Jak piekarz, obniżcie opłaty i jedźcie sobie na Malediwy

ZBIGNIEW BARTUŚ
Każda firma może sobie dzisiaj wybrać najlepszego dla siebie dostawcę energii. Operacja jest bardzo prosta i nawet w przypadku drobnych odbiorców przynosi realne korzyści.

KOSZTY. Rekord Polski należy do przedsiębiorcy, który wytargował u nowego dostawcy prądu opłaty o 52 procent mniejsze niż wcześniej. Wszystko dzięki temu, że kilkanaście firm dogadało się i wspólnie negocjowało cenę energii

Według wyliczeń ekspertów GdF Suez, salon fryzjerski zużywający 10 MWh rocznie może bez problemu zaoszczędzić ok. tysiąca złotych na rok, hurtownia alkoholi czy pizzeria - ponad 3 tys. zł, zakład ślusarski czy drukarnia - ponad 5 tys. W przypadku większych piekarń czy zakładów produkcyjnych oszczędności sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Jeszcze dalej poszli działacze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, którzy zaczęli się ostatnio organizować w tzw. grupy zakupowe. - Liczyliśmy, że wynegocjujemy jakieś 10-20 procent obniżki, a tymczasem udało się osiągnąć średnio 35 procent, a w niektórych wypadkach ponad 50 procent - cieszy się Dorota Wolicka z ZPP. Pierwsza grupa skupiała kilkunastu małych i średnich przedsiębiorców, którzy łącznie zużywali prąd za niecałe 4 mln zł. W ich kieszeni pozostanie ponad milion.

Anna Warchoł, rzeczniczka RWE wyjaśnia, że tak naprawdę wszystko zależy dziś właśnie od skali zamówień. - Duże zapotrzebowanie na energię pozwala zakupić ją na rynku hurtowym na bardziej korzystnych warunkach - podkreśla.

- Zachęceni sukcesem tworzymy teraz kolejne grupy, żeby razem taniej kupować także inne rzeczy, na początek ubezpieczenia komunikacyjne, majątkowe i grupowe - mówi Dorota Wolicka.

- To dowód, że zorganizowani, zintegrowani mali i średni przedsiębiorcy stanowią dziś siłę, z którą muszą liczyć się nawet największe korporacje - podkreśla Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Pięć lat temu, gdy kryzys gospodarczy rujnował świat, wraz z pikującą produkcją przemysłową malało zużycie energii, czego efektem był spadek jej cen. Jednak przyzwyczajeni do monopolu dostawcy prądu w Polsce zapowiadali podwyżki. - Moja piekarnia miała zapłacić nawet 63 procent więcej niż rok wcześniej. Ostatecznie dostawca zaśpiewał "tylko" 37 procent więcej - wspomina Kazimierz Czekaj, współzałożyciel Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych, pionier działań oszczędnościowych.

Podobne "oferty" dostali i inni przedsiębiorcy. A niektórzy zużywają mnóstwo prądu. Nie tylko w hutnictwie, chemii, papierniach czy cementowniach, ale i mniejszych zakładach produkcyjnych czy piekarniach. Koszt energii stanowi tam nawet jedną piątą wszystkich kosztów - i mimo kryzysu stale rósł.

Przedsiębiorcy obawiali się, że ich produkty czy usługi przestaną być konkurencyjne, co doprowadzi do zamykania zakładów i masowych zwolnień. Zgłosili nawet do Urzędu Regulacji Energetyki postulat zamrożenia cen prądu do końca kryzysu. Okazało się jednak, że istnieje inne rozwiązanie.

- Wystarczyło skorzystać z uwolnionego w połowie 2007 roku rynku energii dla firm - mówi Czekaj, który - zniesmaczony 37-procentową podwyżką - postanowił sprawdzić, ile warte są zapewnienia URE o możliwości zmiany dostawcy. Jeden z nich zaproponował mu wtedy obniżkę opłat o 7 proc., czyli - w skali roku - o ponad 34 tys. zł. Czekaj wezwał też innych przedsiębiorców oraz samorządy i publiczne instytucje do wyboru tańszych dostawców. W efekcie np. szpital w Nowym Targu zaoszczędził w rok ponad 30 tys. zł.
Dr Daria Kulczycka, ekspert Konfederacji Lewiatan mówi, że dziś polscy przedsiębiorcy przestali już traktować opłaty za prąd jak podatek, który trzeba po prostu uiścić w ustalonej przez dostawcę wysokości. - Teraz energia jest dla nich towarem, który kupują na rynku, jak każdy inny - podkreśla dr Kulczycka.

zbigniew.bartus@dziennik.krakow.pl

Komentuje dla nas

* Kazimierz Czekaj, Małopolskie Porozumienie Organizacji Gospodarczych:

Obniżenie rachunku za prąd o połowę robi wrażenie. Ale przedsiębiorca, który je wywalczył, zapewne nie korzystał wcześniej z możliwości negocjowania stawek czy zmiany dostawcy. Niestety, wielu nadal tego nie robi. Tymczasem wybór jest prosty: albo te pieniądze zostaną w kieszeni przedsiębiorcy, albo oddamy je energetykom, żeby budowali kolejne eks- kluzywne siedziby oraz podnosili sobie i tak już wysokie pensje. Całe szczęście rośnie liczba firm, które traktują energię jak każdy inny towar i potrafią sprawnie przebierać w ofertach, bez oporów zmieniając dostawców. Efekt? Ceny energii wyraźnie spadły i mimo niepewności, co się w gospodarce wydarzy jutro, dostajemy oferty zakupu prądu na rok 2015 - tańszego o kolejne 10 procent.

Złe prognozy dla polskiego eksportu

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

dlatego zawsze jeżdżę w takie miejsca z Itaką, dzięki temu wiem o wszytskich takich kwestiach, jestem z góry poinformowana, nie muszę się niczym martwić tylko po prostu wypoczywać :)

Dodaj ogłoszenie