IV liga małopolska - Grupa wschodnia

Redakcja
Lider wygarbowany

Lider wygarbowany

Lider wygarbowany

Proszowianka - Garbarz Zembrzyce 0-2 (0-1)

   0-1 Mańka 20, 0-2 Bączek 71. Sędziował Paweł Marszałek. Żółte kartki: Łaciak - Raczek, Wojtaszyk, Głuc, Cienkosz. Widzów 400.
   Proszowianka: Łaciak 5 - Kopyść 5, Fudali 5, Wtorek 5 - Mach 4 (60 Hajto), Walczak 4 (76 Komenda), Gawlik 5, Jarzmik 5, Pater 4 - Lewandowski 4 (45 Przeniosło 4), Wołczyk 5.
   Garbarz: Sulikowski 6 - Wojtaszyk 6, Sałapatek 6, Raczek 6 - Skrzypek 6 (78 Kardas), Świerkosz 6, Bączek 6, Cienkosz 5 (90 N. Nosal), Głuc 5, Pacyga 5 - Mańka 6 (90+2 Jończyk).
   Piłkarze Proszowianki zaprezentowali wczoraj futbol niegodny lidera klasy międzyokręgowej. Brak w składzie kontuzjowanych Jaskólskiego i Piotrowicza oraz pauzujących za żółte kartki Pituły i Łacha miał z pewnością wpływ na ich słabszą postawę, ale nie może wszystkiego usprawiedliwiać.
   Gospodarze od początku grali wyjątkowo niedbale: niedokładnie podawali, niecelnie strzelali, w prosty sposób tracili piłki na rzecz przeciwników. Tak było choćby w 20 min, gdy błąd popełnił Fudali, piłka trafiła do Skrzypka, ten dośrodkował z prawej strony i Mańka strzałem z 6 m dał gościom prowadzenie.
   Bramka była nagrodą dla Garbarza za konsekwencję w grze. Podopieczni Janusza Suwady nie pokazali w Proszowicach wielkiej piłki: nastawieni na neutralizowanie poczynań gospodarzy i grę z kontry wykonywali jednak trenerski plan z wielką determinacją. Ich defensywne nastawienie jeszcze mocniej uwidoczniło się po zdobyciu gola. Co z tego, że proszowianie atakowali, skoro czynili to jakby bez wiary w celowość swoich poczynań. Oddane przed przerwą niecelne strzały Kopyścia i Wołczyka oraz zmarnowana sytuacja Jarzmika to wszystkie okazje bramkowe, jakie stworzyli. Pozycje, którym daleko do określenia stuprocentowe.
   Druga połowa zaczęła się dla Proszowianki obiecująco. W 49 min w dobrej sytuacji znalazł się Walczak, ale z 7 m strzelił tak anemicznie, że Sulikowski bez trudu złapał piłkę. Chwilę później po dośrodkowaniu z lewej strony minimalnie chybił głową Gawlik i gospodarzom wyczerpały się baterie.
   Tymczasem gracze z Zembrzyc przekonali się, że lider tego dnia nie prezentuje się najlepiej i sami zaczęli go coraz częściej nękać. W 71 min Mańka świetnie zauważył wychodzącego na pozycję Bączka i ten w sytuacji sam na sam z Łaciakiem pokonał go strzałem w lewy róg.
   Miejscowi jeszcze raz rzucili się do odrabiania strat, ale na dobrą sprawę nie stworzyli już ani jednej groźnej sytuacji. Tymczasem w końcówce spokojniejsi już o wynik goście mogli go nawet podwyższyć. Najpierw Świerkosz minimalnie pomylił się, strzelając z rzutu wolnego, a w doliczonym czasie Łaciak musiał się wykazać dużym refleksem, by sparować na rzut rożny piłkę po uderzeniu Pacygi.
(ALG)

SiŁa spokoju

   Zbigniew Urbańczyk (trener Proszowianki): - Nie można wygrać meczu, gdy na boisku, zamiast grać, jeden zawodnik ogląda się na drugiego. Trzeba samemu biegać i walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Przed meczem powiedziałem, że jeden błąd może kosztować nas porażkę i tak się stało. Rysiu Fudali stracił piłkę i bramka dla Garbarza ustawiła mecz.
   Janusz Suwada (trener Garbarza): - Postanowiłem podejść do tego meczu spokojnie. Tłumaczyłem piłkarzom, że nawet jeżeli tu przegramy, nikt nam głowy nie urwie. Zaleciłem zagęścić środek pola i liczyć na kontrataki. Moi zawodnicy wspaniale zrealizowali te założenia i myślę, że w pełni zasłużyli na 3 punkty.

Karne poruszenie

Słomniczanka - Garbarnia Kraków 1-0 (0-0)

   1-0 Gurbiel 76 karny. Sędziował Mariusz Krupa z Bochni. Żółte kartki: Burmer - Lament. Czerwona kartka - Brak 89. Widzów 250.
   Słomniczanka: Kącik 6 - Siemieński 6, Gurbiel 7, Sowula 6 - Różycki 6, Janus 6, Piwowarski 7, Burmer 7, Duda 5 (62 Belski) - Paszkiewicz 5 (88 Podsiadło), Mirek 5 (90 Szczepaniak).
   Garbarnia: Woźniak 7 - Bizoń 6, Brak 0, Wawrzeń 5 - Błachacz 5, Jędrszczyk 4 (46 Śliwa 5), Lipecki 6, Nocoń 4 (46 Lament 5), Dziuba 5 - Nazarewicz 6 (76 Kwater), Podgórski 5 (69 Słupek).
   - Garbarnia nie potrafi grać w niedzielę - martwili się_przed meczem kibice z Krakowa. _Ich obawy znalazły potwierdzenie na boisku, na którym nie było widać żadnej różnicy pomiędzy wiceliderem a ostatnim zespołem w tabeli. Największe poruszenie na widowni wywołały dwie sytuacje, w których sędzia podyktował rzuty karne przeciwko Garbarni. Jedna z nich zadecydowała o zwycięstwie gospodarzy.
   Pierwszą jedenastkę sędzia podyktował w 43 min, po tym jak doszło do zderzenia w polu karnym pomiędzy Piwowarskim a Woźniakiem. W tej sytuacji arbiter dopatrzył się faulu bramkarza garbarzy na wychodzącym na czystą pozycję pomocniku gospodarzy. Goście byli jednak zdania, że do zderzenia doszło w momencie, w którym Woźniak dotknął już piłkę. Jedenastkę wykonywał Paszkiewicz. Strzelił on mocno w lewy róg, ale właśnie w tę stronę rzucił się Woźniak i końcami palców wybił piłkę.
   Przed tym zdarzeniem emocji było niewiele. Jedyną okazję na zdobycie bramki Garbarnia miała w 19 min. Po główce Błachacza piłka otarła się o słupek i opuściła boisko. Słomniczanka mogła natomiast wyjść na prowadzenie w 34 min, ale piłce zmierzającej do bramki po strzale Sowula w ostatniej chwili zagrodził drogę Wawrzeń.
   Po zmianie stron niewielką przewagę miała Garbarnia. Szanse na zdobycie prowadzenia mieli: Lipecki (był sam na sam z bramkarzem, lobował piłkę, ale nad poprzeczkę) i Nazarewicz (strzelał mocno minimalnie obok słupka). Losy spotkania rozstrzygnęły się w 76 min. W niegroźnej sytuacji po wrzutce w pole karne Różyckiego piłka odbiła się od ręki Wawrzenia. Zdaniem zawodników Garbarni nie było wyraźnego ruchu ręki i było to zagranie przypadkowe, ale sędzia podyktował rzut karny. Na bramkę zamienił go Gurbiel.
   Najlepszą okazję na wyrównanie w 81 min miał Lament, który stojąc kilka metrów przed pustą bramką huknął w słupek. Tuż przed zakończeniem meczu za kopnięcie Podsiadły czerwoną kartką został ukarany Brak.
PIOTR TYMCZAK

Nie wolno lekcewAŻYĆ

   Krzysztof Krok (trener Słomniczanki): - Cieszę się, że zagraliśmy na "zero" w tyłach. Udało nam się strzelić o jedną bramkę więcej i to zadecydowało. Mogliśmy pokusić się o więcej goli, mieliśmy kilka dobrych sytuacji, ale wciąż zawodzi skuteczność.
   Michał Królikowski (trener Garbarni): - Ten mecz pokazał moim zawodnikom, że nie wolno lekceważyć żadnego przeciwnika. Gra naszego zespołu pozostawiała dziś wiele do życzenia, a piłkarze Słomniczanki wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności.

Przyodziani przez "Liska"

Alwernia - Trzebinia Siersza 0-3 (0-1)

   0-1 Lickiewicz 29, 0-2 Balonek 53 samobójcza, 0-3 Bartuś 59. Sędziował Artur Hawryszko z Krakowa. Żółte kartki: Jasieczko - Mencel. Widzów 250.
   Alwernia: Ciupek 3 - Dukała 3, Jajko 4, Prokopiuk 3 (87 Domurat), Krwaczyk 3 - Tekielak 4 (63 Taborski), Pawela 5, Przepiórka 3, Jasieczko 2 (46 Balonek 2) - Palka 4, Stolarz 4 (81 Machna).
   Trzebinia Siersza: Budka 5 - Klimek 6, Dąbek 7, Rolka 6 - Lickiewicz 7, Durzyński 6, Stojewski 6 (86 Kopiec), Tanistra 7, Jędrzejczyk 5 - Mencel 5 (55 Augustynek), Bartuś 6 (87 Pieprzyca).
   Chyba każdy pamięta tę zabawę z dziecięcych lat: "chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki ani nogi. Kogo lisek przyodzieje, ten się nawet nie spodzieje".
   Nie przypadkiem przypomnieliśmy o niej Czytelnikom - no i przede wszystkim - piłkarzom Alwerni. To właśnie Damian Lickiewicz, pomocnik Trzebini Siersza, nosi pseudonim "Lisek". Jest różnica. Zabawowy lisek nie miał ręki ani nogi, tymczasem trzebiński "Lisek" ma obie, i to bardzo dobre. - Przesunąłem go z lewego na prawe skrzydło. Tym manewrem chciałem sprawić, by nie miał kontaktu z Krzyśkiem Dukałą, filarem obrony miejscowych. Nasz "Lisek" nie został zatem wyłączony z zadań ofensywnych - tłumaczy trener trzebinian Marian Ginter.
   Nieszczęście miejscowych rozpoczęło się w 29 min, kiedy po dośrodkowaniu Jędrzejczyka z rzutu rożnego miejscowi tylko na chwilę wyjaśnili sytuację. Piłkę na przedpole miejscowych przegłówkował Klimek, Bartuś przerzucił ją - także głową - na przeciwną flankę, gdzie wspomniany "Lisek" przyodział Alwernię.
   Już wcześniej "Liska - chytruska" miejscowi nie byli w stanie "upolować". Po wrzutce Paweli z kornera i kiksie na linii "16" Tekielaka, goście wyprowadzili kontrę, po której Lickiewicz posłał piłkę tuż nad poprzeczką (13 min), a jeszcze wcześniej odebrał on futbolówkę Krawczykowi, uciekł prawą stroną, lecz po jego dośrodkowaniu sytuację wyjaśnił Dukała (9 min).
   Zadziwiająca była nerwowość gospodarzy. Jeden strzał Stolarza, po którym Budka wyciągnął się jak struna, choć piłka wychodziła na aut bramkowy, to trochę mało (11 min).
   Dopiero w 45 min Palka zdecydował się na uderzenie z ok. 30 m, po którym Budka miał kłopoty ze złapaniem futbolówki.
   Wydawało się, że pojawienie się Balonka na boisku ożywi grę miejscowych. Podstawę ku temu dawała sytuacja z 48 min, kiedy odważnie wszedł on w pole karne, posyłając jednak futbolówkę obok bliższego słupka. W 53 min, 11 m przed własną bramką, tak nieszczęśliwie "główkował" po wrzutce Tanistry z wolnego, że piłka lobem wpadła do siatki w przeciwnym rogu. Losy tego spotkania rozstrzygnęły się w 59 min, kiedy Bartuś po dograniu Tanistry, z prawej strony puścił "szczura" w przeciwległy róg.
   Gospodarze nie byli w stanie strzelić honorowej bramki. Nie mogło być inaczej, skoro Palka przegrał pojedynek sam na sam (64 min). A nasz "Lisek"? Chodził dalej koło drogi (bramki) i był bliski wpisania się na listę strzelców po raz drugi (89 min).
JERZY ZABORSKI

Samouspokojenie

   Antoni Gawronek (trener Alwerni): - Wiedziałem, że nasza pozycja w tabeli wprowadzi w drużynie samouspokojenie.
   Marian Ginter (trener Trzebini): - W nasze szeregi po objęciu prowadzenia wkradł się spokój. Na szczęście "dowieźliśmy" prowadzenie do przerwy.

Jak tak, to nie

Clepardia Kraków - Cracovia II 0-1 (0-0)

   0-1 Wolański 75. Sędziował Krystian Kiwior z Tarnowa. Żółte kartki: Czyżewski, Jamróz - Piątek, Rosiek, Bogacz. Widzów 150.
   Clepardia: Augustyn 5 - Czyżewski 5 (87 Kozik), A. Brussman 5, D. Brussman 5 - Makowski 4 (75 Bochenek), Zajdel 4, Gągol 4 (79 Przygodziński), Jamróz 4, Malec 4 - Lizak 4, Marzec 4.
   Cracovia II: Zachariasz 5 - Rosiek 5, Kożuch 5, Madoń 5, Ciągwa 5 - Raś 5 (86 Socha), Biegajło 5 (88 Kolasa), Wolański 6, Piątek 5 - Szczoczarz 5, Bogacz 4 (62 Turecki).
   Słoneczna aura jakoś nie sprzyjała piłkarzom. Clepardia wypadła słabo, a Cracovia lepiej o... jeden celny strzał. Tyle że bardzo ładny. Po serii chaotycznych zagrań piłkę na 18 m przejął Wolański i mocnym, precyzyjnym uderzeniem posłał piłkę w okienko bramki gospodarzy.
   Podopieczni Jana Cyniewskiego nie mieli atutów na skrzydłach, gdzie większość pojedynków kończyła się zgodnie z zamierzeniami "pasów". W środku Clepardia za rzadko podejmowała próby z dystansu. Starał się to robić Jamróz, jednak po kilku nieudanych strzałach spasował. I tak był autorem najgroźniejszej akcji gospodarzy. Płaskim uderzeniem Jamróz zmusił do interwencji Zachariasza (29 min).
   Podsumowując wyczyny gospodarzy - wpędzili się w pułapkę. Wielu z nich nie potrafi nadrobić technicznej mizerii - sprytem i zaciekłością. Taki zespół jak "Kleosia", aby gromadzić punkty, naprawdę musi mieć swój dzień. Uporczywie wrzucać piłki w pole karne, wywołać tym u przeciwnika niepewność, zrobić "kocioł" na boisku. Zwyczajnie to nie pójdzie.
   Rezerwa "pasów", która otrzymała wsparcie w osobach Szczoczarza (20-letni kapitan!) i Piątka, cieszyła się przede wszystkim z punktów. Bo w grze chłopców w biało-czerwonych koszulkach nad efektami dominowały w niej intencje. Składny atak wyszedł Cracovii II cztery razy. W 42 min po zagraniu Wolańskiego z wolnego niecelnie główkował Piątek; w 74 min sędzia anulował bramkę Szczoczarza, dopatrując się spalonego; gdy już "pasy" prowadziły 1-0, Augustyn interweniując nogami przerwał szarżę Piątka.
   Zwycięzców nie wypada sądzić zbyt rozwlekle. Trener Cracovii II Robert Mazanek podsumował wprost: - Zapomnijmy o pięknie gry na tak trudnym boisku. Liczą się punkty. Jan Cyniewski nawet tego nie mógł powiedzieć. Nie było piękna ani punktów. Jest natomiast, jak w każdym zespole, możliwość zrobienia poprawek.
MAREK GILARSKI

WolaŃski drugi

   Mateusz Wolański, 19-latek z Cracovii II, jest bratem Janusza, piłkarza Górnika Łęczna: - Też chciałbym zagrać w pierwszej lidze. Czasem spotykamy się w domu, w Dębicy. Janusz ciągle udziela mi rad. Zwraca przede wszystkim uwagę, bym nie tracił głowy na boisku, grał pewnie, spokojnie.
   Przyszłość student I roku krakowskiej AWF chętnie związałby z Cracovią, ale pewności nie ma: - Do końca roku jestem wypożyczony z Wisłoki Dębica. Trudno mi teraz powiedzieć, co będzie potem, ale moje ambicje nie kończą się na czwartej lidze. A do pierwszej drużyny Cracovii trochę mi brakuje.
   - Powiedz prawdę, że ci zeszło! - krzyknął jeden z kolegów, widząc sposobiącego się do rozmowy "Wolana". - Tak, zeszło - ironizował autor gola. - To był mierzony strzał!

Strzelcy IV ligi

   9 - Świerkosz (Garbarz), Wołczyk (Proszowianka);
   8 - Skiba (Dalin);
   7 - Smoleń (Fablok), Nazarewicz (Garbarnia), Salamon (Pogoń);
   5 - Palka, Przepiórka (Alwernia), Podgórski (Garbarnia), Sendorek (Puszcza), Mikołajczyk (Skawa), Lickiewicz (Trzebinia);
   4 - T. Kulawik (Bolesław), Sikora (Fablok), Mirek (Słomniczanka);
(BL)

IV - ligowcy w ocenie "DP"

6,83 - Wołczyk (Proszowianka);
6,67 - Łaciak (Proszowianka);
6,42 - Woźniak (Garbarnia);
6,33 - Małota (Dalin), Lipecki (Garbarnia), Lewandowski (Proszowianka);
6,30 - Fudali (Proszowianka);
6,25 - Nazarewicz (Garbarnia), Salamon (Pogoń), Jarzmik (Proszowianka);
6,22 - Podgórski (Garbarnia);
6,17 - Bizoń (Garbarnia), Szot (Pogoń), Szczepański (Puszcza);
6,09 - Łopata (Dalin), Sikora (Fablok);
6,08 - Marzec, Skiba (Dalin);
6,00 - Zontek (Dalin), Dziuba (Garbarnia), Włudarz (Pogoń), Gawlik, Wtorek (Proszowianka), Bartuś, Dziedzic (Trzebinia);
(BL)

Grupa wschodnia

   Malinex Kobylanka - Dunajec Nowy Sącz 4-1 (0-0): Drąg 48 karny, 73, 82, Gryboś 80 - Słowik 78; Tarnovia - Glinik Gorlice 4-2 (1-2): Dobrowolski 45, Maciosek 64, Wilk 72, Mikoś 81 karny - Drąg 27 karny, Okas 32; Tuchovia Tuchów - Wolania Wola Rzędzińska 6-0 (3-0): Salwa 16, Okaz 18 karny, 35 karny, J. Ropski 66, Gierałt 82, S. Stec 88; Okocimski Brzesko - Strażak Mokrzyska 1-1 (1-0): K. Palej 38 - Piotr Kowalczyk 80 karny; Unia Tarnów - Victoria Witowice Dolne 2-1 (1-0): Radliński 31, 60 - Świerad 50; Kolejarz Stróże - Poprad Muszyna 4-0 (1-0): Cetnarowski 20, Leja 52, 67, Obiedziński 75; Lubań Maniowy - BKS Bochnia 1-2 (0-2): Kocis 68 karny - Krzywda 38 karny, 40; Łosoś Łososina Dolna - Huragan Waksmund 2-0 (1-0): Skirło 8, 86.
1. Okocimski 13 32 34-9
2. Kolejarz 13 30 30-9
3. BKS 13 30 22-8
4. Unia 12 24 26-16
5. Łosoś 13 22 26-21
6. Poprad 13 20 20-22
7. Glinik 13 19 21-15
8. Victoria 13 19 14-21
9. Lubań 13 18 16-13
10. Tarnovia 13 16 14-20
11. Tuchovia 13 15 16-21
12. Malinex 13 11 18-23
13. Strażak 13 9 15-25
14. Huragan 13 8 10-21
15. Dunajec 12 7 9-22
16. Wolania 13 7 4-29

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie