Gmina Dobczyce. Duże plany, mała pomoc

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Taka pierwotnie miała być szkoła: z salą gimnastyczną (żółty budynek)
Taka pierwotnie miała być szkoła: z salą gimnastyczną (żółty budynek) wizualizacja: UGiM Dobczyce
Budowa szkoły w Dziekanowicach - zamiast się przybliżać, oddala się. Ogłoszonego niedawno przetargu nie udało się rozstrzygnąć. Powodem unieważnienia był fakt, że oferty okazały się zbyt wysokie.

Gmina była przygotowana wyłożyć na ten etap, czyli wybudowanie szkoły z tzw. szkołą „zero” (bez sali gimnastycznej), ponad 7 mln zł. Okazało się, że najtańsza oferta opiewała na sumę... prawie dwukrotnie wyższą (13,5 mln zł), a druga (bo były dwie) na 18,4 mln zł.

Nawet biorąc pod uwagę fakt, że gmina otrzymała już potwierdzenie przyznania jej promesy z budżetu państwa w wysokości 1,5 mln zł, oferty te były daleko poza jej (finansowym) zasięgiem. To czterokrotnie mniej, niż gmina miała nadzieję uzyskać. Przypomijmy, starano się o 5,8 mln zł.

Nie dziwi więc tłumaczenie burmistrza Pawła Machnickiego, że w tej sytuacji nie mógł podpisać umowy z wykonawcą.

Pozostaje jednak pytanie co będzie dalej, bo mieszkańcy czekają na nową szkołę już ponad siedem lat, jeśli wziąć pod uwagę powstanie w sąsiedztwie starej placówki ogromnej dziury w ziemi (osuwiska), która zabrała szkole boisko. Tak naprawdę, to wieś czeka na nową szkołę dłużej, bo obecna pochodzi z początku XX wieku i nie posiada nawet małej sali gimnastycznej.

Jej dyrektor Bogdan Czarnik mówił już wcześniej na naszych łamach, że nie wyobraża sobie funkcjonowania szkoły w tych warunkach na dłuższą metę, zwracając także uwagę na to, że mając w perspektywie budowę noweego obiekty, w stary nie inwestowano już środków.

- Będziemy ogłaszać drugi przetarg - zapowiada burmistrz, dodając, że należy spodziewać się podzielenia prac na mniejsze etapy. Pierwszym będzie najpewniej budowa szkoły w stanie surowym zamkniętym.

Na najbliższej sesji 19 lipca do budżetu gminy zostanie wprowadzona kwota 1,5 mln zł z promesy. - Jak widać to bardzo mało - mówi burmistrz przyrównując tę sumę do ofert z przetargu.

Co więcej, w zamówieniu znalazła się i tak wersja już mocno „odchudzona”.

Cała inwestycja, jaką pierwotnie planowała zrealizować gmina miała kosztować (według kosztorysu) ponad 18 mln zł. Nowatorski obiekt (plusenergetyczny, czyli mogący wyprodukować więcej energii niż sam potrzebuje) miał składać się z przedszkola, szkoły i sali gimnastycznej. Dzięki zastosowanym technologiom rachunki za media miały wynosić... zero złotych.

Pojawiły się jednak kontrowersje dotyczące np. tego, czy ze środków na odbudowę można dofinansować szkołę z salą gimnastyczną, skoro stara sali nie miała. W gminie argumentowano, że budowanie szkoły w XXI wieku bez sali jest nie do pomyślenia. Kiedy jednak okazało się, że o pomoc, na jaką liczyła gmina będzie trudno, plan budowy sali gimnastycznej odłożono na później.

Zrezygnowano też z instalacji ogniw fotowoltaicznych, które miały zapewnić „zieloną” energię elektryczną. Szukając dalej oszczędności (np. na niektórych materiałach), kosztorys został zredukowany do 11,3 mln zł. Po cichu liczono, że przetrag będzie korzystny cenowo, a jeśli nie, trzeba będzie znaleźć jakieś ekstra pieniędze, np. ze sprzedaży majątku. Ogłaszając przetarg, władze gminy chciały zamknąć budowę w 7 mln zł albo w kwocie niewiele większej.

Nie udało się i czas działa na niekorzyść uczniów. Według zapowiedzi sprzed czterech lat, nowa szkoła miała zostać oddana do ich użytku w... minionym roku szkolnym.

Na wspomnianej już sesji Rady Miejskiej radni mają dyskutować o tym, co dalej.

Radna Elżbieta Kautsch z Komisji Edukacji mówi, że najbardziej podobał jej się pomysł zgłoszony jeszcze przez śp. burmistrza Marcina Pawlaka, czyli szkoły z salą gimnastyczną, która na dodatek miała też pełnić rolę czegoś w rodzaju centrum kulturalnego wsi. - To byłoby tam bardzo przydatne - mówi i dodaje, że choć nawet ostatnio głosowała za, to nie znaczy, że nie ma wątpliwości czy należy budować za wszelką cenę i to szkołę bez sali gimnastycznej. Przynajmniej na razie.

- Na pewno nie chciałabym, aby to była byle jaka szkoła - mówi Elżbieta Kautsch.

O tym, że dzieciom z Dziekanowic należy się szkoła na miarę XXI wieku, a nie taka w której „można kręcić filmy historyczne”, mówi też Tadeusz Bochnia, przewodniczący Rady Miejskej i radny z Dziekanowic.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 11

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tata Olek

Żlobek obiecywał Suś i jasno to mowil. Ale przegral i szkoda, wielka szkoda .........................

m
mama Ola

A kiedy wreszcie w Dobczycach będzie ŻŁOBEK ?

b
bloger z Zacisza

Jaka szkoła jak trzy w gminie Dobczyce stoją puste !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

e
emeryt

A może szkoła w Dziekanowicach filia w Dobczycach na Górskiej. Gmina ma tam budynek szkolny z małą salą gimnastyczną i nowym piecem gazowym. Taniej wozić tam dzieci niż budować na siłę nową szkołę bez pieniędzy.

Dodaj ogłoszenie