Inflacja katalizatorem spadków

Redakcja
Środowa sesja była lekko wzrostowa, jednak wszyscy oczekiwali już na dane dotyczące lipcowej inflacji. Opublikowanie wskaźnika wzrostu cen towarów i usług stanowiło "zimny prysznic" dla rynku. W lipcu inflacja wzrosła o 0,7 procent, a licząc rok do roku do 11,6 procent, najwyższego poziomu od dwóch lat. Z danych GUS wynika, że wzrost inflacji wynika w dużej mierze ze wzrostu cen żywności. W ostatnich 12 miesiącach ceny żywności wzrosły o 13,8 procent w porównaniu ze spadkiem o 0,8 procent w 12 miesiącach zakończonych w lipcu 1999 roku. Analitycy oczekiwali, że inflacja w lipcu wyniesie ok. 11 procent, wobec 10,2 procent w czerwcu. Inflacja liczona rok do roku powinna zacząć spadać na przełomie sierpnia i września, ale spadek ten może się okazać zbyt wolny dla banku centralnego, który do końca 2000 roku chce obniżyć jej poziom do około siedmiu procent. Członek Rady Polityki Pieniężnej Bogusław Grabowski powiedział, że RPP może rozważyć na najbliższym posiedzeniu 30 sierpnia zaostrzenie polityki monetarnej. Realizacja celu inflacyjnego, zakładającego inflację na koniec roku na poziomie 5,4-6,8 procent, jest bardzo mało prawdopodobna. Chociaż podwyżka stóp procentowych w naszym kraju nie jest jeszcze przesądzona, gdyż podrożenie kredytów wpływa hamująco na wzrost gospodarczy (dla wielu ekonomistów najważniejsze jest utrzymanie dużego tempa wzrostu naszej gospodarki), to na rynku ugruntowało się już przekonanie, że RPP chętnie wspomaga się podnoszeniem stóp procentowych w walce z inflacją. Każda podwyżka stóp procentowych stanowi zagrożenie dla rynku akcji, więc spadki cen notowanych na GPW walorów na dwóch ostatnich sesjach tego tygodnia nie powinny budzić zdziwienia. W środę Główny Urząd Statystyczny podał, że średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw spadła w lipcu o 0,7 procent do 2036 złotych z 2049 złotych w czerwcu, na niewiele się to jednak zdało w konfrontacji z większą niż się spodziewano inflacją. Powody do radości mają natomiast gracze giełdowi za oceanem. Podobnie jak rodzimi gracze również Amerykanie dowiedzieli się w środę o wysokości tamtejszego wskaźnika inflacji (CPI), który był zgodny z przewidywaniami i wyniósł 0,2 procent. To w połączeniu ze spadkiem liczby rozpoczętych budów nowych domów i mieszkań w Stanach Zjednoczonych stanowi ostatni element układanki przed wtorkowym posiedzeniem FED-u. Ostatnie dane makroekonomiczne dowodzą, iż ostatnie sześć podwyżek stóp procentowych dokonanych w celu schłodzenia gospodarki zaczyna przynosić efekty. Oczekiwania tzw. miękkiego lądowania amerykańskiej gospodarki wyraziły się we wzrostach cen akcji. Dow Jones utrzymuje się powyżej 11 tys. pkt, znajdując się ok. 6 procent od swojego historycznego rekordu. Całkiem nieźle radzi sobie również Nasdaq. W czwartek pokonał opór na wysokości 3900 pkt i zmierza do następnej bariery 4100 pkt. Powracając na rodzimy rynek akcji, WIG walczy obecnie o utrzymanie 18,4 tys. pkt. Następne wsparcie znajduje się na 17,7 pkt. Jeżeli uda się mu obronić ten poziom do 30 sierpnia, to uważam, że można by to uznać za sukces. Ewentualne podniesienie stóp procentowych przez RPP, rynek (podobnie jak miało to miejsce przed rokiem) może uznać za ostatnią złą wiadomość, po czym powinno nastąpić dyskontowanie (zwyżki cen akcji) polepszającej się sytuacji w przyszłości.

Zdaniem analityka

Miniony giełdowy tydzień trwał praktycznie trzy dni. Wtorkowe święto sprawiło, że spora część uczestników sesji postanowiła przedłużyć sobie słoneczny weekend. Potwierdzeniem tego były niewielkie obroty na sesji poniedziałkowej, które na rynku podstawowym wyniosły zaledwie 68 mln zł. W poniedziałek premier Jerzy Buzek odwołał ministra skarbu państwa Emila Wąsacza z funkcji szefa resortu, a na jego miejsce powołał mało znanego małopolskiego senatora AWS, Andrzeja Chronowskiego. Premier powiedział, że przyjął dymisję Wąsacza, po miesiącach oskarżeń części posłów, zarówno koalicji jak i opozycji, o wyprzedaż majątku narodowego. Personalna zmiana na ministerialnym stanowisku ma wpłynąć na zmniejszenie dużego napięcia politycznego, które powstało wokół osoby Emila Wąsacza. Można przypuszczać, że efektem tej nominacji będzie spowolnienie prywatyzacji przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Inwestorzy jednak za bardzo się tym nie przejmują, gdyż prywatyzacje, na które czekali, już się odbyły. Wąsacz był ministrem skarbu od momentu powstania rządu Jerzego Buzka. W połowie lipca doprowadził do sprzedaży 35 procent akcji Telekomunikacji Polskiej SA za ponad cztery miliardy dolarów, największej prywatyzacji w Europie Środkowej. Rynki praktycznie nie zareagowały na informację o odwołaniu ministra skarbu, który przez długi czas był gwarantem sprawnego postępowania procesu prywatyzacji w Polsce.

WOJCIECH WAŚNIOWSKI

Biuro Analiz i Informacji

DM Polonia NET SA

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie