Jan Urban: Bo kibice nie pomogli...

Redakcja
Legia - Odra. Na pierwszym planie Brasilia - były gracz Wisły Kraków, z tyłu obrońca Legii Jakub Rzeźniczak. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Legia - Odra. Na pierwszym planie Brasilia - były gracz Wisły Kraków, z tyłu obrońca Legii Jakub Rzeźniczak. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
19. KOLEJKA. Sensacja przy Łazienkowskiej! Legia nie wykorzystała okazji do objęcia prowadzenia w tabeli, bo przegrała wczoraj na własnym stadionie z ostatnią w stawce Odrą Wodzisław. Legia Warszawa - Odra Wodzisław 0-1 (0-1)

Legia - Odra. Na pierwszym planie Brasilia - były gracz Wisły Kraków, z tyłu obrońca Legii Jakub Rzeźniczak. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

0-1 Piechniak 44.

Sędziował Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Onyszko, Velicky. Widzów 4000.

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Szala (8 Kiełbowicz), Wawrzyniak - Radović, Iwański, Smoliński (63 Giza), Szałachowski - Grzelak, Mięciel (46 Rybus).

Odra: Onyszko - Luksik, Dymkowski, J. Kowalczyk, Velicky - Piechniak (88 Kwiek), Malinowski, Cantoro, Brasilia (90+2 Woś), Kolendowicz (61 Grzegorzewski) - Bueno.

- Być może przerosła nas presja wyniku - przyznał Jakub Wawrzyniak, obrońca Legii. Dodał: - Chyba lepiej gonić czołówkę, niż odpierać ataki pretendentów.

Wawrzyniak był jednym z tych, którzy umożliwili zdobycie gola Piotrowi Piechniakowi. O to, by był to gol dla Odry zwycięski, zadbał przede wszystkim Arkadiusz Onyszko. Bramkarz, tak jak tydzień wcześniej w spotkaniu z Lechią Gdańsk, znów był najlepszy w wodzisławskiej drużynie, w której wyjściowym składzie było sześciu zawodników sprowadzonych zimą (m.in. byli wiślacy Mauro Cantoro i Brasilia). Mimo to Odra była bardzo dobrze poukładana w obronie, doprowadzając do furii bezradnie atakujących legionistów.

Po meczu trener Jan Urban chciał przemówić do rozumu kibicom, którzy nie dopingują Legii, a tak naprawdę ujawnił, jak słabi mentalnie są jego piłkarze: - Gramy i czujemy się sami. To było spotkanie, które mogli wygrać kibice. Przy dopingu każdy wynik jest do odrobienia. Zawodnicy bali się jednak ryzykować, by nie zostali wyśmiani - mówił Urban.

Ruch Chorzów - KGHM Zagłębie Lubin 0-2 (0-0)

0-1 Micanski 64, 0-2 Micanski 84.

Sędziował Hubert Siejewicz (Białystok). Żółte kartki: Nykiel - Hanzel, Kędziora. Widzów 7000.

Ruch: Pilarz - W. Grzyb, Grodzicki, Sadlok, Nykiel - Zając, G. Baran, Straka (80 Scherfchen), Janoszka (71 Stefański) - Sobiech, Niedzielan (46 Piech).

Zagłębie: Isailović - G. Bartczak, Stasiak, Reina, Nhamoinesu - Pawłowski (71 Kędziora), Hanzel, M. Bartczak, Ekwueme, Błąd (61 Micanski) - Traore.

Wynik zszedł na plan dalszy wobec kontuzji Andrzeja Niedzielana. Napastnik Ruchu, walcząc o piłkę, zderzył się głowa w głowę z Łukaszem Hanzelem. Padł na murawę, za chwilę oszołomiony z niej zszedł o własnych siłach, lecz za moment był już w drodze do szpitala. Tam, oprócz wstrząśnienia mózgu, zdiagnozowano złamanie kości jarzmowej. Piłkarz w tym sezonie raczej już nie zagra.

Dramat Niedzielana odbił się na dyspozycji jego kolegów. Przed przerwą nękali bramkarza Zagłębia Bojana Isailovicia, ten bronił jednak znakomicie. Warunki do gry były fatalne, a po przerwie śnieg sypał już tak mocno, że mecz trzeba było przerwać, by odśnieżyć linie. Na boisku był już wówczas Ilijan Micanski - dżoker w talii trenera Zagłębia Marka Bajora (który w rozmowie z Canal+, przyznał, że w swojej pracy konsultuje się z Franciszkiem Smudą). Tak, czy inaczej, wejście Micanskiego w 61 min okazało się kluczowe. Trzy minuty potem Bułgar wykorzystał serię błędów chorzowskich obrońców, a w 84 min to powtórzył, "wjeżdżając" z piłką do bramki.

Piast Gliwice - PGE GKS Bełchatów 1-2 (0-2)

0-1 Rachwał 33, 0-2 Gol 43, 1-2 Gamla 90+2.

Sędziował Marek Karkut (Warszawa). Żółte kartki: Wilczek, Michniewicz - Gol, Popek. Widzów 1000.

Piast: Kwapisz - Michniewicz, M. Kowalski (46 Gamla), Glik, Szary - Smektała, Muszalik (72 Iwan), Zganiacz (46 Paluchowski), Wilczek, Biskup - Olszar.

Bełchatów: Sapela - Tosik, Pietrasiak, Lacić, Popek - Wróbel (69 Cetnarski), Rachwał, Gol, Małkowski (74 Zakrzewski) - Ujek (90+2 Poźniak), D. Nowak.

- Przegraliśmy bardzo ważną bitwę o ekstraklasę, ale tym wszystkim, którzy nas skreślają, chcę powiedzieć, że nie poddamy się i cel w postaci utrzymania osiągniemy - zapowiedział trener Piasta Dariusz Fornalak. Bełchatowianie odnieśli drugie zwycięstwo w tej rundzie.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 1-2 (0-1)

0-1 Lato 33, 0-2 Jezierski 51, 1-2 Celeban 78.

Sędziował Dawid Piasecki (Słupsk). Żółte kartki: Sztylka - Sandomierski. Widzów 7000.

Śląsk: Kelemen - Wołczek, Celeban, Fojut, Pawelec - Madej, Sztylka, Spahić (88 Łudziński), Mila, Ćwielong - Sotirović.

Jagiellonia: Sandomierski - Norambuena, Cionek, Skerla, Sidqy - Maycon (58 Grosicki), Hermes, R. Grzyb, Lato - Frankowski (76 M. Burkhardt), Jezierski (68 Bruno).

Na ten dzień Jagiellonia czekała od 1 grudnia 2007 roku, kiedy po raz ostatni odniosła wyjazdowe zwycięstwo w ekstraklasie. Następnych 32 spotkań wygrać nie umiała. - Cieszę się, że mój zespół wytrzymał presję. Nawet kibice wywiesili dzisiaj transparent z numerem 33 i znakiem zapytania - mówił chwilę po meczu uradowany trener "Jagi" Michał Probierz. Wygraną jego zespołowi zapewnili dwaj byli zawodnicy Śląska. Jarosław Lato strzelił z 18 m po krótko rozegranym wolnym, a przy drugiej bramce zaliczył asystę, centrując z kornera. Ten drugi gol był ozdobą meczu: wolej w "okienko" Remigiusza Jezierskiego.

Trener Śląska Ryszard Tarasiewicz nie mógł się pogodzić z porażką po 4 wygranych meczach na wrocławskim stadionie: - Uważam, że w naszej lidze, bez względu na przeciwnika, nie wolno przegrywać na własnym boisku.

Lechia Gdańsk - Polonia Warszawa 1-1 (1-0)

1-0 Laizans 29, 1-1 Gołębiewski 47.

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Trałka, Brzyski, Dziewicki. Widzów 8000.

Lechia: Kapsa - K. Bąk, Wołąkiewicz, Kożans, Mysona - Laizans, Surma, Pietrowski (74 Bajić) - Buzała (82 Zabłocki), Dawidowski, Wiśniewski (65 Lukjanovs).

Polonia: Przyrowski - Mynar, Dziewicki, Jodłowiec, Brzyski - A. Mierzejewski, Trałka, Mayoral (63 Skrzyński), Ł. Piątek, J. Gancarczyk - Gołębiewski (68 Cortez).

Trener Lechii Tomasz Kafarski żałował: - Dla nas ten mecz źle się ułożył po przerwie, bo po wznowieniu gry przez dwie minuty nie wiedzieliśmy, jak odebrać piłkę gościom - i w efekcie padł gol wyrównujący.

Mecze piątkowe

Wisła Kraków - Arka Gdynia 0-1 (0-1)

0-1 Tshibamba 35.

Korona Kielce - Polonia Bytom 1-0 (0-0)

1-0 Stano 66.

TOMASZ BOCHENEK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie