Jeden podpis u notariusza może złamać ci życie

EWA KOPCIK
Fot. sxc.hu
Fot. sxc.hu
85-letni Mieczysław Buła za pomoc udzieloną mu w uregulowaniu stanu prawnego jego nieruchomości ma stracić dorobek wielu pokoleń swej rodziny. Stanisława Szymula, emerytka, straciła prawo do domu - wartego ok. 800 tys. zł - zaciągając 40 tys. zł pożyczki. Obydwie umowy sporządzono w tej samej krakowskiej kancelarii notarialnej.

Fot. sxc.hu

KONTROWERSJE. Rejent jest zobowiązany do szczególnej staranności, ale nie znaczy to, że weryfikuje, czy klienci mówią prawdę. Skutki dla jednej ze stron transakcji mogą być fatalne.

Pan Mieczysław jest schorowany, niedosłyszy, ma kłopoty z pamięcią. Przed 4 laty podpisał w kancelarii notarialnej umowę, w której zobowiązał się sprzedać cały swój majątek. Za dwie działki - niezabudowaną 23-arową na krakowskim osiedlu Azory i 12-arową w Bronowicach, z domem, w którym od urodzenia mieszka (warte ok. 2 mln zł) - miał dostać ok. 450 tys. zł. W przyszłości, czyli w chwili sprzedaży. Pod warunkiem, że uda mu się uregulować ich stan prawny i w całości przepisze je na siebie.

"Koledzy zazwyczaj łaskawi dla rejenta" - przeczytaj komentarz autorki >>

Udało się, ale nie do końca. Nieruchomość w Bronowicach w całości przeszła na jego własność, ale w działce na Azorach ma tylko jedną trzecią udziałów. Ostatecznie więc, jeśli dojdzie do transakcji, za wszystko otrzyma niewiele ponad 200 tys. zł, czyli mniej więcej jedną dziesiątą wartości. I ma szansę zostać bez dachu nad głową, bo umowa mu go nie gwarantuje.

- Zostałem oszukany. W życiu przecież nie zgodziłbym się na sprzedaż domu! A gdzież miałbym się niby podziać? Chcę już tylko tutaj umrzeć - mówi dziś staruszek, który chwilami nawet nie pamięta, że był u notariusza.

Umowa została jednak tak skonstruowana, że trudno będzie się z niej wycofać. Paweł S., krakowski pośrednik nieruchomości, czyli kupujący, już wystąpił do sądu z wnioskiem o "nakazanie złożenia oświadczenia woli". Jeśli zapadnie takie orzeczenie, będzie mógł przejąć majątek pana Mieczysława nawet wbrew jego woli. - Nie mam sobie nic do zarzucenia. Sporo czasu i pieniędzy kosztowała mnie pomoc w uregulowaniu stanu prawnego nieruchomości należących do tego człowieka. Inwestowałem pod warunkiem, że będę mógł to kupić. Nie zamierzam wyrzucać go z domu. To, że umowa nie gwarantuje mu "dożywocia", to zwykłe niedopatrzenie - mówi.

Sąsiad Mieczysława Buły i równocześnie jego pełnomocnik jest jednak pewien, że starszy pan nie miał świadomości, iż sprzedaje swój dom. - W umowie posługiwano się numerem księgi wieczystej i numerem działki - bez adresu. Dla ponad 80-letniego człowieka na pewno nie było to zrozumiałe - mówi.

Sprawą zainteresowała się Rada Izby Notarialnej w Krakowie, ale nie dopatrzyła się uchybień ze strony rejenta, który sporządzał umowę. - Na tym etapie nic nie wskazuje, ażeby nie została zachowana procedura zawierania i podpisywania aktu notarialnego - mówi Sylwia Jankiewicz, rzecznik Izby Notarialnej w Krakowie.

Uchybień ze strony tego notariusza nie dopatrzyła się także prokuratura, badając głośną sprawę przejęcia domu państwa Szymulów przez internetowego pożyczkodawcę. Jego zeznania były zresztą kluczowym dowodem przy umorzeniu śledztwa.

144 zarzuty dla jednego notariusza

Teoretycznie odpowiedzialność rejenta jest podwójna. Jeśli oszuka klienta lub wyrządzi mu szkodę, odpowiada przed sądem - karnym lub cywilnym. Za przewinienia zawodowe grozi mu też odpowiedzialność dyscyplinarna, włącznie z usunięciem z zawodu.
 

Ile postępowań dyscyplinarnych prowadził w ostatnich latach krakowski samorząd notarialny? Okazuje się, że nikt tego dokładnie nie liczy.

- Średnio jest ich kilka w ciągu roku. Przeważnie dotyczą drobnych uchybień. Najsurowszą karą w minionym roku było udzielenie nagany - przyznaje Sylwia Jankiewicz, rzecznik Izby Notarialnej w Krakowie.

Tyle że od kilku lat przed krakowskim sądem odpowiadają dwaj rejenci, którzy nadal wykonują swój zawód. Są oskarżeni m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Chodzi o gang działający pod przykrywką kantoru przy ul. Wielopole. W akcie oskarżenia jest m.in. mowa o oszustwach, lichwie, praniu brudnych pieniędzy i wymuszeniach rozbójniczych w celu przejmowania nieruchomości. Zdaniem prokuratury oszukańcze transakcje legalizowali właśnie rejenci.

Marian R., jeden z poszkodowanych w tym procesie, tak wspomina wizyty w kancelarii Macieja K.: - Sporządził aż 10 aneksów do przedwstępnej umowy sprzedaży naszego domu, która miała ukryć pożyczkę. Było tak zawsze, gdy przynosiłem większą ratę do kantoru, ale w aneksie nie było o tym mowy i przedłużała ona jedynie termin finalizacji sprzedaży. Żadnego aktu nigdy mi nie odczytał. Wskazywał tylko, gdzie go mam podpisać.

Zarzutów poświadczenia nieprawdy rejent Maciej K. usłyszał aż... 144. Sąd dyscyplinarny nie znalazł jednak podstaw do ukarania notariusza.

Podobna sprawa trafiła na początku tego roku do poznańskiego sądu. Oskarżono w niej dwóch notariuszy. Oni również po krótkiej przerwie wrócili do zawodu. Argumentem był fakt, że zawieszenie nie może zastępować kary, poza tym istnieje zasada domniemania niewinności.

Notarialne odpisy i poświadczenia kopii innych aktów notarialnych są honorowane przez sądy i mogą być podstawą wpisów w księgach wieczystych. Rejentowi nie wolno poświadczyć nieprawdy, ale... Poświadczając np. odpis, wyciąg lub kopię, sprawdza ją z okazanym dokumentem. Nie ma jednak obowiązku podejmowania szczegółowych badań takiego dokumentu. Nie musi więc sprawdzać, czy inny rejent rzeczywiście taki dokument sporządził, a nawet czy w ogóle istniał.

Czy zaniżona - w przedwstępnej umowie sprzedaży - wartość majątku Mieczysława Buły nie powinna wzbudzić czujności rejenta? Okazuje się że nie, bo - jak twierdzi rzeczniczka krakowskiej Izby Notarialnej - notariusz "nie dysponuje instrumentami prawnymi pozwalającymi na weryfikację podanej przez strony wartości przedmiotu umowy". Ma tylko obowiązek zwrócić uwagę swym klientom, że skarbówka może tę wartość zakwestionować.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pedro65

Czy ten pan ma dzieci, które go kochają i które wsparły go w załatwianiu tak trudnej sprawy ? Tak tylko pytam ...

K
Kraus

takiemu hujowi nazywajacym sie notariuszem powinno sie sciac glowe kolo kosciola Mariackiego -w sredniowieczu praktykowane !

k
klient

Skutki reform ministra Ziobry, Gowina i jemu podobnych, drzwi do zawodu zostały otwarte a raczej wyważone razem z framugą, ci rejenci to spadochroniarze z innych zawodów, wypierają tych staranniejszych notariuszy, tj. takich którzy wnikliwiej sprawdzają transakcję ponieważ jest to droższe i zajmuje więcej czasu

r
roman

Jak dla mnie to opowieść o schorowanym staruszku co za bezcen miał sprzedać swój dom strasznie naciągana.
Ile jest warta nieruchomość która ma nieuregulowany stan prawny?
Czy jest coś dziwnego w kupnie czegokolwiek za cenę niższą niż rynkowa?
Wycena działki na 2000000 – to jak rozumiem teraz a cztery lata temu z nieuregulowanym stanem prawnym ile była warta?
Biedny schorowany staruszek co miał za sprzedaż dostać 450 tyś będzie bezdomny bo dostanie jakieś 200 tys. jak rozumiem pieniądze ze sprzedaży są za małe na godne życie to teraz jak już ktoś uregulował stan prawny można poszukać nowego kupca tym zapewne zajmie się sąsiad – pełnomocnik.
Może moją umowę zakupu mieszkania w bumie i kredyt we frankach po kursie 2,3 zł ktoś opisze jako spisek Notariusza z Bankierem bo straciłem na tym interesie.

j
jurysta

Pikanterii sprawie dodaje fakt iż tenże notariusz (T.) uprzednio był krakowskim sędzią...

a
aaa

nie ma co zwalac winy na "głupotę ludzką" bo tak ludzie robią różne nieprzemyślane rzeczy ale każdemu się to zdarza nie tylko z głupoty, może coś takiego podpisać np z desperacji ale nie zmienia to faktu że jest wprowadzany w błąd. czy to problem wprowadzić wzory tego typu umów które byłyby prawnie niepodważalne i sprawiedliwe dla obydwu stron? problem by zniknął, ale ustawodawcy takimi "pierdułkami" się nie zajmują, bo to dziki kraj a wina spadnie na szarych poszkodowanych bo są "głupi".

J
JolaAla

Bzdury. Stan faktyczny opisany bez ładu i składu. A wskazywanie, że 80 cio latek, nie wie co robi, tj. ageizm.

A
Anita

Niech ludzie w końcu zaczną myśleć idokładnie czytać co podpisują.

Dodaj ogłoszenie