Im strzelać zakazano

zab
Beskidy Andrychów przegrały w Brzeszczach 0-1 (0-1). Tą porażką definitywnie zamknęły sobie drogę do awansu i do tytułu mistrza wiosny wadowickiej "okręgówki". Jeśli jednak czymś można pocieszyć andrychowian to tylko faktem, że musieli uznać wyższość "rycerzy wiosny".

Brak skuteczności w wykonaniu piłkarzy Beskidów Andrychów w Brzeszczach był wręcz zastraszający

   Trener Piotr Stach zapowiadał optymalną kadrę na wyprawę do Brzeszcz, ale ostatecznie na boisku nie pojawili się Roland Walczak oraz pauzujący za kartki Mirosław Kmieć. Ich nieobecność zbilansował nieco powrót Derbina. - Nie zamierzam jednak ubytkami kadrowymi tłumaczyć się z porażki - mówi Piotr Stach, grający trener Beskidów. - Zastanawiam się, ile trzeba mieć pozycji, by strzelić jednego gola. We wcześniejszych spotkaniach zawsze wykorzystywaliśmy tylko ułamkową część wypracowanych sytuacji, ale zawsze coś wchodziło. Nie myślałem, że tej wiosny raz jeszcze będziemy przerabiać scenariusz z Gromca, gdzie także przegraliśmy w takich samych rozmiarach. Cóż, historia czasem lubi się powtarzać - ubolewa szkoleniowiec.
   Andrychowianie z pewnością zasłużyli przynajmniej na punkt w Brzeszczach. Nie mogli jednak o nim myśleć, skoro Wojciech Dybał z 10 metrów wywalił piłkę nad poprzeczką. Miał czas i miejsce, by spokojnie przymierzyć "do pustaka". Zmarnował dogranie szkoleniowca. - Co mu zrobię? Nic - wyjaśnia Piotr Stach, który powstając z murawy chciał wzrokiem zlinczować swojego młodzieżowca. - Niech bije się z myślami, że być może przez jego gorącą głowę zespół nie ugrał nawet punktu. Gdyby wtedy trafił, złapaliśmy dodatkowy wiatr w żagle i w ostatnich 10 minutach można byłoby jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść. Poza tym, najwięcej ucierpiała reputacja zawodnika. Gdyby trafił w bramkarza, mógłby się jeszcze jakoś tłumaczyć, że przegrał z doświadczonym graczem, który ma w swojej historii przygodę z ekstraklasą, ale Dybał nie miał przed sobą nikogo. Młodzież walczyła ambitnie, ale czasem sama ambicja nie wystarcza do odniesienia zwycięstwa - dodaje Piotr Stach, który był najbardziej widoczny na boisku w szeregach gości, ale w pojedynkę meczu wygrać nie mógł przy zerowej skuteczności partnerów.
   Tradycyjnie Piotr Stach razem z Mirosławem Kmieciem dbają o to, by przedłużyć kibicom sezon. - Po zakończeniu ligowej rywalizacji planujemy oficjalne spotkanie z GKS Katowice. Wszystko jest na dobrej drodze, by do niego doszło. Zagramy go na szczytny cel. Dochód z niego zostanie przeznaczony na rehabilitację byłego piłkarza Beskidów Andrychów - mówi Mirosław Kmieć.
   Przypomnijmy, że w listopadzie andrychowianie gościli Odrę Wodzisław. (zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie