Jakby dopiero wrócili z wakacji

BK
- Kalwarianka była zdecydowanie lepsza i zasłużenie wygrała - przyznał kierownik drużyny Zagórzanki Ryszard Kurzawa po wysokiej porażce na inaugurację w Kalwarii Zebrzydowskiej (0-5). W Zagórzu liczą, że dzisiaj ich zespół pokaże się ze zdecydowanie lepszej strony w meczu z Babią Górą Sucha Beskidzka.

Artur Oczkowski (z prawej), grający trener Zagórzanki, nie mógł wspomóc drużyny podczas inauguracji. Fot. Jerzy Zaborski

V LIGA WADOWICE. Zagórzanka zaczęła sezon od klęski w Kalwarii Zebrzydowskiej

Mecz w Kalwarii był pierwszym od 3 lat, w którym w wyjściowym składzie zabrakło z powodu choroby grającego szkoleniowca Zagórzanki Artura Oczkowskiego. Można jednak przypuszczać, że i z nim Zagórzanka nie miałaby wiele do powiedzenia. Piłkarze z Zagórza ustępowali gospodarzom pod każdym względem, co przyznał kierownik drużyny. - Gospodarze byli zdecydowanie szybsi, lepiej zgrani, mieli pomysł na grę, a przede wszystkim bardziej chciało im się grać, co na dużym boisku, jakie jest w Kalwarii było szczególnie widać - stwierdził Ryszard Kurzawa.

W wyjściowym składzie zabrakło nie tylko Artura Oczkowskiego. Nie mógł również zagrać Jarosław Raczek, któremu nie pozwoliły na to obowiązki zawodowe, a jego absencja stanowiła dodatkowe osłabienie formacji obronnej. W porównaniu do ubiegłego sezonu lista nieobecnych jest zresztą znacznie dłuższa. Z powodu kontuzji kręgosłupa w Zagórzance nie mógł wystąpić Łukasz Krawczyk, uraz uniemożliwił grę również Robertowi Zającowi, a ponadto Marcina Bigaja, który musiał poddać się zabiegowi.

Dodajmy, że w przerwie letniej Zagórzankę opuścił Krzysztof Bartyzel, przenosząc się do Unii Oświęcim oraz Damian Radosz. Ich odejście stanowiło sporą stratę, w przypadku Bartyzela, szczególnie w linii ataku. Widać było to w Kalwarii, gdzie osamotniony Arkadiusz Biesek nie był w stanie wiele zdziałać. W ogóle można było odnieść wrażenie, że część zawodników, jakby dopiero wróciła z wakacji. W efekcie drużyna z Zagórza właściwie nie zagroziła w tym meczu gospodarzom.

Szybko zresztą Kalwarianka narzuciła swoje warunki i gra toczyła się głównie na połowie gości. Zanim padł pierwszy gol, Łukasz Gielarowski miał kilka razy okazję, by wykazać się swoim dużym doświadczeniem. Do przerwy drużyna z Zagórza przegrywała już 0-2, a gdy na początku drugiej połowy straciła trzeciego gola, otwartą kwestią były już tylko rozmiary jej porażki. Na tle dobrze dysponowanych gospodarzy wypadła rzeczywiście bardzo blado.

W Zagórzu wysoką porażkę w Kalwarii traktują, jako typowy falstart i wypadek przy pracy. Liczą na zdecydowanie lepszy występ dzisiaj przeciwko Babiej Górze i zdobycze punktowe. Łatwo jednak nie będzie, bo wprawdzie suski zespół jest beniaminkiem, ale udanie zaczął rozgrywki, pokonując pewnie Cedron Brody 3-0.

(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie