Im strzelać nie kazano...

Redakcja
Chłodne sobotnie przedpołudnie. Przy bramie prowadzącej na teren dawnej strzelnicy wojskowej w Niepołomicach zaczyna się zbierać coraz więcej młodych mężczyzn. Z wyglądu mają po 16-17 lat. Większość ubrana w maskujące mundury różnych armii. Część przebiera się już po przybyciu. Jest kilka współczesnych polskich kurtek wojskowych, trochę "bundeswerek" i zielonych, amerykańskich bluz. Wśród spodni królują "bojówki" w różnych kolorach. Zazwyczaj khaki albo "panterki". W dłoniach pojawiają się karabiny i pistolety. Po kształtach można rozpoznać między innymi MP-5, Dasert Eagle, Berrettę.

ASG w Niepołomicach

Chłodne sobotnie przedpołudnie. Przy bramie prowadzącej na teren dawnej strzelnicy wojskowej w Niepołomicach zaczyna się zbierać coraz więcej młodych mężczyzn. Z wyglądu mają po 16-17 lat. Większość ubrana w maskujące mundury różnych armii. Część przebiera się już po przybyciu. Jest kilka współczesnych polskich kurtek wojskowych, trochę "bundeswerek" i zielonych, amerykańskich bluz. Wśród spodni królują "bojówki" w różnych kolorach. Zazwyczaj khaki albo "panterki". W dłoniach pojawiają się karabiny i pistolety. Po kształtach można rozpoznać między innymi MP-5, Dasert Eagle, Berrettę.

   "Air Soft Gun (BB guns) są wiernymi replikami broni palnych w skali 1:1, strzelającymi plastikowymi kulkami o średnicy 6 mm. Modele te posiadają napęd pneumatyczny uzyskiwany zależnie od ich klasy: poprzez sprężony gaz, bądź tłok pchany przez sprężynę" - możemy przeczytać w internetowej witrynie www.asg.pl, która reklamuje się jako pierwszy i największy portal o ASG.
   Grupa dzieli się na dwa równe zespoły. Jedna drużyna będzie bronić kilku starych poligonowych budynków. Reszta ma je zdobyć. Obrońcy, zakładając okulary ochronne, zajmują pozycje w drzwiach i oknach niewielkiego domku, który dawniej służył za schronienie wartownikom pilnującym poligonu. Jeden maskuje się w pobliskich krzakach, skąd zamierza razić przeciwników. Czuć narastające napięcie i wyczekiwanie. Brońprzygotowana do strzału.
   - Od czego się zaczęło? - _zastanawia się "Guma" (lat 17), który był jednym z pierwszych "strzelających". - Już wcześniej interesowaliśmy się zabawą w wojnę albo jak to fajniej brzmi - militariami.
Pierwszym etapem były pistolety z odpustu i maski z butelek od pepsi._Potem zainteresowanie przeszło na paintball, jednak skończyliśmy na ASG - tańszym i bardziej realistycznym. W Podłężu wszystko się rozkręciło w maju zeszłego roku.
   - Po tym, jak ja zacząłem świrować z zabawkami na kulki, choroba szybko się rozpowszechniła - kontynuuje wspomnienia "Guma". - W szkole na pierwszy ogień poszedł nauczyciel (nie powiem jednak nazwiska). Nauczyciel już rozsiewał dalej po klasach temat i kontakt ze mną. I tak powstała szkolna grupa strzelająca. Trochę się strzelaliśmy w Krakowie. Tam nas gościła profesjonalna grupa "KLON" (pozdrowienia dla Weqa). Teraz spotykamy się _w _weekendy, na strzelnicy między Niepołomicami, Staniątkami a Podłężem. Jest jednak problem: poligon wykupiła gmina. Czyści teren i będzie go sprzedawać na działki. Ale nie zrezygnujemy ze strzelania, miejsce znajdzie się wszędzie, to uniwersalne hobby, można wykorzystywać lasy, ruiny zakładów...
   Wśród krzaków widać skradające się postacie. Są! - _krzyczy ktoś w budynku. - Idą od krzorów. W powietrzu zaczynają latać żółte plastikowe kulki. - _Osłaniaj mnie - słychać od strony zbliżających się szturmowców. Na okno, z którego ostrzeliwują się obrońcy, spada grad pocisków. Atakujący przemykają od jednej osłony do drugiej. Zbliżają się do budynku. - Do mnie, od mojej strony też idą! - osłaniający tyły domku wzywa posiłki. Jeden z załogi broniącej domku unosi broń wysoko nad głowę, drugą rękę kładzie na potylicy i spokojnie opuszcza teren "walki". Został trafiony w korpus i tym samym wyeliminowany z gry, aż do następnej rozgrywki.
   Rodzice "Gangrela" (lat 16) mieli wątpliwości, czy pozwolić synowi na taką formę spędzania czasu wolnego. - Czy to dobrze, że "ćwiczy" agresywne zachowanie, bawi się w zabijanie? - zadają sobie pytanie. - Przynajmniej wiemy, z kim się w to strzelanie bawi. Pobiega po świeżym powietrzu. Nie chodzi i nie demoluje przystanków, jak niektórzy jego rówieśnicy.
   Podobne wątpliwości ma Agnieszka, psycholog w Zespole Szkół im. Ojca Świętego Jana Pawła II w Niepołomicach. - Wiele badań dowodzi, że takie "ćwiczenie" zachowań agresywnych nie redukuje agresji, ale ją wzmaga. Kształtuje się model rozładowania napięcia poprzez przemoc. Daleka jestem jednak od generalizowania, jednostronnego chwalenia czy potępiania tego typu rozrywek. Wiele zależy od wieku i dojrzałości uczestników.
   Coraz więcej atakujących opuszcza teren gry z uniesioną do góry bronią. Dużo trafień zalicza ukryty w krzakach snajper. Obrońcy, niczym bohaterowie Trylogii, decydują się na "wycieczkę" z oblężonej "twierdzy". Kontratak jest szybki, zgrany i przynosi przeciwnikowi spore straty. Budynek jest obroniony. Wyeliminowanie niedobitków wroga jest tylko kwestią czasu.
   Jacek (lat 40) jest nauczycielem przysposobienia obronnego w Zespole Szkół im. Ojca Świętego Jana Pawła II w Niepołomicach. "Strzela się" od grudnia. Na równych prawach. - Nie jestem żadnym generałem, nie rozkazuję. Czasami próbuję przemycić im jakieś taktyczne podpowiedzi. Ale to, co robimy teraz, to dopiero początek. Całe te strzelanki pojawiły się bardzo spontanicznie. Nikt nikogo nie ciągnął, nikt nikomu nie kazał. Co tydzień zbiera się około 20 chłopaków, którzy mają z tego satysfakcję. Pobiegają, podreperują kondycję, zarówno tę fizyczną, jak i psychiczną. ASG to również doskonała szkoła współpracy w zespole, odpowiedzialności za kolegę, spostrzegawczości i sprytu. Ale jak mówiłem, to co się dzieje teraz, to dopiero początek. Chcemy to nasze strzelanie ubrać w trochę bardziej formalne ramy. Zaczynamy tworzyć sekcję przy niepołomickim "Sokole". To szansa, żeby ten entuzjazm i zabawę podbudować czymś głębszym. Trochę dyscypliny płynącej z wnętrza, patriotyzmu bez zbytniego patosu, przygody i współdziałania. Marzy mi się, żeby wszystkich tych chłopaków ubrać w jednakowe mundury, z naszywką sokoła na ramieniu i orzełkiem na czapce. Wiem, że niektórzy mają wątpliwości co do etyczności tej "zabawy", ale ja myślę, że to nic innego jak realizacja założeń przysposobienia obronnego w ciekawy sposób. A poza tym, można powiedzieć przewrotnie, że to sport antywojenny. Jeśli "giniesz" w ciągu pierwszych minut "walki", uświadamiasz sobie, że na prawdziwej wojnie już byś nie żył, więc wojna to nie zabawa ani wspaniała przygoda.
   Dochodzi godzina piętnasta. Na strzelnicy był to intensywny dzień. Kilka razy zdobyto i obroniono budynki, udało się bezpiecznie przeprowadzić VIP-a przez zagrożony teren, choć o mało nie "zginął" od nieprzyjacielskiej kulki. Ktoś wspomina, że w czasie jednej strzelanki osłonił - jak na filmach - VIP-a własnym ciałem. Niedawni przeciwnicy raźno poklepują się po plecach, wspominając co lepsze "akcje" z dzisiejszego dnia. Dzisiaj poligon jest już pusty, ale za tydzień znów zapełni się miłośnikami ASG.
Tekst i fot.: MACIEJ KLIMA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie