Granica podglądana po cichu

Piotr Subik
Motoszybowce Stemme ASP S15 budowane są w Niemczech. Dwa samoloty kosztowały prawie 23 mln zł
Motoszybowce Stemme ASP S15 budowane są w Niemczech. Dwa samoloty kosztowały prawie 23 mln zł www.flightdisplay.com
Udostępnij:
Bezpieczeństwo. Nowoczesne samoloty Straży Granicznej będą wykorzystywane do ścigania przemytników

Mogą przebywać w powietrzu nawet 10 godzin. A co najważniejsze, w czasie rzeczywistym przekazują do bazy to, co podpatrzy ich aparatura optyczna. I to zarówno w dzień, jak i w nocy.

Taką korzyść z dwóch zakupionych w Niemczech samolotów Stemme ASP S15 będzie miała Straż Graniczna. Prawdopodobnie już wiosną 2015 r. rozpoczną one patrolowanie granicy Polski z Federacją Rosyjską i Ukrainą. A tym samym zewnętrznej granicy Unii Europejskiej.

Lekkie samoloty obserwacyjno-rozpoznawcze to supernowoczesny sprzęt. Na razie do Polski trafią w wersji załogowej, ale bardzo szybko będzie je można przystosować do lotów bezzałogowych.

- Zakupione samoloty zużywają około dziesięciu litrów paliwa na godzinę lotu, co przy pełnym zatankowaniu pozwala przebywać w powietrzu przez dziesięć godzin. Dzięki temu jedynym poważnym ograniczeniem długotrwałości lotu jest wytrzymałość załogi - mówi starszy chorąży Agnieszka Golias z Komendy Głównej Straży Granicznej.

Co ciekawe, silnik pracuje tak cicho, że na ziemi nie słychać go, gdy samolot znajduje się już na wysokości 300 metrów. To ważne np. podczas pościgu za przemytnikami, kiedy każdy dźwięk może zwrócić ich uwagę. Zasięg kamer - tradycyjnej i termowizyjnej - pozwala na prowadzenie obserwacji w odległości kilkunastu kilometrów od samolotu.

Na początek oba samoloty trafią do byłej bazy Wydziału Lotniczego Bieszczadzkiego Oddziału SG na lotnisku w Jasionce koło Rzeszowa. Drugi ma docelowo bazować na lotnisku Białystok-Krywlany. Ale najpierw musi tam powstać betonowy pas startowy.

Pogranicznicy z Bieszczadów mają pod opieką ok. 240 km granicy z Ukrainą. To obszar górzysty i zalesiony, a więc trudno dostępny.

- Teraz w patrolowaniu granicy pomaga nam śmigłowiec, a nowy sprzęt latający będzie wielkim wsparciem - nie ukrywa st. chor. Anna Michalska z Bieszczadzkiego Oddziału SG w Przemyślu.

Na razie SG szkoli swoich ludzi pod Berlinem. Dwóch pograniczników uczy się pilotażu, a czterech kolejnych obsługi systemów obserwacji lotniczej i przekazu danych. Nie wiadomo na razie, jak odbywało się będzie szkolenie mechaników. Nie było objęte przetargiem. SG rozmawia o tym z konsorcjum, które dostarczy statki powietrzne. Na potrzeby obsługi technicznej przeszkolone mają zostać cztery osoby.

Rozpiętość skrzydeł Stemme ASP S15 wynosi 18 m, zaś długość kadłuba około 8,5 m. Jego maksymalna prędkość przelotowa to 210 km/h. Za dwa samoloty SG zapłaciła prawie 23 mln zł. Pieniądze pochodziły z Funduszu Granic Zewnętrznych UE.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mirek
tu chyba jakieś dzieciaki komentują. Żenada
M
Mireq
a niby czego tyczy Twoja wypowiedź, bo chyba nie na temat
k
krakus od wiekow
podgladacze
komputeryzacja robi z ludzi glupoli -boja sie wlasnego cienia!!!!!!!
2kbb
Dwóch pograniczników uczy się pilotowania motoszybowców.... Ten drogi sprzęt rozbije się na pierwszym napotkanym drzewie... Pilotowanie motoszybowca to nie gra w na komputerze w wirtualną grę którą w każdych warunkach można zresetować... To trochę inna zabawa... W Białymstoku jeszcze lepiej, jest szybowiec tylko że trzeba jeszcze mu wybudować pas startowy za jakieś 300 mln żeby mógł lądować. Jak to zwykle w PL ktoś musiał wziąć nieźle w łapę ....
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie