Jennings: Czuję głód, a to zła wiadomość dla Szpilki

Redakcja
Udostępnij:
Rozmowa z Amerykaninem 29-letnim BRYANTEM JENNINGSEM (17-0, 9 KO), który 25 stycznia w Nowym Jorku zmierzy się z 24-letnim Arturem Szpilką (16-0, 12 KO).

- Pomysł Pana pojedynku z Arturem Szpilką wyszedł od polskiego pięściarza. Długo zastanawiał się Pan nad ofertą?

- Nie, nie za długo. Tak naprawdę, to na waszego zawodnika mniej więcej trzy tygodnie temu zwrócili moją uwagę Gary Shaw, Antonio Leonard i James Prince (promotorzy Jenningsa - przyp. ŁM.). Wtedy zacząłem się Arturowi przyglądać bliżej.

- I jakie wnioski? W Stanach o "Szpili" głośno zrobiło się po dwóch efektownych nokautach na Mike'u Mollo.

- Wiem, że ma wielkie serce do walki, ale to nie wystarczy, kiedy skrzyżuje rękawice ze mną.

- Jest Pan bardzo pewny siebie. Tyle tylko, że Szpilka też.

- Tak, jestem pewny siebie, nawet ekstremalnie. W mojej głowie w ogóle nie pojawiają się wątpliwości, że ja tej walki mógłbym nie wygrać. W Nowym Jorku kibice zobaczą kolejnego wielkiego wojownika wagi ciężkiej. Oczywiście, będzie nim Bryant Jennings.

Co przeciwstawi Pan walecznemu Polakowi?

- Mam większe możliwości, jestem wszechstronniejszym pięściarzem. No i potrafię wybić rywala z jego pomysłu na pojedynek, sposobu myślenia. Zamierzam narzucić swój styl walki.

- Szpilka na ring wyjdzie niejako w zastępstwie Mariusza Wacha, który nie przyjął Pana propozycji. Ostatecznie zmierzy się Pan z lepszym z tej dwójki naszych pięściarzy?

- Widziałem pojedynki Wacha. Jest OK, ale moja odpowiedź powinna brzmieć w taki sposób: "Tak, lepszy jest Szpilka". Czemu? Bo on jeszcze ani razu nie przegrał, a Wach już wie, jak smakuje porażka. Szpilka skosztuje jej w Nowym Jorku.

- Pan w kończącym się właśnie roku między liny wyszedł tylko raz. Szpilka z kolei walczył czterokrotnie.

- Jakiś czas temu już powiedziałem, że czuję się, jakbym w tym czasie był długo trzymany w jakimś pudełku, zamknięciu. Czuję ogromny głód boksu, z każdą minutą jest coraz większy. To zła wiadomość dla Szpilki, bo bufet zajedzie za miesiąc.

- Jest Pan starszy od Polaka o pięć lat. W sumie ma Pan na koncie 17 pojedynków, jednak Szpilka tylko o jeden mniej. Doświadczenie w takim razie macie podobne.

- To prawda i w noc walki zobaczymy, kto tu jest szefem.

- Niedawno nazwał Pan Szpilkę "głupkiem". Dlaczego?

- Bo usłyszałem, że powiedział, iż jedzie mnie bić, a prawda jest taka, że to przecież on zostanie pobity. Szpilka nie jest głupkiem, ale decyzja o podjęciu walki ze mną nie była mądra.

- Występ w Madison Square Garden to marzenie każdego amerykańskiego pięściarza?

- Tak, to dla nas historyczne miejsce. Moje marzenie się spełni, kiedy zobaczę tam twarz Szpilki.

- W Nowym Jorku na pewno pojawi się mnóstwo polskich fanów.

- Wasi kibice to jedna z najlepszych publiczności na świecie. Wiem, że pasjonują się występami swoich zawodników. Ale z całym szacunkiem... 25 stycznia będzie smutnym dniem dla Polaków na całym świecie.

Rozmawiał ŁUKASZ MADEJ

Starcie z Jenningsem będzie dla Szpilki największym wyzwaniem w karierze. "Szpila" już sparuje z Kevinem Johnsonem, a do Polski ma przylecieć także Fres Oquendo. Obaj to byli pretendenci do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie