Janusz Mika: Mimo długiej historii, Krowodrza nie doczekała się wielu publikacji, dlatego warto o niej pisać [WYWIAD]

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
Janusz Mika podsumowuje swoją fascynację krakowską dzielnicą książką "Krowodrza subiektywnie. Ludzie. Miejsca. Historia"
Janusz Mika podsumowuje swoją fascynację krakowską dzielnicą książką "Krowodrza subiektywnie. Ludzie. Miejsca. Historia" Materiały prasowe
"Krowodrza subiektywnie. Ludzie. Miejsca. Historia" to podsumowanie kilkunastu lat pracy krakowskiego dziennikarza i pisarza - Janusza Miki. W jego nowej publikacji dostajemy 50 wywiadów, reportaży i esejów poświęconych dzielnicy Krakowa - Krowodrzy. Rozmawialiśmy z autorem książki wydanej przez Fundację Promocji Kultury "Urwany Film".

FLESZ - Trzecia fala - ważne zmiany

- Co jest takiego wyjątkowego w krakowskiej Krowodrzy, że zajmujesz się tą dzielnicą z wielką pasją i poświęciłeś jej książkę?
- Myślę, że każdy region czy dzielnica zasługują na to, aby je opisywać czy pokazywać w aspekcie historycznym. Dzieje wsi Krowodrza sięgają przynajmniej XIII stulecia, a pierwsze wzmianki pojawiają się przy okazji lokacji Krakowa na prawie magdeburskim. Mimo tak długiej historii Krowodrza - jako dzielnica - nie doczekała się zbyt wielu publikacji w formie książkowej, więc tym bardziej warto o niej pisać.

- Pierwszą część książki poświęcasz historii Krowodrzy. Które wydarzenia z przeszłości miały największy wpływ na jej obecny kształt?
- Biorąc pod uwagę stan obecny, to przede wszystkim podział administracyjny Krakowa z 1991 roku, kiedy miasto zostało podzielone na 18 dzielnic. Jedną z nich jest stosunkowo niewielka terytorialnie Dzielnica V - Krowodrza. Składa się ona z części historycznej wsi Krowodrza (większość jej terenu to obecnie Dzielnica IV), Łobzowa, Nowej Wsi i Czarnej Wsi. Można by wyodrębnić jeszcze przysiółek Kawiory. Wcześniej, gdy Kraków podzielony był na cztery dzielnice, teren Krowodrzy był oczywiście nieporównywalnie większy.

- Twoja książka pokazuje, że z Krowodrzy wywodzi się wielu artystów, literatów, naukowców. Spotkanie z którymi było dla ciebie najbardziej inspirujące?
- Niewątpliwie dużym wyzwaniem i dziennikarską przygodą było poznanie i przeprowadzenie rozmowy z prof. Normanem Daviesem w jego krowoderskim mieszkaniu. Naukowiec zaprezentował mi przy tej okazji nagrania chórów walijskich, gdyż czuje się przede wszystkim Walijczykiem. Żoną profesora jest rodowita krowodrzanka - pani Maria Davies. Niezmiernie ciekawa była też rozmowa z perkusistą Skaldów Janem Budziaszkiem, nie tylko o muzyce, ale też o jego religijnym nawróceniu.

- Spośród artystów z Krowodrzy wyjątkowo dużo jest postaci związanych z kinem – aktorów czy reżyserów. Krowodrza ma „filmowy” klimat?
- Z pewnością tak, choć nie jest on wykorzystywany. A mamy przecież kilka starych uliczek i placów z ciekawą architekturą, schrony przeciwlotnicze z okresu II wojny światowej, tereny zielone, czyli parki i skwery. Nie miałbym kłopotu z umieszczeniem tu akcji filmu.

- O filmie pisał przez wiele lat w „Dzienniku Polskim” nieżyjący już Władysław Cybulski – też mieszkaniec Krowodrzy.
- To wielka postać krytyki filmowej. W „Dzienniku Polskim”, poczynając od jego początków w 1945, opublikował kilka tysięcy tekstów. Był też mistrzem stenografii i niezmiernie skromnym, sympatycznym człowiekiem o głębokiej wiedzy.

- Kilku twoich rozmówców już odeszło – a wraz z nimi ich Krowodrza. Choćby profesor Wiktor Zin.
- Całe pokolenie urodzone w latach 20. i 30. XX stulecia miało okazję obserwować zmiany polityczne i społeczne, ale też architektoniczne Krakowa, a w mikroskali - Krowodrzy. Nie wszyscy byli krakowianami z urodzenia, ale z czasem zasymilowali się i pokochali miejsce zamieszkania. Prof. Zin dość krytycznie wypowiadał się o nowych formach zabudowy miasta i dzielnicy, ale potrafił też docenić dobre pomysły. Chwalił choćby usytuowanie hotelu Sheraton nad Wisłą. Wielu moich rozmówców już odeszło: Rajmund Brzeziński, Zdzisław Rakoczy, Jan Rybarski, ks. Marek Maszkowski czy wspomniany red. Władysław Cybulski. Świadomość przemijania stanowi dla mnie ważny czynnik tych wywiadów.

- Młodsi pisarze z Krowodrzy, jak Łukasz Orbitowski inaczej postrzegają Krowodrzę?
- Doceniają jej usytuowanie, czyli bliskość centrum, ale też względny spokój. W przypadku Łukasza Orbitowskiego Krowodrza była punktem wyjścia w świat, łączą go z nią wspomnienia z dzieciństwa. Z tego co wiem kilka razy zmieniał miejsce zamieszkania.

Kraków. Tak ulica Królewska wyglądała przed laty [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

- Nie brak w Krowodrzy również muzyków. Którego z nich najmocniej ukształtowała właśnie ta dzielnica?
- Trudno powiedzieć. Z Krowodrzą jest kojarzony Jorgos Skolias, który mieszka tu już bardzo długo, w klubie Pod Ręką pół wieku temu występował legendarny Zdrój Jana, na terenie dzielnicy mieszkali w pewnym okresie nieżyjący już niestety Kora Jackowska czy Andrzej „Pudel” Bieniasz z Pudelsów. Generalnie, kiedy prężnie działały kluby studenckie, jak Rotunda czy Pod Przewiązką, w Krowodrzy odbywały się giełdy płyt i liczne koncerty. Niestety, to już przeszłość.

- A jak wypada Krowodrza postrzegana pod kątem sportu? Wydała wielu mistrzów Polski czy świata?
- Krowodrza to przede wszystkim dwa zasłużone dla polskiego sportu kluby: Wisła i Wawel. A więc wymieńmy moich wiślackich rozmówców: Józefę Ledwig, byłą siatkarkę, multimedalistkę Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy i Igrzysk Olimpijskich, Halinę Iwaniec, byłą koszykarkę, medalistkę Mistrzostw Europy czy Marka Kustę, piłkarza, medalistę Mistrzostw Świata. Z kolei największą gwiazdą Wawelu był Robert Korzeniowski wielokrotny mistrz świata i olimpiad w chodzie sportowym.

- Ty nie urodziłeś się w Krowodrzy, ale mieszkasz tu i mocno się z nią identyfikujesz. Za co ją pokochałeś?
- Przyjechałem do Krakowa z Tarnowa już ponad 50 lat temu i praktycznie przez większość życia mieszkałem na terenie Krowodrzy. Tu chodziłem do szkoły, tu mam wielu przyjaciół, tu właściwie wszystko się zaczęło. Krowodrza to moje miejsce na ziemi.

Wideo

Materiał oryginalny: Janusz Mika: Mimo długiej historii, Krowodrza nie doczekała się wielu publikacji, dlatego warto o niej pisać [WYWIAD] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie