Jaki los czeka piłkarską Unię?

Redakcja
Do inauguracji rundy wiosennej w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej pozostało jeszcze tylko osiem dni, tymczasem nadal nie wiadomo czy zespół Unii Tarnów zostanie dopuszczony przez Małopolski Związek Piłki Nożnej do drugiej części sezonu.

PIŁKA NOŻNA. Zawodnicy chcą poddać się karze, ale nie rozumieją dlaczego zostali zawieszeni

Sytuacja drużyny "Jaskółek" jest nie do pozazdroszczenia, gdyż obok śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Tarnowie w sprawie afery korupcyjnej w tarnowskim klubie, Małopolski Związek Piłki Nożnej, który w tegorocznym sezonie prowadzi rozgrywki III ligi małopolsko-świętokrzyskiej, w połowie lutego wstrzymał Unii licencję na występy w trzeciej lidze, mimo że była ona ważna do dońca obecnego sezonu.

- Komisja do spraw licencji działająca przy Małopolskim Związku Piłki Nożnej zakwestionowała zaległości naszego klubu jakie mamy wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i wstrzymała nam licencję na grę w trzeciej lidze. W odpowiedzi na pismo otrzymane z Małopolskiego Związku Piłki Nożnej wysłaliśmy do Krakowa list intencyjny prezesa klubu, w którym zawarta była informacja o rozpoczęciu przekazywania obiektów Unii miastu. W liście tym nie było jednak informacji o spłacie zadłużenia, dlatego w miniony wtorek podczas rozpatrywania naszej sprawy działacze Małopolskiego Związku Piłki Nożnej nie uwzględnili wspomnianego listu intencyjnego i nie wydali nam licencji. Wyrazili jednak zgodę na przedłużenie terminu na złożenie odpowiednich dokumentów mogących przesądzić, że otrzymamy licencję na występy w trzeciej lidze do 5 marca. Wczoraj odebrałem z Urzędu Miasta pismo, w którym widnieje potwierdzenie, że gdy proces przekazywania obiektów Unii zostanie zakończony to rozpocznie się spłacanie zadłużenia. Mam nadzieję, że taki dokument usatysfakcjonuje komisję do spraw licencji MZPN, która ma zebrać się we wtorek 9 marca i podjąć ostateczną decyzję w sprawie gry naszej drużyny w rozgrywkach trzeciej ligi - poinformował kierownik sekcji piłkarskiej Unii Marcin Ćwikliński.

Sprawa licencji to jedna strona medalu, drugą jest natomiast afera korupcyjna z udziałem piłkarzy "Jaskółek", która zatacza coraz szersze kręgi. W związku ze wspomnianą aferą rzecznik dyscyplinarny Polskiego Związku Piłki Nożnej Wojciech Petkowicz zawiesił w prawach zawodników czterech grających obecnie w Unii Tarnów piłkarzy: Łukasza L., Rogera R., Roberta W. i Pawła W. oraz pięciu byłych graczy "Jaskółek": Artura W., Łukasza P., Daniela P., Konrada F. i Pawła K.

Kolejnych sześciu piłkarzy oczekuje natomiast na decyzje z PZPN. Zawieszeni zawodnicy nie mogą uczestniczyć w rozgrywkach pucharowych i ligowych prowadzonych przez wszystkie podległe PZPN związki.

- Wszystkim zawodnikom przysługuje prawo odwołania od tej decyzji, jednak dopóki nie zapadną korzystne dla piłkarzy rozstrzygnięcia nie mogą oni brać udziału w meczach mistrzowskich i pucharowych o czym poinformowałem kluby oraz właściwe dla piłkarzy wydziały dyscyplinarne - poinformował Wojciech Petkowicz.

Z powyższej decyzji bardzo niezadowoleni są piłkarze, którzy, mimo że nie otrzymali jeszcze żadnego wyroku sądowego nie mogą uczestniczyć w rozgrywkach. - Po otrzymaniu wezwania z PZPN pojechałem do Warszawy złożyć stosowne wyjaśnienia i powiem szczerze, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego zawodnicy uczestniczący w tak zwanej "tarnowskiej aferze korupcyjnej" zostali pozbawieni możliwości występowania na boisku w meczach ligowych i pucharowych. Ktoś z tej sprawy zrobił wielką aferą, podczas gdy zawodnicy występujący w wyższych klasach rozgrywkowych handlujący meczami za grubą kasę, za co otrzymali już zresztą wyroki skazujące, bez żadnych zastrzeżeń mogą występować w meczach ligowych. Mógłbym się zgodzić, że zostaliśmy zawieszeni, gdyby wcześniej sąd skazał mnie i moich kolegów na jakikolwiek wyrok, tymczasem na razie nic takiego nie nastąpiło. Na razie sąd nie udowodnił nam żadnej winy, każdy z nas przyznał się wprawdzie do tego, co zaproponowała nam pani prokurator. Wszyscy podpisaliśmy więc wspomniane dokumenty, prawda jest jednak taka, że jedni zawodnicy byli bardziej w to zamieszani, inni mniej, a byli też tacy, którzy prawie w ogóle nie uczestniczyli w tym procederze, tymczasem teraz wszyscy zostali potraktowani jednakowo i nie mogą występować w meczach ligowych i pucharowych. Zgadzam się, że każdy z nas powinien ponieść jakąś karę za popełnione czyny. Nie ukrywam bowiem, że ja i moi koledzy przyznaliśmy się do przekazania części swoich premii na rzecz osiągnięcia na boisku lepszego wyniku sportowego i jeszcze raz potwierdzam, że powinniśmy ponieść za to sprawiedliwą karę. Uważam jednak, że za te czyny możemy odpowiadać dopiero w momencie, gdy sąd wyda w tej sprawie stosowny wyrok, a nie w tej chwili, gdy sprawa nie jest jeszcze zakończona. Nie rozumiem też dlaczego ukarani zawieszeniem zostali tylko byli i obecni zawodnicy Unii, skoro winnych w tym procederze było więcej. W każdym przypadku była przecież też druga strona. Wygląda to tak, jakby ktoś celowo działał na niekorzyść tarnowskiego klubu, albo z premedytacją chciał zniszczyć zespół Unii - podsumował jeden z byłych zawodników Unii.

Piotr Pietras

tarnow@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie