18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Ilustrowani ludzie

Redakcja
Aleksandra Skoczylas lubi swoje tatuaże Fot. Michał Klag
Aleksandra Skoczylas lubi swoje tatuaże Fot. Michał Klag
Elegancki pasaż w centrum Krakowa. Kolorowy plakat nie pozostawia wątpliwości. To tu możesz zrobić tatuaż. Jeden drugi, dziesiąty. Aż będziesz ilustrowany.

Aleksandra Skoczylas lubi swoje tatuaże Fot. Michał Klag

Dane statystyczne z tego roku wskazują, że liczba osób posiadających tatuaże to około 40 procent polskiego społeczeństwa w wieku od 19 do 40 roku życia.

Sam termin pochodzi z języka polinezyjskiego, gdzie tatau oznacza malowidło. Na przestrzeni wieków ukształtowały się różne cele i funkcje zdobienia lub oznaczania ciała tatuażem. Określał on przynależność do grupy zawodowej, religijnej lub plemiennej. Wyznaczał stosunki pokrewieństwa, pozycję społeczną, akcentował prestiż, upamiętniał bohaterskie czyny. Stosowano go także w celu napiętnowania więźniów i niewolników. Dzisiaj funkcje tatuażu dotyczyć mogą aspektów religijnych, kosmetycznych, erotycznych. Może być on także dowodem przejścia różnego rodzaju obrzędów inicjacyjnych.

Prawdziwy rozkwit tatuażu we wszystkich prawie krajach europejskich, przypada na początek XX wieku. Ciało tą techniką ozdabiali zarówno bogaci i wysoko urodzeni, jak też osoby z nizin. Podczas I wojny światowej żołnierze tatuowali się w okopach; z nudów, albo z przekonania, że trwały znak na ciele umożliwi identyfikację zwłok w razie śmierci.

W czasie II wojny światowej tatuażem masowo "piętnowano" więźniów hitlerowskich obozów zagłady. Temu zabiegowi obowiązkowo poddawano też funkcjonariuszy SS. Na ramieniu, pod pachą lub na podniebieniu tatuowano im grupę krwi i znak SS.

Po roku 1989, wraz ze zmianą systemu politycznego, w Polsce pojawił się tatuaż jako sztuka, tzw. "body art". Nie kojarzono go już więc tylko ze stygmatyzacją związaną z marginesem społecznym i kulturą więzienną lub zawodem marynarza. Dużą rolę w rosnącej popularności tatuażu odegrały media i Internet.

Jeszcze parę lat temu na osobę z tatuażem patrzyło się z ciekawością i nieufnością. Dzisiaj kolorowe ciało spowszedniało, a tatuaż przestał budzić w Polsce wyłącznie negatywne skojarzenia. Zwłaszcza, że spektrum tych, którzy chcą się oddać w ręce tatuatora jest szerokie. - Wśród klientów naszego studia są ludzie w różnym wieku, uprawiający rozmaite zawody. Księgowi wielkich firm, którzy robią sobie duże tatuaże wystające spod garniturów i wcale się z tym nie kryją. Przychodzą urzędniczki, które pod garsonką mają wytatuowane róże albo jaszczurki. Przychodzą lekarze, którzy chcą wyrazić siebie. Na co dzień noszą lekarskie fartuchy, ale pod spodem mają tatuaże, na przykład poziomą ósemkę na łopatce. To symbol nieskończoności i znak rozpoznawczy dawcy organów. Dla młodzieży tatuaż bywa formą wyrażenia buntu - mówi Aleksandra Skoczylas z krakowskiego Studia tatuażu Kult.

Tatuaże mają artyści, muzycy, sportowcy, jak: Tomek Lipa Lipnicki, Sławek Wierzcholski z Nocnej Zmiany Bluesa i Grzegorz Skawiński, Agnieszka Chylińska, a także Przemysław Saleta. Ostatnio nowy tatuaż wykonany na karku demonstrowała mediom Edyta Górniak. Wcześniej oglądaliśmy tego typu ozdoby u Dody i modelki Agnieszki Maciąg.

Niektórzy posiadacze wielkich tatuaży przekonują nawet, że staje się on symbolem statusu społecznego. Bo żeby zapełnić sobie rysunkami na przykład plecy trzeba wydać w Polsce kilka, a za granicą nawet kilkanaście tysięcy złotych.

***

Aleksandra Skoczylas nie tylko interesuje się tatuażem, organizuje festiwale tatuażu i bywa na nich, ale także jest redaktorką naczelną magazynu "TattooFest". - Myślę, że w jakimś sensie żyję w szklanej bańce. Razem z ludźmi takimi jak ja. Dla których tatuaż jest i pasją, i pracą, i przyjemnością i codziennością. Nie żadnym symbolem statusu. Po prostu bardzo lubimy być wytatuowani - mówi.

Jednak nie musi mówić, żeby przekonać mnie, że jest fanką tatuażu. - Mam wytatuowany rękaw, czyli całą rękę do nadgarstka. Jest tu na przykład japońska laleczka Kokeshi i inne azjatyckie wzory - pokazuje.

Pierwszy tatuaż zrobiła, jak skończyła 18 lat. Mówi, że to nie był dobry wybór. - Zdecydowałam się na jakiś pospolity wzór geometryczny. Dawno przykryłam go innym.

Podczas studiów egzaminy zaliczała w zerowym terminie, a potem obmyślała tatuaże i robiła je sobie w nagrodę za zdaną sesję.

- Tatuaż jest to forma estetyki, którą akceptuję. Sposób wyrażenia siebie, sposób na korzystanie i zaprezentowanie wolności osobistej. Te, które mam na rękach w całości odnoszą się do Japonii i mojej fascynacji tamtejszą kulturą - przyznaje.

Jej ukochanym motywem jest Daruma - postać wzorowana na mnichu, który tak długo medytował, że stracił kończyny więc przedstawiany jest w zawiniątku, z którego wystaje tylko twarz. Wyraża on cierpliwość, dążenie do celu, upór, determinację. Kobietom w ciąży daje się różowe Darumy, a jeżeli ktoś zakłada firmę - czarne. Organizuje się specjalne imprezy, podczas których Darumie rysuje się jedną źrenicę i w ten sposób wyznacza mu się cel i próbuje skupić na jego realizacji. Gdy cel zostanie osiągnięty dorysowuje się Darumie drugą źrenicę. To oznacza, że zakończył swoją misję.

Tatuaż inspirowany sztuką japońską jest popularny. Jego motywy koncentrują się wokół czterech głównych grup tematycznych: flory, fauny, religii, mitologii oraz przygód bohaterów czy postaci zaczerpniętych z folkloru. Najbardziej znane tatuaże roślinne to: chryzantemy (symbol uporu i determinacji), piwonie (symbol zamożności), kwiat wiśni (symbol przemijania i nietrwałości), liść klonu (symbol miłości). Wśród tatuaży o tematyce zwierzęcej dominują: smok (symbol władzy i siły), karp (męskość, odwaga, postawa stoicka), tygrys (odwaga). I choć obecnie na ogół tatuaż nie kojarzy się źle, to w Japonii jego posiadanie bywa postrzegane negatywnie i podobnie jak kiedyś w krajach Europy - często kojarzone jest z działalnością przestępczą. Tematy preferowane przez członków jakuza to kwiat czereśni i liść klonu, wykonywane w kolorach czerwieni i czerni, postacie buddyjskich herosów - będących dla jakuzy symbolami męstwa i bezwzględności.

- Moim zdaniem nasiliły się tendencje do dorabiania ideologii do każdego tatuażu. I tak jedna rybka koi - bardzo ostatnio popularna - może oznaczać, że ktoś wyszedł z bardzo trudnego okresu w życiu, ktoś czeka na zmiany, albo się z kimś przyjaźni, kocha, albo wspomina bliska osobę, która odeszła. Uważam, że to niepotrzebna nadinterpretacja - mówi Aleksandra Skoczylas.

***

Tatuaż to ozdoba, a czasami kłopot na całe życie. Zwłaszcza, że dobrze wykonany w zasadzie nie blaknie. Lepiej więc nie ulegać modzie albo namowom znajomych. Jeśli już - to wytatuować coś związanego na przykład ze swoją pasją. Po kilu latach albo taka nastoletnia pasja zmieni się w zawód, więc tatuaż będzie dalej aktualny, albo będzie przypominać o jakimś fajnym okresie w życiu. - Przed podjęciem decyzji warto przestudiować portfolio artystów - tatuatorów. Każdy z nich ma inny styl. Jeden specjalizuje się w kreskówkowych, śmiesznych postaciach i lubi barwy, inny cieniowane jednokolorowe motywy - radzi Aleksandra Skoczylas.

Barwnik czarny, który wielu z fanów tatuażu wpuszcza sobie pod skórę, to roztwór wody i węgla oraz substancji antyseptycznej np. spirytusu. Barwniki mogą być różnego pochodzenia, ale w zasadzie wszystkie osiągalne w Polsce posiadają atesty OECD, więc są bezpieczne.

Warto też pamiętać, że skoro jednak wymyślono sposób, by zrobić sobie tatuaż, jest też metoda, żeby się go pozbyć. Tu przydaje się laser. Tyle, że to zabieg bardzo bolesny i kosztowny. A efekt może być niezadowalający.

- Niektóre kolory jak: zielony, żółty czy czerwony są bardzo trudne do wywabienia. Zdarza się, że zostają blizny - mówi Aleksandra Skoczylas.

***

Tatuowanie, choć cieszy się coraz większym powodzeniem niesie ze sobą ryzyko, bo prawie połowa wykonywanych zabiegów kończy się powikłaniami. Zwłaszcza, gdy nieumiejętnie dba się o świeży tatuaż. Najczęściej powstają podrażnienia i zapalenia skóry, alergie i grzybice, ale zdarzają się również nowotwory złośliwe skóry - alarmują specjaliści europejskiej komisji zdrowia. Najbardziej niepokojące są zakażenia żółtaczką wszczepienną, HIV, a nawet trądem. Anja Orthodox, wokalistka Closterkellera ma duże tatuaże na obu ramionach i bardzo je lubi. Przestrzega jednak przed robieniem takich zabiegów samemu i bez zachowania środków ostrożności. Powikłań po wykonaniu tatuażu nie ustrzegł się Tymon Tymański, kompozytor, poeta i prozaik.

A jeden z portali internetowych opisuje tragiczną historię Jamesa Leota-Tui z Nowej Zelandii, który zrobił sobie tatuaż na całych plecach z okazji trzydziestych urodzin. Trzy dni później zmarł na oddziale intensywnej terapii w Auckland, na skutek błyskawicznie postępującego martwiczego zapalenia powięzi, spowodowanego nie sterylnym zabiegiem. Na leczenie antybiotykami było za późno.

- Tatuowanie jest jednym z najczęstszych sposobów przenoszenia wirusowego zapalenie wątroby typu "C" - twierdzi prof. Robert W. Haley z Southwestern Medical Center w Dallas. Jego zdaniem, trzykrotna wizyta w komercyjnym salonie tatuażu w USA wiąże się z takim samym ryzykiem zakażenia jak dożylne przyjmowanie narkotyków.

- Uważam, że należy walczyć ze stereotypami, także z tym, że wszystkie studia tatuażu to siedlisko brudu, zarazków i miejsce, gdzie można zarazić się niemal wszystkim - mówi Aleksandra Skoczylas. - W Polsce szanujące się studia tatuażu mają certyfikaty sanepidu, specjalistyczne preparaty do dezynfekcji i sterylizacji, osobne recepcje, gdzie wita się klientów, rozmawia o ich oczekiwaniach, rezerwuje termin. Miejsce pracy tatuatorów jest oddzielone.
Pracują w jednorazowych rękawiczkach. Fotele dla klientów są zabezpieczane jednorazową folią. Igły przechowuje się w sterylnych opakowaniach. - Zawsze można zapytać, czy wymienialne rury, których używa się wraz z maszynką do tatuowania są jednorazowe, czy sterylizowane. Jeśli sterylizowane, to gdzie? Czy studio ma autoklaw, czyli specjalną maszynę do sterylizacji parą wodną i dodatkowo pod ciśnieniem, czy umowę z jakimś szpitalem albo przychodnią, które odkażają sprzęt. Tego wszystkiego powinniśmy się dowiedzieć. Trzeba sprawdzać, pytać i pamiętać, że gdy chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo nie ma głupich pytań - mówi Aleksandra.

***

Zaglądam zatem do tatuatorni; jednorazowe folie, igły rękawiczki. Jest czysto. Jak w gabinecie lekarskim. Tylko mniej pastelowo. AgRypa, zdolna tatuażystka właśnie zabiera się do pracy. Do ściany przypięła wzór - format na oko A-4 - który przeniesie na skórę młodej kobiety, która razem z mężem przyjechała do Polski w podróż poślubną. Kobieta chce pokryć tatuażem całe plecy.

Już leży na brzuchu i przygotowuje się psychicznie do tego, co ją czeka. A czeka ją kilka godzin trwania w jednej pozycji i ból, z którym musi się uporać.

Bo tatuowanie boli. W jednych miejscach bardziej - na łokciu, w zgięciach rąk i nóg - w innych mniej. - Można się do tego bólu przyzwyczaić - mówi Aleksandra. - To takie nasze poświęcenie w zamian za przyjemność posiadania tatuażu - mówi.

Ponieważ coraz więcej kobiet decyduje się na tatuaż, we wrześniu ubiegłego roku TNS OBOP przeprowadził stosowne badania dla Discovery Chanel z zapytał Polaków o to, na której części kobiecego ciała tatuaż jest najbardziej seksowny.

Najwięcej mężczyzn (18 proc.) wybrało pośladki. Opinię tę podziela 9 proc. kobiet. Dla 16 proc. panów to dolna część kobiecych pleców jest najbardziej odpowiednim miejscem na artystyczne zdobienia. Na trzecim miejscu plasują się piersi - według 12 proc. mężczyzn oraz 7 proc. kobiet. Natomiast dla 6 proc. płci piękniej kark i szyja to właściwe miejsca na wykonanie tatuażu.

Aleksandra Skoczylas tatuaży ma mnóstwo i jeszcze wiele miejsc jej ciała zostało do pokolorowania.

- Nie spotykam się z reakcjami dezaprobaty. Raczej jeśli ktoś w ogóle reaguje na mój wygląd, to raczej z ciekawości - mówi. - A dla mnie tatuaż nie jest problemem. Jest powodem do radości. Lubię swoje życie. Jestem osobą pewną siebie, robię coś, co mnie pasjonuje i uważam to za sukces.

Majka Lisińska-Kozioł

Dziś i jutro (12-13 czerwca) w Centrum Wystawienniczym "Chemobudowa" przy ul. Klimeckiego 14 w Krakowie odbywa się festiwal tatuażu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie