Grasowanie na nartach

Redakcja
W Austrii, a także w wielu innych krajach nie tylko Europy, jeżdżenie na grass-ski (grass - trawa, ski - narty) jest popularne, od lat odbywają się nawet w tej konkurencji mistrzostwa świata. W lecie zakłada je na nogi nawet słynny Hermann "Herminator" Maier.

Nowość w Jaworkach

 "Całoroczny ośrodek narciarski - 400 metrów" - drogowskaz tej treści w położonych 7 km od Szczawnicy Jaworkach musi budzić zdziwienie. Okazuje się, że to nie żart, 20 lipca Jaworki zaproponowały absolutną nowość w Polsce - jazdę na nartach po trawie.
 Oczywiście narty różnią się od tradycyjnych - mają długość tylko 80-90 cm, a zasadą działania przypominają gąsienicę czołgu. Technika zjazdu jest jednak niemal identyczna jak na nartach karwingowych (skręty wyłącznie na krawędziach). Jedna para kosztuje 1400 zł, mocuje się do nich zwykłe buty narciarskie. Co ciekawe, takich nartorolek nie ma w sklepach, nawet w Austrii, gdzie jest co najmniej dwóch producentów realizujących wyłącznie zamówienia przedstawicieli, którzy podpisali z nimi umowy. Jednym z producentów jest Christian Balek, 24-latek mający na koncie już sześć tytułów mistrza świata w tej konkurencji. I właśnie Balka poznał Lucjan Malinowski, który wraz z Ryszardem Barnasiem od lat dzierżawi dwa wyciągi narciarskie na stokach Jaworek, stając się jego wyłącznym przedstawicielem na Polskę.
 - Balka poznałem dzięki pracy w Austrii. Przekonał mnie, że to może być niezła rozrywka. Sam spróbowałem wiosną tego roku, mimo że po poważnym wypadku na nartach miałem za sobą jedną operację kolana, a wkrótce czekała mnie druga. Zjeżdżanie wcale nie jest trudne, znam osoby, które nauczyły się tego w godzinę, mimo że wcześniej nie miały na nogach nart. To co innego niż jeżdżenie po igelicie, na którym niszczą się krawędzie nart, a przy upadku można wręcz przypiec skórę. Na początek sprowadziłem 12 par nartorolek, na przyszły rok zamówię rozmiary dla dzieci. Godzina jazdy wraz z wypożyczeniem sprzętu kosztuje 14 złotych - mówi Malinowski.
 Wraz z Barnasiem wydzierżawili od gminy na 40 lat 20 ha ziemi na okolicznych stokach i zamierzają utworzyć w Jaworkach ośrodek narciarski z 6 wyciągami. Nartorolki sprawią, że będzie można korzystać z nich przez cały rok.
 Ośrodek odwiedza coraz więcej zaciekawionych nietypową ofertą, regularnie na trawiastym stoku pod domem Malinowskiego pojawia się już około 20 miejscowych "grasowników".
 - Mam nadzieję, że wkrótce ta dyscyplina będzie mieć w Polsce formalny status. Rozmawiałem na ten temat z prezesem Polskiego Związku Narciarskiego, Pawłem Włodarczykiem, by wzorem krajów zachodnich utworzyć taką komórkę przy związku i organizować rozgrywki - mówi Malinowski, który pracując przed laty we Wrocławiu, sam był działaczem PZN.

Krzysztof Kawa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie