18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Historyk z Krakowa szefem IPN?

Redakcja
Fot. Anna Kaczmarz
Fot. Anna Kaczmarz
- Nie mówię "nie", bo nie należy składać definitywnych deklaracji. Trzeba jednak pamiętać, że droga do wyboru prezesa Instytutu Pamięci Narodowej jest daleka - podkreśla dr Marek Lasota, szefujący krakowskiemu oddziałowi IPN, który jest bardzo poważnym pretendentem do fotela prezesa instytutu.

Fot. Anna Kaczmarz

PERSONALIA. Marek Lasota coraz częściej pojawia się na giełdzie nazwisk potencjalnych kandydatów

Prof. Andrzej Nowak, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który jest wymieniany w gronie kandydatów na stanowisko prezesa IPN, mówi natomiast: - Nigdy nie chciałem i nie zamierzam ubiegać się o stanowisko prezesa.

W mediach pojawiają się również inne nazwiska, które mogłyby objąć posadę po poprzednim szefie instytutu, dr. hab. Januszu Kurtyce, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Najgłośniej jest o prof. Jerzym Eislerze, dyrektorze warszawskiego oddziału IPN. Jego podobno najbardziej chciałoby widzieć w fotelu prezesa instytutu kierownictwo Platformy Obywatelskiej.

Próbowaliśmy wczoraj do-dzwonić się do prof. Eislera, ale nie odbierał telefonu. - Profesor przebywa na delegacji do wtorku - usłyszeliśmy w jego sekretariacie. - Z tego, co wiem, profesora nikt o zdanie nie pytał.

Pada także nazwisko prof. Pawła Machcewicza, który w latach 2000-2006 stał na czele Biura Edukacji Publicznej IPN, a obecnie dowodzi kilkudziesięcioosobowym gronem doradców premiera Donalda Tuska i jest dyrektorem powstającego Muzeum II Wojny Światowej. Należy do grona bliskich współpracowników premiera Donalda Tuska.

- Premier bardzo chciałby, aby prof. Machcewicz dokończył dzieła budowy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku - powiedział nam jeden z najbliższych współpracowników szefa rządu, prosząc o niepodawanie jego nazwiska.

Na giełdzie nazwisk pojawia się też nazwisko prof. Leona Kieresa, byłego, pierwszego zresztą prezesa IPN, obecnie senatora PO. Prof. Kieres zapewnia, że ani myśli wrócić na stare "śmieci". Przypomnijmy jednak, że po tym, jak w 2005 r. przegrał z Januszem Kurtyką i rok później został radnym sejmiku dolnośląskiego, też deklarował, iż z posady radnego nie zamierza się ruszyć. Rok później był już senatorem. Gdyby i teraz prof. Kieres zmienił zdanie, to nie byłby bez szans, bo jego prezesura miała swoich przeciwników, ale też sporo zwolenników.

Prof. Wojciech Roszkowski, historyk z Polskiej Akademii Nauk, któremu około 11 lat temu rządząca wówczas koalicja AWS-UW proponowała prezesurę IPN, ale on odmówił, dziś mówi: - Teraz nawet nie zakładam ubiegania się o stanowisko prezesa. Świetnym kandydatem byłby i prof. Eisler, i dr Lasota. Jeden i drugi na swoim koncie mają kapitalne prace oraz - co jest przynajmniej równie istotne - doświadczenie menedżerskie. Byłbym spokojny o los IPN, gdyby jeden z nich stanął na jego czele - dodaje prof. Roszkowski.

Prof. Andrzej Nowak też uchyla się od podania nazwiska swojego faworyta na fotel prezesa IPN, ale ma klarowny pogląd na to, czym powinien charakteryzować się przyszły prezes: - Powinien być to ktoś, kto chciałby kontynuować linię prezesa doskonałego, a takim - w mojej ocenie - był Janusz Kurtyka.

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, która od kwietnia 2010 r. stoi na czele Kolegium IPN, przyszłego prezesa instytutu widziałaby w osobie, która zadeklaruje, że będzie chciała kontynuować dotychczasową działalność IPN, a zwłaszcza dzieło Janusza Kurtyki. Przestrzega jednocześnie przed braniem na serio tzw. wrzutek medialnych. - Przekonałam się już, że nazwiska, które pojawiają się w mediach, z reguły są tam celowo podrzucane.
Dr Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN, przyznaje, że ma świadomość, iż jego nazwisko pojawia się na giełdzie nazwisk kandydatów. - Nic z tego jednak nie wynika - mówi. - Moim zdaniem, na czele instytutu powinna stanąć osoba, która zna IPN od podszewki, czyli co najmniej dobrze. Przyszłym prezesem powinien zostać ktoś, kto potrafi zadbać, by instytut nadal był dobrze funkcjonującym i ważnym ogniwem w strukturze państwa.

Prezesa IPN wybiera Sejm, a jego wybór musi zaakceptować Senat. By jednak posłowie i senatorowie mogli dokonać wyboru, kandydata najpierw musi przedstawić im 9-osobowa Rada IPN. To nowa instytucja, która dopiero się tworzy. Kiedy powstanie, likwidacji ulegnie dotychczasowe 11-osobowe Kolegium IPN, którym kieruje dr Barbara Fedyszak Radziejowska.

Do Rady IPN wejdzie 5 osób wskazanych przez Sejm, dwie wskazane przez Senat i dwie - przez prezydenta. Wczoraj Senat miał dokonać wyboru dwóch "swoich" członków spośród czterech kandydatów - do chwili zamknięcia tego numeru "Dziennika Polskiego" do głosowania nie doszło.

Sejm natomiast będzie musiał wybrać 5 osób do Rady IPN spośród 10 ubiegających się. Pozostałych dwóch członków Rady IPN powoła prezydent Bronisław Komorowski spośród czterech kandydatów zgłoszonych mu przez Krajową Radę Sądownictwa.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prezydent wybrał prokuratora IPN Antoniego Kurę i sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku Andrzeja Wasilewskiego. KRS wskazała ponadto na prof. Jacka Giezeka z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz prof. Zofię Świdę, sędziego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu w stanie spoczynku.

Włodzimierz Knap

wlodzimierz.knap@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie