Jan Ziobro - latający stolarz

Redakcja
W niedzielę 3. miejsce Jana Ziobry w Pucharze Świata świętowała cała jego rodzina. To m.in. mama Maria (3. od prawej), tata Jan (5. od prawej) i narzeczona Angelika Kowalczyk (pierwsza z lewej) FOT. TOMASZ MATEUSIAK
W niedzielę 3. miejsce Jana Ziobry w Pucharze Świata świętowała cała jego rodzina. To m.in. mama Maria (3. od prawej), tata Jan (5. od prawej) i narzeczona Angelika Kowalczyk (pierwsza z lewej) FOT. TOMASZ MATEUSIAK
Jeśli naukowcy potrafiliby zmierzyć polski "biegun szczęścia", to w miniony weekend mieściłby się on na pewno w Spytkowicach. To właśnie z tej podhalańskiej wioski pochodzi 22-letni Jan Ziobro, reprezentant Polski w skokach narciarskich, który na skoczni w szwajcarskim Engelbergu wygrał Puchar Świata, a w niedzielę po cudownym drugim skoku stanął na najniższym stopniu podium.

W niedzielę 3. miejsce Jana Ziobry w Pucharze Świata świętowała cała jego rodzina. To m.in. mama Maria (3. od prawej), tata Jan (5. od prawej) i narzeczona Angelika Kowalczyk (pierwsza z lewej) FOT. TOMASZ MATEUSIAK

SPYTKOWICE. Mieszkający w Spytkowicach 22-letni skoczek narciarski to nowe objawienie polskiej reprezentacji. Wygraną i trzecim miejscem z Engelbergu zaskoczył nawet najwierniejszych fanów, czyli... rodzinę

Zaraz po tym drugim sukcesie odwiedziliśmy rodzinę skoczka. Jego mama, tata, rodzeństwo i narzeczona podzielili się z nami gorącymi jeszcze emocjami. Przy okazji dowiedzieliśmy się też tego, jak wyglądały początki przygody Janka ze skocznią.

Kibicowała cała rodzina

- Co to były za dwa dni - mówi Maria Ziobro, mama Jana. - Od trzymania kciuków za syna aż mnie bolą ręce. To jednak nieważne. Przecież w końcu naszemu chłopcu udało się wygrać Puchar Świata. Pokonał wszystkich najlepszych zawodników na świecie. Tego nie może osiągnąć byle kto. Janek pokazał, że jest jednym z najlepszych. Jestem z niego bardzo dumna.

Jak dodaje, jeszcze kilka dni temu ani ona, ani pozostała rodzina nie liczyli na tak wielki sukces. - Wiedzieliśmy, że forma syna rośnie i on sam też to czuł - mówi Stanisław Ziobro, ojciec skoczka. - Dlatego przed wyjazdem do Szwajcarii mówił o tym, że liczy na dobre miejsce, ale o wygranej nawet nie myślał. Przecież on dopiero łapie się do pierwszej kadry. A tu proszę. Sam sobie i nam też dał taki piękny prezent na święta. Mam nadzieję, że podtrzyma formę i da dobre skoki także na Pucharze Świata w Zakopanem. Tam na żywo będzie go oklaskiwać cała rodzina.

Olimpijskie marzenia

W dalszych planach Ziobry jest oczywiście występ w polskiej reprezentacji skoczków na olimpiadzie w rosyjskim Soczi. Choć rodzice skoczka zastrzegają się, że ich syn występu tam nie może być jeszcze pewny (bo konkurencja w kadrze jest ogromna), to jednak po cichu przyznają, że występ na olimpiadzie to największe marzenie Jana Ziobry.

To między innymi po to, by je zrealizować, jako 11-latek rozpoczął treningi w zakopiańskim klubie WKS Zakopane. Nie było to łatwe ani dla niego, ani dla rodziny. Spytkowice od Wielkiej Krokwi oddalone są bowiem o 60 km. Codzienne dojazdy na treningi zarówno rodzicom, jak i samemu zawodnikowi dały w kość.

- Trzeba było to wszystko jakoś poukładać - mówi mama skoczka. - Jakoś nam się to jednak udało. Raz na treningi woziłam go ja, raz siostra Janka, innym razem ojciec. Trzeba przyznać, że także jego nauczyciele ze szkoły w Spytkowicach bardzo nam w tamtym okresie pomogli. Układali plan lekcji dla klasy syna tak, by lekcje wychowania fizycznego miał zawsze na ostatnich godzinach. Dzięki temu szybciej mógł wyjechać do Zakopanego. Myślę, że po ostatnim weekendzie wszystkie osoby, które dołożyły choć małą cegiełkę do sukcesu syna, mają satysfakcję.

Święta były syte...

W niedzielny wieczór, gdy odwiedziliśmy rodzinę Ziobrów, w ich rodzinnym domu trwały już ostatnie przygotowania do świąt. Na pytanie, czy dla skoczka, który musi dbać o linię, przygotowywane są jakieś specjalne dania, zarówno mama, jak i ojciec wybuchnęli śmiechem.

- On będzie jadł to samo co my. Uszka czy karpia wprost uwielbia - mówi pani Maria, a jej mąż dodał, że gdyby syn się przejadł, to za domem mają stromą górkę. - Janek przebiegnie się na nią ze swoim szwagrem Krystianem Długopolskim (byłym skoczkiem, a obecnie trenerem skoczków) i wszystkie kalorie będą spalone.

A co po skokach

Zresztą Jan Ziobro świąteczne potrawy może spalić też w... stojącej przy jego domu stolarni. Rodzina Ziobrów to bowiem producenci mebli (mają w Spytkowicach kilka zakładów i salon). Jak deklaruje Stanisław Ziobro, sam skoczek też jest dobrym stolarzem i kiedyś będzie pracował w zakładzie. Już dziś należą do niego nowoczesna lakiernia mebli i pół stacji benzynowej w Kościelisku. - To jednak dopiero nuta przyszłości - mówi tata zawodnika. - Na razie syn jest młody i kariera przed nim. Niech skacze i wygrywa.

- Za jego sukcesy kciuki trzyma naprawdę bardzo dużo osób - dodaje Angelika Kowalczyk, przyszła żona skoczka i Miss Podhala Internetu 2011 r. Narzeczona nie dodaje tego głośno, ale wkrótce fanów "orła ze Spytkowic" będzie więcej. Skoczek wraz z przyszłą żoną oczekują potomka.

Tomasz Mateusiak

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Komisarz lex

Posłuchaj błagania bo będziesz także tym, co ma ogon z tyłu a piękny ryjek z przodu, ale sukcesów na skoczniach świata to ci pewnie cała Polska życzy, ja też. Niech Ci wiatr sprzyja.

j
jesteś dowodem na to, że

trzeba być politykiem, aby być idiotą.

T
Takich ktorzy

sie nia nie zajmuja , starozytni Grecy zwali idiotami .

t
tylko błagam

Nie zajmij się przypadkiem polityką.

Dodaj ogłoszenie