Hipokryzja...

Redakcja
Sprawy duże i małe

   Tegoroczne Święto Zmarłych podwójnie mnie zasmuciło. Wspominanie bliskich, którzy odeszli i odwiedzanie ich mogił, zawsze budzi we mnie smutek i przerażenie, jak krótkie jest życie człowieka i jak niewiele może po nim zostać. Znacznie bardziej smuci mnie jednak postawa tych, którzy w owe święto na cmentarze przyszli. Bo choć wielu z nas wie, jak należy zachować się w tym szczególnym dniu, co przystoi, a co nie, są i tacy, którzy pod płaszczykiem pobożności potrafią robić rzeczy, na których myśl włos się jeży. Temat jest stary jak świat, a dotyczy okradania cudzych grobów ze zniczy i kwiatów. Tak, wiem Szanowni Czytelnicy przyznacie, że samych was mierzi, że są jeszcze na świecie cmentarne hieny, złodzieje, którzy nawet dla zmarłych nie mają szacunku. Ale bynajmniej nie to mam na myśli. Złodziej, zawsze pozostanie złodziejem, nawet, gdy deklaruje największy honor. Ale nie mogę pojąć jak to możliwe, by na cudze znicze i kwiaty mogli połakomić się zwykli ludzie, często określający się mianem chrześcijan. Otóż proszę sobie wyobrazić, co 1 listopada przytrafiło się mojej znajomej. Kobieta zaniosła na grób swojego ojca wieniec, który wykonała własnoręcznie, więc jak łatwo się domyśleć, bez trudu mogła go rozpoznać. Choć zaniosła go na mogiłę już rano, na południowej mszy, kwiaty leżały już całkiem gdzie indziej. Eleganckiej pani, odwiedzającej grób obok, tak spodobał się ów wieniec, że postanowiła, iż znacznie lepiej będzie prezentował się na grobie jej męża. Jakież było zdziwienie mojej przyjaciółki, gdy zagadnęła ową panią o wieniec, tłumacząc, że należy do niej i być może po prostu "wiatr go zdmuchnął" na sąsiedni grobowiec. Zagorzała katoliczka, uparcie twierdziła jednak, że kwiaty są jej i wyprasza sobie podobne insynuacje. Co więcej przy setkach osób obecnych na cmentarzu, praktycznie w środku mszy zwyzywała koleżankę od najgorszych (w myśl przykazania "kochaj bliźniego jak siebie samego"). Dopiero groźba wezwania policji, nieco ostudziła jej zapał i kwiaty oddała. Komentarz w tej sprawie jest chyba zbyteczny. Takich sytuacji jest zapewne więcej i niechybnie przekonał się o tym, już niejeden czytelnik. I tak sobie myślę, że żyjemy w dziwnym świecie. Ci sami ludzie, którzy ze złożonymi rękami siedzą co niedzielę najbliżej ołtarza, potem bez żenady są zdolni do tak strasznych rzeczy. I nie pomaga już nawet nawoływanie księży z kościelnej ambony, by szanować cudze mogiły i zachować na cmentarzach powagę. "Często lód przezroczysty kałuże przykrywa, pod płaszczem nabożeństw hypokrysis bywa - mawiał Wespazjan Hieronim Kochowski żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku. Ta puenta wystarczy za cały potok słów.
Eliza Jarguz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie