reklama

Jak rozstać się z nieuczciwym doktorem

RedakcjaZaktualizowano 
Wykładowca, który zmuszał studentów do kupowania swojej książki, nie pracuje już w Akademii Górniczo-Hutniczej. Nie rozstał się jednak z uczelnią na dobre. - To dla nas kłopotliwa i niekomfortowa sytuacja - przyznają przedstawiciele AGH.

NAUKA. Podejrzany o łapówkarstwo wykładowca nadal współpracuje z AGH. Mimo iż uczelnia go nie chce.

Afera, której bohaterem był dr Roman S., wybuchła w lipcu ubiegłego roku. Studenci Wydziału Wiertnictwa, Nafty i Gazu krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej ujawnili wówczas nielegalny proceder, który podobno od lat uprawiał dr Roman S. Żeby zdać u niego egzamin, wcale nie trzeba było się uczyć. Wystarczyło kupić od egzaminatora książkę za ponad 90 zł i wypożyczyć za 30 zł skrypty do skserowania. Student, który to zrobił trafiał na specjalną listę i na egzamin mógł przyjść z kupioną od wykładowcy książką oraz skryptem, a następnie przepisywać z nich odpowiedzi na pytania. Ten, który nie zapłacił, nie miał prawa korzystać z takiej pomocy. Studenci nakręcili film z dr. S. w roli głównej, na którym widać kolejkę głodnych wiedzy żaków, płacących wykładowcy za możliwość ściągania na egzaminie. Film trafił do internetu, a kiedy o sprawie poinformowały media, władze AGH natychmiast pożegnały się z dr. S. Okazuje się jednak, że nieuczciwy wykładowca nie rozstał się z uczelnią na dobre. Nadal pracuje w jej murach, a nawet ściśle współpracuje z jej władzami. Jest bowiem prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego w AGH. Do jego zadań należy m.in. reprezentacja ZNP na zewnątrz i wewnątrz uczelni, a także współpraca z jej Senatem - zasiada w senackiej komisji ds. budżetowych oraz komisji ds. pracowniczych (w obu ma prawo głosu doradczego).

Przedstawiciele uczelni nie kryją konsternacji. - To dla nas kłopotliwa i niekomfortowa sytuacja - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik AGH. - Ten pan nie jest i nigdy już nie będzie wykładowcą naszej uczelni. Nie mamy jednak żadnego wpływu na działalność związków zawodowych, które są niezależne od władz uczelni. Rektor AGH wyraził swoje niezadowolenie w związku z tą sprawą, ale przedstawiciele ZNP podejmują autonomiczne decyzje.

Problem ma również Rada Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP. - Sprawa jest delikatna - mówi jej prezes dr Janusz Rak. - Próbowaliśmy przekonać pana S. by sam ustąpił ze stanowiska, ale nie chciał tego zrobić.

W ubiegłym tygodniu oddział ZNP w AGH odwiedziła komisja rewizyjna z centrali związku. - Jeśli stwierdzi ona, że ten pan szkodzi naszemu związkowi, wówczas będziemy mieć podstawę do usunięcia go ze stanowiska - mówi dr Janusz Rak i zaraz dodaje: - Cierpi na tym wizerunek ZNP.

Dlaczego zatem związek tak długo tolerował obecność dr S. we władzach ZNP? - Jestem nowym prezesem, do tej pory byliśmy zajęci pracami nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym, teraz mamy chwilę oddechu i zajmiemy się sprawą - zapowiada dr Rak.

Sprawą zajmuje się także krakowska prokuratura, która pod koniec ubiegłego roku, po zawiadomieniu władz AGH, wszczęła śledztwo w sprawie żądania łapówek przez Romana S. Już wiadomo, że postępowanie, które trwać miało do końca marca, zostanie przedłużone na następne trzy miesiące. Jak powiedziała nam prok. Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej Prokuratury Okręgowej, weryfikowane są wszystkie karty egzaminacyjne studentów z ostatniego i przedostatniego roku, z którymi zajęcia miał dr Roman S. Studenci są także przesłuchiwani w sprawie zakupu jego książki. Mogą mieć problem, jeśli śledczy stwierdzą, że do zdania egzaminu u dr. S. wystarczyły notatki z wykładów i ćwiczeń. Wówczas zakup książki może być potraktowany jako łapówka, za wręczenie której grozi nawet 8 lat więzienia.
Dr S. został wybrany na prezesa ZNP na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku, czyli przed ujawnieniem afery. Jego kadencja kończy się w 2014 r. Dr Roman S. twierdzi, że został pomówiony przez studentów, a o sprawie w prokuraturze nic nie wie. Pytany przez "Dziennik Polski", dlaczego nie ustąpił ze stanowiska prezesa ZNP, powiedział, że czuje się niewinny i swoje wyjaśnienia przedstawił już na forum uczelnianym oraz związkowym.

Anna Kolet-Iciek

Magdalena Strzebońska

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3