Jak dziadek Rydel brał ślub, a Wyspiański to opisał w "Weselu"

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Maria Hetnał z domu Rydel na tle Rydlówki w Bronowicach. Wnuczka Pana Młodego z „Wesela” od 70 lat mieszka w Nysie.
Maria Hetnał z domu Rydel na tle Rydlówki w Bronowicach. Wnuczka Pana Młodego z „Wesela” od 70 lat mieszka w Nysie.
Udostępnij:
Maria Barbara Hetnał z Nysy jest wnuczką Lucjana Rydla, Pana Młodego z naszego narodowego dramatu „Wesele”. Jest spokrewniona z większością bohaterów sztuki, więc zna od kulis prawdziwe „Wesele”.

Nie jest łatwo być wnuczką bohatera dramatu, który wszedł do kanonu polskiej literatury. Stanisław Wyspiański był przyjacielem i gościem weselnym dziadka Lucjana Rydla.

I tak mu się odwdzięczył, że uwiecznił jego ślubną imprezę na kartach sztuki. Z rodzinnych wspomnień pani Maria nasłuchała się opowieści, jak to było naprawdę z tym weselem u dziadka Rydla.

- Mój tata urodził się rok po weselu. Nie tak jak u Wyspiańskich - ze śmiechem przyznaje Maria Hetnał. Dziadek pani Marii, Lucjan Rydel, i Stanisław Wyspiański byli przyjaciółmi od szkolnych lat. Wyspiański był starszy o rok, ale w którejś z klas zamarudził i został na dłużej. Poznali się dwa lata przed maturą, polubili i przyjaźń została na dorosłe lata.

Lucjan Rydel pochodził z dobrej krakowskiej rodziny. Jego ojciec - też Lucjan, profesor medycyny, znany krakowski okulista - nie zgodził się, żeby syn studiował ukochaną literaturę i sztukę. Pod jego wpływem Lucjan junior poszedł na prawo.

- Dziadek chciał być humanistą - wspomina Maria Hetnał z domu Rydel. - W listach ze studiów pisał, że chodzi na wykłady z historii sztuki, a egzaminy z prawa „odwala”. Kiedy wreszcie zrobił doktorat, żyjący jeszcze ojciec profesor fundnął mu wycieczkę do Francji i Włoch.

Potem był dłuższy wyjazd do Zakopanego z matką, która go jednak nie upilnowała wśród górali. Bohaterowi przyszłego dramatu spodobała się miejscowa góralka Hanka i w chwili słabości zrobił jej dziecko - Jasia, do którego się zresztą przyznał i za pośrednictwem proboszcza Zakopanego podsyłał Hance pieniądze na wychowanie.

- Może nawet ożeniłby się z tą góralką, ale jego ojciec profesor jeszcze żył i nie pozwolił - opowiada pani Maria. - Mały Jasiu niestety umarł w wieku dwóch lat i Lucjan Rydel w Wigilię pojechał do Zakopanego, żeby mu przygotować pogrzeb. Od razu rozmówił się też z Hanką, która potem wyszła za mąż za kogoś miejscowego.

A do podkrakowskich Bronowic pierwszy trafił Włodzimierz Tetmajer, młodopolski malarz i też przyjaciel Lucjana Rydla. Bronowice leżą 6 kilometrów od Rynku. Malarska bohema jeździła tam często na plenery, bo to blisko, a poza tym miejscowe chłopy chodziły w sukmanach, a baby w kolorowych gorsetach, co chętnie uwieczniano na obrazach. Bywając w Bronowicach Małych, Tetmajer zakochał się w Annie Mikołajczykównie. Pobrali się jeszcze w 1890 roku, a potem w ogrodzie za domem Mikołajczyków Tetmajer wybudował swój dom - niby to dwór, niby wiejską chatę z ganeczkiem wspartym na dwóch kolumnach. I to jest właśnie miejsce akcji przyszłego „Wesela”.

Bywając u Tetmajerów w Bronowicach, Lucjan Rydel poznał młodszą siostrę Hanki – Jadwisię Mikołajczykównę. W rodzinnych zbiorach jest jej fotografia z tych czasów: pięknej, hożej dziewczyny boso na trawie. Ślub Lucjana Rydla z Jadwigą z Mikołajczyków odbył się 20 listopada 1900 roku w kościele Mariackim, gdzie Bronowice Małe miały swój ołtarz w bocznej nawie.

- W domu w Bronowicach zachowała się karteczka od Wyspiańskiego do dziadka Lucjana. „Nie wymagam ceremoniału dworu hiszpańskiego, ale zwykła przyzwoitość wymaga zaproszenia mojej żony” - wspomina Maria Hetnał. - Okazało się, że Wyspiański świeżo się ożenił, zaledwie miesiąc wcześniej. Kiedy dziadek Rydel go zapraszał na wesele, to jeszcze nie miał żony. Poza tym Teodora Wyspiańska była w bardzo zaawansowanej ciąży, a w Bronowicach takie panie nie przychodziły na wesela. Po tym liściku dziadek się złamał. Z czekoladkami poszedł do Wyspiańskiego i panią Wyspiańską też zaprosił.

Wesele na poprawinach

Literackie „Wesele” faktycznie działo się na poprawinach.

- Dziadek to wszystko opisał w liście do przyjaciela tłumacza Franciszka Wondraczka – mówi dalej pani Maria. - Do kościoła Mariackiego przyjechały wozy, kapela, wszyscy ubrani po krakowsku, chłopcy na koniach. Takie wesele chciała mieć Jadwisia. Rydel we fraku poszedł do ołtarza, na sukmany się nie zgodził, bo to nie był jego normalny strój. Mówił: „To jest życie, poważna sprawa - ślub, a nie teatr”.

Po ślubie towarzystwo się podzieliło na trzy partie. Stryjowie, starsze ciotki, poważna rodzina zebrała się u pani Rydlowej matki, córki prof. Kremera, żony okulisty prof. Lucjana Rydla seniora. Tam się odbyła ceremonia powitania w mieszczańskiej rodzinie chłopskiej dziewczyny.

- Wtedy zwyczajowo rodziców całowało się w rękę. Jadwisia zapytała męża, kogo ma całować. Odszepnął jej - tych panów co ja, a resztę ci dam znać – opowiada ze śmiechem Maria Hetnał. - Dziadek Rydel powiadał, że szybko by zrobił z Jadwisi miejską paniusię, ale chce ją mieć taką, jak została wychowana.

Potem państwo młodzi pojechali do kawalerskiego mieszkania Lucjana Rydla. Tam się bawili przyjaciele – krakowscy malarze, literaci, aktorzy, dziennikarze. Wypili kilka toastów, ale w końcu przeprosili i to towarzystwo. Pojechali do Bronowic do karczmy Żyda Hersza Singera. Tam się bawiła wieś. Jeszcze później były poprawiny w domu Tetmajerów w Bronowicach, które uwiecznił Stanisław Wyspiański.

- W rodzinie opowiadano, że pani Wyspiańska siedziała w izbie i cały czas słuchała, oczkowała, ale sama się nie odzywała. Każdy ją omijał, bo nie było w zwyczaju bawić się z kobietą, która ledwie się ruszała – wspomina Maria Hetnał. - Zaś Wyspiański stał w drzwiach między sienią, jadalnią, gdzie tańczono, i pokojem, gdzie goście jedli. Obserwował obie sale. Sam specjalnie nie pił, nie jadł, nie tańczył. Kuba Mikołajczyk, najmłodszy brat panny młodej, wtedy miał z 10 lat. Opowiadał mi potem, że w pewnym momencie Wyspiański poprosił go, żeby go zaprowadzić do domu dziadków Mikołajczyków. Tam się gotowało jedzenie weselne i siedzieli starsi. Posadzili między sobą Wyspiańskiego, poczęstowali. Wódki nie chciał, herbatę wypił, porozmawiał i wrócił do Tetmajerówki. Lucjan Rydel nie zdawał sobie sprawy, że wyjdzie z tego dramat.

Życie po Weselu

Po ślubie Lucjan Rydel wydzierżawił folwark w Toniach pod Krakowem. Był doktorem prawa, ale nigdy go nie praktykował. Imał się różnych zajęć, prowadził nawet wykłady z kultury starożytnej. W 1909 roku odkupił od Włodzimierza Tetmajera dom w Bronowicach, w którym świętował poprawiny (dzisiejsza Rydlówka). Dobudował drugie skrzydło i wprowadził się tam z Jadwisią oraz swoimi dziećmi – Lucjanem Rydlem juniorem (późniejszym ojcem pani Marii z Nysy), który przyszedł na świat regulaminowo, rok po ślubie, oraz o rok młodszą córką Heleną. Lucjan senior umarł 8 kwietnia 1918 roku w swoim domu w Bronowicach na zapalenie płuc. W czasie II wojny światowej w Warszawie zaginęły na zawsze jego pamiętniki, które córka Helena wypożyczyła do opracowania jakiemuś literatowi.

- Dziadek Rydel zmarł jako młody człowiek, miał tylko 47 lat. Był wielkim patriotą. Wtedy już zapowiadało się, że Polska powstanie, a jemu było bardzo żal, że nie dożyje tego momentu – opowiada Maria Hetnał. - Jadwiga Rydel była bez zawodu, miała tylko maleńkie gospodarstwo. Znalazłam gdzieś w materiałach, że Ludwik Solski zbierał nawet fundusze na „zagon dla Rydlowej”. Ja urodziłam się 10 lat później i nigdy nie poznałam dziadka. Wiem to, co o nim opowiadano, ale starałam się zawsze zbierać o nim wszelkie materiały.

Za to babcię Jadwigę Rydlową pani Maria zapamiętała bardzo dobrze, choć i ona zmarła młodo, w 1936 roku. Jej życie podzieliło się na trzy niemal równe okresy – 18 lat w rodzinnym domu Mikołajczyków, 18 lat przy mężu Lucjanie i 18 lat jako wdowa w Bronowicach. W rodzinie zapamiętano anegdotę o Jadwidze, z okresu, kiedy Państwo Młodzi z Wesela bywali na krakowskich salonach. Kiedyś byli w teatrze w loży, a naprzeciwko usiedli hrabiostwo Tarnowscy. W czasie antraktu Lucjan mówi: „Jadwisiu, czemu siedzisz tak sztywno i półgębkiem się tylko odzywasz?”. „A Jadwiga Rydlowa na to: „Nie chcę się odwracać tyłem do hrabiów Tarnowskich”. Lucjan się tylko roześmiał: „Nic się nie przejmuj, możesz się śmiało obrócić, bo gorset masz tak samo ładny z przodu jak i z tyłu”.

- W 1935 roku, kiedy miałam siedem lat, mama zostawiła mnie w Bronowicach na ferie zimowe, a sama pojechała do Zakopanego – opowiada pani Maria. - Mieszkaliśmy z rodzicami daleko za Lwowem, mojej mamie zależało, żebym bliżej poznała swoją babcię.

Do Bronowic przyjechały na ferie także dzieci córki Lucjana – Heleny. Rówieśnik Marii Hetnał Jacuś i malutka Haneczka. Starsi dokazywali, za to Haneczka zawsze była grzeczna.

- Jak wnosiliśmy śnieg z dworu, to babcia wołała, żebyśmy otrzepywali buty. Potem przyszły roztopy i jak wchodziliśmy ubłoceni, to narzekała: „Zdejmijcie te kalosze, całe mieszkanie zabłocicie” – wspomina babcię Jadwigę Rydel Maria Hetnał. - Ale bawiliśmy się świetnie, wyciągaliśmy różne ubrania z szaf, jakaś ciocia przywiozła nam maski. Kiedyś poszarpaliśmy się z Jackiem, to nas babcia postawiła w dwóch kątach. Zapamiętałam, że często w Bronowicach jedli kapustę kiszoną z cukrem, a w niedzielę na deser kluski z makiem. Nie znałam tego. Moja mama pochodzi z rodziny lwowskiej, u mnie w domu się jadło kutię.
Dzieci spały w Rydlówce w alkierzu, czyli pokoju, gdzie w „Weselu” Panna Młoda szykuje się do zabawy. Pani Maria była przyzwyczajona z domu do chłodnego i ciemnego pokoju na noc. Jej kuzyni z Krakowa – odwrotnie, woleli ciepło i jasno w izbie.

- Kuzynom babcia na noc stawiała naftową lampę, a mnie było za gorąco, więc się rozkopywałam. Babcia przychodziła i pytała: Czemu nie śpisz? Bo gorąco i światło. To się rozkryj, a ja wyniosę światło. Ledwie zaczęłam usypiać, a tu krzyk Haneczki i Jacka: Babciu, ciemno! Więc babcia niesie światło z powrotem. I tak chodziła ze trzy razy. Jakby mi się to przydarzyło, tobym zostawiła albo tak, albo tak, a dzieci mają spać. Ale babcia Rydlowa chciała wszystkim dogodzić.

Proza życia u Racheli

Bohaterowie „Wesela” to prawdziwi ludzie, znajomi z Bronowic. Sztuka się skończyła, ale oni żyli dalej. Ich losy też warto zawrzeć w jakimś suplemencie.

Rachela, czyli Żydówka Józefa Singer, córka karczmarza, była całe życie zaprzyjaźniona z obiema Mikołajczykównami – Anną Tetmajerową i Jadwigą Rydlową. W czasie I wojny światowej obiecała Lucjanowi, że jak Polska powstanie, to ona się ochrzci. - I choć dziadek Rydel już wtedy nie żył, tak się stało – wspomina Maria Hetnał. - Rachela przyjęła chrzest, choć rodzina żydowska się jej wyrzekła. Jej ojciec karczmarz umarł w hospicjum dla ciężko chorych w Krakowie. Rachela była pielęgniarką, pracowała w starostwie jako szefowa higienistek szkolnych. W czasie II wojny światowej dostała fałszywe papiery na inne nazwisko, a ciotka Helena wypisała jej zaświadczenie, że osoba o takim nazwisku mieszkała wcześniej w Bronowicach. W Krakowie za dużo ludzi ją znało, więc żeby się ukryć przed Niemcami, wyjechała do Warszawy. Zmarła w 1955 roku.

Anna Temajerowa, żona malarza, w czasie wojny z córką Krystyną została wywieziona na Sybir. Wróciła i do śmierci w 1954 roku mieszkała w domu w Bronowicach. Isia Tetmajerówna była malarką jak ojciec i wyszła za wojskowego Naimskiego. Po wojnie jej mąż, który walczył na Zachodzie, ściągnął ją z synem do Anglii. Tam zmarła w 1975 roku. Zaś mały Kuba Mikołajczyk, ten, co oprowadzał Wyspiańskiego, został urzędnikiem w magistracie krakowskim, ale często odwiedzał Rydlówkę i Bronowice.

Lucjan Rydel junior, pierworodny syn Pana Młodego, został chemikiem i całe życie pracował w cukrowniach. W 1928 roku pracował w cukrowni w Chodorkowie koło Lwowa, gdzie na świat przyszła jego córka Maria Hetnał. Zaś pani Maria Hetnał od 1953 roku mieszka w Nysie, gdzie znana jest przede wszystkim jako wieloletnia nauczycielka „Rolnika”.

Rydlówka, dom w Bronowicach, przypadł ciotce Marii Hetnał, Helenie Rydlowej, która do śmierci opiekowała się Jadwigą. Córka Heleny w 1969 r. otworzyła tu Regionalne Muzeum Młodej Polski pod egidą PTTK. Obecnie muzeum jest nieczynne. Czeka na ponowne uruchomienie i remont, który ma przeprowadzić Muzeum Miasta Krakowa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Jak dziadek Rydel brał ślub, a Wyspiański to opisał w "Weselu" - Plus Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie