Jednym wakacje, drugim strach

Redakcja
Mecze barażowe o utrzymanie w Serie A odbędą się 14 i 18 czerwca. Zagrają Bologna z Parmą.

Koniec sezonu w Serie A

   Włosi stosują zasadę, że o najważniejszych rozstrzygnięciach - mistrzostwach, spadkach czy awansach - przy równej ilości punktów decydują dodatkowe mecze. Po czym łamią logikę tej zasady, ograniczając sprawę do dwóch zespołów. I w miniony weekend doszło do sytuacji, w której trzy zespoły zdobyły po 42 punkty, ale tylko dwa z nich nadal martwią się o byt. Fiorentina, najlepsza w tabelce bezpośrednich spotkań, ma już wakacje, a Parmę i Bolognę czekają najtrudniejsze mecze w sezonie.
   Choć to nie nasz problem, wydaje się, że bardziej sprawiedliwym rozstrzygnięciem byłoby zastosowanie jednej reguły od początku do końca - bilansu bezpośrednich spotkań (w takim razie do Serie B spadłaby Parma) albo barażu pomiędzy trzema zespołami.
   W Pucharze UEFA oprócz Sampdorii i Palermo zagra 8. w tabeli Roma. Dlaczego ona, a nie 7. na mecie Messina? Otóż rzymianie awansowali do finału Pucharu Włoch. Ich przeciwnikiem jest tam Inter Mediolan, a on na pewno wystartuje w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
   Roma, która cztery lata temu wywalczyła mistrzostwo, miała koszmarny sezon. W Lidze Mistrzów nie osiągnęła niczego, w kraju groziła jej nawet degradacja. Kaprysiły największe gwiazdy (Francesco Totti, Antonio Cassano), a ekipę na przestrzeni roku prowadziło aż pięciu szkoleniowców: Cesare Prandelli, Rudi Voeller, Ezio Sella, Luigi Del Neri i Bruno Conti. Strasznie osierocił rzymian Fabio Capello, który mistrzowskie kwalifikacje trenerskie zabrał do Juventusu.
   Na ironię losu zakrawa więc fakt, że rozbita Roma dostała się do pucharów.
   Swoją odrębną historię miała rywalizacja o tytuł króla strzelców. Przez niemal cały sezon przewagę nad konkurentami, i to niekiedy kilkubramkową, miał Vincenzo Montella z Romy. Pod koniec sezonu snajper żółto-czerwonych osłabł. Przed ostatnią kolejką prowadził Cristiano Lucarelli z Livorno (23 gole) przed Alberto Gilardino z Parmy (22) i Montellą (21).
   Pierwsze połowy rozgrywanych równolegle spotkań nie przyniosły żadnych zmian. W 56 min meczu Parmy w Lecce gola strzelił Gilardino. Było to przepiękne uderzenie z przewrotki, na dodatek dające Parmie wyrównanie i w konsekwencji remis, który pozwolił tej drużynie przystąpić do barażu o utrzymanie w Serie A.
   Montelli nie szło w meczu z Chievo. Strzałami ze swej firmowej lewej nogi obił piłką poprzeczkę i słupek. Stanął na 21 trafieniach.
   Przez prawie pół godziny Lucarelli i Gilardino mieli po 23 bramki. W 74 min meczu Messina - Livorno bombardier gości ustawił piłkę na 11 metrze. I nie wykorzystał rzutu karnego - Grek Eleftheropoulos odbił piłkę w bok.
   Lucarelli nie załamał się. Nadal szukał okazji do powiększenia dorobku i na 6 minut przed końcem dopiął swego, finalizując akcję Grauso. Gilardino nie znalazł już na to odpowiedzi. Zatem 30-latek z Livorno, który powrócił do rodzinnego miasta po latach tułaczki we Włoszech i w Hiszpanii, osiągnął największy sukces indywidualny w karierze.
   Los Livorno i Parmy byłby znacznie podlejszy, gdyby nie Lucarelli i Gilardino. Zdobyli oni niemal połowę goli w swoich zespołach - Lucarelli 24 z 49, a Gilardino 23 z 48. (MARO)

Najlepsi strzelcy Serie A

24 - Cristiano Lucarelli (Livorno)

23 - Alberto Gilardino (Parma)

21 - Vincenzo Montella (Roma)

20 - Luca Toni (Palermo)

19 - Mirko Vucinić (Lecce)

17 - Andrij Szewczenko (Milan)

16 - Adriano (Inter), Mauro Esposito (Cagliari), Zlatan Ibrahimovic (Juventus)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie