Granice samoobrony

Redakcja
- Decyzja, czy lokator działał w ramach obrony koniecznej, zapadnie dopiero po wyjaśnieniu wszystkich okoliczności zdarzenia - zapowiedziała Małgorzata Wilkosz-Śliwa, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Niewykluczone "precedensowe rozstrzygnięcie"

 (INF. WŁ.) Dzisiaj krakowska prokuratura zajmie stanowisko w sprawie ewentualnego postawienia zarzutów lokatorowi kamienicy przy ul. Dietla, który zastał w swoim mieszkaniu 17-letniego włamywacza i w czasie szamotaniny ugodził go śmiertelnie nożem. Jak wiemy z nieoficjalnych źródeł, taka wersja przebiegu poniedziałkowej tragedii jest najpoważniej analizowana przez policję.
 Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prowadzący tę sprawę nie wykluczają jej "precedensowego rozstrzygnięcia". Prawdopodobnie chodzi o stwierdzenie, że lokator działał w ramach obrony koniecznej i nie popełnił żadnego przestępstwa. Byłaby to decyzja odmienna od większości tych, jakie w Polsce dotychczas zapadały w podobnych sprawach.
 Z reguły bowiem osobom broniącym swego mienia czy życia przedstawiano zarzut popełnienia nieumyślnego zabójstwa, lub przynajmniej przekroczenia granic samoobrony.
 Nie można oczywiście wykluczyć, że do sądu jednak trafi sprawa przeciwko mieszkańcowi ul. Dietla z powództwa cywilnego rodziny zabitego 17-latka.
 Co stało się w poniedziałek? Prawdopodobną wersję wypadków znamy z nieoficjalnych źródeł.**17-letni włamywacz, po szamotaninie z lokatorem mieszkania, został przez niego ugodzony nożem w klatkę piersiową. Zdołał uciec z kamienicy przy ul. Dietla i dobiec do odległej o kilkadziesiąt metrów kamienicy przy ul. Sebastiana. Znaleziono go martwego na klatce schodowej tego domu.
 - Bardzo dokładnie, sekunda po sekundzie, sprawdzamy całe to zdarzenie pod kątem zachowania się ofiary napadu - mówi jeden z krakowskich policjantów. - Mogę tylko zdradzić, że wątek nieumyślnego zabójstwa nie był na razie brany pod uwagę. Świadczy o tym fakt, że mieszkaniec kamienicy przy ul. Dietla, który natychmiast powiadomił policję o tej tragedii, nie był ani na chwilę przez nas zatrzymany.
 Medycy sądowi wykluczyli, aby ranę mógł spowodować znaleziony potem na trawniku przy ul. Sebastiana zakrwawiony łom. Nie ma jednak jasności, czyj był nóż, którym zadano cios w serce chłopaka. Nadal ustalany jest też udział innych osób we włamaniu do mieszkania, w którym włamywacze spodziewali się nikogo nie zastać. Po przesłuchaniu siedmiu osób, kolegów zabitego 17-latka, na razie żadnemu z nich nie przedstawiono zarzutów.
 \\\*
 Wiadomo już natomiast, że 59-letni mieszkaniec Kocmyrzowa - na którego dom także w poniedziałek napadło dwóch młodych ludzi - nie będzie odpowiadał przed sądem za dwukrotne ranienie jednego z napastników nożem.
 - Prokuratura uznała, że działał w ramach obrony własnej. Kiedy został zaatakowany krzesłem przez jednego, a rozbitą butelką przez drugiego napastnika, chwycił za nóż i przerażony zaczął na oślep zadawać ciosy - mówi komisarz Marek Korzonek, naczelnik wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Powiatowej Policji w Krakowie.
 18-latek ranny w brzuch i pachę trafił do szpitala (jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo), natomiast 22-latka, decyzją prokuratury, objęto dozorem policyjnym. Twierdzą, że napadli na mężczyznę, bo się... założyli.

(MADE)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie