I po historycznym wiadukcie nad Grzegórzecką. Mieszkańcy: "Barbarzyństwo". Konserwator zapewnia, że monitoruje [ZDJĘCIA]

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Udostępnij:
W komentarzach do rozbiórki wiaduktu kolejowego nad ul. Grzegórzecką w Krakowie, którą mieszkańcy skrzętnie dokumentowali na zdjęciach i filmach, powtarza się określenie "barbarzyństwo". Wiele osób wręcz nie może uwierzyć, że jednak z Krakowa wyparowuje zabytek. Prowadzonym pracom przyjrzała się także zastępczyni małopolskiego konserwatora zabytków Dominika Długosz, obecnie kierująca Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków.

- To, co się dzieje z wiaduktem, to przerażające. To niesamowity akt barbarzyństwa. I robi to państwowa spółka w kraju, w którym w okresie wojennym zniszczono tak wiele zabytków. Krakowianie przychodzą, widzą co się dzieje i nie pozostaną obojętni - komentowała Tanita Ciesielska, współautorka petycji ws. zachowania zabytkowego wiaduktu na Grzegórzkach, pod którą podpisało się ponad tysiąc osób. - PKP i wykonawca robót obrócili zabytek w gruz z rzadko spotykaną w kraju nad Wisłą prędkością. Ceglane łuki, kamienna okładzina i zasypka zostały zapakowane na ciężarówki z tabliczką "odpady" i wywiezione.

Jan Kłapa, jeden z inicjatorów internetowej petycji, zaznaczał z kolei: - Wykonawca otrzymał zgodę na przebudowę wiaduktu, ale zalecenia władz konserwatorskich były takie, by to zrobił z pietyzmem, starając się zachować jak najwięcej zabytkowych elementów, aby można było je wykorzystać podczas prac związanych z odtworzeniem obiektu. Patrząc na to, co się dzieje, widzimy buldożery, które bezpardonowo rozburzają wiadukt na drobne elementy.

Rozbiórka wiaduktu - jednocześnie najstarszego zachowanego dotąd mostu w Krakowie, ponad 150-letniego - jest prowadzona na postawie pozwolenia małopolskiego konserwatora zabytków z 11 października zeszłego roku. Pozwolenie przewiduje docelowe odtworzenie formy, kształtu i zewnętrznego wyglądu wiaduktu. Ma ono być dokonane w oparciu o materiał rozbiórkowy, który, po demontażu w niezbędnym zakresie, zostanie odpowiednio przygotowany do powtórnego wbudowania i zastosowany jako okładzina kamienna elewacji filarów i przyczółków oraz okładzina ceglana łuków. Na nową elewację rekonstruowanego wiaduktu mają też zostać przeniesione oryginalne tzw. tonda z elewacji zachodniej obiektu, po konserwacji i z odtworzonymi literami na wzór pierwotnych. Wiadukt ma zwieńczyć rekonstrukcja balustrady, która wieńczyła most tuż po oddaniu go do użytku w XIX-wieku, a zniknęła podczas kolejnych lat eksploatacji.

Wiadukt od kilku miesięcy nie widnieje już w rejestrze zabytków, ale służby konserwatorskie, które wydały pozwolenie, wciąż mają tu coś do powiedzenia i - jak deklarują - na bieżąco monitorują działania prowadzone przy wiadukcie, dokładają starań, by "forma i ostateczny wygląd wiaduktu spełniał wszystkie wymogi konserwatorskie".

Dominika Długosz, od czterech miesięcy - od czasu odwołania Moniki Bogdanowskiej - pełniąca obowiązki wojewódzkiego konserwatora zabytków (WKZ) poinformowała we wtorek, że w poniedziałek 10 stycznia przeprowadziła kontrolę prac przy rozbieranym wiadukcie. W opublikowanym oświadczeniu przekazała informację o zdemontowanych i zabezpieczonych oryginalnych elementach wiaduktu. To m.in. tonda z jego elewacji zachodniej, kamienne nakrywy z podpór czy bloki kamienne z piaskowca - elementy, które stanowiły główną konstrukcję wiaduktu, a których lica widoczne były jako wykończenie elewacji.

"Bloki kamienne, zgodnie z oświadczeniem kierownika robót, były odzyskiwane na zasadzie odspajania ich od siebie nawzajem, wyjmowane łyżką od koparki i składowane na placu budowy. Materiał ten, zgodnie z oświadczeniami przedstawicieli wykonawcy, zostanie przewieziony do zakładu kamieniarskiego w celu jego obróbki i przygotowania do ponownego montażu. Ponadto stwierdzono również, iż na placu budowy zostały złożone całe bloki ceglane, zespojone zaprawą, tj. materiał ceglany zarówno z podłuczy, jak również ze sklepień wiaduktu" - czytamy w oświadczeniu na stronie internetowej WUOZ.

Co do materiału wywożonego z placu budowy stwierdzono, iż dotyczy to przede wszystkim materiału pozyskanego z zasypu, złożonego w dużej mierze z kruszywa i luźnych kamieni. Okazuje się też, że pod wiaduktem została wysypana warstwa piasku, która stanowi rodzaj amortyzacji dla obluzowanego materiału, głównie cegieł, które są odzyskiwane w trakcie robót.

"Reasumując kontrola wykazała, że na placu budowy znajduje się odzyskany oryginalny materiał kamienny oraz ceglany wraz z oryginalnymi elementami detalu architektonicznego, potrzebny do wykonywania przewidzianej rekonstrukcji i zgodnie z oświadczeniem wykonawcy zostanie należycie zabezpieczony"

- napisała Dominika Długosz. Raport dotyczący prac oraz stanu zachowania substancji zabytkowej wiaduktu zastępczyni wojewódzkiego konserwatora miała złożyć generalnemu konserwatorowi zabytków.

Pierwotnie plan był taki, że zabytek zostanie zachowany, a jego konstrukcja - wzmocniona. Jednak wiadukt 1 września 2021 r. został usunięty z rejestru zabytków - generalny konserwator zabytków uchylił wpis tego obiektu na wniosek PKP S.A. Jak tłumaczy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, utrzymanie wiaduktu w rejestrze jako zabytku techniki było nie do pogodzenia z wymogami technicznymi stawianymi przed elementami modernizowanej linii kolejowej E30, która wchodzi w skład III Paneuropejskiego Korytarza Transportowego, czyli ciągu komunikacyjnego łączącego Niemcy, Polskę i Ukrainę.

Rozpoczął się nowy etap przebudowy wiaduktu nad ul. Grzegórzecką.

Tak znika symbol Krakowa. Trwa wielka rozbiórka wiaduktu prz...

- Stan techniczny obiektu był znacznie gorszy niż początkowo przypuszczano. Wszechstronne badania wykazały, że stan ceglanych sklepień nie pozwala na ich dalsze wykorzystanie jako konstrukcji nośnej wiaduktu, istnieje też realne niebezpieczeństwo ich zawalenia podczas prowadzenia prac naprawczych. Wzmocnienia wymagają również podpory wiaduktu

- wymienia Centrum Informacyjne ministerstwa kultury.

Ponad dwa miesiące temu ówczesna wiceminister kultury i generalna konserwator Magdalena Gawin, w związku z wątpliwościami dotyczącymi uchylenia wpisu wiaduktu do rejestru, zdecydowała o wznowieniu postępowania, które do niego doprowadziło. Była szansa na zwrot w sprawie. Teraz resort kultury nie odpowiada na nasze pytanie o losy tego postępowania, ale w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków dowiadujemy się, że zapadło ministerialne rozstrzygnięcie: została podtrzymana pierwotna decyzja o skreśleniu wiaduktu z rejestru zabytków, m.in. po uzyskaniu przez ministerstwo opinii dodatkowego konsultanta, który potwierdził, że konstrukcja zabytkowego wiaduktu nie przeniosłaby planowanych obciążeń.

Co do rozbieranej historycznej konstrukcji Piotr Hamarnik z PKP PLK przekonuje, że prace prowadzone są zgodnie z przyjętym programem konserwatorskim, nad ich przebiegiem czuwają konserwatorzy, a wiadukt „będzie zrekonstruowany z maksymalnym wykorzystaniem oryginalnego budulca”.

Przedstawiciel PKP PLK informuje też, że wygląd zewnętrzny zrekonstruowanego wiaduktu będzie odpowiadał temu, co już można zobaczyć od strony Hali Targowej. Przypomnijmy, że w ramach prac dotyczących wiaduktu wcześniej od strony Hali Targowej dobudowano nową część dla nowej pary torów. Z tej strony zdemontowano elewację historycznego obiektu, dostawiono nowy fragment, a następnie ułożono na nowo jego oryginalną okładzinę na dobudowanej części.

Rekonstruowany wiadukt będzie stanowił nowe rozwiązanie techniczne, a tylko wyglądał jak oryginał. W PKP PLK przekonują, że prowadzono na szeroką skalę działania i konsultacje, mające na celu znalezienie rozwiązania zachowującego zabytkową substancję obiektu.

"Zaproponowane przez Komisję Interdyscyplinarną rozwiązanie, polegające na wzmocnieniu posadowienia poprzez wykonanie mikropali, jako przewiert przez całą zabytkową część podpór, zostały negatywnie ocenione przez prof. dr hab. inż. Janusza Rymszę - Członka Rady Ochrony Zabytków przy Ministrze Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu oraz Rzeczoznawcę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie opieki nad zabytkami. Ta negatywna ocena była podyktowana bardzo nowatorskim (wręcz eksperymentalnym) charakterem proponowanych rozwiązań, które w ocenie Profesora Janusza Rymszy - eksperta Instytutu Badawczego Dróg i Mostów powołanego przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków zagrażały bezpieczeństwu obiektu w trakcie realizacji prac i nie dawały pewności co do bezpieczeństwa i trwałości konstrukcji w późniejszej eksploatacji" - wyjaśniało PKP PLK.

- Cała ta sprawa trochę wygląda tak, jakby od samego początku wykonawca grał na czas, jakby szło o zyskanie czasu na realizacji inwestycji. Nagle pojawia się pomysł wyburzenia wiaduktu, choć warunkiem wydania pozwolenia na prowadzenie prac było zachowanie historycznej konstrukcji. Wiadomo było, że na takie działanie nie będzie zgody, że wywoła to awanturę. Powołany w 2019 roku przez WUOZ ekspert, który oceniał możliwość zachowania wiaduktu, po pierwszej wizycie był nastawiony entuzjastycznie, nie widział przesłanek do tak radykalnego postępowania. Członkowie Komisji Interdyscyplinarnej też proponowali różne rozwiązania. Na jedno z nich WKZ wydał pozwolenie w 2021 roku. Przez te dwa lata, „czekając na wyrok” wiadukt stał zaniedbany, nie podejmowano doraźnych prac zabezpieczających. Być może od początku zakładano, że zostanie wyburzony - kwituje natomiast Monika Bogdanowska, była wojewódzka konserwator zabytków, która walczyła o zachowanie wiaduktu.

Wiadukt kolejowy nad ul. Grzegórzecką powstał w 1863 roku jako część linii kolejowej łączącej Kraków z Lwowem. Początkowo był mostem nad starorzeczem Wisły.

Trwa wyburzanie wiaduktu nad ul. Grzegórzecką.

Kraków. Niszczą historyczny wiadukt na Grzegórzkach. Mieszka...

FLESZ - Wyższe mandaty działają. Kierowcy jeżdżą wolniej

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: I po historycznym wiadukcie nad Grzegórzecką. Mieszkańcy: "Barbarzyństwo". Konserwator zapewnia, że monitoruje [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej Szydłowski
Obserwując rozbiórkę z użyciem ciężkiego sprzętu ( mieszkam na Starowiślnej)jestem przekonany że wiadukt mógł być spokojnie użytkowany przez następne 150 lat. Pracownicy zebrali .jedną niepełną paletę cegły
G
Gość
W mieście betonu i ekoterrozmu nie ma ważniejszych spraw?
G
Gość
Bez przesady przecież widać na filmie że oni nie suwają cegły tylko zasyp, cegła odpada i będzie wykorzystana jako licówka. Ekstra jak się wypowiadają eksperci którzy budowę widzą w telewizji.
e
elm
Proponuje rozmontować trochę Wawelu i zbudować nowy. Ten stary trochę krzywy, mały jakiś i sypie się miejscami. A potem jeszcze jakiś Zyclik powie, że to zgodne z prawem. Heęęę ???
e
elm
Szanowna pani konserwatur łaskawie co kontroluje, skoro tam już niczego nie ma ???
E
Ehee
Konserwator monitoruje ale własne kieszenie.
J
J.K.M.
WZMOCNIENIA I PODPÓR WYMAGAJĄ MÓZGI DECYDENTÓW I RZĄDZĄCYCH POLSKĄ!!!!!!!
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie