Jakub Nowak z Akademii Dunajca Nowy Sącz: Mamy własny system szkolenia [Rozmowa]

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Rozmawiamy z Jakubem Nowakiem z Dunajca Nowy Sącz, który w klubie z miasta nad Dunajcem pełni funkcję dyrektora i trenera młodzików starszych.

Dunajec Nowy Sącz słynie ze świetnej pracy z młodzieżą. Proszę powiedzieć, jak Wy to robicie?
Miło słyszeć takie opinie wśród ludzi, szczególnie tych, którzy funkcjonują w sporcie latami. Aktualnie kontynuujemy przeszło 75-letnią tradycję Klubu Sportowego Dunajec jeśli chodzi o szkolenie młodzieży, jednak wiele się zmieniło - szczególnie na przestrzeni ostatniej dekady.

O czym mowa?
Kilka lat temu wprowadziliśmy własny, autorski system szkolenia, niedawno rozszerzony o pełny model gry we wszystkich kategoriach wiekowych. Jest to jednak coś, co nie jest rzeczą stałą – cały czas rozwijamy go, często przeprowadzamy ewaluację naszej pracy. Naszą siłą jest chyba atmosfera. Szczególnie wśród trenerów. Mamy mieszankę ludzi z bogatym doświadczeniem trenerskim, piłkarskim oraz młodych, ambitnych o wielkim sercu do pracy z młodzieżą. Trzeba sobie jednak powiedzieć wprost – poza atmosferą kluczem jest nasze podejście – od samego początku stawiamy na jednostkę. Nie budujemy zespołów w grupach młodzieżowych, które mają grać „tiki-takę”, a koncentrujemy się na stworzeniu optymalnego środowiska do rozwoju jednostek. Nasza misja kończy się bowiem w wieku trampkarza – juniora młodszego, kiedy to nasi najzdolniejsi podopieczni trafiają już do klubów szczebla centralnego.

O czym należy przede wszystkim pamiętać kształtując młodego piłkarza?
O tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Mamy prawo popełniać błędy, nawet my dorośli. Co dopiero jeśli chodzi o młodzież czy najmniejsze dzieci. Otóż oni muszą popełniać błędy, podejmować ryzyko, próbować i na bazie tego wyciągać wnioski i szukać rozwiązań. My na to wszystko im pozwalamy. Poza tym co ważne – wiadomo w miarę możliwości – trzeba dawać szansę do rozwoju każdemu. Zarówno zawodnikom o wyższych umiejętnościach, jak i tym słabszym. Wszystko z zachowaniem równowagi i z rozsądkiem oraz odpowiednim doborem do rywali, przeciwko którym się mierzą. To przynosi efekt. Jeśli rozwinie się ten „dwudziesty” w grupie, natychmiast widać skok jakościowy u reszty. Mimo wszystko zawsze stawiamy sobie najpierw cel wychowawczy – ukształtować dobrego człowieka, wiedzącego co to patriotyzm, szacunek i tolerancja. Następnie dopiero można mówić o celach sportowych.

Jednym z wychowanków Dunajca, który wypłynął na szerokie wody, jest Miłosz Szczepański, podstawowy pomocnik Rakowa Częstochowa.
Miłosz to chłopak o olbrzymim potencjale. Wyróżniał się od małego. Sam pamiętam jeszcze za czasów Sandecji, gdy wraz z jego bratem Sebastianem byliśmy jeszcze juniorami, chodziliśmy na turnieje małych chłopców z Dunajca. Już wtedy było widać, że ma to „coś”. Wszyscy w klubie cieszymy się z tego, że Miłosz wyznacza i pokazuje drogę, jaką można pójść mimo startu w piłce w trochę trudniejszych warunkach niż rówieśnicy z zamożnych akademii. Już w tej chwili jest wielu zawodników w kategoriach juniorskich w Polsce, którzy z Dunajca trafili do większych miast – Kacper Chełmecki z Różnowa jest w tej chwili w Wiśle Kraków, Dawid Barnowski w juniorach warszawskiej Legii, a kilku innych grywa regularnie na centralnym szczeblu seniorskim.

Ciekawe są choćby przypadki Adriana Danka z Sandecji czy Przemysława Szarka z Korony Kielce. Swoją przygodę z piłką zaczynali w Dunajcu, ale po jakimś czasie przenosili się do Akademii Sandecji.
W pewnym sensie to ścieżka naturalna i zrozumiała. Jesteśmy akademią szkolącą i zapewniającą wysokie standardy, ale do pewnego momentu. W wieku juniora młodszego chłopcy muszą rywalizować na odpowiednim poziomie, aby rozwinąć swój potencjał. Stąd też nikogo nie trzymamy na siłę. Staramy się promować naszych chłopców w Polsce. Wiadomą rzeczą jest, że mając klub w pierwszej lidze piłkarskiej, nasza zdolna młodzież będzie w jego kręgu zainteresowania. W ten sposób część z naszych zawodników trafia na Kilińskiego, ale spora część wybiera inne kluby z uwagi na większe perspektywy. Nie można zaprzeczyć, że Sandecja jest swoistą „trampoliną” do kariery dla zawodników z Sądecczyzny. Nikomu jednak nie zamykamy żadnych dróg, wybór należy do zawodników i ich rodziców. Idealnym przykładem jest Bartek Talar, który w Sandecji nigdy nie był, a „wyłowił” go Olympique Lyon. My dzięki temu możemy się rozwijać. Transfery to ważny element budżetu klubu, który bez tego nie mógłby funkcjonować.

Ostatnio na portalu PZPN „Łączy Nas Piłka” Dunajcowi poświęcono obszerny artykuł. Wielce wymowny był tytuł publikacji „Cruyff znad Dunajca w szkółce założonej przez tatę”.
Tytuł mocno intrygujący – przyznaję. Cieszymy się, że portal „Łączy nas piłka” zainteresował się nami dzięki osobie Miłosza. Ciężko porównywać go do takiej legendy piłkarskiej i trenerskiej, jak Johann Cruyff, ale gdzieś w tej całej historii i to nazwisko pada. Zachęcam do zapoznania się z jego treścią. Naszą szkółkę, czyli funkcjonujący przy Klubie MUKS Dunajec zakładał tata Miłosza – Krzysiek wraz z innym znanym na naszym terenie trenerem Januszem Piotrowskim. Do dziś rozwinęło się to na tyle, że chyba przerosło to ich najśmielsze oczekiwania. Mnie to jednak nie dziwi – Nowy Sącz ma olbrzymi potencjał sportowy i warto w niego inwestować. Nie tylko w tych dużych, bowiem to mniejsze podmioty zapewniają optymalny potencjał ludzki do większych.
Na „Łączy Nas Piłka” można również wyczytać, że w kategoriach Dunajca licząc od skrzatów do juniorów trenuje aż 408 zawodników. To ogromna grupa, nad którą trzeba przecież umieć zapanować, mieć na nią pomysł.

Od niedawna (od września 2020) z racji olbrzymiego wzrostu liczby zawodników w klubie musieliśmy wprowadzić aplikację do obsługi administracyjnej. Dzięki niej jesteśmy w stanie lepiej kontrolować proces treningowy, finanse oraz komunikację w całej szkółce. To właśnie stąd ta dokładna liczba, choć przyznaję – artykuł pod tym względem stracił na aktualności. Jest ich już znacznie więcej, gdyż rozpoczęliśmy kolejny nabór do najmłodszych roczników. Staramy się optymalizować naszą pracę. Pod względem szkoleniowym, mamy ludzi o dużej wiedzy, z doświadczeniem, mających wykształcenie pedagogiczne. Tutaj pracuje się nam naprawdę fajnie.

By być w czymś dobrym, trzeba stawiać przed sobą wyzwania. Wy to robicie.
Największym problemem jest zawsze organizacja i logistyka. To praca, której się nie zauważa. Dysponujemy ograniczonymi zasobami, szczególnie infrastrukturalnymi, ale dzięki uprzejmości Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej mimo nieprzychylnych nam decyzji poprzednich władz mamy „gdzie się podziać”. Klucz to wykorzystać to co posiadamy do maksimum. Na tę chwilę jakoś się udaje. Mamy długofalowy plan strategiczny i cyklicznie sprawdzamy, co udało się zrealizować. Borykamy się jednak także z wieloma problemami. Niemniej jednak, jestem dumny z tego, jak wielką pracę wykonują nasi trenerzy, a także z tego jak zaangażowani są rodzice i partnerzy klubu, bez których nie mogłoby to wyglądać tak jak teraz. Liczę, że za rok czy dwa porozmawiamy i będę musiał wymienić kilka innych nazwisk, które wypromujemy, a o Dunajcu będzie głośno jeszcze nie raz.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Jakub Nowak z Akademii Dunajca Nowy Sącz: Mamy własny system szkolenia [Rozmowa] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie