Ile nas kosztuje sprawiedliwość

Ile nas kosztuje sprawiedliwość

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Fot. Anna Kaczmarz

Fot. Anna Kaczmarz

Czerwone wiaderko Cecylii kopnięte przez Waldemara kosztowało w sklepie 8 złotych i 50 groszy. Cecylia zarzuciła sąsiadowi "celowe zniszczenie mienia" i sprawa - podobnie jak 12 milionów innych w Polsce - trafiła do sądu.
Fot. Anna Kaczmarz

Fot. Anna Kaczmarz

Fot. Anna Kaczmarz

Prawo i pieniądze

Trwała półtora roku. W tym czasie:


229 zł pochłonęła opinia biegłego, który musiał skopać pewną ilość wiader, aby dowieść, czy plastik rzeczywiście mógł od tego pęknąć. Drugi biegły - od technik komputerowych - badał autentyczność nagrania wideo z telefonu komórkowego Waldemara (z zapisu wynika, że wiadro nie pękło). Koszt: 90 zł.


Zeznawało 10 świadków. Koszt ich dojazdów (które sąd zwrócił): 327 zł. Listy polecone: 97 zł. Razem: 726 zł.


Kwota ta nie uwzględnia co najmniej dwóch ważnych elementów: wynagrodzeń sędziów i urzędników sądowych oraz kosztów utrzymania sądowych pomieszczeń. Spróbujmy je wyliczyć.


Według Ministerstwa Sprawiedliwości przeciętny sędzia - a mamy ich w Polsce najwięcej (po Niemcach) w Europie - 10 322 (większość w sądach rejonowych) - zarabiał w zeszłym roku 8 756 zł miesięcznie. Kwota ta nie uwzględnia jednak trzynastej pensji i dodatków. Bardziej miarodajne będzie zatem podzielenie sumy przeznaczonej w tegorocznym budżecie państwa na wynagrodzenia sędziów - nieco ponad 1,23 mld zł - przez liczbę etatów. Wychodzi 119,2 tys. zł na sędziego rocznie.


Ile to daje za godzinę? Sędziowie mają nielimitowany czas pracy, bywa, że muszą orzekać w soboty, niedziele i nocą (dotyczy to niemal wyłącznie karnistów), z drugiej strony wystarczy odwiedzić przeciętny sąd po 15.00, by zobaczyć, że kompletnie nic się tam nie dzieje.


Orzekanie na sali to tylko część pracy sędziego, mnóstwo czasu musi on spędzić analizując akta spraw, przygotowując się do rozpraw, pisząc postanowienia i uzasadnienia. Przyjmijmy, że zajmuje to w sumie 50 godzin tygodniowo; niektórzy się oburzą, że pracują więcej, ale sami sędziowie wskazują kolegów pracujących po parę godzin dziennie.


Większość sędziów ma prawo do wydłużonego urlopu (o 6 dni po 10 latach pracy i o 12 dni po 15 latach). W praktyce daje to nawet dwumiesięczne wakacje. Statystycznie trwają one nieco ponad sześć tygodni. Pozostaje - odliczywszy święta i długie weekendy - ok. 44 tygodni, czyli 2 200 godzin pracy rocznie.


Wynika z tego, że za godzinę pracy sędziego płacimy 54,2 zł. W sprawie wiadra wszystkie czynności zajęły orzecznikom (w sądzie I instancji i odwoławczym) ok. 20 godzin. Co daje 1 084 zł. Dorzucić do tego trzeba wynagrodzenie urzędników sądowych. Mamy ich w Polsce w sumie 27 121, a kosztują nas niespełna 1,28 mld zł rocznie, czyli 47,2 tys. zł na każdy etat. Oni akurat pracują po 40 godzin tygodniowo i mają urlopy zgodne z kodeksem pracy. Wychodzi więc średnio 1860 godzin pracy rocznie, co daje 25,4 zł za godzinę.


Załóżmy, że w kwestii wiadra Cecylii przygotowanie i nadanie pism zajęło im w sumie marne dwie godziny, a protokołowanie rozpraw osiem godzin. Mamy kolejne 254 zł.


Wreszcie koszty utrzymania pomieszczeń. Sąd sądowi nierówny. Stare gmaszyska pochłaniają krocie na remonty, oświetlenie, ogrzewanie. Wybudowanie i wyposażenie nowych też kosztuje. Bywalcy sądów uważają, że zarządcy przybytków Temidy nie są przesadnie oszczędni. Wystarczy wizyta w kompleksie krakowskich sądów przy rondzie, by się przekonać, że nie żałują na ogrzewanie i oświetlenie. Oficjalnie chodzi o komfort obywateli; ale czasem my, goście, gasząc światło w sądzie, mamy wrażenie, że winien o to zadbać kto inny.
1 3 4 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo