Igołomia-Wawrzeńczyce. Wielkie straty po gradobiciu. Plony uszkodzone na polach obejmujących prawie 1400 hektarów

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
W gminie Igołomia-Wawrzeńczyce grad uszkodził uprawy w ponad 230 gospodarstwach. Rolnicy proszą o pomoc Fot. zbiory prywatne
Kilkanaście minut gradu i rolnicy z Wawrzeńczyc i Złotnik w powiecie krakowskim oraz części wiosek z powiatu proszowickiego stracili swoje tegoroczne plony. Leciały lodowe kul wielkości wiśni niszcząc uprawy na ogromnych połaciach. W gminie Igołomia-Wawrzeńczyce wyliczają, że żywioł spustoszył tutaj plony na prawie 1400 hektarach. Z pomocą rolnikom przyszła Biedronka skupując część uszkodzonej kapusty białej, a samorządowcy wnioskują do rządzących o szybka pomoc.

FLESZ - Meszki bolimuszki utrapieniem wakacji

Gminni urzędnicy z Wawrzeńczyc przygotowali zbiorcze zestawienie o stratach na terenie gminy Igołomia-Wawrzeńczyce, w piątek 18 czerwca 2021 roku zostało ono wysłane do Urzędu Wojewódzkiego. Co jest niezbędne do uruchomienia programu odszkodowań.

Zakończyliśmy przyjmowanie wniosków o odszkodowania od rolników pokrzywdzonych gradobiciem. Zbiorcze zestawienie obejmuje wnioski od właścicieli 232 gospodarstw, w których grad zniszczył plony. Łącznie jest to prawie 1400 hektarów zniszczonych upraw - mówi Józef Rysak, wójt gminy Igołomia-Wawrzeńczyce.

Szef gminy zaznacza, że dane o uszkodzeniach teraz trafią do komisji wojewódzkiej, która będzie weryfikowała szkody. Planuje się, że komisja, ma działać w pięciu grupach i odwiedzi poszkodowane gospodarstwa w ciągu trzech dni od 28 do 30 czerwca. Wójt Józef Rysak wnioskował do wojewody i premiera o uruchomienia pomocy dla rolników, którzy stracili to, co przez wiele miesięcy wypracowali.

Przypomnijmy, że grad spadł 5 czerwca po południu. Chmura gradowa pojawiła się nad Wawrzeńczycami i Złotnikami, potem przeszła przez kilka gmin w powiecie proszowickim.

W jednym momencie zrobiło się szaro. Najpierw były pojedyncze ciężkie krople deszczu, a potem burza gradowa i już nie ma co zbierać - mówi jedna z kobiet w Złotnikach.

Gradobicie trwało ze 20 minut. Padał grad wielkości wiśni lub czereśni. Niszczył ludziom uprawy. Uprawy pod tunelami jeszcze wytrzymały, ale to co na zewnątrz zostało zniszczone: kapusta, cebula, cukinia, buraczki, kalarepa, pory i wielu innych warzyw - mówił nam zaraz po gradobiciu Szymon Gawlikowski, prezes OSP Wawrzeńczyce.

Rolnicy liczą straty i dokumentują efekty żywiołu. Chcą zabiegać o odszkodowania. Pomoc zadeklarowała od razu sieć sklepów Biedronka. Jej szefowie zapowiedzieli, że odkupią 156 ton kapusty białej po gradobiciu od rolników z gminy Igołomia-Wawrzeńczyce.

Sołtys Wawrzeńczyc i radny gminny Edgar Latała mówił nam, że producenci szybko ruszyli z wycinką tego warzywa. Chcieli skorzystać z pomocy. Kapustę po gradobiciu przyjmowała spółka Mączka ze Stręgoborzyc, skupująca warzywa z okolicznych terenów.

Biedronka pomogła producentom po gradobiciu. Skupowaliśmy dla tej sieci uszkodzoną kapustę przez trzy dni. Trzeba zaznaczyć, że odebrali więcej kapisty białej po gradobiciu niż wcześniej zapowiadali. I generalnie nie było zwrotów po tych dostawach - informuje nas Maciej Mączka, prezes spółki Mączka.

Jak informuje Marcel Rogacewicz, menedżer ds. zakupów w sieci Biedronka odkupiona kapusta była sprzedawana od 10-12 czerwca na sztuki w specjalnej atrakcyjnej cenie 1,99 zł za sztukę. Jak zaznacza przedstawiciel sieci w gradobiciu ucierpiały również uprawy np. kalafiora, ale tu uszkodzenia były na tyle poważne, że w większości przypadków produkt nie nadawał się do spożycia i tym samym nie mógł być oferowany klientom w sklepach sieci Biedronka.

Dla rolników każdy taki żywioł to wielki problem, bo nie mogą mu zaradzić. Rolnicy zaznaczają, że nie sposób ubezpieczyć upraw, zwłaszcza warzywnych. W tej kwestii próbuje im pomóc organizacja rolnicza Agrounia, ale prowadzi tylko działania społeczno-polityczne.

Polisy ubezpieczeniowe na warzywa są bardzo drogie. Agencje nie chcą ubezpieczać upraw warzywnych, bo w przypadku żywiołu odszkodowania musiałyby być ogromne, więc agencja na takim terenie upadłaby po pierwszym gradobiciu. Tak, jak na całym świecie jedynym wyjściem jest państwowa dopłata do ubezpieczeń, ale u nas pula pieniędzy na to jest naprawdę niewielka, dlatego znikoma ilość upraw jest ubezpieczana - mówi Michał Kołodziejczak z Agrounii.

Rolnicy za każdym razem po żywiołach domagają się odszkodowań, a na wypłaty czekają około roku.

Wawrzeńczyce, Złotniki. Burza z gradem, podtopione posesje i...

Poszukiwacze na agatowych polach. Rudno jak El Dorado - po s...

Igołomia-Wawrzeńczyce. Rolnicy liczą straty po gradobiciu. S...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie