Hutnik zaczyna działalność w Egipcie. Akademia piłkarska nad Nilem według wzorca z Nowej Huty!

Tomasz Bochenek
Tomasz Bochenek
Koniec lipca 2021 roku, popisanie umowy między Hutnikiem a Ghazl El-Mahalla. Trzeci z lewej Michał Wiącek, pierwszy z prawej Andrzej Paszkiewicz. Obecny był też Michał Chabros z ambasady RP w Kairze (drugi z lewej)
Koniec lipca 2021 roku, popisanie umowy między Hutnikiem a Ghazl El-Mahalla. Trzeci z lewej Michał Wiącek, pierwszy z prawej Andrzej Paszkiewicz. Obecny był też Michał Chabros z ambasady RP w Kairze (drugi z lewej) Facebook/Hutnik Kraków - Nowy Hutnik 2010
Udostępnij:
- Projekt będzie oparty zarówno o miejscową, dużą fabrykę bawełny, jak i o ministerstwo, będzie dotowany z państwowych pieniędzy. Egipcjanie szukali kogoś, kto wprowadzi swoje rządy, swój sposób szkolenia, swój model gry, będzie edukował miejscowych trenerów – wyjaśnia trener Michał Wiącek, dyrektor Akademii Piłkarskiej Hutnika Kraków. To on i jego ludzie wyznaczą nowe standardy w szkoleniu młodzieży w ekstraklasowym egipskim klubie Ghazl El-Mahalla.

Hutnik będzie organizował po swojemu akademię ekstraklasowego klubu w Egipcie. Gdyby taka informacja ukazała się 1 kwietnia, raczej nikt by w nią nie uwierzył.

Michał Wiącek: Podpisuję się pod tym. Myślę, że i dzisiaj sporo jest takich, którzy nie traktują naszego działania tak całkiem poważnie.

Ale sprawa jest jak najbardziej poważna.

Oczywiście. Gdyby tak nie było, sam nie brałbym w tym udziału i na pewno nie angażowałbym w nią swoich ludzi. To projekt pionierski, podobnego nikt jeszcze w Polsce nie zrobił.

No więc proszę zdradzić - jak doszło do nawiązania współpracy między Hutnikiem a klubem Ghazl El-Mahalla?

O konkursie organizowanym przez egipskie ministerstwo biznesu sektora publicznego dowiedział się Walid Kandel – pracujący u nas trener, Egipcjanin. Projekt ministra Heshama Tawfika zakłada stworzenie, jak to nazwano, firmy piłkarskiej - to coś jak u nas sportowa spółka akcyjna, tak to tłumaczę, transponując na polskie warunki. Projekt będzie oparty zarówno o miejscową, dużą fabrykę bawełny, jak i o ministerstwo, będzie dotowany z państwowych pieniędzy. No i Egipcjanie szukali kogoś, kto wprowadzi swoje rządy, swój sposób szkolenia, swój model gry, będzie edukował miejscowych trenerów. Kiedy Walid Kandel powiedział mi o tym, stwierdziłem, że spróbujemy wystartować w konkursie. Nic nas to przecież nie kosztuje.

Na czym polegało napisanie aplikacji? Mieliście w klubie gotową dokumentację czy trzeba się było mocno pochylić nad tematem?

My mamy swój system szkolenia, nad którym pracowaliśmy przez ostatni rok bardzo mocno. Jest przedstawiony na siedmiuset slajdach w prezentacji PowerPoint. To dokument, w którym cały czas coś zmieniamy, poprawiamy - piłka ewoluuje, więc i system szkolenia też musi ewoluować. Na potrzeby konkursu w Egipcie stworzyłem, z pomocą Dawida Będkowskiego i Patryka Kajderowicza - koordynatorów ds. szkolenia w akademii, taką prezentację, w której pokazaliśmy, jak wygląda nasz klub, jak szkolimy, pokazaliśmy też troszkę historii. To była nasza pierwsza oferta dla ministerstwa. I Egipcjanie wyrazili nią zainteresowanie.

Co działo się później?

Potem były już konkretne spotkania, online, zarówno z prezesem klubu panem Alim Elabbysym, jak i z ministrem Heshamem Tawfikiem. Doprecyzowanie warunków umowy. Oni chcieli, by pewne kwestie były w niej zawarte, my też - bo jeżeli mam wysłać swoich ludzi, to w stu procentach muszę być pewny, że na miejscu będą mieli zagwarantowane odpowiednie warunki, że będą się czuli się bezpiecznie i komfortowo. Nie ukrywam też, że przez te pół roku negocjowane były warunki finansowe umowy. No i kiedy 95 procent jej treści zostało uzgodnione, zdecydowaliśmy się już polecieć do Egiptu, aby podpisać tam umowę. Ale też, by przekonać się, że wszystko rzeczywiście wygląda tak, jak zostało nam przedstawione. Na miejscu rozpoczęliśmy już pewne działania. Rekrutowaliśmy trenerów, którzy będą od września z nami pracowali, oglądaliśmy testy uzupełniające dzieci do akademii. Był to bardzo intensywny tydzień. No, może z wyjątkiem ostatniego dnia, kiedy odbyło się wesele Walida...

Żeby było jasne: rzecz dotyczy stworzenia akademii piłkarskiej.

Nie, nie stworzenia. Ghazl El-Mahalla akademię posiada. Tyle, że brakuje jej profesjonalnej struktury, a Egipcjanom bardzo przypadło do gustu to, co my robimy. Czyli np. to, że przy każdej drużynie jest dwóch trenerów, że trenerzy prowadzą dwie drużyny - pierwszy trener z jednej jest asystentem w drugiej, i na odwrót - dzięki temu mają pełne rozeznanie w zawodnikach zespołów z sąsiadujących roczników. Generalnie, Egipcjanie chcą, żebyśmy usystematyzowali to, co było tam do tej pory. W akademii Ghazl El-Mahalla jest teraz trzysta dzieciaków w ośmiu zespołach, i te osiem zespołów ma pozostać. Ale kiedy w mediach ukazała się informacja, że rozpoczyna się budowa profesjonalnej akademii, że będzie to we współpracy z polską akademią, to na testy uzupełniające zgłosiło się trzy i pół tysiąca dzieci!

Niesamowite.

To pokazuje skalę projektu. Ma on charakter regionalny, odnosząc do naszych warunków - wojewódzki. W ramach projektu ma zostać zbudowany internat dla 30 dzieci, które będą mogły tam mieszkać. Testy do akademii pokazały nam, że jest nieprawdopodobna szansa na zrobienie czegoś fajnego - ze względu na to, z jakim "materiałem" będziemy pracować. Widzieliśmy na testach dzieci bose, dzieci w podartych trampkach. Niech posiadają odrobinę talentu, bo na pewno nie zabraknie im samozaparcia i chęci do pracy. To jest dla nich szansa na wyjście z biedy.

Z tych trzech i pół tysiąca ile zostanie przyjętych do akademii?

Egipcjanie chcą, żeby w każdym zespole było 30 dzieci. Teraz, przez 16 dni, trwają testy, nowi trenerzy mają wybrać najlepszych. My będziemy mieli cały wrzesień, aby tych wybranych po testach skonfrontować z dziećmi, które są w akademii. I finalnie na koniec września zamknąć drużyny w tych 30-osobowych składach.

Za wami rekrutacja trenerów...

Tak jest. Do pracy zgłosiło się 70 trenerów. Tak wielu, bo będzie to projekt bardzo głośny, trenerzy będą zarabiali dużo lepsze pieniądze niż standardowo. Praca w akademii Ghazl El-Mahalla ma być ich jedynym zajęciem. Niektóre CV były imponujące - aplikacje złożyli byli zawodnicy ekstraklasy, nawet reprezentanci Egiptu, trenerzy, którzy prowadzili tam zespoły I ligi, nawet ekstraklasy. Trenerzy, którzy pracowali poza granicami - w Arabii Saudyjskiej, w Kuwejcie. Ale w Egipcie jest tak, że jak zawodnik przestaje grać, to zostaje trenerem z automatu, bez szkoleń. My przyjęliśmy po trzech trenerów do najmłodszych grup, dwóch trenerów bramkarzy, dwóch trenerów przygotowania motorycznego. W sumie 14 trenerów. Zostaną zatrudnieni na próbny, trzymiesięczny okres. I od września będziemy ich obserwować. Zobaczymy, co pokażą na boisku, my decyzje musieliśmy podejmować po 15-, 20-minutowych rozmowach.

A jaką Hutnik miał konkurencję w konkursie? Wiecie, z kim rywalizowaliście i dlaczego wasza oferta wygrała?

Wiem, ale nie chcę o tym głośno mówić. Mogę powiedzieć, że finalnie były trzy oferty. Znacznie droższe od naszej, poza tym tamci oferenci chcieli sprowadzić 10-12 trenerów z zewnątrz, robić wszystko na swoją modłę bez angażowania ludzi miejscowych. A ministrowi bardzo zależało na tym, żeby edukować miejscowych trenerów. Chce, żeby projekt trwał pięć lat. Na tak długą umowę nie chciałem się jednak zgodzić. Nasi trenerzy jadą do obcego kraju, do obcej kultury, nie mamy pewności, jak się zaadaptują. Każdy inaczej odnajduje się w innych realiach. Kogoś może np. przerastać rozłąka z rodziną. Dlatego uzgodniliśmy z ministrem, że podpiszemy umowę na rok z możliwością przedłużenia. Jeśli po tym roku obie strony będą zadowolone, to przedłużymy umowę.

Czy marka Hutnika będzie w tym projekcie obecna?

Nie. Nawet nie zabiegaliśmy o to. Oni ze współpracą z nami się nie kryją, na wielu stronach pojawiły się informacje, że będziemy to robić jako Hutnik. Ale szkółka będzie nazywała się cały czas tak jak klub - Ghazl El-Mahalla. Nie było zupełnie tematu, aby do nazwy klubu z 80-letnią historią dodawać jakiś dodatkowy człon. Znamy miejsce w szeregu, jedziemy tam ciężko pracować. Nawiasem mówiąc, prezydent klubu po naszym tygodniu w Egipcie powiedział, że jest bardzo mile zaskoczony tym, że przyjechali ludzie, młodzi ludzie, którzy rzeczywiście chcą pracować. Nie ukrywał, że mają bardzo złe doświadczenia z przeszłości, kiedy przyjeżdżał cudzoziemiec, leżał do góry brzuchem i tylko czekał na kasę. A dla nas, nie ma się co oszukiwać, cały ten projekt to też jest olbrzymia szansa. Ze względu na działania PR-owe, ale przede wszystkim zależy nam na tym, żeby do Hutnika trafiali zawodnicy stamtąd. Mamy przykład Hafeza, który w Egipcie po skończeniu akademii nie złapał się do drużyny seniorskiej, a u nas jest jednym z najlepszych, chcą go kluby z I ligi, a nawet z ekstraklasy.

Najstarsza drużyna w akademii to U-21, a najmłodsze dzieci mają 10 lat - tak to wygląda?

Tak. W Egipcie juniorzy są dwa lata starsi niż u nas; U-21 traktowany jest właśnie jako zespół juniorów. Roczniki w wyższych grupach wiekowych się tam łączy, dlatego w akademii są zespoły U-21, U-19, U-17, U-15 i dopiero młodsze dzieci są podzielone według poszczególnych roczników.

No dobra, czas na personalia. Pan będzie koordynował ten projekt z Krakowa. W Egipcie najważniejszą osobą będzie trener Andrzej Paszkiewicz.

Tak jest, będzie dyrektorem akademii.

Domyślam się, że wracając kilka tygodni temu do Hutnika wiedział, że za chwilę rozpocznie pracę w Egipcie.

To prawda. Kiedy po trzech miesiącach negocjacji z Egipcjanami sprawa zaczęła się urealniać, zacząłem się zastanawiać, kogo zaangażować. Nie ukrywam, że z Andrzejem znamy się lata, bardzo się szanujemy, uważam Andrzeja za bardzo niedocenianego trenera. I on był moim pierwszym pomysłem. Na początku bardzo sceptycznie podchodził do tematu, jako że był trenerem juniorów starszych Cracovii, no i temu się w stu procentach poświęcał. Początkowo nie był więc za bardzo zainteresowany. No, ale kiedy jego rozmowy z Cracovią coraz bardziej zdążały do rozstania, ponieważ propozycje, które otrzymał nie do końca go satysfakcjonowały, nasze rozmowy i plany zaczęły się konkretyzować. Andrzej zdecydował się, ale chciał też przekonać się, jak jest na miejscu, w Egipcie, czy będzie tam bezpiecznie dla jego rodziny. Bo zamierza przeprowadzić się tam z rodziną. To inna sytuacja niż z dwoma pozostałymi naszymi trenerami, którzy też będą uczestniczyć w tym projekcie.

Pracę w Egipcie Andrzej Paszkiewicz zacznie 1 września.

Tak jest.

A kto oprócz niego?

Tak jak mówiłem, będzie dwóch naszych trenerów. Na razie mogę powiedzieć, że jednym z nich jest Walid Kandel.

To oczywiste.

Oprócz tego, że będzie trenerem, to dla nas także łącznikiem z tamtejszą kulturą, z ludźmi.

Obiekty Wieczystej - na pierwszym planie boisko treningowe - widziane z ogrodu kościoła parafialnego pw. Matki Bożej Ostrobramskiej. Blok za stadionem - to ul. Meissnera 6.

Wieczysta Kraków. Dlaczego taka nazwa? Zobaczcie otoczenie s...

Kibice Hutnika na meczu z Sokołem Ostróda

KIBICE na meczu Hutnik - Sokół. Akademia dała czadu! ZDJĘCIA

Tak się zaczyna przygoda z Hutnikiem

Akademia Hutnika. Złota gwiazdka na Suchych Stawach ZDJĘCIA

"Wieczystek" prowadzi piłkarzy Wieczystej na drugą połowę meczu. Po pierwszej prowadzili 10:0

Wieczysta Kraków. Mecze za darmo, kapitan Peszko... 10 faktó...

Iga Świątek zmieniła trenera. Co się stało? KOMENTARZ

Wideo

Materiał oryginalny: Hutnik zaczyna działalność w Egipcie. Akademia piłkarska nad Nilem według wzorca z Nowej Huty! - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie