Im strzelać nie kazano, czyli jak najdalej od broni

Redakcja
BEZPIECZEŃSTWO. Wielu policjantów traktuje broń jako zło konieczne. Przeciętny polski funkcjonariusz strzela zbyt rzadko, a przez to kiepsko. Obawia się też kłopotów, jakie czekają go, gdy broń już wystrzeli...

Małopolski komendant policji wydał rozporządzenie, zgodnie z którym funkcjonariusze mogą zabierać broń służbową do domu. Mogą nią dysponować także w czasie urlopu i zwolnień lekarskich.

To konsekwencja decyzji komendanta głównego, który na początku marca zmienił zasady w tym zakresie. Była to reakcja na zabójstwo podkomisarza Andrzeja Struja z komendy stołecznej oraz brutalne ataki na policjantów na Śląsku. Jednak większość funkcjonariuszy broń zostawia u dyżurnego, choć już nie musi.

- Stare zarządzenie mówiło, że broń ma być zabezpieczona u dyżurnego. Policjant mógł ją zabierać ze sobą po służbie, ale musiał pisać raport i uzyskać na to zgodę. Teraz sytuacja się odwraca - jeśli policjant np. nie ma w domu warunków do przechowywania broni, może ją zostawiać u dyżurnego, ale musi w tej sprawie złożyć stosowny wniosek - mówi mł. insp. Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

Na razie jednak nowe zarządzenie funkcjonuje tylko na papierze. Krakowscy policjanci twierdzą, że jeszcze do nich nie dotarło. - Wszystko jest po staremu, a zmiana przepisów funkcjonuje tylko w internecie - przyznaje komendant jednego z komisariatów. Zwraca też uwagę, że przy okazji zmian komenda główna stworzyła bubel prawny. Szef policji wykreślił bowiem z dotychczasowych przepisów zakaz noszenia broni na urlopie czy zwolnieniu lekarskim. Zapomniał jednak znieść paragraf, który w takim przypadku nakazuje funkcjonariuszom zostawić broń w komendzie. To oznaczało, że funkcjonariusze, którzy wzięli ze sobą broń na urlop, łamali prawo. Dopiero przed kilkoma dniami rozporządzenie zostało poprawione, a prawnicy KGP przyznali się do błędu.

Zdaniem rzecznika małopolskiej policji, zmiany przepisów w tym zakresie to krok w dobrym kierunku. - Dla policjanta pistolet powinien być jak długopis dla nauczyciela czy mikrofon dla artysty. Musi znać jego dobre i złe strony, wiedzieć jak go używać, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy będzie potrzebny - mówi.

Okazuje się jednak, że wielu małopolskich policjantów nie chce zabierać służbowej broni do domu. Dlaczego? Bo są nieprzygotowani do jej użycia. Podczas szkoleń wpaja się im zasadę wyrządzania jak najmniejszej szkody. Nie można strzelać w celu pozbawienia życia, jak również narażać innych osób. Strzelając, celują więc w nogi. Tyle że bandyta nie stanowi nieruchomej tarczy. Tymczasem ćwiczenia z tzw. strzelania sytuacyjnego do ruchomych celów to w polskiej policji nadal rzadkość.

Nie lubią strzelać

W Oświęcimiu i Olkuszu większość funkcjonariuszy wystąpiła już do komendanta o zgodę na trzymanie broni w pracy.

Jedni tłumaczą to brakiem warunków jej przechowywania w domu i obawą o bezpieczeństwo domowników. Inni twierdzą, że posiadanie broni po pracy, a zwłaszcza jej użycie, to więcej kłopotów niż pożytku, gdyż z każdego przypadku, nawet z oddania tzw. strzałów ostrzegawczych, trzeba się wytłumaczyć. W Chrzanowie policjantom nie pozostawiono wyboru, gdyż komendant powiatowy wydał zarządzenie, że po zakończonej służbie mają broń zdawać w dyżurce (pisaliśmy na ten temat w sobotnim "Dzienniku Polskim").
- To nieporozumienie. Zarządzenie obowiązuje w całej Małopolsce. Cel nowej regulacji, to zapewnienie policjantom większego bezpieczeństwa poza służbą. Oczywiście posiadanie broni podczas urlopu lub zwolnienia lekarskiego nie jest obowiązkiem - komentuje mł. insp. Dariusz Nowak.

Zmiana przepisów to ostatnio gorący temat na Internetowym Forum Policyjnym. Większość internautów chwali zmiany, jednak z pewnym "ale": "Samo posiadanie broni na urlopie/zwolnieniu nie wszystko rozwiąże. Większy problem jest, jeżeli w chwili zaistnienia zdarzenia, wiesz, że posiadasz przy sobie broń, ale w głowie kłębi Ci się milion myśli: "mogę użyć, nie mogę", "co będzie, jak go postrzelę?". Trzeba dążyć do takiej zmiany przepisów, żeby policjant nie tylko miał prawo nosić broń, ale również nie wahał się po nią sięgnąć i jej użyć" - pisze jeden z policjantów.

- Z użyciem broni zawsze były problemy. Każdy przypadek jest szczegółowo analizowany przez funkcjonariuszy inspektoratu i policjant musi udowodnić, że strzelał w sytuacji zagrożenia życia. Na podjęcie takiej decyzji zwykle ma ułamek sekundy, jeśli się pomyli, prokurator stawia mu zarzuty. Dlatego policjanci boją się używać broni - mówi Leszek Górak, były zastępca komendanta miejskiego policji w Krakowie.

W policji trwa wymiana uzbrojenia. Zdezelowane P-64 i P-83 są zastępowane nowoczesnymi Glockami i Waltherami. Policjanci, którzy zaczynają służbę, dostają już nową broń. Jednak nie czują się z nią pewnie. Na kursie podstawowym oddają kilkadziesiąt strzałów. Zdaniem instruktorów to za mało. Wystarczy, żeby nauczyć posługiwania się pistoletem, ale już nie do utrwalenia nabytych umiejętności. Tymczasem, zgodnie z przepisami, policjanci "z pierwszej linii" (z pionów prewencji i kryminalnych) mają obowiązek ćwiczeń na strzelnicy przynajmniej raz w miesiącu. Pozostałe służby - raz na kwartał. Ale kilka strzałów oddanych do tarczy nie załatwia niczego, a podczas treningów obowiązują limity amunicji.

Ewa Kopcik

ewa.kopcik@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie