I znicze znowu zapalając...

Redakcja
Zjawiwszy się w Krakowie (w połowie ubiegłego stulecia), przybysz z odległych okolic, nie miałem tu "swoich grobów”. Grobów Bliskich czy choćby tylko Znajomych. W okresie Zaduszek więc, kiedym akurat nie jechał "na tamte groby”, czułem się tu jakby "bez przydziału”.

Leszek Długosz: Z BRACKIEJ

Znajomi, koledzy ze studiów i nie tylko mieli tu jakieś w tym czasie zobowiązania. Wybierali się do "swoich”. Ja? Do kogo by tu? Czułem się jak zwiedzający turysta, podziwiający tylko coraz bardziej rozbudowujący się ceremoniał. Z roku na rok rozrastającą się pompatyczną okazałość Zaduszek (w gruncie rzeczy – powierzchowność tylko tego coraz bardziej wystawnego i "oświeconego” decorum).

Rzecz jasna, poradziłem sobie natychmiast z tą "bezdomnością cmentarną”. Owi wszyscy Wielcy, Znani od dziecka... Ci, którym zawdzięczałem tyle wzruszeń, nauki, wsparcia... Tyle pięknych, ważnych i dla mnie podpowiedzi ("polskiej i człowieczej” podpowiedzi). To przecież tutejsi moi Bliscy. Za stosowne więc uważałem iść i zapalić świeczkę, położyć kwiatek tam, gdzie wiedziałem, gdzie "oni teraz” na krakowskich cmentarzach i w tutejszych kryptach. Tam, gdzie ich doczesne szczątki, a teraz tylko znaki Ich tu pomiędzy nami kiedyś obecności. Na Matejce, Kościuszce, Wyspiańskim... Szedłem więc z jakimś symbolem, z chwilą zamyślenia do tych Bliskich – na polu sztuki, myśli. W rejonach pamięci i ducha. Tak już i wtedy, jako całkiem młody człowiek, "staroświecko” miałem wpojone i ustawione.

W ideowej przestrzeni nie ma unicestwienia, odgradzającej zapaści. W duchowym aspekcie jesteśmy wciąż tuż, tuż. Miałem ten cytat przyswojony: "Bo w świecie ducha nie ma pożegnania”... Po cichu, bez ironii, powtarzałem ową, zwłaszcza na cmentarzach pomocną myśl Krasińskiego. Choć, i to wiedziałem – coraz to bardziej wypadającego już wtedy z mody i z obiegu, Trzeciego Wieszcza.

Naturalnie, nic pewniejszego. Doczekałem się i ja tu swoich grobów. Doczekałem się, jak to się zawsze ludziom zdarza – z biegiem lat, z biegiem dni. A chce się dziś dorzucić – i jak to się ostatnimi zdarza czasy coraz bardziej. Bo zdarzyć się musiało to, co się zwykle i zawsze dzieje. Choroby, wypadki. Ale i bardziej drastyczne, szokujące powody. Samobójstwa. Niewiarygodne? Kogoś tuż obok? Któregoś spośród nas tu młodych? Spośród jeszcze studentów? Dopiero przecież planujących jakiś dalszy ciąg?

Doczekałem się więc i ja tu rychło pięknych "zasobów”. Grobów przyjaciół, ludzi jakże istotnych dla mnie, we wszelakich aspektach. Pojawiły się przecież i rodzinne cmentarne adresy. Moja tutejszość jakże się pogłębiła i ugruntowała. Bardzo – szczerze i serdecznie jestem zajęty już w tym zaduszkowym czasie, krzątając się nie tylko koło królów i tych Wielkich. Nie wspominam nawet o przyrzeczeniach kwestowania, co już od jakiegoś czasu stało się moim jakby quasi- -obowiązkiem. Nie wiem, czy bez zasadniczej selekcji zdołałbym zdążyć z obowiązkowymi wizytami, chcąc "oblecieć” wszystkich moich (wciąż) usytuowanych teraz w różnych dzielnicach, w tak wielkim rozproszeniu. Gdybym tak miał do wszystkich "wpaść”, choćby z krótką tradycyjną pogawędką? Zapalić świeczkę, szepnąć cichutko, pochylając się nad płomykiem: – Ano, trzymajcie się! Trzymajcie się tam... I tu w nas. W pokładach naszego pamiętania. W naszej żywej wdzięczności. Wiecie przecież dobrze, na równi z nami: ten dystans nieuchronnie skraca się. Z roku na rok wydłuża się lista naszych miejsc "wspólnotowych”. Z roku na rok coraz to bliżej nam do siebie. Jakkolwiek ufni w wierność, w niezłomność waszego oczekiwania, pozwólcie jednak – jeszcze trochę?

Jeszcze trochę musimy tu uporządkować nasze sprawy. Coś tu odrobić, uwolnić się jeszcze bardziej od emocji, niewykasowanych oczekiwań... Słowem, od tego wszystkiego, co nas tu jeszcze trzyma i... I znowu, przy których następnych świeczkach, po jednej znowu stronie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie