IV zlot "Kaczmarski underground" - przy powielaczu

Redakcja
Czy można dziś stworzyć prawdziwą atmosferę konspiracji? Organizatorzy czwartego już zlotu "kaczmarski underground" przekonują, że tak - wystarczą niepokorne charaktery, klimatyczna scenografia i nieco historii, a wszystko to przy dźwiękach odpowiedniej muzyki.

HISTORIA. Będzie można m.in. odtworzyć podziemną drukarnię i poczuć klimat atmosfery, w jakiej przed 30 laty słuchali Jacka podziemni drukarze

Tematyka tegorocznego zlotu jest mocno związana z obchodami 30-lecia Solidarności, odbywa się bowiem pod hasłem "Podziemne obchody XXX rocznicy karnawału Solidarności". Uczestnicy tej "imprezy garażowej" - jak mówi o niej Marcin Szymański, organizator - będą mogli m.in. odtworzyć podziemną drukarnię i poczuć klimat atmosfery, w jakiej przed 30 laty słuchali Jacka podziemni drukarze, czy nawet stać się współbohaterami filmu propagandowego, kręconego przez profesjonalną ekipę. - Chcemy pobawić się historią, a do tego można powiedzieć, że wszyscy tam jesteśmy w jakiś sposób "znawcami i wyznawcami" Jacka - mówi Marcin. Smaczku spotkaniu dodaje fakt, że odbędzie się ono wewnątrz zabytkowej, 140-letniej stodoły.

Jednym z najatrakcyjniejszych punktów zlotu będzie niewątpliwie blok związany z "dziennikarskim" obliczem PRL-u oraz działalnością opozycji. Pierwszy dzień niemal w całości poświęcono warsztatom drukarskim i multimedialnym. Dowiemy się, jak doskonale w owych czasach opanowano sztukę manipulacji informacją, co więcej - chętni sami będą mogli wziąć udział w czynie społecznym, który będzie jednym z wątków kręconego podczas zlotu filmu. Swój przyjazd zapowiedział m.in. Wojciech Marchewczyk, wydawca i redaktor naczelny krakowskiego podziemnego pisma "Hutnik", wydawanego w latach 1982 - 1989. - Wśród opozycyjnych gazet był to swojego rodzaju tabloid, jakbyśmy to dziś nazwali. Dotykał spraw i problemów robotników, które do redakcji trafiały niemal z pierwszej ręki. Miało się wrażenie, że redaktorzy mają "ucho" w każdym zakątku, stąd wielokrotnie pismo było na celowniku władzy - mówi Miłosz Horodyski, autor filmu dokumentalnego "Hutnik - historia pisana powielaczem", który zostanie zaprezentowany podczas zlotu.

Ostatnie słowa reżysera potwierdza sam Wojciech Marchewczyk. Opowiada, że w strukturach SB została utworzona grupa kontrwywiadowcza "Wir", która miała za zadanie namierzyć i zlikwidować biuletyn, a jemu samemu próbowano przypisywać nawet współpracę z zachodnimi służbami. - W 1987 roku aresztował mnie szef krakowskiej bezpieki, gen. Jerzy Gruba. Pamiętam, że powiedział mi wtedy: "A kuku, panie Marchewczyk, wreszcie cię mamy!". W oficjalnej prasie napisano, że to koniec "Hutnika". A tu za dwa dni ukazał się nasz nowy numer z hasłem: "A kuku, panie generale!" - wspomina ze śmiechem Wojciech Marchewczyk.

Tych i wiele innych opowieści - czasem zabawnych, czasem strasznych - będzie można wysłuchać na IV zlocie "Kaczmarski underground", który odbędzie się od 3 do 5 września na terenie Folwarku "Wiązy" w Marszowicach koło Gdowa. (JANO)

[email protected]

Uwaga, konkurs!

Pierwszemu z naszych Czytelników, który dziś o godzinie 13 zadzwoni pod nr telefonu: 12-61-99-260, wręczymy rodzinne zaproszenie na IV zlot "Kaczmarski underground"!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie