), którzy je popełniają, są świadomi tego, co się dzieje na poziomie globalnym. Czy też, wręcz przeciwnie, listopadowe zamachy ujawniają, paradoksalnie, upadek precyzyjne zaplanowanego terroryzmu, który przekazuje wykonanie zamachów sieciom aktywistów wywodzących się z imigrantów, bardzo brutalnych, lecz mało wyrafinowanych. Zobaczymy, jak ten model różni się od starannie zaplanowanego przez organizację centralną schematu dżihadyzmu z poprzedniego pokolenia, którego najlepszym ucieleśnieniem jest Al-Ka’ida, a punktem kulminacyjnym 11 września 2001 roku.
Terror - który w 2015 roku osiągnął apogeum - poza wywołaniem przerażenia ma w efekcie „doprowadzić do zdziczenia” (tawahhusz) „bezbożne” społeczeństwo, podzielone na getta wyznaniowe, sprawić, że to społeczeństwo pogrąży się w wojnie domowej pomiędzy poszczególnymi wyznaniami. Ta apokaliptyczna i oniryczna wizja dżihadystów karmi się fantazją o możliwej rekrutacji wśród ich współwyznawców, którzy mieliby uznać się za ofiary „islamofobii”, wzbudzanej z kolei przez zbrodnie popełniane przez islamistów, tym bardziej gotowych do zjednoczenia się pod sztandarem ociekającym krwią.

Z tego punktu widzenia masakry z 13 listopada różnią się od tych z 7-9 stycznia. Wielkie marsze z 11 stycznia, najważniejsze w historii Francji, pokazały, że społeczeństwo nie zgadza się na wciągnięcie w autodestrukcyjną spiralę, którą próbuje rozpętać Państwo Islamskie. Lecz hasło #jesuisCharlie niesie w sobie dwuznaczność odsuwającą od manifestacji pewne grupy wsparcia, szczególnie muzułmanów, którzy postrzegają w nich aprobatę dla zniesławiających karykatur Proroka, a nie solidarność z ofiarami braci Kouachi i Amedy Coulibaly’ego. (...)

W okresie, który nastąpił po aferach Meraha i Kouachi-Coulibaly, nie zaobserwowano tysięcy lajków na Twitterze lub Facebooku. O ile dżihadosfera, zgodnie z przypuszczeniami, zareagowała entuzjastycznie, to w wielu deklaracjach środowisk muzułmańskich, które Państwo Islamskie spodziewało się przeciągnąć na swoją stronę, określono je jako najgorszego wroga. W tym duchu wypowiedział się 33-letni Tarek, naoczny świadek nieudanego ataku na Stadion Francji, który oświadczył prasie: „W stanie wojny Francja może liczyć na swoje przedmieścia”.

Zamachy w Paryżu z 13 listopada 2015 r. dżihadyści określili jako „błogosławiona razzia”, (wyprawę wojenną)

Jest prawdą, że we Francji nagle pojawiły się sceny rodem z wojny domowej, przywodzące na myśl Izrael, Liban, Palestynę, Syrię lub Irak, które dotychczas gościły jedynie na ekranach. Czy Państwo Islamskie zdoła rozniecić konflikt, na który liczy? Czy można uściślić, jak to uczynił François Hollande po zamachach w czasie swojego publicznego przemówienia do parlamentarzystów zebranych w Wersalu: „Akty, do których doszło w piątek wieczorem w Paryżu i na Stadionie Francji, to akty wojny. Dokonała ich armia dżihadystów, którzy walczą z nami, ponieważ Francja jest krajem wolności, ponieważ Francja jest ojczyzną praw człowieka”?

Używając, w kontekście dotychczas niespotykanym, wyrażenia „armia dżihadystów”, które zakłada, że reprezentuje ona prawdziwe państwo, prezydent Republiki w dziwny sposób wsparł pretensje Państwa Islamskiego. Walka z Państwem Islamskim w Syrii i Iraku wymaga dużego nakładu środków militarnych, szczególnie marynarki i lotnictwa. Lecz walka prowadzona na terytoriach Francji i Belgii należy w pierwszym rzędzie do policji. Następnie konieczna jest umiejętność analizy terytorium europejskiego, na którym zachodzi to zjawisko i powiązanie go z mutacjami międzynarodowego dżihadyzmu, od jego pierwszego pojawienia się w Afganistanie w latach osiemdziesiątych, poprzez Al-Ka’idę i 11 września. Jeśli nie rozumiemy genezy francuskiego dżihadu, skazujemy się na krótkowzroczność polityczną, jak w przypadku, o tak!, horyzontu umysłowego większości klasy przywódczej. Dżihadyzm obnaża jej pustkę, a wyborcy dokonują sankcji przy urnach, głosując w coraz większym stopniu na skrajną prawicę.

Zaledwie emocje spowodowane masakrami 13 listopada przestają być jedynym tematem aktualności, przed szkołami przekształconymi w punkty wyborcze pojawiają się plakaty wyborcze na wybory regionalne w grudniu 2015 roku. Sondaże dostępne w chwili pisania tych słów pokazują zwiększone poparcie dla Frontu Narodowego, szczególnie w północnym Pas-de-CalaisPikardii oraz Prowansji-Alpach-Lazurowym Wybrzeżu, dwóch regionach, w których podczas przygotowywania Passion française (Gallimard, 2014), wskazywałem na głębokie podziały etniczno-religijne w tkance społecznej.

W tym znaczeniu masakry z listopada 2015 roku działają jako zapłon i stają się jasne jedynie w odpowiednim kontekście. Komunikat domagający się „błogosławionej razzia”, który otwiera te strony, ma znaczenie jedynie jako odzwierciedlenie całościowej wizji świata, którą należy koniecznie rozszyfrować, w wielości jej wymiarów.

Materiał oryginalny: Gilles Kepel: Trzecia fala terroryzmu islamskiego zaczęła się od Arabskiej Wiosny [FRAGMENT KSIĄŻKI] - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

... a nachodźców

l
lol

tak dumnie stali z transparentami "Uchodźcy mile widziani"

Dodaj ogłoszenie