III liga piłkarska

Redakcja
Kompleks Małopolski

Kompleks Małopolski

Kompleks Małopolski

Polonia Przemyśl - Hutnik Kraków 0-1 (0-0)

   0-1 Makuch 60 min
   Polonia: Cisek - Kud, Jaroch, Załoga - Łukaczyński, Habaj (74 Andruszewski), Hołubko (66 Hajduk), Sierżęga, Montsko - Quaye, Badowicz.a
   Hutnik: Sotnicki - Kostera, Atanasković, Stanula - Kępa (65 Sydorenko), Pasionek, Madejski (62 Kołodziej), Kaczor, Makuch - Jasiak (46 Kozieł), Kwieciński (79 Kmak).
   Sędziował Mariusz Żak z Katowic. Żółte kartki: Quaye - Pasionek, Jasiak. Widzów 350.
   U piłkarzy Polonii istnieje kompleks Małopolan. Urósł do niebywałych rozmiarów w ciągu ostatnich kilkunastu dni, kiedy to przemyślanie na własnym boisku ulegli Skawince i Hutnikowi oraz zremisowali z Górnikiem Wieliczka. Gospodarze znów mieli poważne problemy z przeprowadzeniem akcji, rzadko strzelali, a jeżeli już - to z reguły niecelnie. Brakowało szybkości i polotu. Krakowianie także nie imponowali, a gola zdobyli po ewidentnym błędzie Ciska, który wciąż nie może ustabilizować formy. W I połowie na boisku działo się niewiele ciekawego. W 7 min przemyskiego bramkarza strzałem z wolnego próbował zaskoczyć Madejski. W odpowiedzi Jaroch uderzył słabo i Sotnicki bez kłopotu złapał piłkę. Tuż przed przerwą nie popisał się Badowicz, który otrzymał piłkę od Quaye, lecz zwlekał z decyzją i hutnicy zażegnali niebezpieczeństwo. Po zmianie stron nadal wiało nudą, a garstka widzów denerwowała się coraz bardziej. Kiedy Makuch zdobył dla gości gola niewielu było takich, którzy wierzyli w szczęśliwe zakończenie. Wprawdzie poloniści próbowali odrabiać straty, jednak Badowicz i Sierżęga nie mieli idei wykraczającej poza strzały z dystansu. Golkiper gości radził sobie z nimi bez problemu.
    (TSZ)

Jak padła bramka

0-1

Wypadkowa szczęścia i pomyłki Ciska. Makuch strzelił z wolnego z blisko 30 m, futbolówka skozłowała przed bramkarzem i wpadła do siatki.

Droga przez mękę

Górnik Wieliczka - Niedźwiedź 3-0 (0-0)

   1-0 Kępski 64 min
   2-0 Ł. Ciężarek 84 min
   3-0 Krauz 90 min
   Sędziował Arkadiusz Derej z Opola. Żółte kartki: Mróz, Kusia - Kurkiewicz, Paszkiewicz. Czerwona kartka Paszkiewicz (45, za dwie żółte). Widzów 250.
   Górnik: Felsch - Harłacz, Mróz, Świstak - Gruszka, Musiał, Tyrka, Weinar (57 Wisła), Kusia - Kępski (86 Szczepański), Lelonek (65 Ł. Ciężarek).
   Niedźwiedź: Matysiak - Pawelec, Grodzicki, Kurkiewicz - Płocha, Wach (72 Prostak), Hajto, Burliga, Bednarski (74 Urban) - Paszkiewicz, Połomski (86 Szary).
   Przed potyczką z Niedźwiedziem Górnik nie miał jeszcze na koncie wiosennej wygranej, a spotykając się z ostatnim zespołem tabeli nie mógł sobie pozwolić na stratę punktów. Długo jednak nie było widać w grze gospodarzy, jaką metodą zamierzają po zwycięstwo sięgnąć. Droga przez mękę - tak wyglądała pierwsza połowa meczu w wykonaniu Górnika. Raz poważniej zagroził Matysiakowi, gdy po rzucie wolnym wykonywanym przez Lelonka piłka skozłowała jeszcze na nierównym boisku i ciałem wybijał ją bramkarz Niedźwiedzia. Decydujące znaczenie dla obrazu gry miała więc 45 minuta, gdy drugą żółtą kartką upomniany został napastnik Niedźwiedzia Jacek Paszkiewicz. Po faulu, którego nie musiał popełnić przy bocznej linii boiska, zszedł z boiska. W II połowie jego dziesięciu kolegom trudno było tę stratę zniwelować. Górnik łatwiej więc dochodził do bramkowych pozycji, z których trzy zakończyły się bramkami. Przynajmniej dwie inne sytuacje też powinny mieć bramkowy finał - w 76 min Łukaszowi Ciężarkowi zabrakło jednak umiejętności i po podaniu Kusi zbyt lekko uderzył piłkę celując do pustej bramki, zdołał więc do niej dobiec Matysiak, w 88 min Musiał uderzał z kilkunastu metrów minimalnie nad poprzeczkę.
    MAŁGORZATA SYRDA-ŚLIWA

Jak padła bramka

1-0

Piłkę z rogu dośrodkował w pole karne Kusia, Kępski przedłużył ją głową, tak, że wpadła w lewy róg bramki

2-0

Po podaniu Gruszki, Ł. Ciężarek przytomnie podrzucił piłkę ponad kładącym się pod jego nogi w polu karnym Matysiakiem.

3-0

Po rzucie rożnym wykonanym przez Kusię piłka obijała się w polu karnym od nóg zawodników obydwu drużyn, wreszcie trafiła do Krauza, który kopnął na wprost do pustej bramki.

Zdaniem trenerów

   Piotr Kocąb, Niedźwiedź: - Górnik wygrał zasłużenie, miał przewagę, stworzył więcej sytuacji. Miał jednak kłopoty ze zdobyciem bramki. Dopiero po tym, jak nieodpowiedzialnie zachował się Paszkiewicz i musieliśmy grać w dziesiątkę było mu łatwiej. W jedenastu możemy jeszcze walczyć, ale w dziesięciu przy takim składzie to niemożliwe. 3-0 to najniższy wymiar kary.
   Krzysztof Szopa, Górnik: - Ciężko gra się z rywalem, który ma niewielkie szanse na utrzymanie i wychodzi na boisko po prostu walczyć. Najgorsze są mecze, które trzeba wygrać. W I połowie moi zawodnicy w ogóle nie realizowali założeń taktycznych. W II przenieśli grę na przedpole bramki Niedźwiedzia, trzy bramki to rzeczywiście dla niego najniższa kara.
    (MAS)

Koniec serii

Siarka Tarnobrzeg - Motor Lublin 2-1 (1-0)

   1-0 Stalec 29 min
   1-1 Maciejewski 59 min
   2-1 Podlasek 69 min
   Sędziował Paweł Pskit z Łodzi. Żółte kartki: Stalec, Podlasek oraz Ryczek, Gutek, Jakubczak. Widzów 500.
   Siarka: Tomczyk - Chmura, Wtorek, Pietrucha, Włoch - Danilewicz (81 Tworek), Hynowski, Gielarek (90 Tęca), Stalec (87 Antkiewicz) - Rybkiewicz, Podlasek.
   Motor: Sejud - Maciejewski, Garwoła, Syroka, Palica (84 Luty) - Stopa, Szynkarug (74 Ławecki), Gutek, Ryczek (46 Prędota) - Maziarz (84 Jakubczak), Popławski.
   Kibice w Tarnobrzegu obejrzeli całkiem niezłe widowisko, obfitujące w groźne sytuacje podbramkowe. Siarkowcy po ambitej walce, uskrzydleni środowym zwycięstwem nad Stalą Rzeszów, przerwali passę lublinian, którzy od 5 kolejek byli niepokonani. Jako pierwsi prowadzenie uzyskali gospodarze, ale już w chwilę później goście mogli pokusić się o wyrównującego gola. Piłka po potężnym uderzeniu Popławskiego trafiła jednak w poprzeczkę. Druga połowa zdecydowanie należała do gości. Zaciekłe ataki Motoru zostały nagrodzone w 57 minucie, kiedy wyrównującego gola zdobył Maciejewski. Miał przy tym sporo szczęścia, gdyż piłkę po jego uderzeniu z linii bramkowej wybijał Włoch, ale po konsultacji sędziowie uznali, że przekroczyła linię i padł gol. W odpowiedzi gospodarze przeprowadzili błyskawiczny atak na bramkę Sejuda - Gielarek ograł pomocników Motoru, potem podprowadził piłkę pod pole karne lublinian, przelobował bramkarza, ale futbolówkę zmierzającą do siatki w ostatniej chwili posłał na korner Maciejewski. Kilka minut później po składnej akcji Hynowski - Włoch - Podlasek gospodarze zdobyli zasłużoną, zwycięską bramkę. (MS)

Jak padły bramki

1-0

Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykonywanego przez Gielarka najwięcej miejsca znalazł Stalec i głową pokonał Sejuda.

1-1

Po dośrodkowaniu z prawej strony piłka znalazła się pod nogami Maciejewskiego, a ten odddał precyzyjny, choć lekki strzał. Mimo interwencji Włocha, piłka przekroczyła linię bramkową.

2-1

Trzecia bramka to efekt składnej akcji Hynowskiego, który posłał prostopadłe podanie do wybiegającego w środku pola Włocha, ten z kolei doskonale wypuścił w "uliczkę" Podlaska. Napastnik Siarki położył bramkarza i ustalił wynik spotkania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie