Izabela Trojanowska: Na scenie wracam do korzeni

Rozmawiał Paweł Gzyl
fot. archiwum
Udostępnij:
Wywiad. Rozmawiamy z IZABELĄ TROJANOWSKĄ, która wydała właśnie swoją nową płytę „Na skos”.

- Gratuluję nowego wizerunku: czarne włosy i skórzana kurtka pasują do rockowych piosenek z nowej płyty.

- Rzeczywiście: to bezpośrednie nawiązanie do mojej muzyki. Taki trochę powrót do korzeni. Jestem naturalną szatynką, więc ta zmiana nie była dla mnie większym problemem. Ale uspokajam: Monika Ross z domu Lubicz nadal będzie słodką lub gorzką blondynką.

- Ostatnio postrzegamy Panią jako aktorkę - głównie dzięki występom w „Klanie”. Tym razem wraca Pani jednak do śpiewania. Skąd ten pomysł?

- Po prostu, już przyszedł czas na nagranie następnej. Dobrze, że tego samego zdania był Janek Borysewicz z Lady Pank - bo właśnie nagraliśmy ją wspólnie.

- To dlatego wróciła Pani do rockowego brzmienia, które kojarzy się nam z początkami Pani kariery?

- Tak naprawdę nigdy jakoś daleko nie odchodziłam od gitarowego brzmienia. Aczkolwiek moi producenci wybierali różne style. Teraz jasne było jednak, że na płycie skomponowanej od początku do końca przez Janka dźwięki gitar będą dominować. Ucieszyłam się, że tak będzie, bo to dla mnie najlepszy polski gitarzysta.

- Jan Borysewicz był w składzie Budki Suflera, kiedy w 1980 roku nagrywała Pani z tym zespołem swoje pierwsze przeboje, prawda?

- Nie inaczej. Pamiętam jak wpinał gitarę w konsoletę i grał swoje partie. To zyskało poklask Romka Lipko, który był kompozytorem wszystkich utworów i czuwał nad aranżami na płycie.

-Ważna były wtedy nie tylko muzyka, ale również image. Była Pani pierwszą polską piosenkarką, która pokazała się w strojach zgodnych z duchem nowofalowej epoki: czarna garsonka i wąski krawat, a do tego krótkie włosy i postrzępiona grzywka. To były Pani pomysły?

- Proszę sobie przypomnieć, jakie to były czasy. W roku 1980 nie było nic w Polsce - a już o garsonkach z wielkimi ramionami, modnymi na świecie, można było tylko pomarzyć. Całe szczęście mam zdolności manualne i potrafiłam sama sobie coś zaprojektować i uszyć. Resztę rzeczy przywiozłam z Zachodu, bo dostałam paszport i mogłam pojechać za granicę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie