Halny łamał drzewa i zrywał dachy. Tak mocno nie wiało od 45 lat. [ZDJĘCIA]

ŁUKASZ BOBEK, TOMASZ MATEUSIAK
Jedne drzewa wiatr łamał jak zapałki, inne wyrywał z korzeniami. FOT. ŁUKASZ BOBEK
Jedne drzewa wiatr łamał jak zapałki, inne wyrywał z korzeniami. FOT. ŁUKASZ BOBEK
Udostępnij:
Górale i goszczący u nich turyści na długo zapamiętają tegoroczne święta Bożego Narodzenia. Najpierw zmagali się z halnym (w nocy z 25 na 26 grudnia w porywach wiał z prędkością 176,5 km/h), potem musieli usuwać pozostawione po nim zniszczenia.

Jedne drzewa wiatr łamał jak zapałki, inne wyrywał z korzeniami. FOT. ŁUKASZ BOBEK

POGODA. Na Podhalu wiało w porywach nawet 176,5 km/h. Najbardziej ucierpiało Zakopane, ale zniszczenia są w całej południowej Małopolsce

A te są ogromne. - Straty są milionowe - mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego, w którym halny wyrządził największe szkody. - Prawdopodobnie poprosimy rząd o pomoc na usuwanie klęsk żywiołowych. Trzeba przecież dać ludziom jakąś pomoc na odbudowę domów. - dodaje burmistrz.

Zobacz zdjęcia >>

Tylko w stolicy Tatr strażacy musieli interweniować aż 265 razy. - To były wezwania do powalonych drzew, zerwanych linii wysokiego napięcia i do uszkodzonych dachów - mówi Stanisław Galica, komendant straży pożarnej w Zakopanem.

- To był kataklizm - mówi Żytomir Stach, mieszkaniec budynku przy ul. Grunwaldzkiej, któremu wiatr w środę rano dosłownie zdmuchnął dach. - Wyszedłem na chwilę z mieszkania na poddaszu, a gdy wróciłem, nie było już dachu. Meble, ubrania fruwały w powietrzu. Z salonu miałem widok na Gubałówkę, a z sypialni na Giewont. Nie przez okno, a przez sufit, którego nie było - opowiada.

Ciężka, drewniano-metalowa konstrukcja, która odleciała z domu zakopiańczyka, przeleciała kilkanaście metrów i uderzyła w stojący obok dom sąsiada i samochód, a następnie wylądowała na pobliskiej uliczce. - To cud, że nikt wówczas tamtędy nie szedł - mówi Eugeniusz Utracki, sąsiad Stachów, który przez pół środy pomagał poszkodowanej rodzinie wynosić meble z mieszkania. Straż pożarna z folią przyjechała tu dopiero po 24 godzinach. - Wcześniej się nie dało. Wiatr wiał zbyt silnie, by rozciągnąć płachtę - mówią strażacy-ochotnicy z Bukowiny Tatrzańskiej, którzy w Zakopanem pomagali w usuwaniu skutków wichury.

Zerwany jest też dach na Szkole Podstawowej nr 2 na Skibówkach i pensjonatach Ami (ul. Makuszyńskiego) i Paradis (ul. Sabały) oraz kamienicy na rogu Krupówek i ul. Weteranów Wojny. W sumie w Zakopanem uszkodzonych jest 57 domów, z czego 5 nie ma w ogóle dachu.

Do czwartkowego poranka nieprzejezdna była droga do Kuźnic. - Drzewa albo pękały, albo wiatr wyrywał je z korzeniami - mówi strażak z OSP na zakopiańskiej Olczy. - Miną trzy, cztery dni, zanim wszystko posprzątamy. Wiele drzew, choć dalej stoją, trzeba wyciąć, bo stanowią zagrożenie.

Są też ranni. Do zakopiańskiego Szpitala im. T. Chałubińskiego zgłosiło się 70 osób ze stłuczeniami lub złamaniami, których doznali w związku z wichurą. Jedna góralka, wchodząc do kościoła, została porwana przez podmuch wiatru i zatrzymała się na ogrodzeniu. Doznała obrażeń głowy.

Halny zerwał także linie wysokiego napięcia. W środę przez cały poranek Zakopane, Dzianisz i Kościelisko były odcięte od prądu. - Choć prace przy naprawie ruszyły niemal natychmiast i w samym mieście prąd wrócił koło południa, to jednak do czwartku rano były miejsca, gdzie energii brakowało - przyznaje Ewa Groń z małopolskiego oddziału firmy energetycznej Tauron.

Straty liczone w milionach złotych ma Tatrzański Park Narodowy. Połamane są drzewa w Kuźnicach, Dolinie Białego Potoku, Małej Łąki, Morskim Oku, Strążyskiej czy Chochołowskiej, a u wylotu Kościeliskiej leży kilka hektarów lasu. Wczoraj rano TPN zamknął szlaki w Dolinie Kościeliskiej i Chochołowskiej. - To zbyt niebezpieczne. W samej Chochołowskiej na szlaku leży aż 600 drzew - mówi Edward Wlazło, komendant straży parku. Tadeusz Rosicki, leśniczy z rejonu Chochołowskiej, mówi, że przez 30 lat swojej pracy nie widział takiego kataklizmu
 

Jak informuje Szymon Ziobrowski z TPN, w rejonie Morskiego Oka halny powalił ok. 200 drzew. - Droga nad jezioro jest udrożniona, pozostałe szlaki w tym rejonie nie - mówi przyrodnik. Na Polanie Olczyskiej legło ok. 150 drzew, tyle samo pod Kopieńcem. W Kuźnicach wiatr połamał ok. 200 drzew, w tym ok. 70 tylko na szlaku do braci Albertynów.

Jakby przyrodniczego kataklizmu było mało, to jeszcze przestraszeni wichurą turyści masowo opuszczali Zakopane. - Moi goście stwierdzili, że w takich warunkach nie da się odpoczywać. Fakt, przez kilka godzin nie mieli przecież prądu i ciepłej wody - nie kryje Aniela Gąsienica, góralka prowadząca pensjonat na Olczy. Ciepłą wodę w kranach Geotermii udało się przywrócić w środę ok. godz. 18.

Wiatr szalał także w innych miejscach Małopolski. Powalone drzewa usuwano w powiatach nowosądeckim, suskim, nowotarskim i myślenickim. W Suchej Beskidzkiej wiatr uszkodził kilkanaście dachów. Powalone drzewa uszkodziły także trakcję kolejową na linii Nowy Sącz - Krynica, wstrzymując na kilka godzin ruch pociągów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie