Ikony z Rajbrotu

Redakcja
Pan Rafał z Rajbrotem w gminie Lipnica Murowana związany jest od dziecka. Jego rodzice (z zawodu też nauczyciele) osiedlili się tu w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Do Rajbrotu trafili trochę przez przypadek. Mieli tam zostać na rok, a zostali na lat trzydzieści. Ich syn nie tylko pozostał w Rajbrocie, ale też, podobnie jak rodzice, wybrał zawód nauczyciela. Wcześniej, tak samo jak oni i jeszcze inni członkowie jego najbliższej rodziny, ukończył Liceum Plastyczne w Nowym Wiśniczu.

- Pisanie ikon wymaga wewnętrznego spokoju. Praca idzie powoli. Chyba nawet nie wypada się przy niej spieszyć - wyjaśnia pan Rafał Pajor z Rajbrotu. Tworzenie ikon to jedna z jego pasji. Na co dzień jest nauczycielem sztuki i plastyki w miejscowej szkole. Jest też twórcą ciekawej strony internetowej poświęconej Rajbrotowi.

Rodzinna tradycja

Pracę podjął zaraz po szkole średniej. Jednocześnie zaczął studiować wychowanie plastyczne w Krakowie. Dzisiaj jest już nauczycielem z szesnastoletnim stażem. Obok pracy w szkole, realizuje też swoje osobiste pasje. Prócz wspomnianego pisania ikon, należy do nich konserwacja dzieł sztuki oraz historia, zwłaszcza ta związana z jego rodzinnymi stronami. Sporo miejsca poświęcił jej na stworzonej przed trzema laty i ciągle poszerzanej lokalnej stronie internetowej www.rajbrot.ovh.org

Wernyhora z Rajbrotu

- Rajbrot ma długą historię i ma się czym pochwalić. Do tej pory doczekał się niestety jedynie krótkich wzmianek w przewodnikach turystycznych, a moim zdaniem zasługuje na monografię - przekonuje pan Rafał. - Niewiele osób wie na przykład, że z Rajbrotem związany był przez pewien czas osobisty adiutant Józefa Piłsudskiego, słynny generałpoeta Bolesław WieniawaDługoszowski. W 1914 roku, po wyczerpującej i krwawej bitwie pod Łowczówkiem, odpoczywał tu przez pewien czas wraz z innymi legionistami.
W swoich wspomnieniach jeden z najsłynniejszych współpracowników marszałka Piłsudskiego pisze między innymi: "Nam, kawalerzystom, przypadł w udziale rozkoszny postój w Rajbrocie, w uroczej podgórskiej wsi, głośnej w okolicy fabryką śliwowicy i urodą jej dziewcząt... W wspomnieniach Wieniawy znajduje się też barwny opis wieczoru sylwestrowego spędzonego w miejscowej szkole. Za sprawą jednego z toastów generała nazwano wówczas "Wernyhorą z Rajbrotu".

Gdzie jest portret cesarza?

W okresie wakacji pan Rafał zajmuje się często pracami konserwatorskimi. - Dzięki tej pracy można się wiele nauczyć - mówi nasz rozmówca. - Są to rzeczy, które przydają się później na przykład przy sporządzaniu farb używanych do pisania ikon. Myślę tutaj przede wszystkim o farbach, których spoiwo przygotowuje się metodami sprzed kilkuset lat... _Drobne prace konserwatorskie pana Rafała można oglądać w zabytkowym rajbrockim kościele, ale najwięcej pracy miał do tej pory w Bielsku Białej, gdzie pracował m.in. przy renowacji zabytkowego dworca kolejowego.
Z tym przedsięwzięciem wiąże się zabawna anegdota. - _Wspomniany dworzec pochodzi z okresu panowania cesarza Franciszka Józefa
- opowiada pan Rafał. - Okazało się, że szef prac konserwatorskich przy tym obiekcie jest jego miłośnikiem. Stwierdził kiedyś, że w miejscu dworcowego zegara przydałby się portret cesarza. Kilka dni później namalowałem na kartonie jego wizerunek, a koledzy zawiesili go dla zabawy w rzeczonym miejscu. Wisiał tam do zakończenia prac, by w końcu ustąpić miejsca zegarowi. Ku zaskoczeniu wszystkich, kilka dni później w lokalnej prasie pojawił się artykuł, którego autor domagał się odpowiedzi na pytanie: "Co się stało z portretem cesarza?".

Białko, ocet, żywica...

Jak podkreśla nasz rozmówca, pisanie ikon to bardzo zajmująca pasja. Nie kończył żadnego kursu, na którym poznaje się tajniki tego starego rzemiosła. Wszelką wiedzę na ten temat czerpie z książek i od zaprzyjaźnionych artystów. - Sam dochodzę do pewnych rzeczy - mówi. - Ciągle się uczę. Pisanie ikon jest doskonałym ćwiczeniem ręki, a poniekąd też charakteru. Ta praca ma pewien wymiar duchowy. Wymaga spokoju i to zarówno spokoju zewnętrznego, jak i wewnętrznego.
Pisanie ikon jest pewnym rytuałem. Przed przystąpieniem do pracy trzeba sobie przygotować farby. Pan Rafał nie używa gotowych farb, lecz sporządza je, łącząc naturalne spoiwo ze sproszkowanymi pigmentami. - Spoiwo robi się na bazie białka kurzego jaja - wyjaśnia. - Dodaje się do niego oleje, żywicę, odrobinę octu i alkoholu. Pigmenty też można zrobić samemu, ale najczęściej kupuje się już gotowe. Rytuał związany z przygotowaniem farb przy sporządzeniu jednej ikony powtarza się co najmniej kilkanaście, ale najczęściej kilkadziesiąt razy...
Paweł Bielak

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie