Jak zamienić piłkę na sędziowski gwizdek, czyli o krakowskich bliźniaczkach Małgorzacie Lidackiej i Urszuli Lesiak [ZDJĘCIA]

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Archiwum Małgorzaty Lidackiej i Urszuli Lesiak
35-letnie bliźniaczki Małgorzata Lidacka i Urszula Lesiak (wcześniej znane jako siostry Gutowskie) zawsze występowały w duecie: w szkole, w domu, w sporcie. Obie grały w Cracovii, były piłkarkami ręcznymi. Zawsze się wspierały. W ciąże też zachodziły w podobnym momencie. A teraz - jako sędziowska para - jeżdżą na turnieje w całej Europie. Piłkę zamieniły na gwizdek. I są w tym dobre. Właśnie rozpoczęły nowy sezon. I już otrzymały pierwszą europejską nominację.

Byłe piłkarki ręczne robią furorę w nowej roli na parkietach całej Europy. Mają na koncie już ponad 100 międzynarodowych meczów w piłce ręcznej kobiet. Swoje kariery godzą z rolą żon i matek. Na szczęście, gdy w sezonie wyjeżdżają na weekendy w Polskę lub za granicę, mogą zostawiać dzieci pod troskliwą opieką rodziny.

16 meczów w Europie

W minionym sezonie krakowianki sędziowały m.in. aż 16 spotkań międzynarodowych: dwa w mistrzostwach Europy seniorek, trzy w Lidze Mistrzyń (były nominowane do dwóch kolejnych, ale przeszkodziła im pandemia koronawirusa), pięć w Lidze Europy (w tym mecz o trzecie miejsce w finałowym turnieju) i sześć w mistrzostwach Europy U-19 (w tym mecz o siódme miejsce).

Małgorzata Lidacka: - Ostatni sezon dał nam bardzo wiele satysfakcji, wykonałyśmy duży krok do przodu. Sędziowanie spotkań w turnieju Euro i finale Ligi Europy jest dla nas bardzo silną motywacją i potwierdzeniem, że dobrze wykonujemy swą pracę.

Urszula Lesiak: - Z pewnością był to wyjątkowy okres, bardzo wymagający pod kątem przygotowania i logistyki zawodowo-rodzinnej. Dla nas był to sezon, w którym wykorzystaliśmy szanse i zrobiliśmy ogromny postęp (cytat za ZPRP).

ME U-19, które odbyły się w lipcu 2021 roku w słoweńskim Celje, zakończyły ubiegły sezon. Krakowianki sześć występów w tym turnieju zaliczyły w ciągu dwóch tygodni. Codziennie przed meczami analizowały fragmenty spotkań z poprzedniego dnia.

- Co ważne, od razu w praktyce stosowałyśmy uwagi i korygowałyśmy swoje zachowanie na boisku. Atmosfera zawodów była świetna, wszyscy uczestnicy i kibice byli wyraźnie stęsknieni boiskowych emocji. Nam również zdecydowanie lepiej pracuje się, kiedy hala “żyje” i mamy nadzieję, że będzie to możliwe w nadchodzącym sezonie - podkreśla Lesiak (cytat ZPRP).

A były już chipsy

Najważniejszą w ubiegłym sezonie imprezą dla bliźniaczek były jednak mistrzostwa Europy seniorek, które odbyły się w grudniu 2020 roku w Danii. Były one pierwszymi w historii, w których mecze prowadziły wyłącznie kobiety.

Wśród dziesięciu duetów sędzin wyznaczonych przez Europejską Federację Piłki Ręcznej EHF (w tym dwóch par bliźniaczek - z Francji i Portugalii) początkowo nie było Polek, ale kłopoty zdrowotne dwóch Bośniaczek i pozytywny test wyniku na SARS-CoV-2 u jednej z Austriaczek spowodowały, że awaryjną nominację otrzymały właśnie bliźniaczki z Krakowa. I to w dniu rozpoczęcia ME.

Lidacka wspomina ze śmiechem, że były przygotowane do kibicowania w tych zawodach. Miały już wykupiony dostęp do eurosportu, w szafce czekały na nie chipsy. - A tymczasem w czwartek zadzwonił do mnie przedstawiciel EHF z pytaniem, czy możemy dołączyć do innych sędziowskich duetów w Danii - opowiada Lidacka.

I dodaje: Byłam w szoku, ale powiedziałam, że potrzebuję godzinę na odpowiedź, bo muszę upewnić się, że uda nam się wszystko odpowiednio zorganizować w domu i pracy. Powiadomiłam siostrę i oddzwoniłam do EHF, że tak, damy radę, że przylecimy do Danii. Pytano nas, czy możemy przylecieć już w piątek, ale nie było to możliwe - wspomina. - Zjawiłyśmy się tam dopiero w sobotę.

„Dopiero”, czyli po dwóch dniach od telefonu z propozycją.

Z marszu

Inne pary sędziowskie już od października wiedziały, że będą sędziować grudniowy turniej, mogły się więc do niego odpowiednio przygotować, zapoznać się z przepisami, oswoić z tym, że wyjadą.

A krakowianki musiały przystąpić do pracy z marszu, w błyskawicznym tempie zapoznać się z informacjami zawartymi w mailu z aż 27 załącznikami, a dotyczącymi między innymi regulaminu turnieju, planu pobytu, obowiązujących obostrzeń. A w dodatku - po raz pierwszy w swojej karierze sędziowskiej - krakowskie siostry korzystały z systemu powtórek wideo, określanego w futbolu jako VAR. Sędziowały dwa mecze rundy głównej w grupie pierwszej w Herning: Francja - Hiszpania (26:25) i Czarnogóra - Szwecja (31:25).

Przed nimi

Krakowianki są drugą żeńską parą z Polski, która sędziowała Mistrzostwa Europy kobiet. Wcześniej zaszczytu tego dostąpiły Joanna Brehmer i Agnieszka Skowronek - było to w 2012 roku w Serbii i nieco później, w 2016 roku, w Szwecji. Te ostatnie w 2019 roku prowadziły również decydujący o złocie mecz w turnieju Final 4 EHF Ligi Mistrzyń w węgierskim Budapeszcie.

Krakowianki na takie wyróżnienie muszą jeszcze poczekać, ale już teraz mogą się pochwalić sędziowaniem spotkania o trzecie miejsce finałowego turnieju Ligi Europy w Baia Mare (Rumunia) w maju 2021 roku: Herning-Ikast - Baia Mare (31:33).

- Wszystkie cztery mecze Ligi Europy prowadziły kobiety, podobnie zresztą jak późniejszy finałowy turniej Ligi Mistrzyń. - Nominację otrzymałyśmy trzy tygodnie przed turniejem - dodaje Urszula Lesiak. - Odebrałyśmy ją jako duży zaszczyt i idealne zakończenie sezonu.

Tłumaczy, dlaczego odbierają to w ten sposób: Nigdy nie zawodziłyśmy, zastąpiłyśmy nieobecne sędziny w Euro, otrzymałyśmy bardzo dobre noty od obserwatorów. Występ w finałowym turnieju Ligi Europy był tego konsekwencją. Widzimy, że dostałyśmy szansę na rozwój - zaznacza z dumą.

Przerwy na ciąże

Krakowianki również bardzo sobie cenią wyznaczenie ich na prowadzenie w styczniu 2021 roku „meczu tygodnia” Ligi Mistrzyń, czyli Kristiansand (Norwegia) - Esjeberg (Dania), zakończonego remisem 28:28.

Wcześniej sędziowały między innymi cztery finały: MŚ SZS (Portugalia 2010), turnieju European Open (Szwecja 2010), Mistrzostw Europy do lat 17 (Polska 2013) i mistrzostw Europy do lat 17 (Słowacja 2017).

Wyjazd na ME U-17 był dla nich miłym zaskoczeniem, gdyż z powodu ciąż musiały przerwać sędziowską przygodę. O nominacji dowiedziały się na wiosnę, gdy - szczerze mówiąc - były bardziej zajęte pieluchami, doglądaniem dzieciaczków i życiem rodzinnym niż handballowymi przepisami.

- Władze EHF nie przejęły się tym, że ledwo kilka miesięcy wcześniej obie zostałyśmy mamami - śmieje się Lesiak. - Gdy się dowiedziałyśmy, że mamy sędziować na mistrzostwach Europy, początkowo byłyśmy przerażone, bo nie wiedziałyśmy, czy zdążymy się do nich przygotować - opowiada krakowianka.

Ale zaraz dodaje: - Nasi mężowie zadeklarowali jednak, że nam pomogą. Zrobili nam zresztą niespodziankę, przyjeżdżając na finał, a dzieci zostawiając pod opieką babć. Dobrze, że nie pokazali się nam przed meczem, tylko po nim, bo trudno byłoby się nam skupić - opowiada Lesiak.

Nowy, ligowy sezon w Polsce krakowianki rozpoczęły 17 września 2021 roku, sędziując mecz superligi FunFloor Perła Lublin - Młyny Stoisław Koszalin (23:18). W europejskich pucharach nowy sezon rozpoczną w niedzielę, 26 września 2021 roku w Danii, gdzie poprowadzą spotkanie Ligi Mistrzyń Team Esbjerg – Buducnost BEMAX.

Zawodnicza kariera

Siostry urodziły się w 1986 roku w Nowej Hucie. Piłkę ręczną zaczęły uprawiać w IV klasie szkoły podstawowej, chodziły do tej pod numerem 91, na osiedlu Handlowym. Potem grały w gimnazjum nr 47 (oczywiście również o profilu sportowym). W latach 1997-2007 były zawodniczkami SKS Kusy (od młodziczek do II ligi), Cracovii (I liga) i jeszcze Tomeksu (II liga). Z Kusym sięgnęły po mistrzostwo Polski SZS i juniorek młodszych oraz brąz w MP młodziczek. Małgorzata grała na prawym, Urszula na lewym skrzydle.

W 2006 roku obie zdały upragniony egzamin na sędziów okręgowych. W sezonie 2008/09 sędziowały mecze II ligi, rok później I ligi, a po dwóch latach - już superligi. W sezonie 2009/10 zostały zgłoszone do programu Young Referees Project EHF. Emblemat sędzin EHF uzyskały w 2011 roku. Dziś mają na koncie ponad 100 prowadzonych meczów międzynarodowych, w tym 5 Ligi Mistrzów.

Sędziowskie gwizdki na dłużej odkładały trzykrotnie: dwa razy z powodu ciąży i raz z powodu pandemii koronawirusa. Na dzieci zdecydowały się w tym samym czasie. I nie był to wcale przypadek. Dziś Małgorzata jest mamą cudownych córek: 6-letniej Julii i 4-letniej Zofii, a Urszula - będących w tym samym wieku i równie fajnych synów, Adama i Olafa.

Wsparcie

Ich sędziowska pasja nie miałaby szans na powodzenie, gdyby nie ogromne wsparcie ze strony najbliższych: męża Małgorzaty - Kacpra, męża Urszuli - Michała, rodziców Bożeny i Józefa. A także masażystki, trenera personalnego (pod jego okiem ćwiczą minimum trzy razy tygodniowo, treningi odbywają się na Groblach) i jeszcze… stałej krawcowej. Siostry wymieniają ich wszystkich, o nikim nie chcą zapomnieć.

Kobiety na szczęście mają ten komfort, że mogą zostawić dzieci pod troskliwą opieką rodziny. A przecież sędziowanie oznacza częste - przynajmniej w sezonie - wyjazdy na weekend i dłużej. Czasem są to wyjazdy do innych miast w Polsce, ale przecież nierzadko zdarzają się też te zagraniczne. Turnieje trwają kilka, czasem nawet kilkanaście dni. Dla młodych mam to dużo czasu, więc wsparcie najbliższych bardzo się liczy.

Ich mama po tym, jak córki uzyskały nominację na Mistrzostwa Europy, powiedziała do swoich dziewczyn: „Do tej pory w Eurosporcie oglądałam Federera, a teraz was”. Nie kryje dumy. Tata też jest bardzo dumny, dokładnie śledzi ich poczynania. A one odwdzięczają się, przywożąc mu z wyjazdów różne kubki. Bo ich tata zbiera kubki z całego świata, takie ma hobby.

Pokrzyżowane plany

Pandemia wywróciła świat do góry nogami. I również odcisnęła swoje piętno na życiu utalentowanych krakowskich bliźniaczek. Przez zarazę w 2020 roku siostry nie sędziowały, ta przerwa trwała aż kilka miesięcy.

Na szczęście powróciły na parkiety, ale panujące obostrzenia spowodowały znaczne zmiany dotyczące wyjazdów na spotkania i turnieje, zwłaszcza te zagraniczne. - Tydzień przed danym meczem dostajemy maila z informacją o tym, który mecz, gdzie i kiedy mamy sędziować - tłumaczy Małgorzata Lidacka.

To właśnie ona zajmuje się logistyką wyjazdów, taki mają z siostrą podział. - Po takim mailu sprawdzam więc, jakie są warunki wjazdu do danego kraju i odpisuję, że akceptujemy tę nominację - tłumaczy. - Osoba z EHF wysyła nam wtedy bilety lotnicze. Czasami jedziemy na mecz autem, na przykład do Niemiec czy na Węgry - opowiada Lidacka.

Wynik pozytywny

Wyjazdy krakowianek wiążą się z częstymi testami na obecność koronawirusa (na przykład w tym roku miały ich już około 40), i to wykonywanymi w odpowiedniej (innej w różnych krajach) liczbie godzin przed planowanym meczem.

Czasami siostry wykonują test w niedzielę przed meczem, aby był on ważny przed wylotem do kraju następnego dnia. W październiku 2020 roku przed meczem Ligi Mistrzostw w Gyor (Węgry), na który siostry miały jechać, okazało się, że wynik testu Urszuli jest pozytywny.

Było to w piątek rano. W takiej sytuacji należy powiadomić osobę dyżurującą w EHF, która szuka zastępstwa. Krakowianki zostały zastąpione przez koleżanki ze Słowacji.

Po przylocie do danego kraju siostry jadą do hotelu, gdzie posiłki spożywają w pokoju. Nie idą - jak dawniej - na spotkanie techniczne. Czekają na maila potwierdzającego, że zawodniczki i obsługa meczu mają negatywne wyniki testów. W hali sportowej przebywają tylko osoby przebadane. Po spotkaniu siostry wracają do hotelu, a po przespanej nocy - do kraju.

Nie tylko sędziowanie

Jedyna obecnie w Polsce para sióstr mająca uprawnienia do sędziowania meczów piłki ręcznej na szczeblu centralnym i międzynarodowym spełnia się też zawodowo poza sportem.

Lidacka prowadzi fundację Tab, która promuje rozwój zachowań i postaw tolerancyjnych, asertywnych i bezpiecznych w relacjach interpersonalnych online. - Jej celem jest budowanie kultury korzystania z Internetu przez młodzież, nabywanie pozytywnych nawyków i pomoc rodziców w tym względzie - opowiada szczegóły. - Współpracuję z moją przyjaciółką Magdą, urządzam spotkania indywidualne i w małych grupach - wyjaśnia.

Wcześniej absolwentka pedagogiki społeczno-opiekuńczej na Uniwersytecie Jagiellońskim prowadziła Centrum Rozwoju „Bez Stresu”. Jej mąż pracuje natomiast w firmie z branży paliwowej, zajmuje się komunikacją zewnętrzną.

Lesiak pracuje jako programistka w szwedzkiej firmie Medius, która zajmuje się automatyzacją przepływu dokumentów w firmach, tworzeniem nowoczesnych oprogramowań dla działów finansowych, usprawniających proces fakturowania.

Poza tym zainspirowała kolegów do wolontariatu i napisania wspólnie aplikacji umożliwiającej przeprowadzenie wstępnej selekcji kandydatów chcących oddać osocze (pozyskane w krwi ozdrowieńców może wspomagać leczenie chorych na COVID-19). Jej mąż pracuje w firmie oferującej usługi finansowe online, jest programistą.

Języki i podróże

W poprzednich latach siostry pracowały społecznie w Małopolskim Związku Piłki Ręcznej, pomagając w administrowaniu jego strony internetowej (Urszula) i prowadząc kursy dla przyszłych sędziów (Małgorzata).

Mieszkają w Krakowie. Znają język angielski, ponadto Urszula hiszpański, a Małgorzata włoski i... migowy. Lubią podróże. Urszulę interesuje rodzinna fotografia reportażowa, jej siostrę - kuchnie świata. Ale ich największą miłością jest zdecydowanie sędziowanie. Poza rodziną, oczywiście.

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie