Igrzyska w Barcelonie? Pamiętam każdy mecz

Rozmawiał Daniel Weimer
Marcin Jałocha jest wychowankiem Wisły Kraków, ale to z Legią Warszawa zdobył dwa tytuły mistrza Polski
Marcin Jałocha jest wychowankiem Wisły Kraków, ale to z Legią Warszawa zdobył dwa tytuły mistrza Polski Fot. Andrzej Banaś
Rozmowa z MARCINEM JAŁOCHĄ, drugim trenerem piłkarzy Sandecji Nowy Sącz.

– Nie wiedzie się biało-czarnym w rundzie wiosennej. Kibice z rosnącym niepokojem spoglądają na tabelę, w której ich ulubieńcy znajdują się coraz bliżej strefy spadkowej.

– Istotnie, sytuacja nie jest komfortowa. Nie ma jednak jeszcze powodów, by załamywać ręce. Trzeba się wziąć do pracy i tyle. Decydujące o uniknięciu degradacji spotkania dopiero przed nami.

– W jakim wystąpicie składzie? Pytam, bo nie przypominam sobie, żeby Sandecja dwa kolejne mecze rozpoczynała w identycznym zestawieniu...

– To prawda, los nas nie oszczędza. A to kontuzje, a to wykluczenia za kartki. Wciąż musimy kombinować i szukać nowych rozwiązań.

– Rację miał trener Piotr Stach, argumentując swoje odejście z MKS tragiczną sytuacją kadrową?

– Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że sytuacja jest tragiczna. Pewnie, że mogłoby być lepiej, ale my, trenerzy musimy być przygotowani na każdą ewentualność. Od tego w końcu jesteśmy. Nie uważam ponadto, że nie ma kto zastąpić pauzujących graczy. Dowiódł tego nasz ostatni mecz z Wisłą Płock.

Zagraliśmy w nim bez trzech kluczowych dla zespołu zawodników: kapitana drużyny Maćka Bębenka, Słowaka Mateja Nathera i Kameruńczyka Armanda Kena Elli. Można się było spodziewać najgorszego. Wisła to przecież jeden z głównych kandydatów do ekstraklasy. I co? Co prawda przegraliśmy 0:1, ale nie byliśmy gorsi od faworytów. Uważam, że najsprawiedliwszym rezultatem tego spotkania byłby podział punktów.

– Przed wami pierwszy z trzech szalenie istotnych dla Sandecji meczów. Do Suwałk na mecz z Wigrami pojedziecie bez dwóch obrońców z podstawowego składu.

– To prawda, zabraknie Dawida Szufryna i Kamila Słabego. Ale może wreszcie zdolny do występu będzie Kamil Hempel. Powrócą też pauzujący ostatnio gracze.

– Porozmawiajmy o przeszłości. Jak to się stało, że trener, który jako samodzielny szkoleniowiec wywindował Termalicę Nieciecza z piątej do pierwszej ligi, zdecydował się na pracę w Sandecji jako drugi trener?

– Śmieję się czasem, że zatrudniała mnie nie Sandecja, lecz Darek Wójtowicz. To on zaproponował mi asystenturę trenera w sądeckiej ekipie. Znamy się od lat, przyjaźnimy. Tak się złożyło, że w momencie, gdy z Sandecji odchodził trener Stach, byłem na bezrobociu. Podobnie zresztą jak Darek.

Pomyślałem, że pracując u jego boku nabiorę nowych doświadczeń, zakosztuję innego chleba. Podjęliśmy się realizacji celu, jakim jest utrzymanie Sandecji w pierwszej lidze. Uważam, że zadanie to wciąż jest realne do wykonania. A co do współpracy z Darkiem Wójtowiczem, to nawet, kiedy pracowaliśmy w konkurujących ze sobą klubach, wymienialiśmy uwagi o drużynach, z którymi toczyliśmy boje w drugiej lidze. Darek prowadził wówczas Puszczę Niepołomice, a ja – Resovię.

– Jak wspomina Pan pracę w Termalice? Nie uważa Pan, że ekstraklasowe aspiracje klubu z tak niewielkiej miejscowości jak Nieciecza to porywanie się z motyką na słońce?

– Nie, rządzący klubem państwo Witkowscy to twardo stąpający po ziemi ludzie. Gdyby nie byli przekonani o możliwości realizacji swych marzeń, poprzestaliby na pierwszej bądź drugiej lidze.

– Domyślam się, że jako trener zespołu z Niecieczy poznał Pan jego zagorzałego kibica, zarazem kapelana nowosądeckiego futbolu księdza Józefa Wojnickiego?

– Poznałem, a jakże. Ksiądz Józef to bardzo sympatyczny, owładnięty pasją sportową duchowny.

– To jedyny człowiek, który wcześniej kojarzył się Panu z Sandecją?

– Tak, chyba jedyny.

– Ejże, a bracia Marek i Piotr Świerczewscy?

– Racja, z Markiem występowałem w krakowskiej Wiśle, zaś z Piotrkiem w reprezentacji Polski. Obaj byli naprawdę świetnymi piłkarzami, chociaż różnili się charakterami. Marek jest stonowaną, rozsądnie i racjonalnie myślącą osobą, zaś Piotrek to klasyczny góral. Uparty, zapalczywy, z sercem na dłoni.

– Jako trener nie miał Pan styczności z Sandecją?

– Pamiętam mecze juniorów Wisły, których prowadziłem, w meczach z ich rówieśnikami z Nowego Sącza. U siebie przegraliśmy z Sandecją, ale na wyjeździe to my byliśmy górą.

– Za Panem bogata kariera zawodnicza. W reprezentacji Polski wystąpił Pan 18 razy, zdobywając jednego gola...

– Właściwie to nie wiadomo, czy to było moje trafienie, czy samobójcza bramka Węgra. Graliśmy z Madziarami w Nowej Hucie, chyba padł wówczas remis (w rzeczywistości Polacy wygrali 3:2 – red.).

– Największym Pańskim sukcesem jest jednak srebrny medal, wywalczony z biało-czerwonymi w 1992 roku podczas igrzysk w Barcelonie. Który z tych „hiszpańskich” meczów najmocniej utkwił Panu w pamięci?

– Nie zapomnę o żadnym. Przed igrzyskami mówiło się, że po rundzie kwalifikacyjnej wrócimy do Polski. Tymczasem w turnieju graliśmy do ostatniego meczu. Właśnie przegrany 2:3 finał z Hiszpanami i mecz z Katarem, w którym trafiłem do siatki rywali, były dla mnie najważniejszymi w turnieju spotkaniami.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3