Historyczna koincydencja

Redakcja
Przedstawiam dziś Państwu humoreskę (wedle nieskromnego mego przekonania), której autorem jest samo życie. Rzecz wyjęta z aktualnej rzeczywistości. Ba, nawet z samego centrum życia politycznego naszej Ojczyzny. Naturalnie mógłbym opowiastkę rozwinąć, meandrować z jej tokiem, dobarwiając rozmaitymi (najlepiej złośliwymi) dygresjami, jak to ja...

Leszek Długosz: Z BRACKIEJ

A zatem, w ubiegłą sobotę, czyli w dniu konwencji Platformy Obywatelskiej i bodaj jakiegoś tam plenum (Biura Politycznego?) Prawa i Sprawiedliwości, znalazłem się pod przymusem. To samo " samo życie” posadziło mnie w pomieszczeniu (pośród innego jeszcze, na szczęście nie- politycznego zgromadzenia) i tak poniekąd zmuszony gapiłem się w ekran telewizyjny. Ekran, z programem TVN (ulubionym w owym pomieszczeniu) transmitował obrady obu wiodących sił politycznych narodu. Naturalnie, prócz wystąpienia prezesa Kaczyńskiego, któremu w sposób bodaj całościowy poświęcono stosowną ilość minut, nie dało się ukryć dalszych preferencji. Czyli uwagi dla obrad Platformy. Mogę to zrozumieć. Powszechnie czekano na prezentację nowych ministrów. Czyli na mającą się objawić tegoż dnia "rekonstrukcję”. Na zapowiadane któreś tam kolejne premiera expose. Aliści nastąpiło coś, co nieprawdopodobnie zmąciło, obniżyło rangę wydarzeń obradujących gremiów.

Zachodzę w głowę, jak do tego mogło dojść? Aż tak misternie zaplanowana koincydencja? Wyszło samo? Fuksem? W dodatku bez udziału ministra Nowaka? Ojca owego spektakularnego osiągnięcia? Sorry, pospieszam z objaśnianiem. Otóż – pomiędzy tak emocjonująco toczące się obrady, wdarł się wyczyn dech zapierający! Porzucono obrady, rozpoczęła się transmisja symultaniczna. Próba bicia szybkości na polskich torach! A tu przemówienie premiera Tuska? Pomknęło owo cudo, nasze polskie Pendolino!

Historyczna chwila kazała mi sięgnąć po kartkę. Mam te zapiski (dla Historii) na piśmie, gdyby ktoś nie dowierzał. Kronikarz Długosz we mnie się odezwał. Oto relacja p. Igora Sokołowskiego prowadzącego akurat tę sekwencję programu. Furda tam, na bok Pisowskie Plena! Historia znalazła się tu! Na tych torach! Dokonywała się na naszych oczach równocześnie! Imaginuj sobie Śmiertelniku, przeżyj to jeszcze raz – kiedy premier rozpoczął przemówienie, Pendolino rozpoczęło próbę bicia rekordu. W momencie końcowym expose pociąg osiągnął nieosiągalne dotąd cyfry 284 km/godz. Emocje dochodziły do zenitu. Trudno było usiedzieć, zgromadzeni powstali.

Z chwilą milknięcia końcowych oklasków (entuzjazm sali, wiwaty itd., itp.) Pendolino jeszcze bardziej wzmaga ambicje... Jakby końcowym rzutem na taśmę, osiąga historyczne nad Wisłą 291 km!!! Patrzyłem, słuchałem olśniony! Jak to szło! Łeb w łeb, ramię w ramię, tor w tor! Następnie – jeszcze rozognionych, uniesionych itp., itp. – p. Sokołow-ski powiadamia nas , że my tutejsi, zwykli nadwiślańscy pasażerowie będziemy mogli tak się przejechać... dopiero w grudniu 2014 roku. A co się tyczy jakichś konkretów owego "nowego otwarcia”? Czyli owego expose? Na czym miałyby polegać? Czego dotyczyć?

Żaden z komentatorów – i tego samego, i jeszcze w ciągu następnych dni – nikt nie umiał tego wskazać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie