Jak grunwaldzka noc postawiła na nogi Zygmunta Ziembickiego

Redakcja
Zygmunt Ziembicki w drzwiach swojego sklepu przy pl. Mariackim 2
Zygmunt Ziembicki w drzwiach swojego sklepu przy pl. Mariackim 2
HISTORIA. Starsi krakowianie pamiętają na pewno istniejący przez wiele lat przy placu Mariackim 2 sklep papierniczy Zygmunta Ziembickiego. Sklep zajmujący parter i całe I piętro kamienicy (później zajął także piętro w kamienicy sąsiedniej pod numerem 3), oferujący cały asortyment przyborów biurowych, zeszytów, brulionów i wiecznych piór wysokiej jakości.

Zygmunt Ziembicki w drzwiach swojego sklepu przy pl. Mariackim 2

Otwarta w 1910 r. firma funkcjonowała przez ponad 40 lat, a przed wojną należała do najbardziej znanych przedsiębiorstw handlowych w branży papierniczej. Mało kto wie jednak, że początki firmy związane były ze słynnymi obchodami grunwaldzkimi w Krakowie w lipcu 1910 r.

- Dziadek pochodził z wyjątkowej rodziny. Jego ojciec, Teofil Ziembicki, był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, filozofem, poetą i eseistą. Matka, Florentyna z Jawornickich, była z kolei córką kupca, właściciela pierwszej w Krakowie palarni kawy i posiadacza kamienicy w Rynku Głównym - mówi Tadeusz Zygmunt Bednarski, wnuk Zygmunta Ziembickiego, znany krakowski dziennikarz i publicysta, emerytowany redaktor "Dziennika Polskiego". Ziembiccy mieszkali w domu przy Krupniczej 21, a przez ich salon przewijali się uczeni, artyści, profesorowie uniwersytetu i gimnazjum św. Anny. Teofil Ziembicki zanim podjął pracę na UJ wykładał bowiem u św. Anny, a jego uczniami byli m.in. Stanisław Estreicher, Lucjan Rydel, Włodzimierz i Kazimierz Tetmajerowie oraz Stanisław Wyspiański.

Jako że młody Zygmunt Ziembicki, wzorem dziadka ze strony matki, chciał podjąć karierę kupiecką po ukończeniu szkoły realnej wysłano go do Wrocławia, gdzie trzy lata spędził w jednej z tamtejszych dużych firm papierniczych, ucząc się zawodu i tajników funkcjonowania przedsiębiorstwa. Po powrocie matka pomogła mu zostać współwłaścicielem sporego składu papieru i galanterii Janeczek i Ziembicki z lokalami w Rynku Głównym 8 i przy placu Mariackim 2.

- Spółka handlowa nie okazała się być szczęśliwa. Współpartner dziadka często zaglądał do kieliszka, a częściej niż w sklepach można go było spotkać w kawiarni u Wentzla. Dlatego po czterech latach Zygmunt doprowadził do rozdziału firmy. Jako młodszemu dostał mu się sklep w gorszym miejscu, bo właśnie na pl. Mariackim. Wyprzedzając fakty powiedzmy, że były wspólnik długo samodzielnie nie pociągnął, a jego sklep w Rynku Głównym 8 został zlikwidowany - opowiada red. Bednarski.

30 czerwca 1910 r. do rejestru handlowego wpisana została nowa krakowska firma - Z. Ziembicki, a jej otwarcie wyznaczono na połowę lipca. - Dziadek wiedział z gazet, że zaplanowane na 15 lipca krakowskie obchody pięćsetnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem będą szeroko zakrojone i przyjedzie na nie wiele osób. Wiedział też, że nie dla wszystkich wystarczy miejsc noclegowych i część gości spędzi letnią lipcową noc spacerując po mieście. To nasunęło mu pewien pomysł - kontynuuje wnuk. Otóż otwarcie swojego "Składu papieru i galanterii" Ziembicki wyznaczył właśnie na noc z 14 na 15 lipca.

Tak też się stało. W noc poprzedzającą odsłonięcie pomnika grunwaldzkiego na placu Matejki przez ulice, place i Rynek przewalały się tłumy (do Krakowa przyjechało wtedy 150 tys. osób). W oczy przyjezdnych rzucały się rozlepione od samego dworca na słupach informacje i afisze zapowiadające otwarcie wielkiego składu z pamiątkami grunwaldzkimi przy pl. Mariackim 2. Zwabieni informacjami goście tłumnie odwiedzali sklep i ochoczo zaopatrywali się w patriotyczne okolicznościowe pamiątki. Olbrzymie powodzenie miały kartki z wizerunkiem pomnika grunwaldzkiego, jego miniaturki, a także reprodukcje dzieł krakowskich malarzy, bogate zestawy papeterii z symbolami Krakowa i przybory do pisania. Wśród kupujących i oglądających uwijał się pan Zygmunt i zespół jego subiektów. - Tak oto, dzięki celnemu zabiegowi, pierwszego dnia, a właściwie pierwszej nocy, dziadek postawił swoją firmę na nogi. Pamiętam jak jeszcze po latach opowiadał o tym wydarzeniu - wspomina red. Bednarski.
Świetny start okazał się być dobrą wróżbą na przyszłość. Firma Z. Ziembicki rozwijała się pomyślnie, zyskując klientów, uznanie i prestiż. Podczas I wojny światowej dotychczasowy asortyment przyborów biurowych i szkolnych, ksiąg handlowych i wiecznych piór (a także ich reperacji) poszerzono o galerię obrazów znanych mistrzów, z Malczewskim na czele. Firma posiadała własne logo i znana była ze swoich dobrze opracowanych bezpłatnych katalogów. W 1938 r. "Ilustrowany Kurier Codzienny" pisał: "Do największych przedsiębiorstw w Polsce w branży papierowo-technicznej należy Firma Z. Ziembicki, zajmująca w Krakowie przy pl. Mariackim 2 i 3 oprócz dwóch dolnych magazynów, dziesięć sal na I p. Specjalnością jej jest urządzony przed siedmiu laty dział techniczny, który obsługuje dosłownie cały kraj. Wspaniałe cenniki różnych działów Firmy, rozsyłane bezpłatnie, spopularyzowały jej dostawy dla wszelkich instytucyj tak dalece, że nie ma obecnie zakątka kraju, w któryby nie były znane". - Przed wybuchem wojny firma zatrudniała 35 osób. Dziadek dbał o pracowników. Panny wychodzące za mąż dostawały w prezencie srebrne tacki. Gdy urodziły się im dzieci otrzymywały wyprawkę szkolną: porządną skórzaną teczkę, zestaw zeszytów, pióro, ołówki, kredki. Praca u Ziembickiego to było coś - podkreśla pan Tadeusz. W jego pamięci dziadek zapisał się jako człowiek niezmiernie życzliwy, wesoły, przyjazny ludziom, lubiący towarzystwo. Prócz handlu miał wiele innych pasji: podróżował, dużo czytał, zwiedzał galerie, przyjaźnił się z artystami i wspierał ich, działał charytatywnie. Jego słynna firma, otwarta w noc grunwaldzką z 14 na 15 lipca 1910 r., istniała przez czterdzieści pięć lat. Upadła w styczniu 1955 r. z powodu nie przyznania jej licencji przez ówczesne władze.

PAWEŁ STACHNIK

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie