Gułag naszych czasów

Redakcja
Joseph Biden, wpływowy senator Partii Demokratycznej, członek komisji spraw międzynarodowych, opowiedział się za zamknięciem więzienia urządzonego w bazie marynarki wojennej USA, w Guantanamo na Kubie. Poparł go Jimmy Carter, były prezydent USA.

Amerykański senator i były prezydent USA chcą zamknięcia więzienia w Guantanamo

Joseph Biden, wpływowy senator Partii Demokratycznej, członek komisji spraw międzynarodowych, opowiedział się

za zamknięciem więzienia urządzonego w bazie marynarki wojennej USA, w Guantanamo na Kubie. Poparł go Jimmy Carter, były prezydent USA.

   Zdaniem Bidena kontrowersje, jakie towarzyszą więzieniu w Guantanamo bardziej wystawiają Amerykanów na ryzyko ataków terrorystycznych, niż przed nimi chronią. - Guantanamo stało się najlepszym narzędziem propagandowym islamistów, ułatwiającym im rekrutowanie nowych zastępów terrorystów na całym świecie - stwierdził Biden podczas cieszącego się dużą oglądalnością programu telewizji ABC "This Week". - Powinniśmy zamknąć to więzienie. Tych, których trzeba zatrzymać, przenieść do innych więzień, a innych wypuścić - dodał senator.
   Biden uważa również, że niezależna od władz komisja powinna skontrolować warunki, w jakich przetrzymywani są podejrzani o powiązania z terroryzmem więźniowie w amerykańskich więzieniach.
   Stanowisko senatora poparł były demokratyczny prezydent USA Jimmy Carter. On również wezwał do zamknięcia więzienia w Guantanamo. Powiedział, że z powodu zarzutów o torturowanie więźniów w Guantanamo oraz w Iraku i Afganistanie ucierpiała reputacja USA jako kraju "deklarującego przywiązanie do praw człowieka".
   W ostatnich tygodniach tygodnik "Newsweek" napisał, że w Guantanamo dochodziło do przypadków zbezczeszczenia Koranu, świętej księgi muzułmanów. Tuż po opublikowaniu artykułu w wielu krajach muzułmańskich, a przede wszystkim w Afganistanie, skąd wywodzi się znaczna część więźniów Guantanamo, doszło do protestów i rozruchów, w których zginęło co najmniej 16 osób.
   "Newsweek" przyznał później, że nie sprawdził wiarygodności swoich informacji. Jednak zmusił amerykańskie władze do przeprowadzenia śledztwa w Guantanamo. Pentagon przyznał niedawno, że w więzieniu rzeczywiście dochodziło do przypadków "niewłaściwego obchodzenia" się z Koranem. Amerykańscy strażnicy mieli m.in. kopać, deptać i oblewać wodą egzemplarze Koranu, a także pisać na wewnętrznej okładce świętej księgi obsceniczne słowa.
   W ubiegłym miesiącu organizacja Amnesty International nazwała Guantanamo "gułagiem naszych czasów". Donald Rumsfeld odrzucił te oskarżenia jako "przesadzone".
   William Schultz, dyrektor amerykańskiego oddziału AI, broni oceny organizacji. Podkreśla, że między więzieniami, w jakich Amerykanie przetrzymują podejrzanych o terroryzm a rozwiniętym przez stalinowską Rosję systemem obozów pracy - nazywanych gułagami - daje się dostrzec analogie. _- USA zarządzają archipelagiem więzień na całym świecie, wiele z nich utrzymywanych jest w tajemnicy przed opinią publiczną. W tych więzieniach podejrzani trzymani są bez żadnej możliwości skorzystania z prawnej opieki. A w wielu przypadkach, o których dowiedzieliśmy się, są tam torturowani, a nawet zabijani - _twierdzi Schultz.
   Pierwsi więźniowie trafili do Guantanamo w styczniu 2002 roku. Obecnie przebywa tam ok. 540 osób, głównie obywateli Arabii Saudyjskiej, Afganistanu oraz Jemenu. Wielu jest tam od trzech lat i do tej pory nie przedstawiono im żadnych zarzutów, nie oskarżono o popełnienie żadnych przestępstw.
   Większość z nich ujęto w Afganistanie, są podejrzani o kontakty z Al-Kaidą Osamy ben Ladena, która miała tam swoje bazy za czasów reżimu talibów. Odesłano ich do Guantanamo w nadziei, że przekażą informacje ułatwiające zniszczenie Al-Kaidy. USA uważają, że przetrzymywanym w Guantanamo więźniom nie należy się status jeńców wojennych, a więc nie odnoszą się do nich postanowienia konwencji genewskiej, która chroni jeńców m.in. przed bezterminowym uwięzieniem i agresywnymi metodami prowadzenia przesłuchań. Pentagon upiera się, że przetrzymywanie tych ludzi w Guantanamo ma sens, ponieważ wciąż ujawniają cenne informacje wywiadowcze. Jednak prowadzący przesłuchania w Guantanamo twierdzą w wywiadach prasowych, przy zastrzeżeniu anonimowości, że z punktu widzenia służb wywiadowczych większość więźniów nie ma żadnej wartości.
   Ponieważ baza Guantanamo leży poza terytorium Stanów Zjednoczonych, Waszyngton twierdzi, że więzionym tam ludziom nie przysługuje prawo do apelacji w ramach amerykańskiego systemu sądowniczego. Jednakże w czerwcu ubiegłego roku Sąd Najwyższy USA podważył to stanowisko; stwierdził, że więźniom przysługuje prawo do apelacji od decyzji o ich umieszczeniu w Guantanamo. Od tej pory 150 więźniów zainicjowało tego rodzaju procedurę.
JAROSŁAW ARMATYS

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie