18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

IV liga piłkarska

KW
Oda do poprawności

Oda do poprawności

Oda do poprawności

Garbarnia Kraków - Fablok Chrzanów 1-3 (0-2)

   0-1 Bizoń 32 samobójcza, 0-2 Oczkowski 42, 0-3 Sikora 59, 1-3 Bizoń 68 karny. Sędziował Artur Szydłowski z Krakowa. Żółte kartki: Nazarewicz, Lipecki - Wójcik dwie, Wolak, Mrozek, Oczkowski. Czerwona kartka - Wójcik 65. Widzów 200.
   Garbarnia: Woźniak 4 - Bizoń 5, Śliwa 5, Błachacz 5 - Nazarewicz 4, Lipecki 4, Nocoń 5, Jędrszczyk 4 (70 Słupek), Dziuba 4 (46 Leśniak 6) - Kwater 4 (46 Janowski 5), Podgórski 4.
   Fablok: Gielarowski 6 - Kania 6 (75 Smoleń), Wójcik 0, Broniek 6, Czyszczoń 6 (64 Łukasik) - Wolak 7, Mrozek 6 (61 Klinkosz), Sikora 6, Oczkowski 6 - Drebszok 6 (70 Antonik), Sabuda 5.
   Fablok nie przestaje zadziwiać. Beniaminek, typowany przed sezonem do walki o utrzymanie, zwycięstwem na Garbarni ostatecznie potwierdził, że słusznie zajmuje miejsce w czołówce grupy zachodniej. Dobra organizacja w zespole prowadzonym przez Roberta Moskala przyniosła tak owocny rezultat po godzinie gry, że "brązowym" animuszu wystarczyło do strzelenia honorowej bramki. Ale nie o to chodziło gospodarzom, którzy jesienią już nie dogonią Proszowianki, a staje się bardzo prawdopodobne, że nie uczynią tego do końca rozgrywek.
   Początek zawodów był senny i tylko Podgórski, powstrzymany bodajże przez Brońka oraz Sikora (ostry strzał z 20 m) zaznaczyli się w pierwszej półgodzinie. W 32 min serię dokładnych podań rozpoczął Wolak. Mocno dośrodkował on w okolicę pola bramkowego i Bizoń, naciskany przez Drebszoka, głową skierował piłkę do własnej bramki.
   Jeszcze przed zmianą stron Wolak z wolnego dokładnie zacentrował do czającego się przy dalszym słupku Oczkowskiego. 0-2! W tej sytuacji oraz następnej, gdy kolejnego wolnego dobrze wyegzekwował Wolak, a Sikora celnie zagłówkował, precyzja gości wzięła górę nad niedbałym kryciem miejscowych.
   Garbarnia jako tako zagrała dopiero po przerwie. Gdy boisko karnie opuścił Wójcik, gra toczyła się już na jednej połowie, ale garbarze własną przewagę przekuli tylko w jedno trafienie. Bizoń pewnie wykonał "11" podyktowaną za faul Klinkosza na Noconiu. Okazje mieli też Janowski i Podgórski, lecz ich strzały dzielnie sparował Gielarowski. Z kolei po strzale Bizonia (87 min) piłka odbiła się od poprzeczki.
   Zatriumfowała poprawność - Fablok nie pokazał olśniewającego futbolu, ale grał konsekwentnie w swej prostocie i znacznie lepiej ustawiał się przy stałych fragmentach. Głównym grzechem "brązowych" była ich mała ruchliwość, połączona z asekuranckim przyjmowaniem piłki. MAREK GILARSKI

ZastĘpcy na plus

   Spotkanie rozpoczęło się z 40-minutowym opóźnieniem. Nie przybyli na nie sędziowie z Nowego Sącza. Nikt bowiem nie powiadomił ich, że mecz przeniesiono z godz. 14 na 11 i w chwili, gdy zawody miały się rozpocząć, oni dopiero zbierali się w drogę.
   Gospodarze zareagowali szybko. Asystentami zostali Kazimierz Miśtak i Krzysztof Gacek, którzy szczęśliwie byli wśród widzów. Awaryjnie ściągnięty drugoligowiec Artur Szydłowski zgodził się pobiegać z gwizdkiem, a do tego posiadał komplet strojów sędziowskich.
   Jak to bywa w takich wypadkach, trójka zastępców solidnie wykonała zadanie. To ich plus, natomiast oczywistego uchybienia dopuściły się stosowne komórki MZPN.

Strzelcy IV ligi

   9 - Świerkosz (Garbarz), Wołczyk (Proszowianka);
   8 - Skiba (Dalin);
   7 - Smoleń (Fablok), Nazarewicz (Garbarnia), Salamon (Pogoń);
   5 - Palka, Przepiórka (Alwernia), T. Kulawik (Bolesław), Sikora (Fablok), Podgórski (Garbarnia), Sendorek (Puszcza), Mikołajczyk (Skawa), Bartuś, Lickiewicz (Trzebinia);
   4 - S. Kulawik, R. Szczypciak (Bolesław), Fudali (Proszowianka), Mirek (Słomniczanka);
   3 - Jamróz, Lizak, Mrowca (Clepardia), Podsiadło, Wolański (Cracovia II), Piszczek (Dalin), Drebszok, Sabuda (Fablok), Bizoń, Lipecki (Garbarnia), Mańka (Garbarz), Kroczek, Szablowski (Karpaty), Bamburowicz, Kozień (Orzeł), Lewandowski (Proszowianka), Górski, Kmak (Puszcza), Praciak, Wiecheć, Wojtulewicz (Skawa), Sowula (Słomniczanka)

IV- ligowcy w ocenie "DP"

   6,77 - Wołczyk (Proszowianka);
   6,62 - Łaciak (Proszowianka);
   6,33 - Lewandowski (Proszowianka);
   6,31 - Małota (Dalin);
   6,27 - Fudali (Proszowianka);
   6,23 - Woźniak (Garbarnia), Jarzmik (Proszowianka);
   6,15 - Lipecki (Garbarnia), Salamon (Pogoń), Bartuś (Trzebinia);
   6,08 - Łopata, Marzec (Dalin), Sikora (Fablok), Bizoń, Nazarewicz (Garbarnia), Szot (Pogoń), Szczepański (Puszcza);
   6,00 - S. Kulawik (Bolesław), Skiba, Zontek (Dalin), Podgórski (Garbarnia), Włudarz (Pogoń), Gawlik, Kopyść, Wtorek (Proszowianka) (BL)

Grupa zachodnia

   Puszcza Niepołomice - Proszowianka 0-1 (0-1): Fudali 28 karny; Garbarnia Kraków - Fablok Chrzanów 1-3 (0-2): Bizoń 68 karny - Bizoń 32 samobójcza, Oczkowski 42, Sikora 59; Bolesław Bukowno - Orzeł Piaski Wielkie 4-0 (1-0): R. Szczypciak 18, S. Kulawik 61, T. Kulawik 63, Ślęzak 90+1; Trzebinia Siersza - Skawa Wadowice 2-1 (0-0): Bartuś 65, 68 - Wiecheć 53; Pogoń Miechów - Karpaty Siepraw 1-1 (0-0): Machnik 76 - Ciężarek 88; Garbarz Zembrzyce - Clepardia Kraków 0-2 (0-1): Mrowca 19, 37; Cracovia II - Słomniczanka**2-0 (1-0): Przytuła 38 karny, 58; Dalin Myślenice - Alwernia**0-0.
1. Proszowianka 13 33 11-0-2 23-8
2. Fablok 13 27 8-3-2 25-11
3. Garbarnia 13 26 8-2-3 26-9
4. Alwernia 13 21 6-3-4 17-12
5. Bolesław 13 20 5-5-3 19-17
6. Trzebinia 13 19 5-4-4 17-16
7. Puszcza 13 18 5-3-5 15-14
8. Cracovia II 13 18 6-0-7 16-20
9. Dalin 13 17 4-5-4 17-9
10. Pogoń 13 14 3-5-5 15-16
11. Garbarz 13 14 3-5-5 15-20
12. Clepardia 13 14 4-2-7 12-21
13. Karpaty 13 12 2-6-5 15-23
14. Słomniczanka 13 12 4-0-9 11-21
15. Orzeł 13 12 3-3-7 10-25
16. Skawa 13 11 3-2-8 16-27
   W 14. kolejce (6-7 listopada): Fablok - Cracovia II, Alwernia - Pogoń, Skawa - Dalin, Orzeł - Trzebinia, Puszcza - Bolesław, Słomniczanka - Garbarz, Karpaty - Garbarnia, Proszowianka - Clepardia. (MARO)

Lider się oddalił

Puszcza Niepołomice - Proszowianka

0-1 (0-1)

   0-1 Fudali 28. Sędziował Paweł Kukla z Tarnowa. Żółte kartki: Gawlik, Pater - Siemieniec, Górski. Widzów 150.
   Puszcza: Kwedyczenko 6 - Szewczyk 5, Orzechowski 5 (76 Maśnica), Siemieniec 7 - Trybuch 4 (46 Strojek 5), Górski 5, Satora 6, Kierzkowski 5, Szczepański 5 - Kmak 6, Sendorek 5.
   Proszowianka: Łaciak 6 - Kopyść 7 (83 Przeniosło), Fudali 6, Jaskólski 6 - Wtorek 6, Gawlik 6, Łach 6, Jarzmik 6, Mach 6 (65 Pater) - Pituła 6, Wołczyk 6.
   Proszowianie tym zwycięstwem praktycznie zapewnili sobie tytuł mistrzów jesieni. Puszcza zagrała zbyt niedokładnie, by myśleć o wygranej z liderem. W I odsłonie tylko Satora dwukrotnie celnie strzelił na bramkę. W obu przypadkach Łaciak sobie poradził.
   Goście atakowali groźniej. W 7 min Wołczyk ograł dwóch obrońców i niecelnie strzelił z boku pola karnego. Później z woleja groźnie uderzył Pituła, Kwedyczenko odbił piłkę przed siebie, a sytuację wyjaśnili jego koledzy. W 27 min Trybuch sfaulował w polu karnym szarżującego lewą stroną Macha i Fudali zamienił podyktowaną przez arbitra "11" na gola.
   Jeszcze przed końcem I połowy goście mogli prowadzić 2-0, gdy po klasycznej kontrze Pituły z Wołczykiem ten ostatni, mając przed sobą tylko Kwedyczenkę, strzelił za wysoko.
   Jednobramkowe prowadzenie Proszowianki zdeterminowało obraz gry w II połowie. Częściej przy piłce byli gracze Puszczy, ale ich nazbyt koronkowe akcje były szybko przerywane przez proszowian. Największe zagrożenie pod bramką Łaciaka powstawało po wrzutkach w pole karne. Dwukrotnie w takich właśnie okolicznościach przed doskonałymi okazjami na zdobycie gola stawał Sendorek.
   Tymczasem nastawieni na grę z kontry goście co najmniej trzykrotnie stawali przed wyśmienitymi okazjami. Dwa razy w sytuacjach sam na sam z Kwedyczenką stawał Wołczyk i za każdym razem bramkarz był górą. W 74 min w podobnej sytuacji obok słupka posłał piłkę Łach, w kilku innych przypadkach proszowianom zabrakło dokładności czy to przy strzałach, czy rozegraniu piłki w przewadze.
   W ostatnich minutach gospodarze zagrali va banque i pozostawili w obronie samego Siemieńca. Jednak, mimo że arbiter doliczył do czasu II połowy blisko 5 minut wynik się nie zmienił.
    (ALG)

Nerwowy dziaŁacz

   Działacze Puszczy za porażkę swojego zespołu obwiniali sędziego. Największą aktywność wykazywał wiceprezes Janusz Karasiński, który jeszcze w I połowie meczu - protestując przeciwko decyzjom arbitra - spowodował, że mecz został na moment przerwany. Po zakończeniu spotkania przed szatnią omal nie wywołał bójki z zawodnikami Proszowianki. Znaczenie więcej dystansu do boiskowych wydarzeń zachował trener Zbigniew Kordela: - Bardzo żałuję, że przy stanie 0-1 dwie świetne sytuacje zmarnował Sendorek. Co do karnego to uważam, że arbiter podyktował go w okolicznościach, w których mógł podyktować rzut wolny. Żadne decyzje arbitra nie mogą jednak być pretekstem do tego, żeby grać nonszalancko czy ostentacyjnie dopominać się o żółte kartki. Kibice mogą na reagować mniej lub bardziej kulturalnie, ale piłkarze mają robić to, co do nich należy.
   Zdaniem trenera gości Zbigniewa Urbańczyka pretensje do sędziego były nieuzasadnione: - Arbiter po prostu nie chciał nagiąć się do woli gospodarzy i stąd taka ich reakcja. Prowadził mecz bardzo dobrze, a rzut karny dla nas był ewidentny. Zdążyłem się już jednak przyzwyczaić do tego, że wszędzie, gdzie się pojawię, wszyscy dopatrują się nie wiadomo czego. Zrehabilitowaliśmy się za porażkę z Garbarzem. Jedyne, o co mógłbym mieć pretensje, to niewykorzystane sytuacje bramkowe. Spokojnie mogliśmy wygrać różnicą 3 lub 4 goli.

Głową najniższego

Bolesław Bukowno - Orzeł Piaski Wielkie

4-0 (0-0)

   1-0 R. Szczypciak 18, 2-0 S. Kulawik 61, 3-0 T. Kulawik 63, 4-0 Ślęzak 90+1. Sędziował Bogusław Górnik z Nowego Targu. Żółta kartka - Kossak. Widzów 200.
   Bolesław: Dudek 6 - Kordaszewski 5 (71 Curyło), Szczepanowski 5, A. Durzyński 6 - Januszek 4 (58 Waszkiewicz), S. Kulawik 7, T. Kulawik 7, Boś 6 (69 Barnaś), Bieda 7 (65 Ślęzak) - Szatan 6, R. Szczypciak 6.
   Orzeł: Szymacha 4 - Marek 4, Tomana 3, Cieloch 3 - Malec 3, Kułak 3 (71 Chudyba), Bamburowicz 4, Łazarczyk 3, Kossak 4 - Kozień 3 (65 Chryczyk), Mazela 4.
   Gospodarze nie zachwycili, ale zagrali skutecznie i pewnie zainkasowali komplet punktów. Goście natomiast zaprezentowali się mizernie. Wystarczy dodać, że pierwszą poważną okazję do strzelenia gola mieli 5 minut przed końcem spotkania.
   Miejscowi najwięcej kłopotów rywalom sprawiali "wrzutkami" w pole karne, co przy fatalnych błędach krakowian dało Bolesławiowi trzy bramki. W 18 min Bieda z lewego skrzydła dalekim zagraniem posłał piłkę wprost na głowę zupełnie niepilnowanego na 12 m R. Szczypciaka. Co ciekawe, strzelec gola był najniższym zawodnikiem na boisku.
   Po zmianie stron gra przebiegała podobnie. W 61 min, po akcji prawą stroną i dośrodkowaniu, piłka trafiła do pozostawionego bez opieki w okolicy linii pola karnego S. Kulawika, który - po nodze jednego z krakowian - posłał ją do siatki. Chwilę później "miękko" zacentrował z lewej Bieda, a odbita przez obrońców futbolówka trafiła do niepilnowanego T. Kulawika, który nie zwykł marnować takich okazji.
   Trzybramkowe prowadzenie nieco uśpiło gospodarzy i odważniej zaczęli poczynać sobie przyjezdni. 5 minut przed końcem w ciągu dosłownie kilkudziesięciu sekund zmarnowali dwie "setki". Najpierw prostopadłe podanie otrzymał Mazela, lecz w trudnej sytuacji, z ostrego kąta, strzelił nad bramką. Następnie - po kolejnym prostopadłym zagraniu - oko w oko z Dudkiem stanął Bamburowicz, jednak trafił w bramkarza.
   Dopiero to "przebudziło" bukownian. W samej końcówce mocno natarli na bramkę Szymachy. Golkiper Orła zatrzymał wprawdzie uderzenia Szatana i Ślęzaka, jednak w doliczonym czasie - po błędzie obrony - był bezradny po strzale z 15 m tego ostatniego.
    ARTUR BOGACKI

Zimowe w czerwcu

   W przerwie spotkania wśród kibiców rozlosowano 2 nagrody w postaci bezpłatnego przełożenia opon letnich na zimowe (usługa ufundowana została przez zaprzyjaźniony warsztat samochodowy). W rolę losujących "sierotek" wcielili się działacze Orła. Jeden z nich zainspirowany sytuacją złożył następnie ciekawą propozycję: - Jak przyjedziecie do nas w czerwcu na rewanż, to dostaniecie darmowe przełożenie opon na zimowe. Ale trzeba to wykorzystać w ciągu tygodnia.

Tradycyjny remis

Dalin Myślenice - Alwernia 0-0

   Sędziował Mariusz Stolarz z Brzeska. Żółte kartki: Kański - Prokopiuk, Przepiórka. Widzów 200.
   Dalin: Szuba 6 - Małota 6, Żurek 6, Łopata 6, Zontek 6 - Marzec 6 (66 Piszczek), Banaszkiewicz 6 (85 Lech), Dudzik 6 (90 Cygal), Kański 6 - Skiba 5, Muniak 6 (76 Zieliński).
   Alwernia: Ciupek 6 - Dukała 6, Jajko 6, Krawczyk 5 - Tekielak 5 (66 Prokopiuk), Taborski 5, Pawela 6, Przepiórka 5, Jasieczko 5 - Balonek 5 (76 Stolarz), Palka 5.
   Konfrontacje Dalinu z Alwernią z reguły kończą się podziałem punktów, tym razem tradycji również stało się zadość.
   Od pierwszych minut myśleniczanie przejęli inicjatywę, ale mieli duże problemy z przedarciem się przez dobrze zorganizowany blok defensywny gości. Alwernia skoncentrowała się bowiem na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki i tylko sporadycznie kontratakowała.
   W 23 min Przepiórka uderzył z dystansu, piłka jednak o metr minęła słupek. Chwilę później po centrze z rzutu rożnego Przepiórka miał drugą okazję, lecz z kilku metrów "główkował" w boczną siatkę.
   Dalin ustawicznie atakował, jednak nie przekładało się to na większe zagrożenie pod bramką Ciupka. Dopiero na ostatnie pięć minut przed przerwą gospodarze zepchnęli przyjezdnych do głębokiej defensywy. Sygnał do ostrzału bramki gości dał Dudzik, po którego uderzeniu z 16 m golkiper wybił piłkę na korner. Potem Łopata "główkował" z 10 m, ale wprost w Ciupka. W kolejnej akcji Małota dośrodkował z lewej strony, ale strzał Skiby sparował bramkarz.
   W 47 min dobrą okazję miał Marzec, po podaniu Kańskiego z lewego skrzydła, ale posłał futbolówkę nad poprzeczką. Po drugiej stronie Balonek przymierzył z 25 m i piłka poszybowała tuż nad bramką. W 54 min po strzale Muniaka z 12 m piłka o pół metra minęła słupek. Potem Dudzik groźnie strzelił z 16 m, a Ciupek z dużym trudem odbił piłkę. W 61 min po centrze Małoty z prawej strony Kański "główkował" tuż przy lewym słupku, lecz Ciupek popisał się udaną interwencją.
   Golkiper gości miał sporo szczęścia dwie minuty później, kiedy Kański z dystansu trafił w słupek. Myśleniczanie nie zamierzali rezygnować, jednak nie mogli sobie poradzić z solidną grą obronną przyjezdnych.
BOGUSŁAW LIMBERGER

Catenaccio Alwerni

   Kazimierz Kmiecik (trener Dalinu): - Ciężko gra się z tak defensywnie nastawionym przeciwnikiem. Alwernia broniła się tylko, w całym meczu przeprowadziła dwie, może trzy kontry.
   Antoni Gawronek (trener Alwerni):- Przyjechaliśmy do Myślenic z dużymi obawami, bowiem Dalin to ofensywnie i nowocześnie grający zespół. Jestem zadowolony z postawy zawodników, że potrafili się fizycznie i psychicznie pozbierać po wpadce z Trzebinią. Uważam, że za walkę zasłużyliśmy na ten punkt.

"Pasy" kontra Kącik

Cracovia II - Słomniczanka 2-0 (1-0)

   1-0 Przytuła 38 karny, 2-0 Przytuła 58. Sędziował Bogusław Moroń z Gorlic. Żółte kartki: Wawrzyczek dwie, Socha - Janus. Czerwona kartka - Wawrzyczek 44. Widzów 100.
   Cracovia II: Olszewski 6 - Rosiek (30 Socha 6), Świstak 7, Wawrzyczek 0, Ciągwa 6 - Raś 6 (88 Bogacz), Przytuła 8, Citko 8, Wolański 6 - Dudziński 6 (84 Turecki), Biegajło 6 (46 Kożuch 6).
   Słomniczanka: Kącik 8 - Siemieński 5, Gurbiel 6, Janus 5 (61 Pachacz), Sowula 5 - Różycki 5 (71 Zagrodzki), Burmer 5, Piwowarski 5, Duda 5 (45 Belski, 78 Szczepaniak) - Mirek 5, Paszkiewicz 5.
   Dobre, żywe spotkanie w Piaskach Wielkich. Rezerwa "pasów", wzmocniona 6 zawodnikami z pierwszej drużyny, przeprowadziła wiele składnych akcji, lecz strzeliła tylko dwa gole, bo z poświęceniem bronił Kącik. Słomniczanka tego dnia byłaby równorzędnym przeciwnikiem dla większości drużyn IV ligi, lecz silnej Cracovii II nie potrafiła sprostać.
   Wśród wielu interwencji Kącika na wyróżnienie zasłużyły: z 16 (wyłapana główka Wolańskiego), 27 (odbity z najwyższym trudem płaski strzał Dudzińskiego), 30 (sparowane dalekie uderzenie Citki), 40 (znów robinsonada po strzale Wolańskiego) oraz 80 min (parada po strzale Citki z półobrotu). Renomowani gracze "pasów" zgodnie chwalili bramkarza Słomniczanki.
   "Pasy" objęły prowadzenie z rzutu karnego, który celnie wyegzekwował Przytuła - Kącikowi zabrakło kilku centymetrów, by dokonać bohaterskiej interwencji. Sympatycy gości, z "obiektywnym fachowcem" na czele, nie mogli darować arbitrowi, że jako faul zakwalifikował zagranie Janusa. Naszym zdaniem - a widząc tę sytuację tylko raz, musimy zdać się "na nos" - obrońca Słomniczanki próbując kopnąć piłkę, trafił w nogę Ciągwy i podstawa do "11" była. W dzisiejszym futbolu prawie nie ma "twardych", zdecydowanych karnych. Ten był "miękki", bo Ciągwa już nic by w tej akcji nie zdziałał.
   Po przerwie, mimo że "pasy" grały w osłabieniu (tuż przed przerwą usunięty został nadpobudliwy Wawrzyczek), nadal miały przewagę. Finezyjną akcję Citki z Przytułą ten drugi zakończył pewnym strzałem w dalszy róg.
   Goście dopiero w końcówce zagrozili Olszewskiemu. Ten jednak nie zaznał przyjemności obcowania z piłką, bo Mirek w sytuacji sam na sam posłał ją za bramkę, a Gurbiel z rzutu wolnego uderzył za wysoko.
MAREK GILARSKI

Citce nie uwŁacza

   Obecność ogólnokrajowej gwiazdy lat 90. Marka Citki była wydarzeniem w IV lidze. Citko zaprezentował się bardzo korzystnie. Znakomicie operował piłką. Przed drugim golem podał ją Przytule... piętą, nieco później zaś podbił i wykonał strzał z półobrotu, obroniony przez Kącika.
   Czy występy w rezerwie uwłaczają jego godności, jak to było z Piotrem Świerczewskim? - Szanuję wybór Piotra, ale mam własne stanowisko. Dla mnie dopełnieniem cyklu treningowego jest mecz i skoro mam grać w rezerwie Cracovii, to się temu podporządkowuję. Zresztą, mam już obycie. Za trenera Okuki całą rundę spędziłem w rezerwie Legii.
   Jak to jest grać w czwartej lidze? - Inaczej. Trudniej się wykazać. Boiska są nierówne, poza tym rywale agresywnością nadrabiają braki techniczne. Wiedzą, kim jestem i chcą pokazać, że nie są gorsi. A kibice, jak wszędzie - potrafią przekleństwem podsumować twoją grę. To wynika z zazdrości, zawiści i szkodzi piłce. Przecież na mecze chodzą też kobiety i dzieci. Ja mam własną receptę - nie słuchać, tylko sprowokować do braw kolejnym udanym zagraniem.

"M" jak Mrowca

Garbarz Zembrzyce - Clepardia Kraków 0-2 (0-2)

   0-1 Mrowca 19, 0-2 Mrowca 37. Sędziował Konrad Kolak ze Starego Sącza. Żółte kartki: M. Głuc, Cienkosz - D. Brussman dwie, Gągol, Czyżewski, Makowski, Mrowca, Niebrzegowski. Czerwona kartka - D. Brussman 85 min. Widzów 100.
   Garbarz: B. Nosal 3 - Sałapatek 5, M. Głuc 5, N. Nosal 4 (82 Ćwiertnia) - Skrzypek 3 (64 Kardaś), Kopacz 4, Bączek 5, Cienkosz 4 (64 Jończyk), Pacyga 6 - Świerkosz 3, Mańka 4.
   Clepardia: Augustyn 6 - D. Brussman 0, Jamróz 6, Makowski 6, Czyżewski 5 - Marzec 6, Gągol 5 (75 Kozik, 90 K. Kleczyński), Lizak 6, Niebrzegowski 5 (72 Przygodziński) - Malec 5, Mrowca 7.
   Przed meczem sędziowie wezwali "na dywanik" kierownika drużyny miejscowych, by uzupełnił braki w sprawozdaniu. Poza tym kazano przesunąć treningową bramkę dalej od płyty. Jeden z liniowych dumnie stwierdził, że jego młodszemu koledze brakuje doświadczenia i pewne sprawy organizacyjne mogły mu umknąć.
   Jeśli niedoświadczony sędzia gubi się w robocie papierkowej, to jeszcze pół biedy. Jednak doświadczenia zabrakło mu z praktycznej nauki zawodu. Była 70 min, kiedy po strzale Świerkosza, zza pleców obrońców wyszedł Pacyga, pakując do siatki piłkę odbitą przez Augustyna. Gospodarze cieszyli się z kontaktowego gola, kiedy główny po konsultacji z liniowym dopatrzył się spalonego. Rozjemca dopatrzył się pozycji spalonej zawodnika gospodarzy... przy linii autowej, a gol został zdobyty ze środka pola karnego. - Bliźniaczego spalonego odgwizdaliśmy kilka minut później, po drugiej stronie boiska. Tylko bramka z tej sytuacji nie padła - tłumaczył po meczu arbiter.
   Zawodnik Garbarza, nawet jeśli był na "biernym spalonym", nie stwarzał żadnego zagrożenia przed bramką Clepardii. Gola należało uznać, oszczędzając sobie niepotrzebnych zgrzytów. Nie wiadomo, czy gospodarze przy rozrzucie, jaki prezentował Świerkosz (z bliska trafiał w poprzeczkę i przenosił piłkę ponad bramką), zdołaliby wyrównać.
   Wszyscy znają motyw przewodni z filmu "M jak miłość". Słowa mówią, że ma ona wiele imion. Zwycięstwo Clepardii ma na imię "M jak Mrowca". W 19 min po dośrodkowaniu Lizaka najpierw nie zareagował B. Nosal, z kolei N. Nosal wystąpił w roli statysty, więc młodzieżowiec gości wpakował piłkę do siatki.
   Później Mrowcy dogrywał Marzec, a że miejscowi znowu się zagapili, Mrowca nie omieszkał tego wykorzystać. Sytuację ręką próbował ratować Głuc, ale piłka po odbiciu się od słupka wpadła do siatki, a "szczypiornista" zobaczył "żółtko".
   Gospodarze przed przerwą mieli dwie pozycje. Cienkosz po minięciu trzech rywali został powalony na 18 m, ale Świerkosz trafił w środek bramki (30 min), a po wymianie Sałapatka z Ciekoszem nad poprzeczką uderzył Pacyga (36 min).
   Miejscowi kibice wspominali mecz z Dalinem, kiedy od stanu 0-2 w ciągu minuty zrobiło się 2-2. Nic jednak nie zdarza się dwa razy. Po wolnym pośrednim z 13 m, Świerkosz spudłował z 8 m (86 min), a potem piłka uciekła mu od nogi (90 min).
JERZY ZABORSKI

ZwiĄzane nogi

   Janusz Suwada (trener Garbarza): - Chłopcy wyszli na boisko ze związanymi nogami. Własne boisko nam nie służy. Nie dość, że dołują nas kibice, to jeszcze swoje dokładają sędziowie.
   Jan Cyniewski (trener Clepardii): - Nasza kadra też była przetrzebiona, dlatego w ataku zagrało dwóch młodzieżowców, a w kadrze było ich pięciu. Pierwsze 20 minut drugiej połowy chłopcy przegadali, ale i tak udało nam się wypracować trzy pozycje bramkowe.

O jedno słowo za dużo

Trzebinia Siersza - Skawa Wadowice 2-1 (0-0)

   0-1 Wiecheć 53, 1-1 Bartuś 65, 2-1 Bartuś 68. Sędziował Mirosław Krzyżak z Krakowa. Żółta kartka - Skawina. Widzów 350.
   Trzebinia: Budka 5 - Klimek 5, Dąbek 5, Rolka 5 - Jędrzejczyk 6, Tanistra 4 (58 Kopiec 6), Durzyński 7, Stojewski 5, Lickiewicz 6 - Augustynek 5 (65 Mencel, 75 P. Wilk), Bartuś 8.
   Skawa: Cichoń 5 - Jurzak 5, Wojtulewicz 5, Bryła 4 (46 Praciak 4) - Listwan 4 (46 Tomczyszyn 4), Skawina 5, Wiecheć 6, Wróbel 5, Dyrcz 6 - Mikołajczyk 5, Kolber 5.
   - K...! Nie dajcie im tak jeździć z piłką - Cichoń zrugał swoich partnerów w 65 min. W tym momencie sędzia od razu ruszył na pole karne i pokazał rzut wolny pośredni w "piątce". Gdy wadowiczanie kłócili się jeszcze między sobą, kto jest winny całej sytuacji, Stojewski zagrał błyskawicznie do tyłu do Bartusia, a ten bez problemów z kilku metrów wpakował piłkę do siatki.
   Piłkarze Skawy ułatwili zadanie rywalom, ale też nie mogliby mieć większych pretensji do losu, gdyby już w I połowie stracili przynajmniej jednego gola. W 2 min Augustynek głową przelobował Cichonia, ale nie trafił w bramkę. W 24 min "setkę" miał Stojewski. Po ładnej akcji lewym skrzydłem Lickiewicza i dośrodkowaniu Bartusia, doświadczony pomocnik MKS z kilku metrów uderzył wprost w bramkarza. Za chwilę znów Cichoń szczęśliwie obronił "główkę" Bartusia, do którego zagrywał Durzyński. Wreszcie w 29 min ostrym strzałem po ziemi szansy na gola szukał Augustynek.
   Pięć minut między 24 a 29 min gry, to był najlepszy fragment I połowy. Goście nie pozostawali bowiem dłużni i w 26 min po centrze Mikołajczyka, Listwan zewnętrzną częścią stopy uderzył bez namysłu, tyle że tuż nad poprzeczką.
   Bramkarz trzebinian mógł jeszcze raz mówić o szczęściu tuż przerwą, gdy po strzale Dyrcza i rykoszecie od jednego z obrońców z trudem złapał kozłującą piłkę.
   Druga połowa zaczęła się po myśli wadowiczan. W 53 min 18 m od bramki sędzia podyktował dla nich rzut wolny, Wiecheć nie czekał aż Budka z partnerami ustawi mur, strzelił i trafił tuż przy słupku. Za chwilę Mikołajczykowi dosłownie centymetrów zabrakło, aby szpicem dziubnąć piłkę do siatki.
   Gospodarze tymczasem długo nie potrafili w tej części złapać rytmu. W 56 min Lickiewicz wprawdzie minął obrońców, położył bramkarza, ale uderzył zbyt słabo i Jurzak tuż przed linią bramkową zdążył wyjaśnić groźną sytuację. Na następną okazję - w opisanych na początku okolicznościach - musieli czekać kolejnych prawie 10 minut.
   Wynik spotkania ustalił Bartuś i to już 3 minuty później. Nie można jednak pominąć udziału Jędrzejczyka, który walczył do końca o piłkę przy linii bocznej, a potem obsłużył swojego partnera dokładnym podaniem. Nie miał za to dnia Stojewski, który w 71 min zaprzepaścił kolejną świetną okazję. (BK)

Pomost dla Trzebini

   Goście po meczu nie kryli pretensji do arbitra. - Drużyna Trzebini wygrała zasłużenie, ale my tego meczu nie musieliśmy przegrać. Mówiłem sędziemu, że piłkarze klną na całym boisku, tymczasem on pokazuje rzut pośredni za przekleństwo bramkarza. To był pomost dla gospodarzy - stwierdził trener Skawy Andrzej Bańdura.
   Marian Ginter z MKS po końcowym gwizdku głęboko odetchnął. - Po pierwszej połowie mogło być 3-0 i nie byłoby problemów. Po przerwie zagraliśmy słabiej, ale zdobyliśmy dwie bramki - ocenił.

Grupa wschodnia

   BKS Bochnia - Wolania Wola Rzędzińska 4-0 (0-0): Rynduch 52, Krzywda 54 (karny), 58, Dzieński 88 (karny), Glinik Gorlice - Unia Tarnów 5-0 (3-0): Kazik 7, 38, 65, Gadzina 10, Popiela 82, Huragan Waksmund - Kolejarz Stróże 0-2 (0-0): Kucz 47, A. Bałuszyński 53, Poprad Muszyna - Malinex Kobylanka 2-1 (1-1): Gródek 25, Mikrut 65 - Winiarski 30, Dunajec Nowy Sącz - Okocimski Brzesko 0-3 (0-1): K. Palej 1, Rojkowicz 86, 88, Lubań Maniowy - Łosoś Łososina Dolna 3-2 (1-0): Kosecki 20 (samob.), Ciesielka 52, Komorek 71 - Zubel 63, 80, Strażak Mokrzyska - Tarnovia Tarnów 0-0, Victoria Witowice Dolne - Tuchovia Tuchów 0-2 (0-1): Gierałt 30, Różycki 86.
1. Okocimski 14 35 34-9
2. Kolejarz 14 33 32-9
3. BKS 14 33 26-8
4. Unia 13 24 26-21
5. Poprad 14 23 22-23
6. Glinik 14 22 26-15
7. Łosoś 14 22 28-24
8. Lubań 14 21 19-15
9. Victoria 14 19 14-23
10. Tuchovia 14 18 18-21
11. Tarnovia 14 17 14-20
12. Malinex 14 11 19-25
13. Strażak 14 10 15-25
14. Huragan 14 8 10-23
15. Dunajec 13 7 9-24
16. Wolania 14 7 4-33

Musieli się przepraszać

Pogoń Miechów - Karpaty Siepraw 1-1 (0-0)

   1-0 Machnik 76, 1-1 Ciężarek 88. Sędziował Krzysztof Olchawa z Nowego Sącza. Żółte kartki: Podyma - Galas. Widzów 100.
   Pogoń: Szot 5 - Wątor 6, P. Nastarowski 6, Włudarz 6 - Pytel 5, Kazieczko 6 (80 Podyma), Karcz 5, Machnik 6, Frączyk 6 - Ciesielski 6, Salamon 5.
   Karpaty: Matysiak 6 - Duda 5, A. Wyroba 5, Kroczek 4 - Kapusta 4 (87 Matoga), P. Wyroba 4 (46 Galas 5), Ciężarek 6, Przała 5, Madej 5 (63 Budzowski, 77 Przęczek) - Szablowski 5, Żak 4.
   Pogoń powinna była wygrać. Miechowianie mieli ponad dziesięć okazji, wykorzystali jedną. Goście oddali dwa groźne strzały w całym meczu, ten drugi okazał się na wagę remisu.
   Pierwszy na bramkę gospodarzy uderzył Szablowski w 34 min; jego uderzenie z 12 m Szot wybił nogami na korner. Drugi i ostatni strzelał Ciężarek - na 2 minuty przed końcem z okolic narożnika pola karnego. Piłkarz Karpat mocno zakręcił piłkę, która wpadła w przeciwległy róg bramki, za plecami nazbyt wysuniętego Szota. Ten gol na pewno obciąża jego konto, ale i Podymy, który w niegroźnej sytuacji sfaulował. Podyma miał niedobre ostatnie 10 minut, w 82 min omal nie wywrócił w polu karnym Przały, co mogło się zakończyć "jedenastką" dla Karpat.
   Pogoń miała dużo okazji. W 35 min po ładnej akcji Salamona z Machnikiem ten pierwszy wyszedł na czystą pozycję, ale piłkę spod nóg sprzątnął mu Matysiak. Jeszcze przed przerwą Salamon nie wykorzystał kolejnych dwóch okazji (po podaniach Ciesielskiego), za długo zwlekał i najpierw P. Wyroba, a następnie Duda zdążyli zapobiec nieszczęściu dla Karpat.
   Tuż po przerwie obrońca gości Kroczek podkręcił futbolówkę nie w tę stronę, co trzeba, w efekcie spadła ona na 10 m pola karnego; zorientował się w sytuacji Włudarz, ale będąc sam na sam z bramkarzem strzelił z woleja nad poprzeczką. Niebawem czwarta szansa Salamona, ale znów pół sekundy zwłoki i obrońcy zdążyli z interwencją.
   W 72 min Kazieczko podał do Frączyka, ten po rajdzie lewym skrzydłem zagrał do środka, trafiając w rękę A. Wyroby. Do karnego podszedł Salamon, uderzył celnie w prawy dolny róg. 1-0? Nie, powtórka. Sędzia dopatrzył się uchybienia. Za drugim razem Salamon strzelił w ten sam róg, ale za lekko i Matysiak obronił. Obronił też dobitkę niefortunnego strzelca.
   Miechowianie w 76 min dopięli celu. Ciesielski z wolnego podał dokładnie na głowę do Machnika, który z 5 m trafił do siatki. Wydawało się, że miejscowi kontrolują mecz, zwłaszcza że goście zaczęli zdradzać oznaki zmęczenia. Niezłe okazje mieli Frączyk i Ciesielski, ale zamiast 2-0, w niewinnej - niby - sytuacji Karpaty wyrównały.
   Schodząc z boiska Szot poprosił uniesionym głosem, by napisać, iż przeprasza Salamona, że puścił bramkę. Przeprasza, mimo że napastnik Pogoni nie wykorzystał sześciu "setek"... Po wyjściu z szatni obaj zawodnicy wyglądali na pogodzonych już ze sobą, choć niekoniecznie z wynikiem.
    (RK)

Powtórzony karny

   W 72 min arbiter podyktował "jedenastkę" dla Pogoni. Wykonujący ją Wojciech Salamon strzelił pewnie, po czym uradowany pobiegł w kierunku ławki. Cieszyli się z nim trenerzy i piłkarze Pogoni. Ten miły nastrój przerwał sędzia, nakazując powtórzenie karnego. Powtórka Salamonowi już nie wyszła...
   - Zawodnik Pogoni numer 7 (Machnik) w momencie wykonywania "jedenastki" wbiegł pięć metrów w pole karne - wytłumaczył po spotkaniu swą decyzję pan Olchawa. Marek Machnik twierdzi, że wbiegł razem z obrońcami Karpat, może 2, 2 i pół metra w pole karne. - Jestem zdziwiony tą powtórką, nie odniosłem z tego korzyści, bo nie było przecież dobitki. Przy każdym niemal karnym tak wbiegałem i nikt nigdy tego nam nie gwizdał. Ta nagminna praktyka, tolerowana przez wielu sędziów, obróciła się tym razem przeciwko Pogoni. Arbiter chyba jednak przesadził mówiąc o 5 m. Karnego wykonuje się z 11 m, a zawodnicy wbiegali zza "16".
   Zamieszanie z karnym dowcipnie spuentował Tomasz Szablowski z Karpat, mówiąc po meczu do Salamona: - Wiesz, Wojtek, dlaczego nie strzeliłeś? Bo pobiegłeś cieszyć się do trenera, zmęczyłeś się tym i przy drugim karnym nie miałeś już siły...

Młodzież zbyt słaba

Dunajec Nowy Sącz - Okocimski Brzesko 0-3 (0-1)

   0-1 K. Palej 1, 0-2 Rojkowicz 86, 0-3 Rojkowicz 88. Sędziował Zbigniew Walus z Oświęcimia. Żółte kartki: Najduch, Besbir - Dzięciołowski, Musiał. Widzów 200.
   Dunajec: Zając 5 - Potoczek 4, Noga 4 (69 Danek), T. Fałowski 5, Czernecki 5 - Sowiński 3 (46 Filip 4), Słowik 4, Hejmej 4, Bochenek 4 - Najduch 4, Besbir 5.
   Okocimski: J. Palej 5 - Grzyb 5, Dzieciołowski 5, Jagła 5, Kostecki 5 - Musiał 6, Rojkowicz 7, Metz 5, Sacha 6 - K. Palej 7, Pachota 6.
   Już w pierwszej minucie dośrodkowanie wykorzystał doświadczony Palej i było 0-1. Nie bez winy w tym wypadku byli obrońcy wraz z bramkarzem gospodarzy. Później gra się trochę wyrównała i w 19 min Potoczek znalazł się w dogodnej sytuacji do zdobycia bramki, ale został umiejętnie zablokowany przez gości. Po tej akcji ręce zaczęli zacierać przybyli na mecz przedstawiciele Kolejarza Stróże, jednak z biegiem czasu przestali myśleć o korzystnym dla Dunajca, a tym samym dla siebie wyniku.
   Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia K. Paleja, które jednak obronił Zając. Chwilę później Besbir wybijając piłkę z linii bramkowej uratował swoją drużynę przed utratą gola. Pod koniec zawodów swoje znakomite chwile przeżył Rojkowicz, który dwa razy skierował piłkę do siatki sądeczan. Dodajmy, że obydwa zespoły wystąpiły w mocno okrojonych składach. Gospodarze na ławce rezerwowych mieli trzech, a przyjezdni tylko dwóch zawodników. Po meczu kibice Dunajca z coraz większą troską zastanawiali się nad przyszłością swojej drużyny. Kto wie, czy odmłodzenia zespołu nie dokonano zbyt gwałtownie. Niedawni juniorzy nie dają sobie rady w konfrontacji z doświadczonymi rywalami. Niska pozycja w lidze nie jest dziełem przypadku. Jeśli wiosną w ekipie nie pojawią się rutyniarze, to IV-ligowy byt zasłużonego dla miasta klubu stanie pod dużym znakiem zapytania.
MAREK KMAK

Zgodnie z planem!

BKS Bochnia - Wolania Wola Rzędzińska 4-0 (0-0)

   1-0 Rynduch 52, 2-0 Krzywda 54 - karny, 3-0 Krzywda 58, 4-0 Dzieński 88 - karny. Sędziował Mariusz Wrażeń z Gorlic. Żółte kartki: Rachwalski, Dzieński - G. Pajor, Wójtowicz, Bargiel, Kozioł, J. Pajor. Czerwona - J. Pajor (84 - druga żółta). Widzów 300.
   BKS: Pączek 6 - Bienias 6, Gawłowicz 7, Serafin 6 - Faryński 5 (72 Jacak), Rachwał 5 (64 Misa), Goryczko 6, Rynduch 6, Rachwalski 5 (86 Dawiec) - Krzywda 7, Dzieński 6.
   Wolania: Bargiel 5 - D. Kaim 4, Wójtowicz 4, Wicher 3 - G. Pajor 4, Kozioł 5, Chudzikiewicz 4, Saletnik 4, J. Pajor 0 - J. Kaim 2 (62 Gala), Rosiński 2 (78 Wawrzon).
   Zdecydowanym faworytem byli w tym meczu gospodarze, zaś bocheńscy kibice przed pierwszym gwizdkiem sędziego zastanawiali się jedynie, ile tym razem bramek strzelą rywalom ich ulubieńcy. Początek spotkania wskazywał na to, że goli może być sporo, gdyż od pierwszych minut piłkarze BKS-u zepchnęli Wolanię do głębokiej defensywy. Kilkakrotnie przed bramką Bargiela dochodziło wtedy do gorących spięć, lecz żaden z zawodników BKS-u nie potrafił wykończyć akcji celnym trafieniem. Mogło się to zemścić na gospodarzach w 9 min, gdy po rzucie wolnym wykonywanym przez Wójtowicza piłka najpierw trafiła w poprzeczkę, zaś po dobitce Rosińskiego minęła bramkę Pączka.
   Losy meczu rozstrzygnęły się tuż po przerwie, gdy defensywa Wolanii, nie wiedzieć czemu, nagle zaczęła popełniać szkolne błędy. Po pierwszym z nich piłka trafiła do niepilnowanego Rynducha, który strzelając tuż zza linii pola bramkowego, bez problemów pokonał bramkarza Wolanii. Chwilę później po przypadkowym zagraniu piłki ręką przez Wójtowicza sędzia wskazał na wapno, zaś Krzywda pewnie wykonując rzut karny podwyższył wynik na 2-0. Po kolejnych czterech minutach bardzo aktywny w tym meczu Krzywda otrzymał prostopadłą piłkę z głębi pola i będąc sam na sam z Bargielem strzelił trzeciego gola, który całkowicie odebrał rywalom chęć do walki. W końcówce - po faulu D. Kaima na Goryczce - goście znów zostali ukarani rzutem karnym. Tym razem do piłki podszedł Dzieński i lekkim, technicznym uderzeniem ustalił wynik meczu. PIOTR PIETRAS

Wystarczyło 6 minut

Huragan Waksmund - Kolejarz Stróże 0-2 (0-0)

   0-1 Kucz 47, 0-2 A. Bałuszyński 53. Sędziował Artur Lewandowski z Krakowa. Żółte kartki: Krzystyniak, Strączek - Wąsowski. Widzów 200.
   Huragan: Dzurek 5 - Garcarz 5, Krzystyniak 4, Strączek 5, Anioł 5 - Strama 6, Zagata 5, Hvolka 6, Waksmundzki 5 - Ślusarek 5 (80 Sulka), Drożdż 6.
   Kolejarz: Tomala 5 - J. Bałuszyński 5, Obiedziński 6, Zięba 5, Znamirowski 5 - Wojtas 6, Kucz 7, A. Bałuszyński 7, Krupa 5 - Kogut 5, Leja 5 (80 Wąsowski).
   Wynik jest trochę mylący. Gospodarze byli równorzędnym partnerem dla trzecioligowego aspiranta. Wypracowali sobie, szczególnie w pierwszej połowie, nawet więcej dogodnych do strzelenia goli pozycji, grzeszyli wszak nieskutecznością. W 4 min Strączek uderzył tuż nad poprzeczką. W 20 min po dośrodkowaniu Ślusarka główkujący Zagata pomylił się o kilka centymetrów. W 26 i 39 min ten sam zawodnik jeszcze dwukrotnie stawał przed bramkowymi szansami, jednak w obydwu przypadkach przegrywał pojedynki z Zagatą. Goście zrewanżowali się zmarnowaną okazją Lei w 30 min oraz niecelnym strzałem Koguta w 35 min.
   O końcowym wyniku zadecydowały początkowe fragmenty drugiej części gry. W 47 min po rzucie rożnym piłka trafiła do Kucza, który kapitalnym uderzeniem z 25 m ulokował ją w okienku bramki Dzurka. Sześć minut później gospodarze po kolejnym rogu zbyt krótko wybili futbolówkę. Dopadł do niej A. Bałuszyński, podobnie do swego kolegi z 25 m trafiając nie do obrony. Już do końca spotkania inicjatywa należała do ambitnie dążących do zmiany niekorzystnego dla siebie rezultatu miejscowych. Cóż z tego, że celnie strzelali w 62 min Drożdż i w 75 min Waksmundzki, skoro świetnie tego dnia dysponowany Tomala skutecznie zagradzał piłce drogę do siatki. (DW)

Odlot "Jaskółek"

Glinik/Karpatia Gorlice - Unia Tarnów 5-0 (3-0)

   1-0 Kazik 7, 2-0 Gadzina 10, 3-0 Kazik 38, 4-0 Kazik 65, 5-0 Popiela 82. Sędziował Zbigniew Marszałek z Krakowa. Żółta kartka - Guter. Widzów 300.
   Glinik/Karpatia: Waląg 7 - Guter 6, Krzysztoń 6, Żmigrodzki 6 - Zapała 6, Popiela 7, Goryczko 7, Okas 6, Skowroński 6 (70 Stępkowicz) - Kazik 8, Gadzina 6 (60 Hajduk).
   Unia: Lisak 5 - Klich 4, Pawlik 4, Gleń 3 (46 Witek 3) - Radliński 5 (78 Biel), D. Bartkowski 5, Bąk 4, Krauze 4, Juszczyk 4 - Orlik 4, Batko 4.
   Gospodarze zagrali wreszcie tak, jak oczekują tego od nich kibice. Szybko, z polotem, konsekwentnie i, co najważniejsze, skutecznie. Inna rzecz, że przeciwnik specjalnie nie utrudniał im zadania. Nie dość, że wystąpił w składzie dalekim do optymalnego, to na dodatek sprawiał wrażenie, jak gdyby nie wierzył w możliwość odniesienia sukcesu. Nic zatem dziwnego, że tarnowskie "Jaskółki" odleciały z pięciobramkowym balastem.
   Już w 7 min po dwójkowej akcji Goryczki z Kazikiem ten drugi celnie uderzył z 10 metrów. Po upływie dalszych 3 minut było 2-0. Obrońcy gości popełnili kardynalny błąd, czym umożliwili Gadzinie pokonanie Lisaka. W 21 min Waląg obronił strzał Glenia i była to właściwie jedyna groźniejsza sytuacja, jaką wypracowała sobie w sobotę Unia. Kiedy w 38 min po podaniu Skowrońskiego Kazik z kilku metrów zdobył trzeciego gola, stało się jasne, że Glinik odniesie wysokie zwycięstwo. W 65 min Kazik skrzętnie skorzystał z kolejnej pomyłki defensorów przyjezdnych, z 7 m trafiając w długi róg. Gości dobił Popiela, który oszukał próbujących odebrać mu piłkę kilku rywali i ulokował ją w bramce bezradnego Lisaka.
(DW)

Mecz walki

Strażak Mokrzyska

- Tarnovia Tarnów 0-0

   Sędziował Paweł Folwarski z Rokicin Podhalańskich. Żółte kartki: Cierniak, J. Biedak - Surdel. Widzów 400.
   Strażak: Mikrut 6 - Szewczyk 5 (65 Hawryś), Piotr Kowalczyk 6, Mendlewski 4 - Święch 5, Ostrowski 5 (87 A. Biedak), J. Biedak 6, Paweł Kowalczyk 6, Cierniak 4 (72 Zając) - S. Żurek 5, Mika 5.
   Tarnovia: Ogorzelec 7 - Malec 6, Juszczyk 6, Jarząb 5 - Cichoń 3 (46 Wolański 3), Wężowicz 5, Mikoś 6, Dobrowolski 5, Ogar 5 - Maciosek 5 (76 Wilk), Surdel 5.
   Zawodnicy obu drużyn od początku nastawili się na twardą i nieustępliwą walkę, dlatego niemal przez pełne 90 minut nikt nikomu w żadnej sytuacji nie odpuścił. Najczęściej gra toczyła się jednak w środkowej strefie boiska, to też i sytuacji bramkowych było w tym meczu jak na lekarstwo. Pierwszy groźny strzał na bramkę Strażaka Ogar oddał dopiero w 37 min, lecz dobrze ustawiony Mikrut nie miał problemów z jego obroną. Gospodarze najlepszą okazję bramkową w I połowie mieli w 42 min, gdy Mika najpierw minął Juszczyka i będąc 10 metrów przed bramką Tarnovii posłał piłkę tuż obok słupka.
   Po przerwie lekką przewagę osiągnęli gospodarze, jednak długo nie mogli poważniej zagrozić bramce Ogorzelca. Najbliższy szczęścia był w 69 min Mika, który główką próbował pokonać bramkarza Tarnovii, ten jednak nie dał się zaskoczyć. Ostatnią okazję do strzelenia gola miejscowi mieli w 82 min; chytrym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się wtedy Paweł Kowalczyk, lecz i tym razem Ogorzelec był na posterunku. PIOTR PIETRAS

Sam Zubel to za mało

Lubań Maniowy - Łosoś Łososina Dolna 3-2 (1-0)

   1-0 Kosecki 20 - samob., 2-0 Ciesielka 52, 2-1 Zubel 63, 3-1 Komorek 71, 3-2 Zubel 80. Sędziował Krzysztof Jakubik z Oświęcimia. Żółte kartki: Jandura, Kurnyta, Babik - Grabczyk, Skirło. Widzów 400.
   Lubań: Waksmundzki 6 - Komorek 7, Sroka 6, M. Bochenek 6, Babik 6 - Jandura 7, Sral 7, Zasadni 6, Kocis 6 - Ciesielka 7 (85 Bochnak), Kurnyta 6.
   Łosoś: Cisowski 6 - Szkarłat 6, Maciaś 6, Skrzypiec 6, Kosecki 5 - Gwiżdż 6, Grabczyk 5 (70 Mamak), Jarosiński 6 (63 Waligóra), Słomka 5 (75 Michalik) - Skirło 6, Zubel 8.
   Postacią nr 1 tego spotkania był napastnik gości Sławomir Zubel. Zdobył obydwie bramki dla swej drużyny, siejąc przy tym nieustanny zamęt w szeregach obronnych rywali. Choć trudno rzec, by jego partnerzy grali słabo, to jednak nie służyli mu dostatecznym wsparciem. A w pojedynkę ciężko wygrać ligowe spotkanie.
   Pierwsza połowa toczyła się pod znakiem dość zdecydowanej przewagi miejscowych. Mimo że stworzyli oni sporo dogodnych sytuacji (Ciesielka w 32, Jandura w 40, Komorek w 42, Kurnyta w 43), gola strzelili tylko jednego. W dodatku za sprawą zawodnika gości Koseckiego, który niefortunnie interweniował po rzucie rożnym wykonywanym przez Srala. Worek z bramkami rozwiązał się po przerwie. Na 2-0 podwyższył Ciesielka, silnie strzelając w długi róg. W 63 min Kosecki częściowo zrehabilitował się za wcześniejszego "swojaka", dokładnie obsługując Zubela, który nie miał kłopotów z pokonaniem Waksmundzkiego. Górale szybko odpowiedzieli golem Komorka, zdobytym ładnym uderzeniem z narożnika "16". Wynik tego toczonego w szybkim tempie, emocjonującego meczu ustalił Zubel, z 20 m lobując wybiegającego mu naprzeciw golkipera z Maniów. (DW)

Skuteczni goście

ZUMD Sarata Victoria Witowice Dolne

- Tuchovia Tuchów 0-2 (0-1)

   0-1 Gierałt 30, 0-2 Różycki 86. Sędziował Tomasz Musiał z Krakowa. Żółte kartki: Jakubczyk, Gołąb, Dudek - S. Stec, Gierałt, Nalepka. Czerwona - Gołąb (70 - druga żółta). Widzów 300.
   Victoria: Pulit 5 - Jakubczyk 5, Saratowicz 6, Szabla 5 (80 Maciaś) - Dudek 6, Szewczyk 6, Pajor 5 (60 Bryniak), Gołąb 0, Piwowar 6 - Świerad 6, Kmiecik (9 Pawłowski 4, 65 Cetnarowski).
   Tuchovia: Szara 6 - Nalepka 6, Różycki 7, Salwa 6 (86 Grzebień), Gierałt 6 (65 P. Stec) - Ustjanowski 6, S. Stec 6, Bobak 6, Kafel 6 - Okaz 6, Wójcik 6.
   Nie było to wielkie widowisko. Obydwie drużyny stoczyły w miarę wyrównaną walkę, a o zwycięstwie przyjezdnych zadecydowała ich niemal stuprocentowa skuteczność. Miejscowi, którzy do zawodów przystąpili w osłabionym składzie (brak Orła i R. Augustyna), już na początku meczu stracili Pawłowskiego, później Gołąba i te kadrowe ubytki okazały się nie do powetowania.
   Jak padły bramki? W 30 min po wrzucie z autu piłka trafiła w polu karnym do Gierałta, który strzelając z półobrotu pokonał Pulita. Cztery minuty przed końcem Różycki wykonywał rzut wolny z 16 metrów. Silnie uderzona futbolówka odbiła się od witowickich obrońców i, myląc bramkarza, wpadła do siatki. Znacznie więcej bramkowych sposobności wypracowali sobie gospodarze. Najdogodniejszych z nich nie wykorzystali Saratowicz, dwukrotnie Świerad (w obydwu przypadkach bez zarzutu interweniował Szara), Gołąb oraz Piwowar (efektowna przewrotka, wybita z linii przez obrońcę). W sumie zasłużone mimo wszystko zwycięstwo Tuchovii. Miejscowi rozegrali jedno ze słabszych w rundzie jesiennej spotkań, nie mogąc znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali. (JH)

Kończyli w dziewięciu

Poprad/Minerale Muszyna

- Malinex Kobylanka 2-1 (1-1)

   1-0 Gródek 25, 1-1 Winiarski 30, 2-1 Mikrut 65. Sędziował Andrzej Gnyla z Bochni. Żółte kartki: K. Grzyb - Bernasiewicz, Bajdel, Drąg, Winiarski. Czerwone: Winiarski (70 - druga żółta), Stępień (80 - niesportowe zachowanie). Widzów 350.
   Poprad/Minerale: Kasprzycki 6 - Pawlik 4 (46 Sułkowski 5), Stec 6, Stawiarski 6 - Janisz 6, Gródek 6, Mikrut 6, A. Grzyb 6, Biernacki 6 (70 Łodej) - Knurowski 6 (89 Kubiela), K. Grzyb 5 (70 Olbrycht).
   Malinex: Olchawa 6 - Szura 5, Bernasiewicz 5, S. Luksa 6, Winiarski 0 - Wójcik 5, Stępień 0, Ordyna 5 (73 Augustyn), Bajdel 6 - Cionek 5 (60 Gryboś), Drąg 6.
   Goście, choć kończyli mecz w dziewiątkę, byli wymagającym rywalem dla muszynian. Grali twardo, na pograniczu faulu (choć obyło się bez złośliwości), wyprowadzając przy tym groźne kontrataki. Skuteczniejsi o tę jedną bramkę okazali się jednak "mineralni". Pierwsza połowa upłynęła przy lekkiej przewadze miejscowych. W 25 min Gródek wykonywał rzut wolny z 17 m. Bramkarz gości popełnił błąd i piłka znalazła się w siatce. Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać. W 30 min Drąg ograł Mikruta i Steca, podał do Winiarskiego, który z 5 metrów dopełnił formalności. W 38 min po kolejnym wolnym strzelanym przez Knurowskiego dobrze tym razem zachował się Olchawa.
   Po zmianie stron trwały obustronne ataki. W 65 min Mikrut odważnie wszedł w pole karne, celnym strzałem z 12 metrów ustalając wynik zawodów. W 77 min Olchawa zrehabilitował się za pomyłkę z pierwszej połowy, broniąc w sytuacji jeden na jeden z Łodejem. Grający od 80 min w uszczuplonym składzie goście o krok od szczęścia byli w 86 min. Po uderzeniu Drąga piłkę z linii bramkowej wybił jednak Stec.
(JH)

IV liga małopolska - wschód

1. Okocimski 14 35 34-9
2. Kolejarz 14 33 32-9
3. BKS 14 33 26-8
4. Unia 13 24 26-21
5. Poprad 14 23 22-23
6. Glinik 14 22 26-15
7. Łosoś 14 22 28-24
8. Lubań 14 21 19-15
9. Victoria 14 19 14-23
10. Tuchovia 14 18 18-21
11. Tarnovia 14 17 14-20
12. Malinex 14 11 19-25
13. Strażak 14 10 15-25
14. Huragan 14 8 10-23
15. Dunajec 13 7 9-24
16. Wolania 14 7 4-33
   15. kolejka: Tarnovia - Dunajec (s. 11), Okocimski - Poprad (s. 13), Tuchovia - Glinik (s. 13), Wolania - Victoria (s. 13.30), Unia - Strażak (n. 11), Kolejarz - Lubań (n. 13.30), Łosoś - BKS (n. 13.30), Malinex - Huragan (n. 13.30).

IV-ligowcy w ocenie "DzP"

   89 - Metz (Okocimski), K. Palej (Okocimski)
   87 - Kucz (Kolejarz)
   85 - Krupa (Kolejarz), Krzywda (BKS)
   84 - Zubel (Łosoś)

Najlepsi strzelcy

   16 - K. Palej (Okocimski)
   13 - Zubel (Łosoś)
   11 - Drąg (Malinex)
   10 - Krzywda (BKS)
   9 - Ciesielka (Lubań), Krupa (Kolejarz), Skirło (Łosoś)
   8 - Chrobak (Unia), Rojkowicz (Okocimski)
   7 - Dzieński (BKS), Kogut (Kolejarz), Radliński (Unia).
(KW)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie